JS: Na przednówku…12 min czytania

()

15.03.2023

Zdanie odrębne

… czyli przed nowem, kiedy kończyły się zapasy zboża, ziemniaków, warzyw, owoców; brakowało witamin… Mijały miesiące, zanim Bóg czyli Natura zesłał nowe plony. Na przedwiośniu ludzie byli słabi, a śmierć zbierała obfite żniwo. Teraz jest podobnie: pandemia nie wygasła, szaleje drożyzna, w kraju nienawiść, za granicą trwa wojna; zima też nie zamierza odejść… Będą się działy „rzeczy, o których nie śniło się fizjologom” – jak zwykł mawiać najmądrzejszy z rodu Polaków – Ferdynand Kiepski.

Prezydent Biden odbył krótką podróż do Polski, to znaczy na Ukrainę, która spotkała się z lawiną komentarzy. Najważniejsze z nich to reakcja prezesa Kaczyńskiego: „Nic nie powiedział” oraz – identyczna – prezydenta Putina. Ci dwaj wielcy przywódcy w dziejach Polski i Rosji przyzwyczaili nas do tego, że wszystko, co mówią, trzeba czytać na wspak[1]. To znaczy, że amerykański prezydent, mówiąc mało, coś jednak powiedział. Wyjątkowa zbieżność opinii przywódców ‘ideowo bratnich krajów’ powinna dać do myślenia: Ameryce, Unii Europejskiej, NATO… Dla Polaków są one zrozumiałe, ponieważ na własną rękę przyjęli milion Ukraińców.

Papież Franciszek, nie mogąc się doczekać zaproszenia z Moskwy, jedzie do Budapesztu… Na Ukrainę też by chciał, ale może później; teraz jest tam wojna, wywołana „szczekaniem NATO pod drzwiami Rosji”. Może nie były to drzwi, tylko bramy, a na pewno zasieki z drutu kolczastego… Czy jednak szczekanie psa jest powodem, by do niego strzelać i zabijać? Pies poszczeka i przestanie; wystarczy nie zwracać na niego uwagi albo zagadnąć… Ale „szczekało” NATO, choć to nie pies, tylko pakt obronny, do którego w ciągu roku przystąpiły dwa kraje (w tym Finlandia, z którą Rosja ma długą granicę). Czy to też zostanie przez papieża uznane za szczekanie? Ukraina nie była wtedy ani nie jest dzisiaj w NATO, jak więc mogło ono szczekać u drzwi…

Pies, najwierniejszy przyjaciel człowieka, nie ma wzięcia u hierarchów Kościoła kat. Onegdaj prymas Glemp mówił o „ujadaniu kundelków”; od porównania z pasami nie stronił bp Pieronek… Wszyscy trzej zapomnieli o lekcji św. Franciszka, który kochał nawet wilka, a co dopiero psa… I o przysłowiu (chyba rzymskim): Wolno psu na Pana Boga szczekać… a nie nie wolno u granic Rosji. Przecież to ogromny kraj i szczekanie szybko się roznosi…

Mój kolega Szczepcio, z którym służyłem do mszy (jakieś 70 lat temu), dobroduszny, bogobojny pyknik lubi zagadać, kiedy się spotykamy – na ulicy czy w autobusie. Pamięta nasze ‘posługiwanie’, choć potem każdy poszedł swoją drogą; on był wojskowym. Zapytał niedawno, co myślę o sytuacji w kraju? Niedobra – mówię … To wina tego bandyty Tuska – on na to. Najlepiej jakby go powiesili… Kogo zabił? – pytam, ale Szczepciowi drży dolna warga i zaczyna toczyć pianę; na szczęście nadjechał autobus…

Ewa, córka przyjaciela, inteligentna anglistka, matka dwu dorosłych synów jest zapaloną turystką; łazi po górach w dobrym towarzystwie. W trakcie dojazdu na szlak zwierza się koleżance, że polityka ją nie interesuje; nie ogląda telewizji, nie słucha radia, bo… Tusk to zdrajca. Skąd wiesz – pyta sąsiadka, skoro nie oglądasz ani nie słuchasz? Czerwieni się, jak mała dziewczynka i panie już nie mają o czym rozmawiać… Dobrze, że dojechały na punkt zbiorczy dzisiejszego wypadu w góry.

