Zbigniew Szczypiński: Tak było, tak jest. A jak będzie?6 min czytania

()

03.02.2023

urna

Wydaje się, że wszyscy, obie strony i ta rządząca i ta opozycyjna, zgadzają się, że najbliższe wybory parlamentarne będą bardzo ważne. Prawie tak jak te z 1989 roku; roku, w którym rozpoczęła się wielka zmiana. Przypomnijmy – upadał stary system podzielonego świata, w którym nasze miejsce zostało wyznaczone w Jałcie. Po kilku latach małej wojny domowej, poczynając od 1948 do października 1956 budowaliśmy państwo wzorowane Związku Radzieckim Józefa Stalina i gdyby nie śmierć tego dyktatora pewnie stalibyśmy się kolejną republiką.

Stało się – nastał czas Władysława Gomułki i jego polskiej drogi do socjalizmu oznaczającej tyle, że w Polsce budowaliśmy system państwowego socjalizmu, To były te ponure „czasy komuny” jak teraz się mówi, nadużywając pojęcia komunizmu jako symbolu zła.

Po wielu zrywach – października 56, marca 68, grudnia 70 i sierpnia 80, po latach stanu wojennego, w 1989 roku nastąpił przełom i odbyły się wybory czerwcowe, które zapoczątkowały wielkie zmiany. Rezultatem tych zmian był upadek tamtego państwa, rozwiązanie PZPR, rząd premiera Mazowieckiego, prezydentura Lecha Wałęsy, wejście Polski do Unii Europejskiej i NATO. To tylko najważniejsze z całego ciągu rewolucyjnych zmian jakie zaszły po 89 roku w Polsce.

Jeżeli porównujemy znaczenie i wagę najbliższych wyborów parlamentarnych – tych, które mają się odbyć w 2023 roku, po ośmiu latach rządów „Zjednoczonej Prawicy” Jarosława Kaczyńskiego do tamtych wyborów z 1989 roku, które odbyły się po przeszło trzydziestu latach PRL – oznacza to, że stawiamy znak równości pomiędzy trzydziestoma latami PRL a ośmioma latami rządów PiS zawartymi w przedziale 2015 – 2023.

Czy to możliwe, czy przez osiem lat można cofnąć Polskę do lat Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego ?

Okazuje się, że można, że ta ekipa ma tylu wspaniałych ludzi, ludzi o tak „wysokich” kwalifikacjach i „wysokim morale”, że potrafiła w osiem lat zniszczyć prawie cały dorobek trzydziestu lat transformacji, zagrozić pozycji, a nawet obecności Polski w Unii Europejskiej, rozpocząć budowę coraz bardziej egzotycznych struktur i sojuszy w naszej części Europy, wypowiedzieć wojnę wszystkim trendom kulturowym Europy i całego zachodniego świata – wznosząc hasła jedynego obrońcy prawdziwej wiary i pogromcy wszelkiego lewactwa i moralnej zgnilizny jaka tam panuje. Polityka historyczna realizowana przez resort kultury i dziedzictwa narodowego Glińskiego i ministerstwo edukacji i nauki Czarnka to zadanie na wiele lat, na wiele kadencji.

To, co widzimy – to tylko wstęp do realizacji planu budowy Polski jako państwa katolickiego narodu polskiego. To dlatego w politycznych wypowiedziach prezesa i jego drużyny tak często nazywa się ludzi, którzy nie podzielają poglądów prezesa PiS zdrajcami i odmawia im się prawa bycia Polakami. To dlatego w ostatnich latach tak dobrze się mają wszystkie mniej lub bardziej jawnie faszyzujące organizacje i środowiska hojnie finansowane z państwowej kasy. To dlatego stale zacieśnia się sojusz „tronu i ołtarza” tak dobrze widoczny na wszystkich uroczystościach państwowych i przy dzieleniu kasy.

Osiem lat to dopiero początek realizacji planu prezesa PiS, polegającego na wymianie elit i zastąpieniu „wykształciuchów” nowymi ludźmi; niekoniecznie posiadającymi wysokie kwalifikacje i wysokie morale ale za to bezwzględnie realizującymi wszystkie polecenia, a nawet zachcianki prezesa. Klientami rządzącej partii są wszyscy prezesi spółek państwowych i największych przedsiębiorstw, banków i firm ubezpieczeniowych. Państwo PiS przejmuje władze w wymiarze sprawiedliwości, Trybunale Konstytucyjnym, Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa, Prokuraturze Krajowej. Telewizja Polska przestała być publiczna, a stała się partyjna; a jej budżet jest budżetem wyborczym partii rządzącej.

