06.10.2023

Już Jan Kochanowski napisał:
Teraz jak w pieniądzach ludzie smak poczuli
Cnota i przystojeństwo do kąta się tuli
Tworzenie dzieła wiąże się z wysiłkiem i wymaga przygotowania do jego odbioru, lecz teraz wysiłek taki jest traktowany, jako nudziarstwo; problem poruszany w utworze nie powinien być trudny, gdyż wszystko, co wykracza poza łatwe rachowanie na palcach, uważane jest za treść nieomal awangardową. Budzi histeryczny zachwyt i uruchamia w czytelniku estetyczne konwulsje. Stąd lansowani są marni, lecz gwarantujący szybką sprzedaż gryzipiórkowie. Stąd współcześni autorzy starają się być twórcami kultowymi, produkującymi konwencjonalne fabuły.

Autorzy pragną w nich powiedzieć tyle jedynie, ile chce dowiedzieć się z utworu ten, co im płaci. A on zazwyczaj niczego dowiedzieć się nie pragnie, bo nic nie czyta i interesuje go tylko zarabianie. Od czytania ma LUDZI. Pisarze chcą mieć, zatem taką wyobraźnię, jakiej od nich oczekuje mocodawca. Piszą, więc stylem bezbarwnym, masowo poprawnym, emocjonalnie letnim. Dzieje się tak, ponieważ literat światopoglądowo dyspozycyjny, przynosi zakładany zysk.
*
Styl, to wypadkowa przeżyć. To, w jaki sposób widzę i przetwarzam świat, zależy od moich filtrów, od zdarzeń, które mi się przytrafiają, albo, które żyją we mnie za pomocą przetrawionych lektur, filmów, muzyki, obrazów.
Nikt nie żyje w izolacji od wrażeń i wszystkie mają na niego wpływ. W tym znaczeniu nie istnieje pojęcie samotności absolutnej. Chcemy czy nie, jesteśmy bez przerwy bombardowani doznaniami. Wchłaniamy je przez wszystkie zmysły. Na jawie, lub w trakcie snu, nieustannie i niepodzielnie władają nami kolory i dźwięki. Powstają w nas obrazy przeszłości, to, co jest teraz i to, co antycypujemy, słowa wypowiedziane przez najbliższą osobę, a także słowa zasłyszane w tramwaju, filmy oglądane samemu, z rodziną, w telewizorze, albo w sąsiedztwie ciemności w kinie.
Zależnie od miejsca „poboru” wzruszeń, które modelują nam osobowość, w zależności od „surowca” (tandeta, albo perła), dzięki któremu potrafimy odczuwać, jesteśmy albo ludźmi wyposażonymi w subtelność, albo widziadłami krążącymi po umysłowej piaskownicy.
Reasumując:, jeżeli mam do wyboru wzdychadło „w pogoni za utraconym wiaderkiem”, albo książkę Prousta, wolę Prousta, ponieważ on mnie rozwija. Jeśli jednak zakończę edukację na disco polo, wkrótce zacznę ujadać, podpisywać się krzyżykami, a miejscem, w którym będę cokolwiek rozwijać, stanie się toaleta.
źródła obrazu
- jastrzab: BM

Bardzo piękne i słuszne. Dorzucę od siebie, bo kiedyś zanotowałem : – „Popularność jest często skutkiem tego, że odbiorcy czegoś nie zrozumieli, albo że nie było nic do rozumienia”.
Powyższe uwagi łącze z nagrodzonym wreszcie Noblem Jon Fosse. On nikomu nie chce się przypodobać, ale notuje to, co do niego przychodzi. W sposób niezrozumiały dla niego samego. Imperatyw zapisu to sprawa miedzy nim a impulsem zmuszającym do pisana. W tym Fosse znajduje spełnienie. Czytelnik, pieniądze nie maja żadnego znaczenia. Niektórzy to rozumieją.
STANISŁAW OBIREK
Dzieło literackie polegające na beznamiętnej rejestracji faktów, czyli na skrupulatnym notowaniu tego, co Autor znalazł w otaczającej go rzeczywistości, to za mało. Bycie kronikarzem obyczajowych wydarzeń wymaga przepuszczenia przez osobisty psychiczny durszlak.
Nie wiem, czy słyszałeś kiedyś ten song Brechta : Najmilsze miejsce, które jest na globie,
To nie ławeczka na rodzinnym grobie… (spektakl „Niebo Zawiedzionych”, 1981, Teatr Ateneum, śpiewała Janda, tłum. R.R.Stiller). Jeśli znajdę w tysiącu starych kaset i jeszcze nie zdechła ze starości, przegram i dam linka. Bo w temacie.