Jacek Pałasiński: Drugi obieg (534)18 min czytania

()

04.01.2023

Kto nie widział, nie uwierzy: 3 stycznia 2023, wschodnie Mazowsze. Ruch to życie.

1.

Znowu zrobiliśmy się sławni: nasze ciepło robi newsa. Zabawne: zdjęcie w Guardianie – turecka agencja Anadolu.
https://www.theguardian.com/…/extreme-event-warm…

Jak oni się wszyscy zmówili? Podczas wyprawy na wschodnie Mazowsze D.O. napotkał moc traktorów z przyczepami, a na przyczepach obornik. Otrząsnąwszy głowę z muzyki, D.O. pomyślał: psiakość: jest 3 stycznia, to nie są widoki na 3 stycznia! I żeby to było w jednej wsi, żeby sąsiedzi… Ale nie: 10 wsi, 15 traktorów z obornikiem. Czy rolnicy mają jakieś czułe, wydające komendę komunikatory: „uwaga, uwaga, trzy-cztery, teraz wyjeżdżamy na pola z obornikiem”! No bo nie ma chyba ani jednego żyjącego rolnika, czy kogokolwiek innego, który pamiętałby 19 stopni C 1 stycznia. A jeśli nie jakaś wewnętrzna, rolnicza sieć komunikacyjna, to co? Niespodziewana, zaskakująca elastyczność, zdolność przystosowywania się do okoliczności do nawet najbardziej absurdalnych zjawisk pogodowych? Jak to: najbardziej konserwatywna, najbardziej odporna na wszelkie nowinki część społeczeństwa wykazuje się intelektualną elastycznością?

D.O. nie znalazł odpowiedzi na to tajemnicze zjawisko.

2.

Termometr wskazywał 9,5 stopnia, ale wiał silny wiatr. Skrajem szosy w maleńkiej wsi wschodniego Mazowsza szła… Najwłaściwszym, narzucającym się określeniem byłoby: „babina”. Babina wręcz archetypiczna. Niewysoka, tęga, w długiej, nabitej kufajce, grubej spódnicy i ogromnych kaloszach, może walonkach. Na głowie chusta, w ręku kostur. Starowinka. Człapała bardziej niż szła.

Zapragnęła świeżego powietrza, kontaktu z naturą. Póki się ruszamy, póty żyjemy, pótyśmy ludzie, a nie zewłoki.

D.O. na widok babiny zrobiło się ciepło i rzewnie na duszy i poczuł z nią ciasną więź, boć i on starowinek, boć i on się telepie, by czuć się żywym. Parę lat temu, po operacji kręgosłupa, choć ryczał z bólu, kuśtykał, dostawiając z trudem nogę do nogi po parkingu przed blokiem, bo ruch dawał mu poczucie człowieczeństwa, poczucie sensu istnienia.

3.

W innej wsi aż zatrzymał się, popatrzeć na stado kur. Część zajęta dziobaniem, część swarami. Głośne gdakanie, puszenie piór, podskakiwanie z machaniem skrzydłami.

Fascynujące. Przez niezwykłą analogię z innym gatunkiem zwierząt.

D.O. też czasami zamacha skrzydłami i przez chwilę udaje mu się oderwać od ziemi, ale, jako że jest nielotem, szybko i ciężko na nią opada.

4.

W następnej wsi, pardon, na przedmieściach małego miasta z wielkim muralem, przedstawiającym Piłsudskiego, śmieciarka tarasowała szosę: dzień wywózek. Dwieście metrów dalej, jakaś pani ciągnęła po piaszczystym trakcie już opróżniony, zielony kosz w kierunku swoich odległych o 150 metrów od szosy czworaków. Koło niej, w radosnych podskokach, z wielkim wymachiwaniem ogonem, z radosnymi piskami, tańczył wyrośnięty już szczeniak owczarka niemieckiego.

Chyba żadne inne stworzenie nie potrafi tak zaraźliwie manifestować swojej radości życia niż psiaki. I zadowalać się małymi szczęściami, takimi, jak 150-metrowa wyprawa aż do szosy po kosz na śmieci.

Och, jakże D.O. temu psiakowi pozazdrościł!

W podobny stan istota ludzka może się wprowadzić tylko środkami oszołamiającymi, chemikaliami. A psiaki mają to w swoim DNA.

5.

Może i materiały budowlane były horrendalnie drogie, ale polska wieś się na potęgę buduje. Wszędzie nowe domy, dopiero co wykończone albo jeszcze w budowie. OK, z popularnych katalogów, żadnej oryginalności, ale w sumie racjonalne, czyste formy i estetyka zdecydowanie przewyższająca dawne wzory. Innymi słowy: śmierć epoki murowanego sześcianu.

