11.03.2023
1.
Tak, tak, jest sobota, wszystkim należy się chwila oddechu, D.O. pierwszemu, bo się od półwiecza, po kilka godzin dziennie, babrze w najczarniejszych stronach ludzkiej natury.
Jeśli Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, to biada wszechświatowi…
Może się nie będzie przy sobocie bawił w jakieś skomplikowane elukubracje, ale ciśnie mu się na palce tylko to: Polska to bardzo dziwny kraj, a Polacy to zaskakujący naród.

Układ zamknięty z felietonu Kurskiego to polscy Rosjanie.
A ty, Czytelniku, jesteś Polakiem – Rosjaninem czy Polakiem nie-Rosjaninem? Pociąga cię immanentne zło Polaków-Rosjan? Czy należysz to tej garści bohaterów broniących Polski i świadomych, że nagrodą za to będzie plwocina?
https://wyborcza.pl/7,82983,29545054,jaroslaw-kurski…
Jakimś cudem Polska istnieje, mimo że ma bardzo potężnego wroga, wroga wewnętrznego, podłego i podstępnego, wroga, który nie zawaha się przed żadnym łajdactwem, byleby Polskę pognębić. Innymi słowy, Polska ma w sobie 30% polskich Rosjan.
Polscy Rosjanie są przyczyną wszystkich nieszczęść Polski na przestrzeni całej, niedługiej, bo zaledwie tysiącletniej historii. Szczególnie irytującą polskich Rosjan cechą jest to, że ciągle mielą językiem w „wielkości” Polski, ewentualnej wielkości, którą oni zawsze pognębią.
Polscy Rosjanie są z natury źli, stanowią zaprzeczenie, antypody wszystkiego tego, co dobre w chrześcijaństwie, a mimo to mielą bez przerwy językiem o „obronie chrześcijaństwa”.
Polscy Rosjanie są przerażająco agresywni i tą swoją agresją wycieńczają wszystkich Polaków, zwłaszcza Polaków nie-Rosjan. I, co gorsza są skuteczni w swoich destrukcyjnych działaniach.
A już naprawdę najgorsze jest to, że Polaków, nawet nie-Rosjan, bardzo owo zło pociąga. Przyciąga, kusi, oblepia.
D.O. nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć, jak to się dzieje, że Polska nadal istnieje mimo przeraźliwej działalności swojego najgorszego wroga, gorszego od wszystkich ewentualnych wrogów zewnętrznych razem wziętych.
D.O. najserdeczniej współczuje tym bohaterom, którzy starają się Polskę przed tym przerażającym wrogiem bronić. Współczuje i podziwia jak nikogo na świecie.
Oni są jak ukraińscy obrońcy Mariupola jak ukraińscy obrońcy Bachmutu. Są skazani na cierpienie za życia i męczeńską śmierć. Ich życie to piekło nie tylko dlatego, że do nich strzelają, nie tylko dlatego, że ich szkalują, ale i dlatego, że, w przeciwieństwie do obrońców Mariupola czy Bachmutu, kiedy historia obdaruje Polskę rzadkim, ale zdarzającym się cudem, ci bohaterowie, zamiast chodzić w chwale, zostaną opluci, oczywiście przez polskich Rosjan, ale także i przez Polaków nie-Rosjan.
2.
Czym się zajmują polscy Rosjanie od kilku dni? Nagonką z kundlami, szczuciem. Na autorów reportażu, na Holendra – autora książki o JPII. „Artykuły” w tym szambie zaczynają się od „Kim jest” – Gotowski, Overbeek, kim jest szef TVN24 Samul. Kim szefowa TVN Kieli.
Może jakiś kundel ich dopadnie, rozszarpie, może puszczą im nerwy i uciekną?
D.O. to zna, wie, co to znaczy być zwierzyną łowną, co to mieć na karku sforę kundli pędzących, by zagryźć. To polscy Rosjanie, oni umieją boleśnie kąsać. Umieją celnie uderzać maczugą. Ta dzisiejsza ma kształt JPII.
3.
Papież Franciszek udzielił wywiadu Radiotelewizji Włoskiej Szwajcarii.

https://www.rsi.ch/…/Papa-Francesco-SI-racconta-alla…
Media koncentrują się na tym fragmencie wywiadu, w którym Franciszek mówi, że „Putin wie, że jestem dostępny”. Złośliwi wyrywają to z kontekstu, by przejechać się po papieżu, choć Franciszkowi oczywiście chodziło o dostępność do podjęcia się misji mediacyjnej.
