Andrzej Lewandowski: Pierwsza Dama5 min czytania

()

12.06.2023

ECHA WYDARZEŃ:

Starałem się przeczekać pierwsza falę komplementów, żeby uniknąć banału, ale przecież nie ma życia poza schematami.

Więc klaszczę i ja. Aż ręce bolą. Komu? Oczywiście – PANI IDZE, przez kolegów po zawodzie chętnie traktowanej „per ty”, a z racji pewnie dobrego wychowania przyjmująca ową formę – tak przez TV idiotycznie przyjętą – bez mrugnięcia okiem. A przecież „IGA” – tak po prostu to czas bardzo przeszły.

Jest PANI IGA – pierwsza dziś dama światowego tenisa. Jeszcze niby nie tak dawno – waleczna, wdzięczna na korcie, ale „Panna Iga” – czasem już nauczycielka sportu z najwyższej światowej półki. A że wciąż wdzięczna – w ruchach, gestach, reakcjach … Zyskaliśmy nauczycielkę sportu dużo młodszą od większości z nas – z drugiej strony telewizora.

PANI IGA ŚWIĄTEK! Dama z Raszyna, która sprawia, że mamy pokazy cudowne, złe nastroje polityczno – inflacyjnie naród i rodziny dzielące przeganiające. Nareszcie światowy poziom, Nie w gadaniu, a w faktach…

Trzykrotna Królowa Paryża, żeby zostać przy dobitnie przemawiającym określeniu. Radość, ze łzami radości na czele – że się tak TO skończyło. Gale, rewie, opowieści – fajne i tak wartkie, że jakby się prosiły o znaki przestankowe. Nie są to przecież komentarze telewizyjno – piłkarskie, lecz eksplozje osobistego nastroju… Jeśli się ma tyle do opowiedzenia…

Ten finał był nadzwyczajny. Czeska rywalka postawiła warunki niebywałe. Po prostu – chciała wygrać, wierzyła, że to możliwe i do końcowych piłek grała o sukces.

Miał rację Paweł Deresz, gdy wcześniej pisał, ze Muchova przydała koloru damskiemu tenisowi – umiejętności, upór, styl, waleczność. Różnica miejsc w listach – drugorzędna, wobec stanu spraw w konkretnych dniach.

Naszej mistrzyni przyszło szeroko otworzyć wrota do własnego arsenału. Wykonała zadanie bezbłędnie – jeśli chodzi o rozstrzygnięcie, ale był to ciężki bieg, a nie spacer. W tym zgoła maratońskim meczu obie zapracowały na gromkie brawa, a Pani Iga … na puchar. Owe urocze gesty zadowolenia z wygranych akcji. Takie „a masz”…

Na marginesie; Często zastanawiam się, ile w różnych gestach jest „z automatu”, a ile z pomysłu „na teraz”? Właśnie po udanej akcji, albo w ceremoniale serwowania: łapka do daszka czapki, wyraz twarzy zawsze oddający obraz maksymalnego skupienia, rakietą o podeszwę, piłką o kort… Dziesiątki tysięcy treningowych prób, żeby potem nie myśleć, lecz po prostu zagrać swoje?

Czytam co piszą, słucham opowieści. Jak to tata – olimpijczyk z wiosłem – uznał, że córkom zaproponuje sport indywidualny. Bo jednak co innego być w zespole, a co innego grać na swoje konto… Bywa taka szkoła, z tym, że np. w piłce i w ogóle w grach, marzenie „być Robertem” to motyw numer jeden; z wiosłem może trudniej o pełnię osobistej satysfakcji…

Miały więc spróbować pływania. Nie wyszło, z przyczyn laryngologicznych… Tenis. Latami, nie ma dnia bez treningu. Trzeba ciężko pracować, i … mieć fundusze. Sam trening ogólnorozwojowy to ok. 4 tysiaków miesięcznie; dobra emerytura. A kort, technika, trenerzy, podróże i w ogóle skomplikowana logistyka – ogromne nakłady. Domowe, z ryzykiem, że … będą nici.

Dzisiejsze, krociowe zyski (imponują, ale pamiętajmy, że brutto to nie „na rękę”, utrzymanie zespołu swoje kosztuje, logistyka – też nie za darmo), to sportowo – życiowa wygrana, ale nie sam uśmiech losu…

Czytam, ile pieniędzy trzeba mieć, żeby fortunie rzucić rękawicę… I jaka jest cena wysiłku takiego dzieciństwa. Każdy dzień to treningi, brak życia towarzyskiego; jeszcze droga przez edukację… A doba to niezmiennie 24 godziny i metryka też dyktuje warunki…

To tak, niejako za kurtyną burzy zasłużonych oklasków. Za to, jak to Panna Iga Świątek, z Igi – fajnego, wdzięcznego dziewczęcia, przeszła na pozycję PIERWSZEJ DAMY. Uznanie i podziękowanie,

Sport w wydaniu eksportowym. Brawko dla sędziego Szymona Marciniaka. Tak dobrego w piłkarsko – sędziowskim fachu, że prowadził finał mistrzostw świata, teraz jeszcze finał Ligi Mistrzów. Że znów chwalił eksprezes PZPN życzliwie pomijam, ale jeśli sam pan Jan Tomaszewski zaprezentował ocenę „BDB”, wymowa jest mocna. Pan Janek chętniej krytykuje niż chwali… A nasz ekspertowy arbiter sławę pomnożył i trochę grosza do własnej kasy dołożył. Piłkarskie portfele łatwiej pęcznieją niż sędziowskie, ale … grosz do grosza, i…

Tzw. ciekawostka:

Szymon Marciniak wczoraj prowadził finał Ligi Mistrzów w Stambule, a w najbliższą środę uda się do Bełchatowa i posędziuje mecz 36. kolejki… IV ligi łódzkiej pomiędzy lokalnym GKS – em a Sokołem Aleksandrów… Dla Szymona Marciniaka będzie to sentymentalny powrót do Bełchatowa, gdzie w 2009 roku zadebiutował w Ekstraklasie w roli arbitra głównego. Był wtedy rozjemcą meczu GKS Bełchatów – Odra Wodzisław Śląski (3:0) …

Tylekroć przewinęły się to – między wierszami – pieniądze, że grzech pominąć wieść z sieci, że pewien działacz polityczny w rozliczeniu dochodów jednak wykazał, iż trochę zarobił też jako wiceprezes związku sportowego. Wyznał (szczerze, czy obłudnie?), że miał zamiar funkcję sprawować społecznie, z pasji, ale… okazało się, że nie wypada, jeśli inni biorą… O tempora, o mores… NAZWISKO? Trzeba dodawać?

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.