W D.O. takie widoki wywołują ciepłe wzruszenie i wdzięczność dla Unii Europejskiej, bo to w dużej mierze jej dzieło. Bo Helmut Winter zapłacił więcej podatków niż się należało, by polski chłop mógł dostać unijną dotację. Bo różne rzeczy, które chłopu wyrosną na polu, w stajni albo oborze, można sprzedać do UE bez żadnych ceł. Bo syn chłopa pojechał na saksy do Niemiec, gdzie zarobił tyle eurasów, że starczyło na porządny dach i okna…

Ale w każdej wsi jest i coś wręcz przeciwnego: opuszczone domy. Podłe, przegniłe drewniane baraki na ogół, ale one kiedyś były kustoszem ludzkich szczęść i nieszczęść. Ich ściany jeszcze są przesiąknięte ludzkim śmiechem i płaczem. Jeszcze widać na nich ślady pobielania, ślady ludzkiej troski, a może i miłości? Jeszcze stoją wokół zdziczałe już na ogół owocowe drzewa, jeszcze widać zagłębienia po sadzawkach, kopanych, bo dodać domowi i jego mieszkańców trochę piękna i wytchnienia.

Ilekroć D.O. koło takich opuszczonych domów przejeżdża walczy z pokusą, by je odbudować, spisać ich historię, historię ich mieszkańców, opisać ten dzień, kiedy ostatni człowiek ostatni raz zamknął za sobą drzwi takiego domu.

6.

Trzy dni temu Włochami wstrząsnęła wiadomość, że na Stazione Termini w Rzymie jakiś młody człowiek trzykrotnie uderzył nożem w klatkę piersiową młodą turystkę z Izraela.

Ktoś nagrał ten incydent z ekranu monitorów, podłączonych do kamer bezpieczeństwa i umieścił go na fb.

Prawdziwe polskie wartości wyeksportowane do Włoch.

To nie był napad rabunkowy, bo napastnik niczego ofierze nie ukradł, to wyglądało na egzekucję.

Ponieważ sprawa zrobiła się głośna, weszła na czołówki serwisów informacyjnych, policja i służby wzięły się do roboty. Sprawdzono wszystkie monitoringi i odkryto, że napastnik przyjechał na stację autobusem 741 z pętli w dzielnicy EUR, w połowie drogi do nadmorskiej Ostii. Miał w ręku niebieską torbę plastikową i chwilę plątał się wokół stacji bez celu. Potem podszedł do kobiety, kupującej bilet w kasie automatycznej i uderzył ją nożem dwa razy w klatkę piersiową. Ona usiłowała się jeszcze zerwać i uciec i wtedy uderzył ją trzeci raz. Potem odwrócił się i zniknął bez śladu.

Moment napadu sfilmowany z monitorów ochrony na Stazione Termini w Rzymie.
https://roma.repubblica.it/…/aggressione_roma…/…

A tu dumny przedstawiciel polskiego narodu z bliska:
https://roma.repubblica.it/…/polacco_aleksander…/…

Odnaleziono jego zdjęcia na monitoringu w autobusie i na dworcu. I odkryto jego tożsamość. Napastnik nazywa się Aleksander Mateusz Chomiak, ma 25 lat, urodził się w Grudziądzu i od 8 miesięcy, odkąd przyjechał do Włoch z Polski, bywał w okolicach głównego dworca kolejowego w Rzymie. Ma 1,80 m wzrostu, jasne oczy i rodzina nie widziała go od dawna, chociaż jego matka wielokrotnie rozmawiała z nim przez telefon. Policja ustaliła, że bywał w Wenecji, Livigno i Turynie. „Noce najczęściej spędzał w pociągach, na klatkach schodowych i w opuszczonych budynkach, a za dnia zatrzymywał się w McDonald’ie i na dworcach kolejowych, bo miał tam dostęp do internetu” – napisała miesiąc temu jego matka w ogłoszeniu o jego zaginięciu.

Turystka, Abigail, przeżyła. Jest w stanie ciężkim w szpitalu. „Nigdy wcześniej tego nie widziałam” – powiedziała policji. W ogóle nie zauważyła tego mężczyzny ubranego na czarno. Nie wiedziała, że ją śledzi.

Dlaczego Aleksander Mateusz Chomiak z Grudziądza chciał zabić młodą kobietę na ruchliwej stacji kolejowej w centrum Rzymu?