I na drugi plan zszedł ten fragment, w którym papież mówi, że „gdy jego myśli zaczną zasnuwać się mgłą, ustąpi”.
D.O. też ustąpi, kiedy jego myśli zaczną zasnuwać się mgłą; wierzy, że uchwyci ten moment.
4.
À propos: lada dzień będzie 10 rocznica pontyfikatu papieża Franciszka.
D.O. był, sprawozdawał konklawe, odgadł godzinę wyboru, był pierwszym, który opowiadał kim jest kardynał Jorge Mario Brgoglio.
Bardzo chętnie by znowu z Rzymu ponadawał, podsumował tę niezwykłą dekadę w historii Kościoła…
Ale chyba nikt go o to nie poprosi…
5.
– Ojcze Święty, ile się zmieniło przez te dziesięć lat?
„- Jestem stary. Mam mniejszy opór fizyczny, kolano było fizycznym upokorzeniem, nawet jeśli teraz dobrze się goi”.
– Czy trudno było ci jeździć na wózku inwalidzkim?
„- Trochę się wstydziłem”.
– Wielu opisuje cię jako papieża maluczkich. Czy tak się czujesz?
„To prawda, że preferuję odrzuconych, ale to nie znaczy, że odrzucam innych. Ubodzy są ulubieńcami Jezusa. Ale Jezus nie odrzuca bogatych”. […]
– Dlaczego zdecydowałeś się zamieszkać w Santa Marta?
„- Dwa dni po wyborze poszedłem objąć w posiadanie pałac apostolski. Nie jest taki luksusowy. Jest dobrze wykonany, ale jest ogromny. Odczucie, jakie miałem, było jak odwrócony lejek. Psychicznie nie mogłem tego znieść. przechodziłem przed pokojem, w którym dziś mieszkam. I powiedziałem: „Zostaję Tutaj”. To jest hotel, mieszka tam czterdzieści osób, które pracują w kurii. A ludzie przyjeżdżają ze wszystkich stron”.
– Czy czegoś brakuje w twoim poprzednim życiu?
„- Spacerowałem, chodziłem ulicami. Dużo chodziłem. Korzystałem z metra, autobusu, zawsze z ludźmi”.
– Co sądzisz o Europie?
„- W tej chwili jest tam wielu młodych polityków, szefów rządów czy ministrów. Zawsze im mówię: rozmawiajcie ze sobą. On jest po lewej, ty po prawej, ale obaj jesteście młodzi, rozmawiajcie. Czas na dialog między młodymi”.
– Co przywozi Papież niemal z końca świata?
„- Przypomina mi się coś, co napisała argentyńska filozof Amelia Podetti: rzeczywistość lepiej widzi się z krańców niż z centrum. Z dystansu rozumiemy uniwersalność. To zasada społeczna, filozoficzna i polityczna”. […]
– Przed konfliktem na Ukrainie kilkakrotnie spotykałeś się z Putinem. Gdybyś spotkał go dzisiaj, co byś mu powiedział?
„- Rozmawiałbym z nim tak jasno, jak mówię publicznie. To wykształcony człowiek. Drugiego dnia wojny byłem w ambasadzie rosyjskiej przy Stolicy Apostolskiej, aby powiedzieć, że jestem gotów jechać do Moskwy, jeśli Putin zostawi mi okno do negocjacji. Ławrow napisał do mnie z podziękowaniami, że to nie czas. Putin wie, że jestem dostępny. Ale tam są imperialne interesy, nie tylko imperium rosyjskiego, ale imperiów innych stron. Cesarstwu właściwe jest stawianie narodów na drugim miejscu”. […]
– Papież Benedykt utorował drogę do rezygnacji papieży. Ty powiedziałeś, że jest taka możliwość, ale obecnie jej nie rozważasz. Co może skłonić Cię do rezygnacji w przyszłości?
„- Zmęczenie, które nie pozwala jasno widzieć rzeczy. Brak jasności, umiejętności oceny sytuacji. Może to być nawet problem fizyczny. Zawsze o to pytam i słucham rad. Jak się sprawy mają? Uważasz, że powinienem? […] Pytam ludzi, którzy mnie znają, nawet niektórych inteligentnych kardynałów. I mówią mi prawdę: kontynuuj jest w porządku. Ale proszę: krzyczcie na czas”. […]
(Radiotelevisione della Svizzera Italiana)
6.
