31.12.2023
ECHA WYDARZEŃ: 2023 na 2024…
Dziś jeszcze 2023

Jedni szykują się na tańce, inni na ucztę o północy. Jeszcze inni gotują kolejny pokaz wierności tradycji- rakiety, z hukiem i ogniem; a zwierzaki, które wigilijnie ponoć wyrażające radość ludzkim głosem- niech się teraz chowają przed dwunogimi…
Jedni – to, drudzy- tamto; ja słowami staram się seriale czasu klamrować. Każdy wedle sił i w ogóle możliwości…
*
NIE DOCZEKALI. Los sprawił, że wiele osób- z grona sportowego i osobistych znajomych 2024 nie doczekało. Zostały – żal i dobra o NICH pamięć. Wspominam…
*
Krzyś Dąbrowski. Redaktor, człowiek sportowej i dziennikarskiej pasji. Wierny im do końca. Jeden z klasyków prawdziwego dziennikarstwa sportowego- żarliwego, a równocześnie obiektywnego, analizowanego fachowo wedle wciąż wzbogacanej wiedzy własnej. Nic na skróty, wszystko udokumentowane. A podane Czytelnikowi w formie atrakcyjnej.
Publicysta, równocześnie walory sekretarza redakcji na wzór klasyki zawodu. Czyli- człowiek pióra, ale też ktoś w rodzaju szefa sztabu- w wojsku; ten, który stawia zadania, komponuje, rządzi…
Kiedyś mawiano, że dobry sekretarz redakcji jest bardziej nawet cenny niż dwaj uznani publicyści… Zostało coś z tego w dzisiejszej żurnalistyce sportowej…? A Krzyś taki był- gdy pracowaliśmy wspólnie, gdy wcześniej działał w PAP, a potem w „Przeglądzie Sportowym”. Do tego uczynny, uśmiechnięty. W sąsiednich pokojach redakcyjnych oraz w „kojcu wydawniczym” Domu Słowa Polskiego- wspólnie kilka lat, znajomość i przyjaźń – z wcześniejszą datą, i do końca. Ostatni raz gadaliśmy przy okazji „80” Bogdana Tuszyńskiego, potem wiozłem Go za „zachodnią”, wracał wukadką do ukochanego Komorowa.
Tam dotrwał do mety – wciąż „przy sporcie”. Jak pisze red. Maciek Petruczenko – serce odmówiło współpracy podczas telewizyjnej transmisji zawodów…
*
Janusz Gortat. Bokser, jeden z pokolenia arcymistrzów. Tytuły mistrza kraju, wice; 16 razy w reprezentacji na mecze drużynowe, w tym 15 zwycięstw. W 1974, w meczu z USA pokonał Leona Spinksa, potem mistrza olimpijskiego i zawodowego mistrza świata. Dwa medale olimpijskie- brązowe. Gdyby nie Chorwat Parlov ringowa legenda czasów, a na swój sposób zmora naszego mistrza, pewnie brąz byłby złotem…
Styl boksowania- aktywna defensywa; cios- mocny, bo i waga jak trzeba…
Półciężka , bokser, potem trener. Wspominany jako wymagający, a równaczenie koleżeński. Na którego zawsze można liczyć. Udział w kształtowaniu sportowej drogi m.in. Andrzeja Gołoty, Tomasza Adamka…
Rodzina tez z korzeniami sportowymi. Takimi, że hej…
Ostatni raz widziałem p. Janusz podczas jakiejś gali olimpijskiej- kiedy jeszcze tzw. Rodzinę Olimpijską spraszano wg. dokonań na drodze sportowej nie wedle mody dnia. Elegancki, skromny; zmartwiony, że nie wpadł do starszego kolegi- Henryka Niedźwiedzkiego, by przywieźć go na spotkanie… Gadaliśmy. O boksie, przeszłości, znajomych. O współczesności, ale tez o rafach- nie krył, iż…
Stop. Wystarczy, że media teraz rozpisują się o „różnicach poglądów” ze sławnym już wtedy koszykarzem. Ja odebrałem to wtedy, jako nieskrywany żal taty, że synal jakoś się odeń odbił… Ale nie rozwijam refleksji. Może czas układy poprawił, a zresztą wspomnienie żałobne nie powinno- moim zdaniem- zaglądać za bardzo za kurtynę.
Bardzo lubiłem Pana Janusza- za klasę sportową, skromność osobistą i trwałą z Jego strony pamięć o dawnych, trochę wspólnych przeżyciach… I z żalem odebrałem wiadomość, że zdrowie w finiszowej fazie zaznaczyło się cierpieniem…