Dopóki Aleksandra Mateusza Chomiaka policja nie znajdzie, nie będzie pewności. Ale wszystko wskazuje na to, że był to napad z nienawiści. Bowiem na plecaku ofiary, pani Abigail, znajdował się napis po hebrajsku: „Shkedia”, a to jest po prostu marka artykułów spożywczych.

Aleksander Mateusz Chomiak w Grudziądzu zaraził się nienawiścią do Żydów? Może za często chodził do kościoła? Albo poznał kogoś, kto za często chodził do kościoła i go teologią nienawiści zaraził?

Jako się rzekło, zdjęcia z agresji Aleksandra Mateusza Chomiaka trafiły na fb w niecałe 24 godziny po ataku. Ktoś sfilmował monitory serwisowe podłączone do kamer bezpieczeństwa za pomocą telefonu komórkowego, a następnie udostępnił dwa filmy o długości 22 i 24 sekund, opatrzone komentarzem „Witamy na dworcu Termini”. Oba filmy zostały usunięte we wtorek po południu, ale teraz śledczy szukają tego, kto je udostępnił. Konto jest anonimowe, jego właściciel przedstawia się jako DS. W informacjach napisał, że studiował na Uniwersytecie Tor Vergata i pracuje w Ikei, mieszka w Terni, ale urodził się w Ajaccio. A wśród jego 215 przyjaciół są też ludzie, którzy zajmują wysokie stanowiska w Ministerstwie Transportu.

Och: już złapali Aleksandra Mateusza Chomiaka. Na stacji kolejowej w Mediolanie. Aresztował go karabinier, który nie był na służbie.

Teraz dożywocie?

7.

Jedynie polskie wartości jeszcze nie wyeksportowane
https://kalisz.wyborcza.pl/…/7,181359,29322065…

„Antysemityzm zgodny z porządkiem prawnym. Tak prokuratura Ziobry oswaja bezprawie”.

A może Aleksander Mateusz Chomiak nie chodził do kościoła, tylko słuchał Zi0br0 i jego uroczych chłoptysiów? Może oni nie są jedynymi, którzy biorą się poważnie, może jest jeszcze ktoś?

Komuniści z bloku sowieckiego, Chin, Kuby, by nie wspomnieć o Korei Pn., religijne poyeby z Iranu, Arabii Saudyjskiej czy Kataru: oni wszyscy traktują cudzoziemców, jak wrogów. W tym gronie jest też ten śmieszny chłoptyś z wypiekami. On też uważa cudzoziemców (ale tylko z Zachodu!) za wrogów.

Głowa nietęga to i myślątka głupiutkie.

On nie ma za granicą żadnego wroga, jego wrogami są wszyscy myślący Polacy.

Na jego teologię nienawiści odpowiadają nienawiścią. Nienawidzą go serdecznie. I w gronie nienawidzących jest też D.O.

Jak go posadzą, to może D.O. też będzie „a favore” kary śmierci?
https://www.repubblica.it/…/polonia_pena_morte…/…

8.

Ale nienawiść i obłędny, transcendentalny nacjonalizm to nie tylko polska specjalność. Wczesnym rankiem wczoraj, Itamar Ben Gvir, lider narodowo-religijnej partii Żydowska Siła, odwiedził Wzgórze Świątynne z okazji żydowskiego święta 10 Tewet, które upamiętnia początek babilońskiego oblężenia Jerozolimy.

To miejsce święte dla wszystkich religii monoteistycznych, które w ostatnich latach stało się jednym z najbardziej zapalnych punktów konfliktu arabsko-izraelskiego.

Wygląda na to, że dzielimy jedynie polskie wartości z Izraelem
https://www.jpost.com/breaking-news/article-726484

„Nasz rząd nie ulegnie przed groźbami Hamasu” – powiedział Ben Gvir na zakończenie swojej wizyty. „Wzgórze Świątynne jest najważniejszym miejscem dla ludu Izraela. Utrzymujemy swobodę poruszania się muzułmanów i chrześcijan, ale Żydzi też tam chodzą i każdy, kto rzuca groźby, musi być traktowany żelazną ręką”.

Ben Gvir ma przeszłość ultraprawicowego aktywisty, znanego ze swoich poglądów antyarabskich i członkostwa w ekstremistycznej organizacji Kach, zdelegalizowanej, ponieważ uznano ją za organizację terrorystyczną. W nowym rządzie Beniamina Netanyahu zajmuje stanowisko ministra bezpieczeństwa narodowego, z bezprecedensowymi uprawnieniami do nadzorowania izraelskiej policji, odgrywającej istotną rolę w zarządzaniu dostępem Żydów do wzgórza.

