27.03.2023

Już wiemy. Benjamin Netanjahu nie radzi sobie ze społecznymi protestami. Coraz więcej grup izraelskiego społeczeństwa wypowiada posłuszeństwo egzotycznej koalicji, którą przed ostatnimi wyborami udało się zmontować makiawelicznemu politykowi. Jak przyznają polscy politycy – nie kryjąc dumy i samozadowolenia – Izraelczycy zwrócili się do nich po pomoc i poradę jak skutecznie podporządkować sobie sądownictwo. Bardzo jestem ciekaw tych porad naszego mistrza politycznej intrygi, który potrafił zrobić wodę z mózgu ponad 30 procent społeczeństwa.
Ale PiS wraz z przystawkami nie poprzestał na domówce sądownictwa. Wezwał na pomoc mit. Oczywiście mit św. Jana Pawła. I dobrze mu idzie.
Prawa połowa polskiego społeczeństwa nie tylko nie chce się z mitem rozstać, ale ma za złe dziennikarzom, że przy tym micie majstrują. Magdalena Hodalska, autorka przenikliwej książki „Śmierć papieża. Narodziny mitu” zapewne zbiera materiały do drugiego tomu. Mam już tytuł: „Śmierć demokracji. Jak obrona dobrego imienia Jana Pawła 2 zadała jej ostateczny cios”.
Nie wiem, czy profesor Hodalska skorzysta z mojej podpowiedzi, ale wszystko wskazuje na to, że scenariusz tej książki pisze już nie tylko egzaltowany tłum dziennikarzy, jak to było w 2005 roku, ale cyniczni politycy pospołu ze sprytnymi biskupami. Dziennikarze jak na razie biernie się temu spektaklowi przyglądają.
Gdy umrze demokracja, wszyscy będziemy świadkami nowego totalitaryzmu wzmocnionego mitem polskiego papieża.
Prof. Obirek pisał niedawno m.in…


Myślę, że ostatnio nie ma przypadków – ktoś niedawno pisał, że za chwilę dojdzie do „zbezczeszczenia” pomnika JP II. No i teraz jak na zawołanie mamy właśnie taki incydent w Łodzi. „Nieznani” sprawcy szybko, o ile w ogóle nie zostaną znalezieni. Analogie do spalenia pewnego budynku w Niemczech aż same się cisną. Propaganda radośnie zaciera rączki, temat będzie można dalej podgrzewać. Emocje już przykrywają wszelką spokojną i racjonalną dyskusję. Widać, że wodzunio wyczuł potencjał, jak to mówią w mediach, „temat (jak na razie) żre” i można nim dobrze przykrywać rosnącą dziurę w budżecie, skok na kasę, rozkręcającą się inflację, majstrowanie w prawie itp. W 2015 spadli mu jak z nieba uchodźcy, a teraz rozkręca się cyniczne „łomotanie” papieżem.
Ależ oczywiście, ze analogie są bardziej niż uzasadnione. Przypominam, ze prof. Sadurski został uniewinniony przez sąd gdy stwierdził, ze TVP uprawia goebelsowska propagandę. Sąd nie dopatrzył się nadużycia. W tej chwili to się spotęgowało, a rachunek idzie nie tylko na konto PiSu, ale również kościoła. Niestety opozycja równie głupia jak w Republice Weimarskiej, a spryciarzy wyczuwajacych gdzie konfitury równie dużo. Straszne jest to ze czeka nas powtórka z historii jaka przydarzyła się Niemcom. Jedyna nadzieja w połączeniu z UE, ale czy to wystarczy?
Artykuł bardzo celny i ciekawy niemniej odnoszący się tylko do części zjawiska. Analiza fenomenu mitu JP II odnosi się nie tylko do okresu po jego śmierci, choć ta spowodowała specyficzny rodzaj mitu związanego z wyświęceniem tej postaci w ramach procedur krk.