To dlatego rządzący mają stale w planie wyeliminowanie niezależnych mediów – patrz próba przejęcia TVN. To dlatego minister kultury ma tak „wyrafinowane” podejście do teatrów i galerii, a nawet do pisarstwa jedynej żyjącej laureatki nagrody Nobla. To gust urzędnika państwowego – takiego, jakim jest każdy minister (przypomnę minister to tyle, co sługa) – ma określać wartość spektaklu teatralnego. Czekamy, aby to również władza określała co jest sztuką w malarstwie tak jak to kiedyś robił Chruszczow w czasach ZSRR.

To wcale niepełny wykaz zawłaszczania państwa w wykonaniu PiS po ośmiu latach rządów. Wzorem jest Viktor Orban i pozycja jego partii Fidesz na Węgrzech. Węgry to jest już państwo mafijne – taka jest opinia węgierskich socjologów.

Viktor Orban rządzi dłużej niż Jarosław Kaczyński ale to Jarosław Kaczyński krzyczał na wiecu do swoich zwolenników – „będzie jeszcze Budapeszt w Warszawie”.

W czasach PRL, w czasach siermiężnego państwowego socjalizmu, w latach bezpośrednio po wielkiej strasznej wojnie życie ludzi zorientowane było na przeżycie, na zdobycie stale brakujących podstawowych artykułów – choćby takich jak masło czy szynka, o bananach, cytrynach i innych egzotycznych owocach nie wspominając. Oceny polityczne budowane były poprzez porównanie tego, co widać – z tym, co mówiło rządowe radio a tym, co mówiły zagłuszane stacje z „wolnego świata”. Przy tak ogromnej dysproporcji w dostępie do informacji, biedzie i niedostatku ludzie w Polsce zrywali się do buntu w formie protestu na to, co wyrabiała tamta władza. Pamiętamy poznański Czerwiec, strajki w Radomiu, strajki w Stoczni Gdańskiej i wiele innych takich wydarzeń, często krwawo tłumionych.

A teraz wszyscy mają pełny dostęp do informacji, Internet oferuje wszystko, młodzi zatopieni w sieci praktycznie stale i wszędzie, nawet na przejściach dla pieszych, klikających na Tik-Toku czy innym Instagramie. Wszyscy wiedzą wszystko, a przynajmniej mogą wiedzieć.

I co? I nic.

Afera za aferą, kolejny awans kogoś od Zbigniewa Ziobry tylko dlatego, aby ugłaskać pana Zbyszka na dany moment; pani magister Przyłębska nazywana jest (przez do niedawna swojego największego przyjaciela)  „byłą prezes TK”; Daniel Obajtek wyrzucający kontrolerów NIK, którzy zgodnie z prawem chcieli skontrolować transakcje Orlenu z państwem arabskim; stale rośnie kara za niewykonywanie wyroków TSUE – to już ponad 2 miliardy złotych; Czarnek rozdający 40 milionów złotych »swoim« fundacjom; systemowe niszczenie ludzi wykonujących zaszczytny zawód nauczyciela, którym państwo płaci na starcie mniej niż płaca minimalna; nierozliczone afery związane z zakupem respiratorów i tajemniczą »śmiercią« tego handlarza bronią, który miał dla państwa polskiego ten sprzęt kupić; stały parasol ochronny nad wszystkimi ważnymi politykami rządzącej partii z jej prezesem na czele, którego prokuratura nawet nie przesłuchała w sprawie, jaką wniósł jego krewny za niezapłacony rachunek za pracę przy budowie »dwóch wież«; całodobowa ochrona domu prezesa przez wieloosobowe oddziały policji państwowej…

Można tak bez końca.

Te najbliższe wybory będą naprawdę ważne. Albo odsuniemy tę szajkę od władzy, albo zbuduje ona pełne państwo mafijne, satrapię w środku Europy. Poza strukturami EU jak przeszkadzającymi w tym zbożnym dziele.

To będą naprawdę ważne wybory. Albo, albo…

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response

  1. Anna 11.02.2023