Jest jednym z najpotężniejszych i najbardziej nieprzeniknionych ludzi na planecie. Nigdy nie udzielił żadnego wywiadu zagranicznej gazecie. Żaden cudzoziemiec nigdy nie wszedł do jego prywatnej rezydencji w Żongnanhai, zamkniętego obszaru obok Zakazanego Miasta.

https://www.globaltimes.cn/page/202303/1287060.shtml
https://www.chinadaily.com.cn/…/WS640a9ce6a31057c47ebb3…
Kim jest Xi Jinping, trzeci raz z rzędu sekretarz KPCh od października ubiegłego roku, a teraz także trzeci raz z rzędu prezydent Chińskiej Republiki Ludowej i szef sił zbrojnych?
Urodził się w 1953 roku w Pekinie jako honorowy członek klubu „małych czerwonych książąt”, dzieci tych, którzy razem z Mao stworzyli nowe Chiny. Ale jego ojciec, wicepremier Zhongxun, podczas rewolucji kulturalnej został „wyczyszczony” i zrehabilitowany dopiero po śmierci Mao. Młody Xi, w wieku 15 lat, zostaje wysłany wraz z nim na wieś w celu „reedukacji”.
Spędził siedem lat w Shaanxi, w odległej wiosce Liangjiahe, mieszkając w jaskini zgodnie z partyjną mitologią, „niosąc ze sobą małą torbę z wyhaftowanym chińskimi znakami napisem »Serce matki«, podarowaną mu przez jego matkę Qi Xin” – napisała Xinhua. Ma walizki pełne książek i czyta wszystko: Marksa, Konfucjusza, Hugo. Jest doceniany przez miejscowych: doświadczenie, które „przekształca go w przywódcę ludu”. „Pracował tak samo ciężko jak inni wieśniacy, zajmując się uprawami, pasąc owce, przewożąc obornik i węgiel”.
Po odejściu maoistów wrócił do Pekinu i ukończył inżynierię chemiczną na bardzo prestiżowym Uniwersytecie Tsinghua. Po kilku drobnych zadaniach przeniósł się do Fujian, które stało się jego lennem na 17 długich lat.
Pierwsze małżeństwo kończy się po trzech latach i w 1987 roku poślubia Peng Liyuan, znaną piosenkarkę i oficera Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Mają córkę Xi Minze, która studiowała na Harvardzie.
Po sukcesach na prowincji został wysłany do kierowania partią w Szanghaju, sercu przemysłowym Chin. W 2007 roku wszedł do Stałego Komitetu Biura Politycznego, a rok później został wiceprezydentem: następcą desygnowanym na Kongres w 2012 roku na miejsce Hu Jintao.
Jednak w tym 2012 roku była mała tajemnica: na kilka dni przed Kongresem, który miał go ukoronować, Xi zniknął. Żadnych wiadomości przez dwa tygodnie. Pojawił się ponownie 15 września tamtego roku, uwieczniony na zdjęciu Xinhua podczas wizyty na uniwersytecie w Pekinie. To, co wydarzyło się w tamtych czasach, nigdy nie zostało wyjaśnione. A spekulacje ostatnich lat nie zostały potwierdzone: choroba, starcie z partyjnymi przeciwnikami, kontuzja podczas gry w piłkę nożną, która jest jego wielką pasją.
Niewielu przewidywało dziesięć lat temu, że Xi zostanie tak autorytarnym przywódcą. Wielu widziało w nim cechy reformatora. W rzeczywistości znaki pojawiły się już w okresie post-Tiananmen, kiedy młody urzędnik napisał, że nawet sztuka i literatura są zagrożeniem dla partii: jako forma narzędzia politycznego do promowania burżuazyjnemu liberalizmowi… która zaprzecza kierownictwu partii”. (to coś, jak w Polsce; też partii zagrażało i zagraża).
Wraz z dojściem Xi do władzy partia i kraj zmieniły się radykalnie. „Partia kontroluje siebie, rząd, armię, całą ludność i środowiska intelektualne, sprawując przewodnią rolę w każdej dziedzinie i w czterech głównych punktach” – powiedział na zakończenie swojej pierwszej kadencji w 2017 roku. W tym roku jego „myśl” została wprowadzona do statutu KPCh. W następnym roku zniesiono limit dwóch kadencji prezydenckich.
Zamiast po doświadczeniach z okresu Mao zwrócić się przeciwko partii, która m.in. doprowadziła do samobójstwa jego przyrodniej siostry, stał się „najbardziej czerwonym z czerwonych”, w wyniku fobii przed chaosem, którego doświadczył i przekonania, że tylko silna partia mogła uratować siebie i Chiny.
