13.09.2023
Czym jest polityka? Kim są politycy?
Polityka to teatr a politycy to aktorzy, lepsi, gorsi a czasem beznadziejni.
Do takich smutnych wniosków musi dojść każdy, kto obserwował ostatnie „święto demokracji”, jakim były cztery konwencje czterech partii biorących udział w wyścigu wyborczym walczących o głosy wyborców. To, że wszystkie te konwencje odbyły się tego samego dnia nie jest przypadkiem, to wynik prostej kalkulacji marketingowej, – jeżeli nie będziesz obecny w tym dniu na scenie to siła przekazu medialnego będzie słabsza, jeżeli będziesz to znak, że liczysz się, że jesteś ważny…
Trzymając się tego porównania polityki do teatru a polityków do aktorów – czy ktoś wyobraża sobie, że można obejrzeć cztery spektakle w czterech różnych miejscach jednego dnia?
Tego nie można wymagać nawet od najbardziej fanatycznego widza!
Zblokowanie w jednym dniu to pewnie nawiązanie do klasycznej reguły jedności czasu, miejsca i akcji, jaka obowiązuje w prawdziwym teatrze, ale czy musi też mieć miejsce w polityce?
Tyle wstępu a teraz ad rem..
Tym, co wynika z porównania tych czterech spektakli politycznych jest jeden prosty wniosek – to, co i jak zaprezentował na swoim spektaklu Jarosław Kaczyński w porównaniu do wszystkich trzech pozostałych – Koalicji Obywatelskiej Donalda Tuska, Lewicy Czarzastego i Zandberga i Trzeciej Drogi Szymona Hołowni i Kosiniaka Kamysza pokazuje jedno – PiS to przeszłość, to cofanie Polski do czasów minionych, to budowanie satrapii w środku Europy, ale poza Europą, to odtwarzanie prawie feudalnych stosunków pomiędzy ludźmi (celowo i świadomie używam pojęcia ludzie a nie obywatele, bo w państwie PiS miejsca dla obywateli nie ma), to całkowite zniszczenie państwa rozumianego, jako wspólnota wolnych i równych obywateli.

Wizja państwa przedstawiona przez wodza Jarosława to instytucja całkowicie mu podległa, działająca według woli jednego człowieka działającego poza prawem, występującego „bez żadnego trybu”. Charakterystyczne pomyłki i proste błędy, jakie wódz popełniał w swoim wystąpieniu raz jeszcze pokazały jego sprawność – mieszanie popytu z podażą tak jak wcześniejsze nierozróżnianie kwoty netto czy brutto, to tylko przykłady tej sprawności a głębia myśli zawartej w przekazie dotyczącym ochrony życia nienarodzonych, jako naczelnej zasady państwa PiS z przyznaniem, że kobieta rodząca „też ma prawo do życia” może być podstawą do tysiąca prac doktorskich i przewodów habilitacyjnych na uczelniach pod rządami ministra Czarnka i doktora Tadeusza Rydzyka.
Można tak bez końca, ale po co – konwencja partii rządzącej, jaka odbyła się w Końskich („bo przecież wszyscy wiedzą, że wybory wygrywa się w Końskich a nie w Warszawie”) pokazała jedno – trzecia kadencja PiS to koniec Polski, jako europejskiego kraju, to początek azjatyckiej satrapii.
To proste jak konstrukcja cepa – albo my albo oni.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

No to przygotujmy się na tego cepa, bo oni te wybory wygrają. Tak czy owak.
Nie potrafię zrozumieć ludzi młodszych od nas. Im naprawdę się podoba to co PiS sobą reprezentuje?
Czy to my tak źle wychowaliśmy dzieci i wnuki?
Kiedy czasem słyszę komentarze zwolenników prezesa odechciewa mi się wszystkiego. Nic co miałbym do powiedzenia do nich nie trafi. Ogarnia mnie coraz większa bezradność. Nie znam już chyba współczesnego języka.
Więcej optymizmu, trzeba nie tyle mieć nadzieję ale robić co można – a każdy trochę może, na przykład przekonać kilku niezdecydowanych. Jeszcze cztery tygodnie walki a przypomnę stare hasło – „śmiejmy się albowiem nie wiadomo czy świat potrwa jeszcze dwa tygodnie”.
panie Jerzy – odwagi
Pozdrawiam serdecznie
Czas najwyższy by suweren , w tym te 40% którego polityka nie interesuje , zdał sobie z tego sprawę z tego ciągu wydarzeń … : „Ostateczna rozprawa z sadami” w wykonaniu PZPrawicy Religijnej , oznacza upadek demokracji i pożegnanie z europejskimi pieniędzmi. Następnym krokiem , będzie Polexit i powrót PL do rosyjskiej strefy wpływów.
To nie jest kwestia języka, ale zawartości pod czaszką. Rozmawiając z moimi byłymi uczniami nie mogłam uwierzyć w ich odmóżdżenie, bo pamiętałam ich jako niegłupich. W 2015r. jeden powiedział mi, że już definitywnie przekonał się do Dudy, bo Komorowski chce sprzedać cudzoziemcom lasy. I nie pomogły moje tłumaczenia, że wycinanie to zaczną oni jeśli wygrają. Ten przynajmniej rychło przyznał mi rację. Inny pracujący w LOT opowiadał plotki jak to Tusk swoich niekompetentnych znajomych wprowadza do firmy. Kto, Tusk? Tak, oczywiście ludzie tak mówią. 🙁 Teraz rozmawiam z kilkoma i nagle orientuję się, że używają takich samych argumentów, że trzeba nie dopuścić Tuska, bo to on uwalił rząd Olszewskiego w czasie nocnej zmiany. I wreszcie składam to w całość – pewnie to oglądali w słynnym Resecie (bo ja nie oglądam), używali takich samych zdań. Czyli to powolne odmóżdżanie działa. Plasterek po plasterku, sukcesywnie sączone kłamstwa i metoda odwróconej narracji działa. Jak religia smoleńska. I to działa nie tylko na babiny z bazarku, czy oczadziałego, zacietrzewionego chłopka.
No właśnie to odmóżdżenie plus kompletny brak wyobraźni. Gadam z 30latkiem o wolnych sądach.
On: – Mnie to nie obchodzi, nie jestem kryminalistą…
Zdębiałem. Tłumaczę: nie musisz. Sądy to nie tylko sprawy karne. Będziesz miał proces cywilny, kwestie majątkowe itp. Po drugiej stronie będzie wyznawca obecnej władzy, sąd będzie z ich nadania. Jk myślisz – kto wygra?
On: – No ale ja żadnych spraw w sądzie nie mam …
Pogadaliśmy.