21.03.2023
Może już czas na postawienie kropki. I to nie nad „i”, a nad całością. Nad wszystkim tym, co dzieje się w Polsce i na świecie.

Zajmowanie się kolejnymi medialnymi eventami – tym co ktoś powiedział, a czego nie powiedział, kto się z kim pokłócił i o co, jakie były wyniki kolejnego sondażu wyborczego i kto zyska, a kto straci w jesiennych wyborach do Sejmu (jeżeli one się odbędą), czy rządzący zaczną bratobójczą wojnę na kwity i haki i czy prezes zdoła zapanować nad rozpadającym się obozem „Zjednoczonej Prawicy” – to tylko przykłady takich „pustych problemów”, którymi nie warto się zajmować – szkoda czasu!
Może już czas na postawienie diagnozy i powiedzenie, że takie systemy władzy, oparte na wybieraniu ludzi przez ludzi, w pięcioprzymiotnikowych wyborach do Parlamentu, a potem powoływanie rządu z jego agendami i budowanie całego skomplikowanego aparatu władzy nad gospodarką, nauką, oświatą, kulturą, zdrowiem i opieką socjalną nie mogą być efektywne. Ideały demokracji oparte są na wartościach, których realizacja zakłada, że realizujący je ludzie to anioły, że są to postaci z traktatów filozoficznych, ksiąg religijnych czy poetyckich uniesień – a nie konkretni żywi ludzie, mający swoje nazwiska i emocje.
Ludzie są tacy jacy są.
Jesteśmy produktem ewolucji biologicznej, należymy do ssaków naczelnych, które osiągnęły najwyższy stopień rozwoju umysłowego, uzyskały świadomość swej świadomości i stworzyły różne cywilizacje w ciągu tych kilkunastu tysięcy lat, o jakich mówi współczesna nauka. Jeżeli ma być tak, że władza, a więc zdolność podejmowania decyzji przesądzających o życiu lub śmierci bardzo wielu ludzi (milionów, a nawet dziesiątków milionów) należy do jakiegoś przywódcy czy wodza, to trzeba powiedzieć – dosyć!
Taki świat prędzej czy później, ale raczej prędzej niż później, musi ulec katastrofie.
Wszystkie wielkie wojny jakie pamiętamy prowadzone były przez jakichś wodzów, którzy uzyskali swoją pozycję i robili co robili przy akceptacji tłumów. Skutki ich działań limitowane były tylko możliwościami technicznymi narzędzi i sposobów zabijania, bo do tego przecież sprowadzały się ich plany – wodzów marzących o panowaniu nad całym światem albo przynajmniej jego znaczącą częścią. Można też dowodzić, że zawsze stały też za tym określone interesy grup ludzi, że wojna to tylko inna forma walki o surowce i pieniądze jakie one mogą przynieść właścicielowi – liczy się skutek a jest nim śmierć i zagłada milionów zwłaszcza, że obecne narzędzia niszczenia są nieporównywalne z tym, co było. Teraz możliwość zniszczenia świata jest dana konkretnym ludziom mającym wszystkie cechy zbrodniczego charakteru, które umożliwiły im osiągniecie pozycji wodza, cara, cesarza.
Musi nastąpić zasadnicza zmiana w systemie wyłaniania władz. A przede wszystkim w systemie podejmowania najważniejszych decyzji, decydujących o losie milionów.
Tak jak jest – to gwarancja globalnej katastrofy!
Schodząc na krajowe polskie podwórko można tylko potwierdzić – ten system wyłaniania władz ma wszystkie słabości i kryje te same zagrożenia, o których wcześniej – różnica jest tylko w skali. Polska to nie Rosja czy Chiny, klęska jaką zgotuje władza ludzi wybranych w obowiązujących procedurach będzie w proporcji do wielkości kraju i jego zasobów.
Klęska to jednak klęska; dla ludzi, których dotknie będzie bardzo bolesna, a nawet trudna do przeżycia.
Podkreślmy raz jeszcze – to zagrożenie spowodowane jest działaniami ludzi, którzy uzyskali mandat do rządzenia w wyniku wyborów. Na każdego z tych wspaniałych ministrów i jeszcze bardziej wspaniałych wiceministrów na czele z Jackiem Żalkiem zagłosowało w wyborach tylu ludzi, że uzyskali oni mandat.
Prawo i Sprawiedliwość Jarosława Kaczyńskiego wygrało wybory w 2015 trochę przez przypadek; ale powtórna wygrana w 2019 to już nie przypadek.
Ostatnie osiem lat rządów „Zjednoczonej Prawicy” pozwoliło każdemu zorientować się – o co tym ludziom naprawdę chodzi. Osiem lat to czas. w którym można zdać maturę i skończyć (prawie) studia. To naprawdę wystarczająco długo, by wiedzieć, że kolejna ich kadencja to klęska, to koniec państwa i koniec wspólnoty Polek i Polaków.
Możemy wrócić w mroki naszej historii – już tam byliśmy i wcale nie jest powiedziane, że nie może się to powtórzyć.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Mechanizm cyklicznego upadku i odradzania się społeczeństw opisał już w swych Historiach Polibiusz; lat temu jakieś dwa tysiące. Cykle te wciąż się powtarzają – gdy wymierają ci, którzy pamiętali walkę o wolność, leniwi głupcy oddają władzę tym, którzy wolność im odbiorą.
To co opisywał Polibiusz to świat sprzed 2400 lat – to inny świat i inne możliwości władzy. Teraz władza ma w ręku narzędzia które pozwolą jej, w imię jej interesów i tego jak definiuje co jest dobrem a co złem zniszczyć świat i ludzi. To dlatego tamte wzory demokracji ateńskiej traktujemy jako wzór demokracji ale on nie przystaje do naszych czasów. I dlatego trzeba zmienić i sposób wyłaniani władz a przede wszystkim tryb podejmowania kluczowych decyzji dotyczących globalnych zagrożeń.
Smutne jest tylko to, że stanie się tak po globalnej katastrofie, wcześniej górą są interesy, emocje i postawy ludzi, tych ludzi, tu i teraz…
Może tylko warto przypominać, systematycznie robi to jedynie prof. Radosław Markowski, że w 2015 roku ten ustrój zafundowała wszystkim obywatelom naszego kraju grupa licząca 18,8% uprawnionych do głosowania.
>>Ideały demokracji oparte są na wartościach, których realizacja zakłada, że realizujący je ludzie to anioły (,,,)– a nie konkretni żywi ludzie, mający swoje nazwiska i emocje.
Ludzie są tacy jacy są.<<
I tak, i nie.
TAK, gdy konstrukcja podziału władzy i jej kontroli, zawarta w konstytucji oraz panująca kultura prawna zbliżona jest do naszej polskiej – w coraz większym stopniu podobnej do tej rosyjskiej czy białoruskiej.
To często zbiory pustych deklaracji.
NIE, gdy wzór przyjmiemy od Niemców.
Pisałem o tym pod psuedonimem w 2017 – link:
https://studioopinii.pl/archiwa/180075
O niemieckiej konstytucji piszę na końcu tekstu