18.12.2023
Trwa festiwal otwarcia nowego rządu Koalicji 15 Października, obserwujemy pierwsze ruchy nowych ministrów, ich pierwsze decyzje i pierwsze trudności. To jeszcze potrwa, minie czas euforii i nastanie zwykła, trudna praca w resortach, walka o swoje priorytety, o zapewnienie środków budżetowych, o etaty. Tak jest zawsze, tak będzie i teraz.
Popierając całkowicie nową władzę nowego/starego premiera nie mogę nie odnieść się do takiej wydawałoby się drobnej sprawy, jak obsady wiceministrów przez ludzi będących posłami obecnego Sejmu. Jest ich wśród wszystkich wiceministrów dużo, nie mogłem się doliczyć, bo na stronie rządowej nadal panuje proces nanoszenia zmian. Z tych danych, jakie można uzyskać, wynika jednoznacznie, że ich ilość jest trudna do pogodzenia z zasadą – jedynie minister to stanowisko polityczne. Jest czymś naturalnym, że zajmuje je poseł jakiejś partii wchodzącej w skład koalicji tworzącej rząd. Na stanowiskach wiceministrów zasiadać powinni fachowcy, kryteria merytoryczne, a nie polityczne są tu najważniejsze.
Oczywiście może być tak, że poseł spełnia te kryteria, nie ma powodów, by fakt zasiadania w lawach sejmowych wykluczał jego awans do rządu. Jest proste wyjście – taki poseł przyjmujący posadę w rządzie powinien złożyć mandat, na jego miejsce wejdzie ktoś, kto w wyborach uzyskał wynik tylko nieco mniejszy i to on zasili szeregi partii, która podjęła decyzję delegowania posła do rządu. Tu nie ma żadnych trudności, to prosta decyzja i jeszcze prostsza jej realizacja.
Łączenie funkcji posła z byciem członkiem rządu oznacza podstawowy konflikt powstający, gdy jest się równocześnie w Sejmie, najwyższej władzy ustawodawczej i w rządzie, najwyższej władzy wykonawczej.
To musi rodzić konflikt i tak być nie powinno.
Rozumiem sytuację tworzenia rządu, zwłaszcza w tak trudnej sytuacji, jaką jest przejmowania władzy po PiS, który budował satrapię, autorytarne państwo rządzone przez prezesa. To może uzasadniać te nominacje na teraz, ale jeżeli po kilku miesiącach, trzech-czterech, nadal będzie tak, że wielu wiceministrów będzie nadal zasiadać w lawach poselskich, to będzie błąd. Nie można powtarzać tego, co robiła tamta władza. Ta ma być lepsza.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Na tę sprawę zwracali uwagę goście Tomasza Lisa w podcaście KWARTET POLITYCZNY https://www.youtube.com/watch?v=Kf2U294oYCM Szerszy problem polega na tym, że administracja publiczna oraz spółki skarbu państwa wymagają dopływu młodych, znakomicie wykształconych fachowców i rekrutacja takich ludzi szybko okaże się koniecznością.
Podpisuję się.
Premier Tusk każdego rana powinien usłyszeć motto: Nie popełniaj błędów poprzedników, również swoich. Ta władza ma być lepsza.
Tyle że walka z tendencjami bardzo często przypomina walkę z wiatrakami, a jak się to kończy, wiemy.