Jerzy Łukaszewski: Iż Polacy nie geese …7 min czytania

()


03.03.2024

Na początek małe wyjaśnienie. Nie jestem filologiem, a jeśli ośmielam się podjąć ten temat, to tylko dlatego, że prywatnie bulwersuje mnie kilka uwięzionych w nim zjawisk i postanowiłem się tymi emocjami podzielić.

Nie ukrywam, że z pewnym zdumieniem zapoznałem się z wynikami badań społecznych, których celem było określenie stosunku Polaków do własnego języka. Okazało się bowiem, iż 65% (procent wzrastający, bo 5 lat temu było to 57%) rodaków uważa, że znajomość i poprawne korzystanie z własnego języka jest cechą stanowiącą o patriotyzmie z jednej strony i kulturze z drugiej. Zaskoczyło mnie to z kilku względów, ponieważ codzienność przyzwyczaiła mnie raczej do obserwacji dołowania poziomu języka codziennego, ale nie tylko jego.

Zwykle łączy się ten trend ze słabnącym czytelnictwem i pustką po nim pozostałą, której nie daje się wypełnić czymkolwiek. Coś w tym jest, choć są jeszcze inne symptomy obniżania się poziomu języka codziennego.

Jeśli wiodące portale internetowe, dostarczające społeczeństwu lwiej części informacji dotyczącej otaczającego nas świata, potrafią skrzyć się błędami ortograficznymi, to co to ma znaczyć?
Wydawnictwa prasowe w boju o obniżenie kosztów rezygnują w pierwszej kolejności z etatów korektorów i to naprawdę widać coraz częściej. Portale internetowe chyba nigdy z nich nie korzystały, przynajmniej takie sprawiają wrażenie. Dla tzw. szerokiej publiczności obcowanie z mediami oznacza stopniowe przyzwyczajanie się do tego, że w zasadzie pisać można byle jak, aby tylko dotrzeć z informacją do odbiorcy. A jeśli do tego ludzie niby wykształceni, zajmujący liczące się posady lekceważą sprawy języka, to …

Niestrudzona hejterka, panna Krystyna Pawłowicz, warknęła niegdyś na kogoś, kto usiłował ją poprawić (mówiła „wziąść” zamiast „wziąć”) : – Kiedyś tak się mówiło, a teraz się mówi inaczej! No i co jej powiedzieć?

Politycy zresztą mają swój pakiet „zasług” w dziale błędów językowych. Coraz bardziej powszechna zamiana „ą” na „om” zapoczątkowana została bodaj przez doradcę Kwaśniewskiego, swoją drogą całkiem sensownego, Ryszarda Kalisza. Dziś nie jest już niczym niezwykłym, kiedy usłyszymy, że ktoś „zaprezentował rzecz przyszłom ludzią”. Gdyby sejmowy mikrofon miał wbudowany czujnik antybłędowy, w czasie sesji przez większość czasu słyszelibyśmy alarmujące buczenie. Nie wspominam już nawet o poprawnym akcencie, bo podejrzewam, że duża liczba osób w ogóle nie wie co to jest.

Osobny rozdział to wszechobecne anglicyzmy. Wzajemne przenikanie się języków, to rzecz absolutnie normalna i obecna we wszystkich epokach historycznych. Pewne szczególne właściwości języków innych, niż własny, powodują wtręty powodowane chęcią większej precyzji.

W starożytności różnica między greką, a łaciną polegała m.in. na tym, że o ile greka pozwalała na więcej niuansów tak stylistycznych, jak i pojęciowych, to łacina była zdecydowanie precyzyjniejsza w odniesieniu do aspektów prawnych tekstu. Steven Runciman zaryzykował nawet twierdzenie, że właśnie te różnice we właściwościach języków były bezpośrednią przyczyną wielkiej schizmy wschodniej w 1053 roku. Dla łacinników „filioque” było rzeczą oczywistą, dla greckojęzycznych było herezją.

W wiekach późniejszych też mieliśmy do czynienia z przewagą tego czy innego języka, Było to czasami efektem nie tyle jego szczególnych właściwości, co pozycji kraju, w którym się nim posługiwano. Mało kto dziś pamięta, że w wieku XVI i częściowo w XVII sułtan turecki i car rosyjski prowadzili ze sobą korespondencję … po polsku.

Wyszukując w naszym języku słowa obcego pochodzenia nie zawsze pamiętamy, że polskie słowa znajdziemy także w językach naszych sąsiadów. Kto dziś pamięta, że nazwa słynnego związku handlowego – Hanzy, jest pochodzenia słowiańskiego. Chąsa, czyli „grupa – gromada”, przeszła żywcem do języka niemieckiego, jak wiele innych słów.

W drugą stronę – północna dzielnica Gdyni – Oksywie. Nazwa pochodzi z języka Wikingów, którzy wyłaniający się przed nimi brzeg nazwali „Oxhoeven” – głowa byka (wołu). Takich przykładów są tysiące i u nas, i gdzie indziej.