*
Teresa Zarzeczańska-Różańska. Znaliśmy się od „stu lat”. Pływaczka z Poznania, rekordzistka Polski, do ostatnich dni aktywna w sporcie i na Facebooku. Częste kontakty w elektronice, a wcześniej, gdy… stawała się pierwszą Polka, która wpław pokonała kanał La Manche. Pierwszą, i dotychczas jedyną! Trzy lata przygotowań. Gdy stawała do próby (sierpień 1975) powietrze miało 13 stopni (5.30 rano), woda-tylko ciut cieplejsza. Po 11 godzinach i 10 minutach wyczyn stał się faktem. Sportowym, historycznym. Mężem ( już po wyczynie w wodzie) – redaktor, który był bardzo pomocny w przygotowaniach.
Wykształcenie- matematyczne oraz pedagogiczne; aktywność w sporcie, w stanie nauczycielskim.
Podobno, gdy wieść o wyczynie Andrzej Wituski,( wtedy wiceprezydent Poznania, potem prezydent) przekazał Jankowi Ciszewskiemu do publikacji w TVP, długo nie chciano uwierzyć… Podobno, w końcu, pierwsza wieść TVP zaczynała się od słów: „Według niepotwierdzonych danych…
*
Od jutra 2024
Olimpijski. Lato- Paryż.
Wcześniej będzie jeszcze- przewiduję- kilka znaków zapytania, bo polityka, wojna, czas taki, „racja stanu” ale to dziś pomijam. Zostając przy niedawnej wieści, że Pierwsza Osoba RP, w towarzystwie prezesa PKOl odwiedziła szefa MKOl. Czyli- jakby odżył trochę uśpiony pomysł organizowania igrzysk przez Polskę. 2036, czyli… kto inny niż pomysłodawcy musi urzeczywistniać.
Reakcje odbieram różne. Od tezy- nie polemizuję- że trzeba stawiać najwyższe cele, a nie kontentować się mało sławnym „w goście na pączki” – poczynając. Ale i sprawa kasy zostaje, a w dolarach trzeba wyłożyć wiele miliardów, więc pytanie, czy mając głowę w chmurach nogi mamy na ziemi – też nie umyka. A może jesteśmy w fazie, że „lekarz poradził się nie sprzeciwiać…” Ostatnie wolałbym jednak wykreślić…
A propos pieniędzy- słowo na marginesie. Systematycznie wchodzę na portal PKOl. I zauważam, że pod hasłem Rada PKOl trafiam nie na listę nazwisk złotych dobroczyńców naszego ruchu olimpijskiego na czele z szefem „partnera strategicznego”, lecz na wieść, że… co było, być przestało. I nie wiem- usterka techniczna i lenistwo w usuwaniu, czy… sygnał, iż… No, właśnie.
*
Przełom roku- start zabaw w gale, bale i plebiscyty.
Mam i ja swój typ. SEBASTIAN KAWA. Szybownik, wcześniej także żeglarz wyczynowy. Osiemnasty tytuł mistrza świata- w szybowcu, pod niebem.
Lekarz- położnik, w zawodzie i pasji nie tylko kultywuje, lecz rozwija rodzinne tradycje. Oni – też w stanie lekarskim, oboje z pasją lotniczą tak mocną, że zamieszkali blisko szkoły szybowcowej…
A dr Sebastian dokonuje cudów. 18 tytułów, innych zaszczytów bez liku. Przelot szybowcem nad Himalajami; do tego bez specjalnego wyposażenia wysokościowego.
Dla mnie- prymat na listach sportowych idoli roku. Ale wiem, że nici z mojego wniosku. Nie piłkarz, nie sport olimpijski… Ale, co swoje- powiedziałem.
***
SPORTOWI ORAZ CZYTELNIKOM ŻYCZĘ – BY AD 2024 DAŁO SIĘ UZNAĆ ZA POMYŚLNY!
***

Andrzej Lewandowski
Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.
Więcej w Wikipedii

Tak wspominajmy co dobre, bo pamięć pozwala na zatrzymanie dobra. Również pamięć o dobrych ludziach, którzy zawsze za szybko odchodzą, jak mój i mojej żony przyjaciel polonista, żeglarz i wychowawca Profesor Andrzej Zieniewicz. Pozostawało nim wyrwa nie do ukojenia…