10.12.2023

Są dwie Polski. Jedna, klaustrofobiczna, oraz ta, na eksport, otwarta na współczesność i ciekawa poznawania świata. Bieda w tym, że jesteśmy skazani na ten sam kraj. Są, więc prawdy o nim przyjemne dla ucha, słuchane chętnie, podkreślające naszą wartość. I są takie, które, gdy o nich słyszymy, odrzucamy niczym gorące kartofle. A tych, co je wypowiadają, uważamy za swoich wrogów. Nieprzyjaciół głoszących fałsz.

*
Nim nastąpi to, co miało być, a co nie zdarzyło się od PRL, zastanówmy się nad naszym narodowym charakterem. Temperamentnym usposobieniem niepozwalającym na osiągnięcie sukcesu. Sukces w wykonaniu Polaków zwykle jest połowiczny. Krótkotrwały i dyskusyjny, To wiecznie rodząca się zapowiedź spadającej gwiazdy. Dziadzio meteor udający młodzieniaszka. To raczej zryw. Słomiany ogień. Chwilowy tryumf szybko zmarnowanej szansy. Jej rozdrobniona możliwość w natłoku zastrzeżeń i wątpliwości. Poddawana demagogicznym analizom.
*
Nieprzypadkowo mówi się, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania. Nieprzypadkowo mówi się o naszej kłótliwości. Zadowalamy się wzajemnym niewchodzeniem w bliższe relacje z pozostałymi. Przekonujemy, że bliźni, to mętna figura o niezacnych intencjach. Facet lub facetka z kostropatą przeszłością wymagającą prześwietlenia pod kątem użyteczności. Niemal wróg; bezinteresowne, szczere i ufne zachowanie pozbawione ukrytych zamiarów, jest podejrzane i tępione.
*
Obecna hodowla człowieka powinna nosić miano „wychowania dla świętego spokoju”. Wychowywania przepełnionego niedostatkiem kryteriów i wyeliminowanych zasad; bez wspólnej rozmowy, umiejętności wzajemnej konwersacji, jednoznacznie rozumianych określeń i jednakich prawideł. Wychowanie, to zimny wychów ludzko podobnych osobników. Przekazywanie toksycznej mądrości o korzyściach wynikających z przebywania w izolacji
*
To ja ponoszę odpowiedzialność za obecną degrengoladę. Za jej etyczny obraz; nie dostrzegłem przymusu dokonania zmian. Zmian, czyli powrotu do niegdysiejszej normalności. Zadowalałem się wzajemnym schodzeniem sobie z drogi. W rezultacie nie było międzypokoleniowej więzi pozwalającej na wyrażanie sympatii, czy jakiegokolwiek zrozumienia. Była za to nasilająca się niechęć, obawy i nieuzasadniona agresja (sprowokowana, lub nie; nie, ponieważ niekiedy już jej widoczny brak, wywoływał wściekłość).
To ja zgodziłem się na brak mówienia o tolerancji wobec bliźniego, na wypaczenie pojęć o miłości do ludzi, to ja nie zadbałem o uczenie się współżycia z resztą społeczeństwa, wrażliwości, zrozumienia i szacunku dla innych, optymizmu i alergii na piękno. To ja fabrykowałem buble, odpady i duchowe cyborgi zaszczepiając w człowieku sceptycyzm i fobie.
*
Uspokajam się niepłonną nadzieją, że mamy szansę wznieść się ponad własną małostkowość, a nasz charakter – ulec pozytywnym zmianom. Mamy teraz niepowtarzalną okazję, by stać się przyzwoitymi ludźmi zmierzającymi w stronę rozsądku. Bo, jak po okresie dominacji absurdu, następuje przesyt skarlałą dotychczasowością i nastaje ozdrowieńcze myślenie o sensie naszej egzystencji, podejmiemy wysiłek znalezienia sposobu na udane współistnienie.
źródła obrazu
- jastrzab: BM

Dychotomiczne podziały są zdradliwe, są manichejskie, ukrywają założenie walki dobra ze złem. Powracjaa gnidy i amioy. Aniołów nie ma, są zagubieni ludzie. Mamy teraz nadzieję na więcej demokracji, Co to będzie oznaczać? Czy z dnia na dzień wzrośnie liczba mniej nadętych i pewnych siebie, czy wszechobecne monoligi zostana nagle zastąpione pragmatycznym rozważaniem różnych za i przeciw tej czy innej koncepcji? Czy to nieustanne skakanie sobie do oczu przestanie być naszym sportem narodowym? Na początek kolejnej transformacji ustrojowej widzimy sporo zachwytów nad sposobem prowadzenia obrad przez nowego marszałka Sejmu. To ciekawe zjawisko. Potrzebujemy moderatorów naszych sporów. Potrzebujemy również akceptacji, że nasze spory, sa bardziej seminaryjne niż wiecowe. To mało prawdopodobne i to nie tylko z powodu naszej narodowej kultury, a może w wiekszym stopniu z powodu ogólnoświatowych trentów.
ANDRZEJ KORASZEWSKI
Proces rezygnacji z warcholstwa jest, jak sama nazwa wskazuje, procesem, czyli czymś długotrwałym. A jeśli do warcholstwa dodać zaślepienie, to nawracanie na rozsądek może przebiegać znacznie dłużej. Tak, że nie mam złudzeń. Szybko i łatwo nie będzie, Czyli: Jeden Hołownia wiosny nie czyni,