Po późny wiek XIX językiem „panującym” w świecie elit był francuski, który jednak już pod koniec tego wieku ustąpić musiał angielskiemu. Dlaczego? Wyjaśnienia są rozmaite. Mówi się, że język angielski lepiej nadaje się do konwersacji handlowej. Nie potrafię tego zweryfikować, więc tylko zaznaczam obecność takiej interpretacji.

Dziś mamy wszechobecność angielszczyzny, co nie powinno dziwić, szczególnie jeśli chodzi o używanie jej w świecie nowoczesnych technologii, bo z tamtego obszaru językowego pochodziła do niedawna lwia część wynalazków zmieniających z dnia na dzień nasze życie. Bywa jednak, że jej używanie trąca o śmieszność. Pamiętam jak Czesława Gospodarek z d. Cieślak po kilkumiesięcznym pobycie w USA nieomal zapomniała polskiego języka i dopytywała dziennikarza w czasie wywiadu „ja to sze mowi po polski?”

W bliższych nam czasach robi to niemal codziennie niejaka Krupa Joanna. Używanie obcego języka tylko po to by podkreślić swoją „światowość” i podleczyć kompleksy bywa zawsze li tylko śmieszne, ale mimo to jest tak powszechne, że trudno pomijać milczeniem to zjawisko.

Ostatnio czytałem taki żart – scenkę dziejącą się w szkole.
Nauczycielka pyta: – Kto dokończy zdanie „I niechaj narodowie wżdy postronni znają …” no, kto dokończy?
Zgłasza się uczeń i odpowiada: – „ … iż Polacy nie gęsi i swój linguicz mają”.

Podobne pochodzenie mają pseudonimy przybierane przez niektórych niedowartościowanych artystów jak Kayah czy Sanah. To „h” na końcu w oczach (uszach?) fanów ma dodawać im … no właśnie – czego? Czekam na piosenkarkę, która przybierze pseudonim „Zosiah” – będę usatysfakcjonowany.
Językoznawcy, m.in. prof. Bralczyk, powiadają, że to zjawisko normalne, a przede wszystkim czasowe i nie ma obawy, by pozostało na zawsze. Pozostaną pewne elementy, a ile ich będzie tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Mimo, że czasem nas to drażni, jest to (i zawsze było) zjawisko naturalne.

Jest jeszcze jedna fala w plamieniu języka, na którą chciałbym zwrócić uwagę choćby dlatego, że nie słyszałem jakiejkolwiek krytyki w tym obszarze. Chodzi o pokaleczoną wymowę rozpowszechniającą się nawet wśród dziennikarzy radiowych. Słucham najczęściej radia TOK FM i cierpię słysząc (głównie panie) jak ktoś zamiast „śmierć” mówi „smierc”, zamiast „szczęśliwość” – „szczęsliwosc”, co brzmi tak sztucznie, że nie mogę się nadziwić szefom, że nie zwracają dziennikarzom uwagi na ten ewidentny błąd. To nie jest drobiazg i w odróżnieniu od poprzednich nie ma żadnego sensownego uzasadnienia. Nieliczne próby wyjaśnienia pochodzenia tej idiotycznej maniery na razie nic nie dały. Wydaje mi się, że po prostu szukano nie tam gdzie trzeba, czyli próbowano znaleźć jakieś racjonalne jej pochodzenie, które po prostu nie istnieje. Powtórzę – to nie jest drobiazg, jeśli tak ewidentny błąd powtarzany jest z wyraźnym upodobaniem przez dziennikarzy słuchanych przez tysiące odbiorców. On się rozlewa jak nawóz po roli skłaniając coraz szersze kręgi, szczególnie ludzi młodych, do jego naśladowania. Szefowie radiowi w ogóle nie zwracają na to uwagi, co martwi mnie niezmiernie, bo świadczy o lekceważącym stosunku do odbiorcy.

To tylko kilka przykładów stanu naszego języka, które nijak się mają do wyników wspomnianych na wstępie badań.

Jest wprawdzie jeszcze jedno wyjaśnienie. Możliwe, że ludzie deklarujący swój stosunek do języka ojczystego taki, jak podałem, wcale sami nie są takimi purystami w codziennym jego używaniu.
Nie byłby to pierwszy przypadek, kiedy deklaracje mijają się z dniem codziennym.

Gdybym tu pisał tak, jak mówię, powinienem zakończyć tekst tak : „ – Napisałem to no i fertig!”

Jerzy Łukaszewski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

15 komentarzy

  1. 666 04.03.2024
    • Mr E 05.03.2024
      • Mr E 05.03.2024
        • 666 06.03.2024
  2. slawek 04.03.2024
  3. j.Luk 04.03.2024
  4. 666 05.03.2024
    • j.Luk 05.03.2024
  5. HK 05.03.2024
  6. Mr E 05.03.2024
  7. slawek 05.03.2024
  8. j.Luk 06.03.2024
    • 666 06.03.2024
      • j.Luk 06.03.2024
  9. WaszeR Londyński 10.03.2024