Chwali się, że pokonał skrajną biedę: „Cud, jakiego jeszcze nie było na świecie” – mówił. Szybkie tempo inwestycji zagranicznych dało początek największej na świecie sieci kolei dużych prędkości, większości z 10 najdłuższych mostów na świecie, najbardziej ruchliwych portów, ale także, według niektórych szacunków, wystarczającej liczbie pustych budynków, aby pomieścić całą ludność Francji. Zmniejszył sektor prywatny i odtworzył państwowe kolosy, aby mogły konkurować na arenie światowej. Rozszerzył ćwiczenia bojowe i zwiększył wydatki wojskowe.
To człowiek z misją: zdeterminowany, by Chiny nie padły ponownie ofiarą rozkładu politycznego, zamieszek czy zagranicznej agresji. Aby promować jego „chińskie marzenie”, które musi przejść przez „odnowę narodową”, wyznaczył dwa cele: uczynić z Chin społeczeństwo „umiarkowanie zamożne” w 2021 r. i stać się „w pełni rozwiniętym, bogatym i potężnym narodem” do 2049 r. Aby zrealizować to „marzenie”, ma jedno narzędzie: jak najbardziej absolutną centralizację swojej władzy. Mały czerwony książę został cesarzem. (la Repubblica).
7.
Nie tylko Polacy mają swoich Rosjan.
We Włoszech na 30 lat więzienia skazany został b. wysoki oficer służb specjalnych, Walter Biot, który przekazywał do Moskwy tajniejsze dokumenty NATO. On właśnie był odpowiedzialny za ich zabezpieczanie i skuteczne utajnianie.

https://roma.repubblica.it/…/spionaggio_walter_biot…/…
A oto opowieść z „la Repubbliki”:
Pakiet Crestol został schowany razem ze smartfonem Huawei, za klapą z tkaniny, między tylną kanapą a siedzeniem pasażera. Tamtego wtorku kapitan fregaty Walter Biot nosił ją ze sobą przez cały dzień, odkąd opuścił elegancką willę w Pomezii na pokładzie swojego nissana patrola i udał się na zakupy do supermarketu na rzymskich przedmieściach, w Spinaceto. W tej paczce pigułekna nadciśnienie, była karta SD, która zawierała 181 zdjęć. Dokładnie 19 dokumentów tak tajnych, że tylko 4 ujawniono podczas procesu wojskowego, który zakończył się wczoraj wyrokiem 30 lat więzienia dla Biota, oskarżonego o sprzedaż Rosjanom tajnych dokumentów za 5 tys. euro.
Bo tego dnia, 30 marca 2021 roku, o szóstej po południu, rzymska wioska na zachodnich peryferiach, za obwodnicą Rzymu, stała się epicentrum międzynarodowej intrygi, historii szpiegowskiej, która jeszcze przed wojną pogorszyła stosunki między Rzymem a Moskwą.
To tutaj, w Spinaceto, Biot parkuje samochód, wchodzi do supermarketu i wychodzi z torbami pełnymi jedzenia i innym mężczyzną, który wsiada z nim do samochodu. Jest Rosjaninem, oficjalnie pracuje w ambasadzie we Włoszech i nazywa się Dmitrij Ostrouchow. Dmitrij i Biot spędzają razem 22 minuty na pokładzie nissana patrola, jeżdżąc po stolicy, po czym zatrzymują się na parkingu przed jeziorami na Eurze, przed rzędem japońskich wiśni, które wiosną zmieniają kolor parku na przedmieściach na różowy. Dmitrij wysiada z SUV-a po kilku sekundach. Nie wie, że karabinierzy ze Specjalnego Oddziału Operacyjnego śledzili każdy jego ruch. Kiedy wybija 18:10, wchodzą do akcji: krzyczą „karabinierzy”, kajdanki i aresztowanie.
Rosjanin zostanie zwolniony. Jest oficjalnie „dyplomatą”, a w rzeczywistości agentem rosyjskiego wywiadu GRU.
Biot nie: w 2010 roku przybił do stałego lądu po latach spędzonych na niszczycielu i całe dnie spędza w Biurze Prasowym Ministerstwa Obrony, a następnie w Sztabie Generalnym. To „Trzeci Wydział”, skrzyżowanie tajnych dokumentów, z pewnością interesujących dla Rosjan, którzy przekonali go do zrobienia kilku zdjęć ekranów komputerów w zamian za 5000 euro.