Nienawiść stała się głównym narzędziem politycznym jednego starego człowieka i ogromnej rzeszy jego wyznawców. Podawana jak kroplówka – przez całą dobę, owocuje na różne sposoby. Obfity zbiór nienawiści zacznie się podczas wyborów, na które trzeba się przygotować, przypominając fragmenty rzadko cytowanego wiersza naszej Noblistki:

Nie jest jak inne uczucia.
Starsza i młodsza od nich jednocześnie.
Sama rodzi przyczyny,
które ją budzą do życia.
……………………….
Religia nie religia –
……………………….
Ojczyzna nie ojczyzna –
……………………….,

Niezła i sprawiedliwość na początek.
[albo prawo – JS]

Potem już pędzi sama.
Nienawiść. Nienawiść.
Twarz jej wykrzywia grymas
ekstazy miłosnej.[2]

W ubiegłym tygodniu zorganizowana nienawiść plemienna zabiła dwu nastolatków[3], a jednego skopała…

W majestacie stanowionego prawa trwa grabienie majątku państwa. Przypomina ono „uwłaszczanie nomenklatury” z ostatniej fazy rządów poprzedniej monopartii, narzuconej z zewnątrz. Teraz sytuacja jest gorsza, bo monopartia jest rodzima, czysto polska; na dodatek przyjęła biblijną nazwę. Grabi pieniądze podatników na ogromną skalę, transferując je poprzez fundacje, fundusze, firmy-krzaki, ludzi-słupy, organizacje ‘pozarządowe’, którymi kierują ludzie powiązani z rządem albo z partią, ‘kolega przelewa koledze’ i jest to przelewanie z pełnego w pełne, a nie jak w porzekadle…

Pamiętam sytuację sprzed trzydziestu lat, kiedy znajomy dyrektor jednego z oddziałów firmy Polmozbyt – ni stąd, ni zowąd dostał 250 milionów (starych) złotych na urządzenie się po zmianie ustroju. W dwu miastach otworzył dwa sklepy z armaturą i nieźle prosperował przez 15 lat, aż stanął na nogi, chociaż wcześniej wcale nie stał na głowie…

Tym sprawdzonym sposobem kto może (i wie, jak to robić!) uwłaszcza się na majątku państwowym, czyli narodowym tzn. wspólnym. Oto próbka: „ośrodek turystyczny Grupy PKL i PFR w Solinie” prowadzi rekrutację pracowników na dużą skalę – nie tylko przy obsłudze kolejki linowej nad zaporą, ale w nowobudowanym ogromnym kompleksie[4]. Miejscowi mówią, że udziały w tym przedsięwzięciu mają premier i były marszałek sejmu. Kto nie chciałby pracować na folwarku u takich panów? Zwłaszcza, że wszystko dokonuje się zgodnie z prawem – jak przy kupnie obligacji antyinflacyjnych, albo rozdawaniu pieniędzy na „willę plus” czy NCBiR …

Na tych samych pieniądzach uwłaszcza się Kościół, zwłaszcza lokalny… Znajomy projektant, a zarazem kierownik budów nie jest w stanie przyjąć wszystkich zleceń od proboszczów okolicznych parafii; ‘nie mam takich mocy przerobowych’ – mówi. Można też tak, jak robi Caritas – firma, która przejęła większość domów starców, opieki społecznej, spokojnej starości itp. Koszt umieszczenia tam jednej osoby to dobrych kilka tysięcy złotych miesięcznie. ‘Firma’, której nazwa to po polsku: miłość, miłosierdzie, szacunek[5], oferuje m.in. obfite, prawie wystawne posiłki. Może sobie na to pozwolić, bo ma umowy ze ‘sklepami wielkopowierzchniowymi’ na dostawę produktów, których ‘data  ważności do spożycia’ już się kończy… W ten sposób miłosierna instytucja „generuje” czysty zysk. Posłowie Joński i Szczerba wszystkiego nie ogarną; potrzebna jest pomoc sygnalistów społeczeństwa obywatelskiego!

