02.09.2023
Okres przedwyborczy ma swoje prawa i na ogół nie sprzyja spokojnym refleksjom nie współgrającym na bieżąco z coraz bardziej zaognioną walką, ale pomyślałem, że może czasem warto lekko przyhamować. Skłoniły mnie do tego m.in. komentarze pod tekstem o propagandzie z 25 bm.
Rzadko zastanawiamy się nad mechanizmami naszych reakcji na świat zewnętrzny, a przecież to one decydują o tym jakie stanowisko zajmiemy wobec konkretnych wyzwań codzienności, w obecnym przypadku – kto nas do siebie przekona na tyle, byśmy na niego zagłosowali.
Rzadko zdajemy sobie też sprawę z tego, że nasze postępowanie i rządzące nim reakcje są uzależnione od spraw, których na co dzień sobie nie uświadamiamy. Są w nas pokłady wiedzy, doświadczeń, przeżyć, które ukształtowały nasze widzenie świata i bardzo trudno jest nam wyrwać się z tych „okowów”.
Przykład, który chcę państwu zaprezentować nawiązuje do innego tekstu z SO, a mianowicie:
https://studioopinii.pl/archiwa/54361
Tego, który mówi o pokrętnej nieraz historii popularnych piosenek i naszej reakcji na te „odkrycia”. Na ogół nasze reakcje są zabarwione radosną ciekawością spowodowaną nabytą świeżo wiedzą. Rzadko bywa w tym coś więcej.
A jednak …
8. sierpnia br. na odbywającym się w Gdańsku Jarmarku Dominikańskim zagrał m.in. zespół z Środkowej Frankonii dający tło muzyczne do wystawianych na targu ludowych wyrobów z tego regionu. Zagrał m.in. popularną w miejscu ich zamieszkania piosenkę „Ein Heller und ein Batzen” – „Halerz i dziesiątka” o zabawnym tekście odnoszącym się częściowo do dziewczyny imieniem Adelajda. Taka troszkę swawolna, troszkę pijacka piosenka, ale …
Słuchający jej goście Jarmarku zdębieli słysząc refren …
https://www.youtube.com/watch?v=sMBe6_mGQO8

Na próżno byłoby tłumaczyć zebranym, że „Heidi, Heido” odnosi się do dziewczyny z karczmy (Heidi to zdrobnienie od Adelajdy).
Wybuchł skandal. Goście zmieszani szybko zakończyli występ nie do końca rozumiejąc przyczynę zamieszania.
Polscy słuchacze przysięgliby, że słyszą „heilie, heilo” bo tak wg nich śpiewały oddziały Wehrmachtu wchodzące butnie do polskich miast. Piosenka hitlerowska – bez wątpienia. Wytłumaczymy komuś, że to nieprawda? Nawet najbardziej neutralnie usposobieni rodacy powiedzą: „no tak, ale hitlerowcy to śpiewali …”
Tak ponoć znienawidzeni przez nas komuniści śpiewali nieraz „Jeszcze Polska nie zginęła” (sam widziałem), a jakoś nikomu nie przychodzi do głowy „wykląć” tej pieśni. Bolesław Bierut przepięknie się prezentował w czasie uroczystości Bożego Ciała i jakoś nikt nie protestuje przeciw jego obchodom.
„Ein Heller un ein Batzen” to piosenka autorstwa Alberta Grafa von Schlippenbach, który umarł na trzy lata przed narodzinami Hitlera i pewnie nie spodziewał się „kariery” jaką zrobi jego piosenka. Tekst powstał w 1830 roku.
Faktem jest, że chętnie śpiewało ją niemieckie wojsko do czego skłaniała dość rytmiczna melodia, która sama niejako „wchodziła” w krok marszowy. Od razu zaznaczmy – wcale nie tylko w II wojnie światowej, bo już w czasie wojny francusko pruskiej była dość popularna.
Dla porównania – słynna Lili Marlene powstała w 1915 roku była w czasie II wojny światowej śpiewana … przez wszystkie chyba walczące armie.
Jak to możliwe? Ano możliwe. Dlaczego Adelajda do dziś odrzucana jest ze wstrętem. Jakie czynniki wpływają na to, że do dziś nie uwolniła się od hitlerowskiego piętna?

