Andrzej Lewandowski: Kubacki – jak… Messi4 min czytania

()

12.12.2022

ECHA WYDARZEŃ:

Najpierw o wydarzeniach – pogaduchy potem.

Skoczek narciarski – Dawid Kubacki robi furorę w początkowej fazie sezonu światowego. „Przeskakuje skocznie”, bije rekordy, atakuje. Nie podzielam komentatorskich określeń o „nokautach i deklasowaniu”, ale fakt: przewodzi stawce asów. Wygrywa, ładnie o tym opowiada, uśmiecha się do nas – via kamery i ekrany. Miło. Kubacki trochę jak Messi… No, z odrobiną przesady w zasięgu echa, ale ku zadowoleniu…

Katar, piłka. ONI – czwórka najważniejszych zbierają siły, by podjąć bój o podział medali. MY – żyjemy emocjami oraz dysputami. Jak będzie, jak było?

Jest w nastroju coś zwariowanego. Futbol posiadł tę siłę największego teatru. Znajomym spaliły się w domu kable, telewizor, w strachu wezwali – za pieniądze – fachowców. I co? Terminy odległe. Bo… czasu nie ma, co – „piłki państwo nie oglądają?”…

Emocje są, poziom imponuje, sensacjami sypnęło. Tylko pięknie proszę, by w dysputach o naszych nie wmawiać mi, że jeśli dwaj rywale, z którymi rodacy przegrali – Francja oraz Argentyna są wciąż w wielkiej grze – znaczy, że… Otóż nic to nie znaczy dla oceny naszego grania w Katarze. Zostańmy przy zadowoleniu, że wreszcie udało się wyjść z grupy… A to, że wśród wcześnie wyeliminowanych są też Niemcy, Holendrzy, Anglicy, Hiszpanie, Portugalczycy, Brazylijczycy itp. – też nie ma dla mnie wpływu na ocenę rodzimego dokonania. Zresztą, wymienieni (i jeszcze inni) przegrali, twardo jednak walcząc o zwycięstwa. Bez powodzenia, ale do ostatniego gwizdka… Porażki były sensacją (przeważnie niebywałą), a nasze jednak „normą”, od początku spotkań… I tym, poza zadowoleniem z awansu zajmijmy się, żeby móc powalczyć o lepszą przyszłość, a nie przecenianiem jedynego meczu wygranego i jednego zremisowanego…

Finisz wydaje się kapitalny. Pod względem rozwiązań (Chorwacja wyrzuca ze stawki Brazylię, Maroko – Portugalię, i pierwszy raz Afryka trafia do puli medalowej), jak też dramatyzmu. Te dogrywki, decyzje za sprawą jedenastek, bo inaczej się nie dało… Jakże rzadko obrazy, że faworyt tylko stawia kropkę nad „i”, jakże często sam wpada w opresję. Jako teatr – cudeńko! Nawet te łzy Ronaldo, który marzył o mistrzostwie świata idąc ku mecie kariery; spuszczone głowy mistrzów z Brazylii… Reżyser miałby kłopot z namalowaniem takich obrazów… A że wyniki mistrzostw pokażą, iż sławny ranking FIFA można o kant stołu rozbić… Niby obiektywne kryteria (wynik gier w sezonie), ale jakże odlegle od katarskiej rzeczywistości… Bilans niespodzianek pokonuje ranking federacji… Wada systemu bilansowania? Nie, raczej premia dla sportu, wciąż napędzanego także rozwiązywaniem „równań z niewiadomymi”…

Co dalej? Francja – Maroko, Chorwacja – Argentyna. Kto się przed turniejem spodziewał takiego układu? Nie wróżę. Z wielkich solistów został w grze tylko Messi. Dyplomatą ani wzorem elegancji to może on nie jest, ale nad piłką panuje fenomenalnie. Jako konstruktor i jako egzekutor… Nam też dał lekcję… Do zapamiętania.

Obserwuję i sam sobie zadaję pytanie: jak to jest, że w tym turnieju tyle razy decydują „jedenastki”? Zmienione w gole albo też szczęśliwe dla bramkarza? Toż jest on w tej rozgrywce bez szans, a jednak… Że tyle „wapna” rozumiem – granie tak zaciekłe, że na polu karnym bywa gorąco. Ale potem? Bramkarze tak fenomenalni, czy strzelcy z wadami? Nie umiem odpowiedzieć. Może błąd strzelających ma początek w za łatwym uwierzeniu, że tę sztukę już opanował, i trzyma w garści stuprocentową szansę, więc nie ma co marnować czasu na dodatkowy trening. I tu może tkwić błąd – zbytnia pewność plus stres chwili.

A bramkarz? Poza sprawnością oraz intuicją, która akurat podpowie, w którą stronę wykonać tzw. paradę, może też działać nie tylko przypadkowo oraz intuicyjnie. Idąc tropem „dawnego Jacka Gmocha” i jego „Alchemii futbolu” może analizy ulepszyły kunszt bramkarski? Zapewne większość snajperów stawia na osiągnięty latami automatyzm – strzelam karne tak to a tak… A jeśli ten „szyfr” zostanie z góry – dzięki analizie – odczytany przez bramkarza, to owe jego teoretyczne „zero szans” czasem daje powodzenie… W Katarze owe gry na karne dały już materiał do przemyśleń. Dzięki panu Szczęsnemu mamy w tym udział…

Jeszcze odskok od piłki. Do tenisa. Ściślej, do związku tenisowego. Trwa w kryzysie (eksprezes uchybił – delikatnie mówiąc – zasadom zdrowego etycznie współżycia, Teraz są jakieś doniesienia o niegospodarności. Też – delikatnie mówiąc.

Minister sportu mówi, że jest prawnie bezradny i wnosi o poprawkę w ustawie. Nieśmiało informuję, że w sieci znalazłem wieść, że istnieje – we Wrocławiu – instytucja oferująca pomoc prawną w sportowych sytuacjach konfliktowych.

Może pomogą ministrowi…?

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.