Sprawa z kradzieżą jest poważniejsza; otóż Polak z natury jest złodziejem. Kradł za pana we dworze, potem za obcej władzy – zaborczej albo narzuconej. Kradzież była pochodną biedy, braku pracy, wykluczenia; w związku z tym w masarni kradło się kiełbasę, w mleczarni – masło albo ser, na tartaku – deski, w fabryce – śruby, na kolei – węgiel. W szkole można było ukraść najwyżej kredę, a co w sądzie? Jeszcze kilka lat temu Polacy byli największymi złodziejami samochodów w Europie.

Wcześniej kradli ubodzy, teraz robią to bogaci; z rozmysłem, albo podświadomie realizując biblijną regułę: „Kto bowiem ma, temu będzie dodane i będzie miał w obfitości, ale kto nie ma, zostanie mu zabrane nawet to, co ma”[6]. Bezosobowa forma – dodane, zabrane tylko ułatwia kradzież, wszak nie wiadomo, kto za nią stoi… Tak więc Polak okrada swoich i u siebie – otwarcie i w biały dzień. Co ‘głupi naród’ albo ‘ciemny lud’ odda w podatkach, to władza dzieli tak, by najwięcej wzięli ci, co są przy podziale; ich bliżsi i dalsi krewni, tacyż znajomi… Im bardziej kradną i defraudują, tym częściej premier i ministrowie obwieszczają urbi et orbi, jak ogromne pieniądze przekazują podatnikom – od kołyski aż po grób…

Kościół kat. – nie wiadomo po co – opublikował badania, z których wynika, że Polacy najczęściej spowiadają się z grzechu kradzieży. Tak więc złodziejstwo mamy w genach; jest to nasza cecha plemienna czyli narodowa – podobnie jak ‘zwinność małpy czy siła słonia’… Ta differentia specifica, czyli różnica gatunkowa jest tak mocna, że tysiąc lat chrześcijaństwa nie zdołało jej wykorzenić, co instytucji Kościoła nie wystawia najlepszej oceny.

Stary człowiek o zmęczonej twarzy w pierwszym długim wywiadzie po chorobie snuje wizję Polski jako europejskiego mocarstwa – od morza, do morza, które zdystansuje Francję i Niemcy… Roi o potędze, historycznej wyjątkowości i czystości moralnej. W pewnym momencie z jego miodopłynnych ust pada zdanie: „Jeśli Unia się jeszcze nie zdegenerowała, to nam da te pieniądze…”. Warto je zinterpretować wedle zasady „na wspak”. Otóż degeneracja Unii jest faktem; nie pomogła rechrystianizacja w wykonaniu premiera i naszych europosłów, nie pomogło wytykanie jej ‘moralnej nicości’ przez dziennikarzy vel partyjnych agitatorów. Jako twór sztuczny i do cna zdegenerowany, tudzież szerzący degenerację nie mniejszą niż Federacja Rosyjska (dla polskich biskupów większą!) nie może nam dać tych pieniędzy, ponieważ mogłaby nas zdegenerować – „Judaszowymi srebrnikami” (minister sprawiedliwości).

Dla tych samych przyczyn nam nie wolno przyjąć tych pieniędzy. Sumy pochodzące od wyimaginowanej i zepsutej wspólnoty śmierdzą[7] i mogą zanieczyścić nasze kryształowe dusze, tudzież czyste powietrze wokoło. Są to przecież pieniądze za ropę i gaz kupowane od Rosji. My też do ostatniej chwili kupowaliśmy rosyjskie paliwo, ale to wina Unii, która nie dała wyraźnego zakazu, co jest kolejnym dowodem na jej zepsucie… Konkludując: Unia nie powinna nam dać tych pieniędzy, gdyby się jednak okazało, że je dostaniemy, będzie to niezbity dowód, że ta – z gruntu utopijna – wspólnota zdegenerowała się z kretesem.