Warto się pochylić nad tym dziwacznym na pozór problemem, bo tak naprawdę to on mówi o nas. Jak patrzymy na świat, co decyduje o naszych chęciach bądź niechęciach, a w ostatecznym rachunku – o naszych życiowych, także politycznych – wyborach.
Na ile w swych życiowych drogach jesteśmy obiektywni, na ile rzeczowi, a na ile kierują nami emocje – bardziej bądź mniej uzasadnione.
Ta wiedza z pewnością przyda się każdemu z nas. Szczególnie w takich chwilach jakie nadchodzą.
A Adelajda? No cóż, pozostawmy ją ze słowami ostatniej zwrotki, że „Pan stworzył takiego fajnego chłopaka. Szkoda tylko, że pije…”
Czy kiedyś poradzi sobie z własną historią?
Jerzy Łukaszewski

Rzeczywiście, nasze emocje same w sobie są ciekawym problemem, zwłaszcza kiedy próbujemy je zestawiać z chłodnym, rzeczowym osądem.
Adelajda jak wiele innych piosenek odbierana jest głównie emocjami, bo jest częścią sztuki a ta z zasady oddziaływuje na emocje. Moje pokolenie (70+) ma w pamięci wspomnienia rodziców, dziadków, rodziny,bliższych i dalszych znajomych a wreszcie większości naszych ówczesnych obywateli, którzy doświadczyli na własnej skórze wielu „dobrodziejstw” jakie Polakom i mieszkańcom naszej ojczyzny niosły bataliony Niemców dziarsko śpiewających tę pisenkę w wersji marszowej.
Rozumując racjonalnie i na chłodno od wielu lat wiem, że to wesoła piosenka biesiadna, dość powszechnnie śpiewana w Niemczech, przynajmniej od chwili powstania do 1945 roku. Jednak emocje są silniejsze od chłodnego osądu.
*
Przechodząc do nadchodzących wyborów i wyborów w ogóle warto pamiętać, że jakkolwiek byśmy sie nie starali i nawet bardzo chcieli emocje są ważną, a czasami decydująca częścią dokonywanych wyborów politycznych. Oddziaływanie na emocje przez sztaby wyborcze jest co najmnniej tak samo ważne, jak odwoływanie się do argumentów racjonalnych, a może znacznie ważniejsze.
Wydaje mi się, że na postawione tutaj pytanie odpowiadają naukowcy związani z kognitywistyką, neurobiologią i psychologią. Niestety w taki sposób działa nasz mózg i to on odpowiedzialny jest za projektowanie naszych emocji, a co za tym idzie w większości naszych poglądów. To jedne z atawistycznych instynktów, które pozwalały nam przeżyć (walcz, albo uciekaj). Nasz mózg oszczędza energię i w związku z czym uwielbia podążać za schematami (stąd tak częste objawienia wszelkich świętych na drzewach, w plamach na oknie lub w rozlanej benzynie). Niestety zmuszenie naszego centrum operacyjnego wymaga wysiłku, refleksji, zatrzymania się w codziennym pędzie. Nie zawsze mamy czas, ochotę na takie wyzwania stąd podążamy najprostszą drogą (naszymi skojarzeniami, nagłówkami w prasie i internecie, wiarą w słowa celebrytów lub gorzej „naukowców” celebrytów). Nie zadajemy sobie trudu powiedzenia „sprawdzam” .
Kampania wyborcza cechuje się i będzie się cechowała dokładnie takimi schematami. Sztaby wyborcze doskonale znają inżynierię społeczną – zdecydowana większość wyborców nie zada sobie trudu przeczytania programu politycznego (zresztą on też jest niewiele wart w stosunku do dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości), nie zada sobie trudu przemyślenia, refleksji czy analizy i dopiero na tej podstawie podejmie decyzję, kogo wskazać na karcie do głosowania. Zdecydowana większość z nas kierować się będzie emocjami, wyrwanymi z kontekstu wypowiedziami, czy epitetami, którymi obrzucali się oponenci. ( i nie ma znaczenia, że są to kłamstwa czy prawdy). Prawie wszyscy będziemy popełniali wiele błędów poznawczych, których mamy świadomość podczas spokojnej analizy czy refleksji, najlepiej podczas akademickiej dyskusji. Niestety kampania wyborcza to nie akademicka dyskusja, tylko atawistyczna walka na śmierć i życie z przeciwnikami (i nie ma znaczenia, że tylko politycznymi).
No i wykwakałem.
Na PiSowskim mityngu w Kielcach pani twierdzi, że „Jak Tusk wejdzie to tak będziemy śpiewać – „Heidi Heido” – pieśń Wehrmachtu.
https://www.youtube.com/watch?v=YHF-atHEO5A
No i pytanie: da się z kimś takim rozmawiać? I po co?
Nie z każdym trzeba i warto rozmawiać. Ta pani jest bezmyślną fanką PiS, tak jak za swojej młodości była bezmyślną fanką PRL. Teraz jest oczywiście zaprzysięgłym wrogiem „komuchów”.
Musi Pan uznać rzeczywistość. Ja znajomym nieustająco przytaczam niegdysiejszy Pański artykuł z SO z opisem zachowania naszych praszczurów w pewnych wyborach elekcyjnych. Ba, a tamto ponoć była szlachta … brać … mać ….