To nie jest wielka zapłata, a to, jak kilka razy powtórzył obrońca Biota Roberto De Vita, w zamiarze zmniejszenia rangi przekazanych dokumentów, których dokładna treść nie jest znana, biorąc pod uwagę, że jako tajemnice nie mogą zostać ujawnione nawet sędziom.
Jest też inna prawda. Bo dla Biota, mężczyzny w średnim wieku z przyzwoitą pensją, z żoną psychoterapeutką, która ma problemy ze znalezieniem pracy po Covidzie, z czwórką dzieci, z których jedno jest niepełnosprawne i z irytującą hipoteką na głowie, te 5000 euro może wydawały się chwilową liną ratunkową. I być może wiedzieli o tym Rosjanie z GRU. A może byli po prostu w pierwszej fazie związku, który jest kultywowany od dołu, jak to robią szpiedzy, krok po kroku. Sprawa kończy się źle. Z listą zarzutów wojska, które kosztowały byłego oficera marynarki wojennej 30 lat: tajne dokumenty w zamian za pieniądze. Trzy dekady więzienia. Lepsze niż dożywocie, o które wnioskował prokurator. Ale według mecenasa De Vity, to „dopiero pierwszy etap drogi, która na końcu przyzna rację Biotowi.
8.
W ubiegły czwartek cały rząd włoski pojawił się na chwilę w Cutro w Kalabrii, tam, gdzie morze wyrzuciło na brzeg ciała 73 jak dotąd rozbitków, którym nikt, mimo apeli, nie wyruszył na pomoc.

https://www.repubblica.it/…/cutro_meloni_parenti…/…
Giorgia Meloni, w przeciwieństwie do prezydenta Mattarelli, który był tam nazajutrz po tragedii, nie weszła do Sali, w której złożono trumny, nie oddała im chwili ciszy. Za to na wszystkich nakrzyczała, zwłaszcza na dziennikarzy, którzy dopytywali jaki był łańcuch rozkazów, kto, po sygnałach o łodzi, której grozi rozbicie, podjął decyzję, by nie wysyłać pomocy.
Mieszkańcy Cutro przywitali rząd gniewnie. Ustawili na plaży krzyże z resztek rozbitej łodzi, a limuzynom rządowym, które przemykały ulicami tego miasteczka, rzucali pod koła pluszowe misie.
Do Cutro przyjechały rodziny ofiar. Giorgia Meloni zaprosiła ich do Rzymu, do siedziby rządu.
Ale chyba niewielu zdecyduje się pojechać. Większość już wyjechała z Włoch. Są bezpieczniejsi w swoich domach w Niemczech, Belgii, Holandii. Przeklinali włoskie władze: „zostawiły nas samych z naszym bólem nawet po tym, jak nie pozwolili ratować naszych bliskich”.
9.
Wszystko to, co jest na prawo od faszystowskiej partii rządzącej Forza Italia spotyka się w Mediolanie na zjeździe zjednoczeniowym włoskich organizacji faszystowskich. National Movement-Network of Patriots (narodzona z podziału Forza Nuova, uczestniczki warszawskich „marszów niepodległości), CasaPound, Loyalty Action, Veneto Fronte Skinhead i Fortezza Europa mają zamiar stworzyć jedno, większe ugrupowanie i powalczyć o reprezentację parlamentarną i dostęp do mediów publicznych.

https://www.repubblica.it/…/raduno_nefoascista…/…
W programie – debata pod sugestywnym tytułem „Perspektywy jedności patriotów”.
Krzywomordy z pewnością czułby się tam „wśród przyjaciół”.
10.
À propos: Krzywomordy był we wtorek z wizytą-blitzem w Rijadzie, u najważniejszego obok Chin i Indii sojusznika Rosji, rozmawiał z tym psychopatycznym mordercą, jaki rządzi Arabią Saudyjską Mohammedem bin Salmanem. MBS zgodził się na sojusz OPEC-u z Rosją, zgodził się nie podwyższać produkcji ropy i gazu, by zmusić Zachód do kontynuowania zakupów surowców energetycznych w Rosji. Odmówił sojuszu USA, zawarł sojusz z Rosją.
Nie wiadomo, po co Krzywomordy tam pojechał, ale z pewnością musiał się tam czuć „wśród przyjaciół”.
Oś zła ma coraz więcej odgałęzień.
11.
Francja zabroniła używania na Korsyce języka korsykańskiego w lokalnym parlamencie i innych państwowych urzędach.
Mais bravo, messieurs!
A ponadto…

Zdjęcia z tego samego źródła zamieszcza też Kiyiv Post: https://twitter.com/KyivPost/status/1634181747343605760


Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