Kampania wyborcza idzie pełną parą. Biorą w niej udział wszystkie struktury władzy rządowej i samorządowej. Bo – jak mówi premier – samorządy to też władza państwowa! A oto próbka zaangażowania w kampanię wyborczą na najniższym szczeblu, z narodowo-religijnego matecznika, czyli z Podkarpacia: https://fb.watch/j3nMJnakY7/  lub https://fb.watch/j3nkYGTSPd/

Materiał można rozsyłać jako instruktaż dla władz lokalnych niższego szczebla (gminne, powiatowe); wojewódzkie i centralne znają swoje zadania. Stawką w zbliżających się wyborach jest przecież „niepodległość Polski”, więc do walki‘ na śmierć i życie’ muszą stanąć wszyscy – od sołtysa i wójta poczynając; elektorat już wie, co ma robić…

Od kilku dni na czerwonych paskach narodowej szczujni telewizyjnej, bez względu na porę dnia, można przeczytać: Haniebny atak na św. Jana Pawła II! To efekt reportażu o tym, że jako biskup, a potem papież wiedział, iż jego podwładni, molestują dzieci płci obojga, a on – zamiast ich przepędzić, przenosił z miejsca na miejsce. Nawet papież Franciszek mówi, że wtedy tak było… W świecie sprawa jest znana od dwudziestu lat; kościoły amerykański, a potem irlandzki jakoś uporały się z problemem. W Polsce nie wolno o tym głośno mówić ani badać ze względu na zagrożenie „narodowej tożsamości”, a przede wszystkim sojuszu ‘tronu z ołtarzem’[8]. Polski Kościół nie przyjmuje do wiadomości, że człowiek-papież to nie pomnik z brązu, kamienia miedzianej blachy czy włókna szklanego, ale istota cielesno-duchowa, a więc grzeszna[9].

Na fali ‘ataku’ sejm podjął uchwałę, w której zapisano: „Nie pozwolimy zniszczyć wizerunku człowieka” – co dowodzi, że ikona, malowidło, monument czy symbol bardziej się liczą dla władzy państwowej i kościelnej w Polsce aniżeli żywy człowiek… I pomyśleć, że to polski papież wypowiedział kiedyś rewolucyjne słowa: „człowiek jest drogą Kościoła — drogą, która prowadzi […] u podstawy tych wszystkich dróg, jakimi Kościół kroczyć powinien”[10]. Po czterdziestu czterech latach okazuje się to nieprawdą, czyli że było, jest i będzie – na odwrót. Po niedzielnej mszy miejscowy proboszcz kazał nam całować relikwie świętego papieża, aby mu wynagrodzić ten „haniebny atak”…

J S

Ps. Najnowszy dowcip-zagadka: Czym PiS przykryje wszystkie swoje afery? Papą.

  1. Po francusku – a rebours…
  2. Wiersz Nienawiść ukazał się na pierwszej stronie „GW” 1992, nr 132. Ponieważ zbiegło się to z upadkiem rządu J. Olszewskiego, wiersz uznano za okolicznościowy, stąd późniejsza nagonka prawicy na Poetkę.
  3. Jeden z nich popełnił samobójstwo jako ujawniona ofiara pedofila. Informacje o chłopcu wyciekły z prokuratury, w związku z tym min. sprawiedliwości i prok. generalny wniósł o kasację wyroku matki skazanej na 25 lat za zagłodzenie córki!
  4. Szczegóły podaje podkarpacki portal „Korso”.
  5. Ale także – drożyzna; patrz byle jaki Słownik łaciński-polski
  6. Mt 13, Uwspółcześniona Biblia Gdańska.
  7. Rzymianie mówili: Pecunia non olet, czyli pieniądze nie śmierdzą; nawet kiedy pochodzą z miejskich szaletów publicznych.
  8. Choć IPN ma tylko „zasoby ubeckie”, to kuria krakowska zamyka archiwa przed dziennikarzami badającymi sprawę.
  9. Św. Augustyn był znanym rozpustnikiem, a św. Paweł równie głośnym prześladowcą chrześcijan.
  10. Z encykliki Jana Pawła II Redemptor hominis ogłoszonej na początku jego pontyfikatu, 4 marca 1979 r.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

6 komentarzy

  1. Stanislaw Obirek 15.03.2023
  2. Odradek 16.03.2023
  3. lola lola12 19.03.2023
  4. Gala 20.03.2023
  5. Krystian 24.03.2023
  6. Matrix 27.03.2023