Andrzej Lewandowski: Pan tenis5 min czytania

()

30.01.2023

ECHA WYDARZEŃ:

Gdy oglądałem finał tenisowego Australian Open, chwilami odnosiłem wrażenie, że Serb Novak Djokovic jest nadto pewny siebie. Grecki rywal sprawiał kłopot, bo grał świetnie, a wyraz twarzy Serba zdawał się wróżyć nastrój: Graj tak dalej, a i tak moje będzie na wierzchu…

Gdy po zwycięstwie zobaczyłem wulkan radości, pojąłem, że co wcześniej, to maska. A właściwie obraz maksymalnej koncentracji, nie sam wyraz pewności siebie. To już nie był tenis – to był PAN TENIS. Z napiętymi do końca nerwami, a niby ze spokojem zgoła olimpijskim…

Polski bilans, z jednym finałem (współudział Jana Zielińskiego w deblu) – ładny, ciekawy i kasowo zauważalny. Dobrze pokazał się nasz tenis w Australii.

Kronikarsko klasyfikacja nie zawsze jest w zgodzie z wrażeniami, bo przecież prawo grania w finale (debel polsko – monakijski), czy waleczność Huberta Hurkacza – z wianuszkiem w formie miejsca (10) w światowej elicie „rankingowo” są wyżej, to jednak…

Jednak ten turniej dla nas jest wciąż PANIĄ TENIS. Finału nie było, widowiskowe role – owszem. I zyski pieniężne też coś mówią.

Panna Iga przegrała z finalistką, pani Linette – z triumfatorką. Obie w tej samej fazie turnieju, ale wydźwięk porażek zostaje w pamięci różny. Bo nastrój grania nie był taki sam. Światowa liderka z Raszyna grała w nastroju, żeby nie przegrać, Poznanianka twardo wojowała o wygraną.

Pierwsza wyszła więc z kortu pewnie z odrobiną sportowej złości – na siebie, choć wciąż ma pewną pozycję na czele; a pewne, że wróci do ataku. Druga upewniła się, że otworzyła szeroko drzwi do awansu. Za jednym zamachem dwadzieścia kilka miejsc wyżej w klasyfikacji. To już nie atak, to szturm…

Żeby informacja była pełniejsza, a teza o rozwoju podbudowana, zacytuje – z sieci – „rozliczenie finansowe”: „Zarobki reprezentantów Polski za Australian Open 2023

  • Magda Linette – 2,87 mln złotych (singiel) + 48 tys. złotych (debel) – łącznie 2,92 mln złotych
  • Iga Świątek – 1,048 mln złotych (singiel)
  • Hubert Hurkacz – 1,048 mln złotych (singiel)
  • Jan Zieliński – 573 tys. złotych (debel) + 10,23 tys. złotych (mikst) – łącznie 583,23 tys. złotych
  • Magdalena Fręch – 113,382 tys. złotych (singiel)

Ładny grosz – prawda? Niezależnie od tego, co zostaje w portfelach. Po fiskusie, odliczeniu tego, co trzeba było w udział zainwestować; po zamknięciu rachunku z pozycji pracodawcy – ekipa nie wspomaga przecież tylko z pasji… Dzisiejsze przedsiębiorstwa tenisowe muszą zarabiać na siebie, żeby egzystować.

Nie znajduję jakoś wielu informacji, że szkoleniem, trenowaniem i w ogóle logistyką zajmuje się – faktycznie i kasowo – związek tenisowy, lub tzw. budżet. Tata z mamą wesprą, znajdzie się sponsor, reklamodawcy – będzie rozwój.

Tenis – nie futbol, nie lekka atletyka – z logistyką związkową na miarę zgrupowań za wielką wodą; nie światowe grupy kolarskie, które płacą, wymagają i organizują… Droga na kort ma start w domach. Na miarę ich zasobności, aspiracji, pasji…

Czytam oto rozmowę z tatą Magdy Linette. Zaczęła trening jako dziecko. Wstęp do kariery to papa – jako trener i księgowy, mama, siostra – korty = rezerwacje, dziadek – biorący termos i wożący wnuczkę na trening, potem na siłkę, i jeszcze wieczorem na odnowę; rezerwacje hoteli, biletów – żeby było najtaniej – wszystko impulsy domowe… Lżej się zrobiło dopiero z pojawieniem sponsora… A PZT? Komplementów nie znajduję. Zresztą w ogóle ostatnio jakoś z tego adresu nie nadchodzą… Jeśli się trafiają, to raczej z dziedziny „bulwarowej”, faktycznie chyba tor rozwojowi nadają domowo-rodzinne przedsiębiorstwa…

Na magnesie: były grzmoty – zapowiedzi, ze b. prezes PZT (w domyśle – cała władza związkowa) będzie w sądzie stawać broniąc – przez paskudnymi mediami – dobrego imienia; dzieje się, czy cicho?

Jest okazja by tenis wrócił we wspomnieniach.

Charakterystyczne – zawsze ten sport miał przeogromne powodzenie. Poza kortem nawet większe niż na nim, choć sukcesy sportowe też w pamięci zostały. Ale ta miłość ze strony najlepszych w stanie dziennikarskim.

Od mistrza Kazimierza Gryżewskiego, który na prawie dwustu stronach książki pomógł Jadwidze Jędrzejowskiej opisać świetną karierę. „Urodziłam się na korcie” – jedno z początkowych spotkań mego pokolenia z książkowym spotkaniem – o sporcie.

Potem Daniel Passent opisał karierę Wojciecha Fibaka. Wiozłem do Paryża (konferencja „wyścigowo – pokojowa”, jakaż szkoda, że start na Placu Bastylii nie doszedł do skutku; myśmy byli „za”), potem – też ze mną – danielowe dzieło wróciło do Warszawy.

Andrzej Fąfara niedawno wydał opowieść o Władysławie Skoneckim, jakże barwnej postaci sportu.

Bohdan Tomaszewski – sam grywał, a jak pięknie relacjonował – drukiem i radiowymi oraz telewizyjnymi opowieściami. I jeszcze dzięki temu, że świetnemu turniejowi – pomysłem i patronatem dał życie…

Andrzej Jucewicz – redaktor, gdy był prezesem PZT sprawił, że „moda na Fibaka” zaowocowała dziesiątkami kortów.

Mam więcej przykładów ogromnej sympatii mojego zawodu dla tenisa. Ta „miłość” się po latach jakby właśnie coraz bardziej odwzajemniała…

Ukochała tenis także rodzima wielka polityka. Józef Oleksy jakiemuś turniejowi chętnie patronował. Jolanta Szymanek-Deresz i Jerzy Szmajdziński osobiście grali na poziomie ponadamatorskim. Sportową pasję Pani Minister (oboje metę życia przekroczyli w smoleńskiej tragedii) utrwalił dorocznym turniejem pań Małżonek, redaktor Paweł, też tenisista wyborny… Podobno Ryszard Kalisz bywał widziany z rakietą. A jego wtedy szef…

Sam widziałem. Jak Aleksander Kwaśniewski, na koniec przedwyborczego spotkania na warszawskiej AWF publicznie pokazał, że wie jak się TO robi. Stanął do pojedynku z Krzysztofem Zuchorą, świetnym awuefowskim pedagogiem, kapitalnym poetą… Potem „za Aleksandra” było w dobrym tonie pokazywać się z rakietą… No i wykazywać, że się wie, co z nią robić…

Czyli – dobrych sojuszników miał tenis zawsze. Teraz się odwzajemnia. A do tego zaczęliśmy się na nim znać wszyscy. No, prawie wszyscy… Australijska wyprawa trend podtrzymała…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.