Mit JP II. był i jest dużo szerszy. Wyrastał z mitu Jezusa Chrystusa krzewionego przez instytucję krk i był swego rodzaju odnowieniem tego mitu przynajmniej dla Polaków. Odnowieniem tego mitu był wybór Karola Wojtyły na stolicę piotrową w 1978 r. Zbiegł się w czasie ze schyłkiem ZSRR i walką Polaków o niepodległość. Stąd przypisywanie JP II roli człowieka, który obalił komunizm i wyzwolił Polskę w szerokich kręgach społecznych zostało sprytnie wzmocnione i wykorzystane przez hierarchię polskiego krk w okresie po 1978 r. a potem w III RP aż do dzisiaj. Stąd także późniejszy nacisk naszego krk i dużej części społeczeństwa na szybki proces beatyfikacji (santo subito).
Moim zdaniem szczytem potęgi tego mitu było nadanie JP II statusu świętego w krk. Od tej pory następuje naturalny, stopniowy ale konsekwentny spadek znaczenia tego mitu. Zjawisko jest wielopłaszczyznowe i ma szereg przyczyn. Najważniejsze z nich to te, że wraz z postępującą modernizacją społeczeństwa polskiego następuje proces laicyzacji, bądź jak kto woli dechrystianizacji Polaków. Ten proces został wzmacniany zwłaszcza po 2015 r. przez obowiązkową religię w szkołach, postawę hierarchii (paradoksalnie w większości starsi hierarchowie zostali wybrani przez JP II) i kleru, zachłanność materialną i finansową krk, ewangelię wykluczania i nienawiści, zblatowanie katabasów ze światem politykierów, itp.
Takie akcje jak uchwała sejmowa i marsze w „obronie świętości” JP stanowią paroksyzmy przygasającego mitu, które niby na chwilę go ożywiaja, aby tym bardziej pogrążyć go we mgle historii. Odzew społeczny uchwały sejmowej odzwierciedlony przezmte marsze był dośc mizerny. Zdecydowanie nie sprzyjają utrwalaniu tego mitu badania historyczne związane z tolerowaniem pedofilli w krk przez zarówno Karola Wojtyłe jak i później przez JP II. Mityczne uwielbienie zastępowane jest przez chłodną, racjonalną refleksję a ta ostatnia dla każdego mitu nie jest zbyt korzystna.
*
Autor w ledwie tylko skrywany sposób zadrwił z „przebiegłości” imperatora z Żoliborza stwierdzając: „jestem ciekaw tych porad naszego mistrza politycznej intrygi, który potrafił zrobić wodę z mózgu ponad 30 procent społeczeństwa.” którymi to poradami chełpił się urzędnik ministerialny. Efekt tych „porad” widać w porażce Netanjahu w próbach „reformowania” Sądu Najwyższego Izraela. Jestem przekonany, że jeżeli rząd Izraela coś naprawdę konsultował z władzami pisowskimi, to była to ostatnia kwestia w jakiej by to robił. Przecież trudno sobie wyobrazić bardziej sknoconą deformę sądownictwa niż zrobili to pisowscy partacze.
*
Wobec bezradności i sobiepaństwa wielu przedstawicieli opozycji demokratycznej w konkurencji z pisowskimi najeźdzcami i pewnego wahnięcia sondaży przedwyborczych, manipulacji prawem wyborczym pisowców i bierności dziennikarzy, rozumiem gorzką refleksję Profesora Obirka : „Gdy umrze demokracja, wszyscy będziemy świadkami nowego totalitaryzmu wzmocnionego mitem polskiego papieża.” Jedyne z czym się zgadzam w tej myśli to fakt, że papież rzeczywiście dość dawno umarł. Jeśli idzie o pozostałe kwestie to pogłoski o rychłej śmierci demokracji są zdecydowanie przedwczesne i mocno przesadzone, a nieudacznictwo pisowkich politykierów i tradycyjna polska anarchia nie daje podstaw do obaw o możliwość zbudowania juz nie totalitaryzmu, ale nawet porządnej dyktatury.