24.02.2023

Na porządku dziennym jest skwapliwe i szczere składanie czczych deklaracji przy jednoczesnym i równie szczerym ich dementowaniu; wybory są loterią i ten, komu wydaje się, że zna ich wynik przed zakończeniem głosowania, błądzi. Jest niepoważny, trudno mu więc pogodzić się z rzeczywistością. Z wymogami otoczenia nakazującymi rozważenie przeciwieństw między obietnicami czynionymi na potrzeby kampanii, a budżetowymi faktami.
Po tym antyinteligenckim wstępie przejdźmy do konkretów. A konkretami są ostrzegawcze porzekadła o budżecie z gumy, czy szelmowskie kombinacje z drukowaniem pieniędzy w celu zatykania finansowych dziur. Możemy więc zaobserwować wzmożoną obecność zmian na gorsze; owładnęła nami źle pojęta demokracja i uciekamy do poprzedniego świata sprawdzonych zmartwień.
Jak wieść niesie, jesteśmy na dobrej drodze do PRL. Drukowanie pieniędzy bez pokrycia w towarze, powszechne rozdawnictwo banknotów bez przejmowania się społecznymi skutkami, to działania stosowane w ustroju, spod którego pęt rzekomo się wygramoliliśmy. Lecz pod wpływem wyborczej kampanii, zarówno schizofreniczne partie rządzące, jak i opozycja, dały się ponieść urokom składania nieodpowiedzialnych przyrzeczeń.
Obecna sytuacja z gadaniem po próżnicy pasuje do sytuacji polskiego społeczeństwa przedstawionej w dramacie Wyspiańskiego. Wtedy też (w Weselu, ponadczasowym spektaklu sprzed mniej więcej stu lat), nie potrafiliśmy ustalić, o jaką Polskę nam idzie. Co przedstawiciel jakiegoś środowiska, np., chłop lub sprzedajna figura zwana dziennikarzem, głosili prawdy objawione, jakby uwzięli się, by mieć rację choć raz. I, żeby było bardziej groteskowo, każdy z tamtych wizjonerów uważał się za patriotę.
Demagogiczne kwasy ze spróchniałych czasów wyrażały narodową niemoc. Mistrz podsumował je chocholim tańcem. Tańcem, który miał być przestrogą. Ostrzeżeniem przed pustosłowiem. Ale falsyfikaty, obrazki, wzniosłe i tandetne, triumfują do dziś. Dotąd dramat jest aktualny, a taniec nadal trwa.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