To miejsce to jest uważane za święte przez religie monoteistyczne: jest tam skała, z której Bóg miał stworzyć świat, tam patriarcha Abraham (dla muzułmanów Ibrahim) miał składać w ofierze Izaaka, (dla muzułmanów Ismaila) z tego wzgórza Mahomet miał wstąpić do nieba na swym koniu Buraku.

Status prawny Haram asz-Szari jest złożony. Organizacja zarządzająca kompleksem, WAQF, została założona przez Imperium Osmańskie, które rządziło Jerozolimą od 1516 do 1917 roku. Kiedy region ten znalazł się pod kontrolą Brytyjczyków, WAQF działało w niezmienionym kształcie. Podobnie w 1948 roku, kiedy Wschodnia Jerozolima i Stare Miasto zostały podbite przez Jordanię.

W 1967 roku, po Wojnie Sześciodniowej, kiedy Jerozolima znalazła się pod kontrolą Izraela, władze postanowiły zachować system i nadzór Ammanu. To oznacza, że w niepodległym Izraelu jedno z najświętszych miejsc judaizmu (ale i islamu i chrześcijaństwa też) jest pod kontrolą obcego państwa: Jordanii.

Całą tę sytuację określa się terminem ukutym jeszcze za czasu Osmanów: „status quo”. Przewiduje ono, że niemuzułmanie mogą odwiedzać to miejsce, ale nie mogą się modlić. Nie dziwi więc, że napięcie narastało przez dziesięciolecia. Narastała także chęć zwiedzania kompleksu przez izraelskich Żydów (choć wielu rabinów tego zabrania ze względu na ryzyko deptania tego, co niegdyś było najświętszym miejscem Świątyni Jerozolimskiej, zarezerwowanym dla głównego kapłana). W ostatniej dekadzie liczba odwiedzających wzgórze świątynne Żydów wzrosła z 4 do 40 tysięcy rocznie. Co spotyka się z wojowniczą wrogością organizacji palestyńskich i krajów arabskich.

W 2000 roku wizyta przyszłego premiera Ariela Sharona na wzgórzu wywołała drugą intifadę. W maju 2021 r. starcia wokół Al Aqsa podczas Ramadanu stanowiły preludium do jedenastu dni wojny między Izraelem a Hamasem.

Liderzy opozycji, w tym były premier Yair Lapid, zdecydowanie potępili wizytę Ben Gvira, ostrzegając, że takie posunięcie może doprowadzić do krwawej łaźni. Jordania mówi, że jest gotowa do wojny od dnia zaprzysiężenia skrajnie nacjonalistycznego i ultrareligijnego rządu Netanyahu.

9.

Skoro jesteśmy już na Bliskim Wschodzie, to D.O. musi wspomnieć, że jeden z najgroźniejszych fanatyków religijnych, uzbrojony po zęby przez Irańczyków lider Hizballahu (ang. Hezbollah, Hizb – partia Allah – Allah; Partia Boga) szejk Hassan Nasrallah miał już drugi wylew i leży w bejruckim szpitalu.

Dwa wylewy Nasrallaha. Kto będzie, co będzie po nim? Nb. zwróciłeś, Czytelniku, uwagę, że nawet najbardziej zacięty drań potrafi do zdjęcia zrobić słodką minkę? No, może z wyjątkiem Ciula.
https://www.jpost.com/breaking-news/article-726341

Mający nieograniczone zaplecze w Teheranie Hizballah to jedyny podmiot, który de facto wygrał wojnę z Izraelem. W 2006 r. Izrael najechał Południowy Liban z zamiarem definitywnego wykorzenienia i rozbrojenia stanowiącego żywotne zagrożenie Hizballahu. Po tygodniu wycofał się jednak nie osiągnąwszy żadnego ze stawianych sobie celów.

Co będzie dalej z Partią Boga po prawdopodobnym zgodnie Nasrallaha – trudno przewidzieć. Wygląda na to, że szejk usiłował grać swoją, nieirańską partię. Irańczycy rządzą obszernymi połaciami Syrii (Liban kiedyś był jej częścią), mają tam swoje bazy i przygotowują się do wojny z Izraelem; chcą mieć drugi, bliższy front. Oczywiście Izrael ma dobry wywiad i tam, gdzie powstaje realne zagrożenie, leci bombardować, jak przedwczoraj międzynarodowe (dobrze znane D.O.) lotnisko w Damaszku. Teoretycznie Irańczycy mogli koordynować swoje wysiłki militarne z szyickim Hizballahem. Nie można wykluczyć, że to robił, ale D.O. nie natknął się na żadne poważniejsze opinie, że w istocie tak było. Trudno się w tym połapać, wszyscy łżą i strzelają do siebie wrogimi formułami retorycznymi. Czas pokaże, czy odejście Nasrallaha wzmocni, czy osłabi Hizballah, czy jego następca będzie równie autonomiczny wobec Teheranu, czy bezwarunkowo mu się podporządkuje.

