18.12.2023
Tym razem nie ma przesady w twierdzeniu, że w Watykanie doszło do przełomu wręcz rewolucyjnego. Oto instytucja, która nie bez racji jest uważana za rozsadnik homofobii, stwierdza w dokumencie wydanym przez dawny urząd inkwizycyjny, czyli Dykasterię Nauki Wiary, że ksiądz może błogosławić pary homoseksualne.
Oznacza to, że zdecydowana większość polskiego kleru i niemal cały episkopat, jeśli będzie się nadal upierał, że homoseksualizm czy wspólnoty LGBTQ+ to „tęczowa zaraza”, stawia się poza wspólnotą katolicka. A w każdym razie głosi poglądy niezgodne z nauką głoszoną przez obecnego papieża Franciszka i podległą mu Dykasterię Nauki Wiary, która 18.12.2023 roku opublikowała ośmiostronicową deklarację „Fiducia supplicans” o duszpasterskim znaczeniu błogosławieństwa (na stronie dykasterii deklaracja została opublikowana w pięciu językach; brak polskiego).
Niezależnie od tego, co polskie media na ten temat już napisały i napiszą, sprawa jest jasna – homofobiczne poglądy i nienawiść do mniejszości seksualnych nie może liczyć na poparcie Watykanu. Ani ze strony prefekta Dykasterii Nauki Wiary kardynała Victora Manuela Fernandeza, ani samego papieża Franciszka. Ten pierwszy rzeczony dokument podpisał, a ten drugi swoim autorytetem poparł.
Czasy homofobicznego duetu Wojtyła/Ratzinger ostatecznie przeszły do historii.
Trudno się dziwić, że „pobożni” polscy katolicy są zaniepokojeni. Ten niepokój jest uzasadniony. Rewolucja Franciszka właśnie się dokonuje.


To rzeczywiście wygląda na decyzje przełomową w tym względzie. Od uznania par homoseeksualnych do akceptacji całego środowiska osób LGBTQ+ droga wydaje się bliska.
Prezent pod choinkę dla pana Jędraszewskiego. Spodziewam się braku jakichkolwiek komentarzy.
Można też na to spojrzeć jako na legalizację lobby homoseksualnego w Watykanie. Por. głośną niedawno książkę francuskiego dziennikarza pt. Sodoma.
Rzecz budzi gorące emocje i pewnie czeka nas wysyp oburzonych i zachwyconych. Ja patrzę na te deklaracje jako na spóźnione, ale jednak zadośćuczynienie za krzywdy jakich doznały osoby homoseksualne ze strony homofobicznej instytucji przez 2000 lat. W USA już się mówi o podziale z powodu Fiducia supplicans, w Polsce komentarze fundamentalistycznego Chrystianitas reagują zgodnie z odruchem psa Pawlowa, mowa nienawiści, tak samo inne prawicowe szmatławce, których tytułów nawet nie godzi się wymieniać.
Każdą pozytywną zmianę należy odnotować i wspierać jednak w przypadku kk jest jednak coś melancholijnego i tragicznego. Podobnie jak w przypadku stosunku kościoła do Żydów. Wielu podkreśla że JPII jako pierwszy papież wszedł do synagogi ale czy trzeba było aż 2000 lat „refleksji’ by dojść do tego? To trochę tak jakby Watykan nagle ogłosił nowe wytyczne w relacjach międzyludzkich: miłość bliźniego. Z punktu widzenia osoby będącej w kościele to trochę trudne do zniesienia pod względem poznawczym. Czyżby więc kościół przez tyle wieków był w błędzie nawet w grzechu i nie był dla wszystkich latarnią na oceanie dziejów? W tym samym czasie kiedy prześladował m. inn. homoseksualistów dzielił i zarządzał tym co na ziemii i tym co w niebie, ustanawiał z rozmachem dogmaty, dzielił Boga na Trzech w jedności, orzekał kto go będzie oglądał, jednych wynosił na ołtarze a innych przeklinał, niczym mityczny Faeton jeździł złotym rydwanem po nieboskłonie głosząc że jest nieomylny, na kilka wieków nawet wstrzymał ruch ziemski wokół Słońca …a teraz się okazuje że nie miłował bliźniego swego
Emocje emocjami, ale sprawę trzeba postawić jasno: Kościół nie jest od legalizacji małżeństw jedno-, czy dwupłciowych. Małżeństwo to instytucja biologiczna, społeczna, gospodarcza, prawna, a więc cywilizacyjna; religijną jest na samym końcu, biorąc pod uwagę zaledwie dwa tysiące lat chrześcijaństwa. Kościół nie udziela małżeństwa tylko je błogosławi (jak Chrystus w Kanie Galilejskiej). Gdyby go tam nie było, ludzie i tak by się pobrali; i pewnie żyliby długo i szczęśliwie. Cza skończyć z sakralizacją rzeczy nie świętych, ale naturalnych!
Moim zdaniem Senex ma absolutnie racje i to nawet jest teologicznie uzasadnione. W sakramentalnej formule to małżonkowie sobie udzielają małżeństwa, a ksiądz jest tylko świadkiem. Tak wiec w istocie należy mówić o autonomicznej decyzji dwojga osób decydujących się na wspólne życie. Cała teologie należy napisać na nowo przywracając naturalny, czyli odklerykalniony porządek rzeczy. W tym sensie deklaracja Fiducia supplicans jest krokiem w dobrym kierunku, bo sprowadza księdza to roku służebnej – życzliwie stwierdza to co jest i nic poza tym.
pytanie na ile to trwały zwrot. I czy po Franciszku nie będzie papieża „reakcyjnego”.