10.

Surowikin dał ciała, Surowikin musiał po trzech miesiącach odejść. Nie jest już dowódcą zachodniego frontu armii rosyjskiej, nie dowodzi już siłami walczącymi w Ukrainie i broniącymi Donbasu. „Rzeźnika Syrii” zastąpił Jewgienij Nikiforow.

Będzie on czwartym generałem na tym stanowisku od początku inwazji na Ukrainę.

Zmiana dowódcy wojsk rosyjskich w Ukrainie. Surowikina zastąpił Nikiforow, który już raz dostał od Ukraińców w d. Miejmy nadzieję, nie ostatni.
https://www.ukrinform.net/…/3643666-russias-western…

Surowikin przekonał Putina do wycofania wojsk z Chersonia i do zmasowanych ataków na strukturę elektroenergetyczną Ukrainy. Miały złamać morale narodu ukraińskiego i skłonić go do kapitulacji.

Napsuł rzeczywiście bardzo, bardzo dużo w Ukrainie, ale morale narodu nie złamał. Potworne szkody, powodowane przez rosyjskie drony i rakiety są przez ukraińskie złote rączki, gdzie się da, naprawiane zdumiewająco szybko. Zdumiewająco szybko Ukraina zdywersyfikowała także swoją produkcję energii, oczywiście przy pomocy masowych dostaw generatorów prądu z Zachodu.

Być może jednak, że bezpośrednią przyczyną defenestracji Surowikina była masakra rekrutów rosyjskich w Makiiwce. Pewnie nie poznamy nigdy prawdziwej liczny ofiar; szacunki wahają się od 68/86, podawane przez Rosjan, do 300-600 podawanych przez Ukraińców i niezależne źródła rosyjskie.

A Nikiforow? Tutaj przydałaby się opinia eksperta, którym D.O. nie jest, ale to on prowadził zakończony katastrofalną klęską atak na Kijów w pierwszych dniach inwazji, to on jest odpowiedzialny za masakrę w Buczy i innych miastach i wsiach ukraińskich.

To kolejna decyzja Putina, która nie wydaje się racjonalna, nawet z punktu widzenia interesów Rosji.

11.

Po wczorajszym maratonie D.O. już nie będzie zanudzał opisami watykańskich intryg przed zbliżającym się konklawe. Zasygnalizuje tylko (link poniżej oczywiście, pod printscreenem) ciekawy, ostry artykuł z „Guardiana”: „To papieska wersja sukcesji: spisek rozpocznie się na pogrzebie Benedykta XVI”.

Jeśli ktoś nie ma jeszcze dosyć tematu, to w „Guardianie” anglosaski punkt widzenia na watykańskie kłębowisko. https://www.theguardian.com/…/papal-succession-benedict…

Dla zachęty: … „Kiedy przywódcy kościoła rzymskokatolickiego przylecą w tym tygodniu na … pogrzeb byłego papieża Benedykta XVI, …trudno będzie jednak sobie wyobrazić, że powstrzymają się od angażowania się w szeptaną politykę, które są tak typowe dla zgromadzenia najwyższych katolickich dostojników. Pogrzeb będzie czasem wspominania i opłakiwania Benedykta XVI – ale spiskowanie, który będzie miało miejsce, może przypominać epizod sukcesji. …

Kiedy papież umiera na urzędzie, kardynałowie przybywają z całego świata, aby go pochować i wybrać jego następcę. Tym razem oczywiście nie ma takiej potrzeby. Jest już papież – Franciszek – człowiek wybrany w 2013 roku na jego następcę. Ale kiedy 5 stycznia poprowadzi pogrzeb Benedykta, kardynałowie mogą się zastanawiać, czy wkrótce wrócą do Rzymu na kolejne konklawe. W wieku 86 lat sam Franciszek jest już fizycznie słaby. W młodości stracił część płuca, w 2021 roku przeszedł operację jelita, a od maja porusza się publicznie na wózku inwalidzkim. Niedawno zażartował, że wózek inwalidzki nie jest problemem dla papieża – „rządzi się głową, a nie kolanem” – ale ujawnił również, że ma podpisany list rezygnacyjny, złożony u sekretarza stanu Watykanu, który może zostać przyjęty, jeśli stałby się niepełnosprawny.

A ponadto…

Microsoft informuje mieszkańców Polski, że istnieje coś takiego, jak „ruch stacjonarny”.
Nobel murowany!

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.