06.03.2024
Dziwny w tym roku, bo luty był wiosenny, krokusy wystawiły łebki, zwariowany świat, pełen obłędów.
W 1968 marzec też był ciepły.
We wsteczne lusterko zerkam prowadząc samochód. W życiu zamykam rozdział i jadę dalej. Ale poproszony o garść wspomnień z tamtego marca, uczciwie próbowałem.
Pamięć płata figle, podsuwa pomieszane obrazy, wcześniejsze i późniejsze. Morze alkoholu, piosenek (głównie rosyjskich). Na hasło marzec 68 najpierw pojawia się scena znacznie późniejsza, chyba to był już czerwiec, a może jeszcze później, szliśmy z Natanem Tenenbaumem Krakowskim Przedmieściem, atmosfera w kraju była coraz gęstsza, mój przyjaciel coś mamrotał i zabrało mi dobrą chwilę zanim do mnie dotarło, że bełkocze, że nie będzie miał żalu, jeśli w tej sytuacji się od niego odsunę. Wbiło mnie w chodnik i pytam, a w pysk chcesz? Natek odpowiedział z uśmiechem, że nie, więc poszliśmy dalej, rozmawiając o sprawach nieistotnych.
Na uniwersytecie, przed wykładem, koleżanka, nawiasem mówiąc moja daleka krewna, dziwiła się temu wszystkiemu, bo przecież antysemityzm jest już taki niemodny.
Nasz polski „marzec” zaczął się w czerwcu 67 roku, najpierw od przerażenia, że za chwilę będziemy świadkami kolejnej Zagłady, a potem ogłupienia, kiedy 5 czerwca o świcie egipskie lotnictwo zostało rozbite. W kolejnym dniu armia izraelska zajęła Jerozolimę, a wojska pancerne wdarły się głęboko w Półwysep Synajski. Stało się coś niewyobrażalnego, w ciągu kilku dni maleńki Izrael rozwalił trzy wspaniale uzbrojone przez Związek Radziecki armie arabskie. W dzień po tej wojnie z kilkoma przyjaciółmi piliśmy wódkę w mieszkaniu mojej siostry i porządnie podchmieleni tańczyliśmy potem Horę pod jej oknem. Problem w tym, że jej mąż był oficerem lotnictwa, cały blok był oficerski, więc kiedy kiedy Gomułka mówił o syjonistach tańczących na ulicy, to mógł mieć właśnie nas na myśli.
W 68 partyjny antysemityzm był na zamówienie Rosjan, ale w reakcji na wzrost antyrosyjskich nastrojów. W partii kotłowanina, bo narodowi komuniści dostrzegli okazję zarówno na stanowiska jak i na możliwość zwalenia winy za własne łajdactwa na Żydów. Z łam gazet wylała się rzeka ścieków. Natan napisał satyryczny wiersz, próbując podsumować bezmiar absurdu i podłości.
A znowu Kołakowski, jak jeszcze był młody
To Stalina całował w rumiane jagody
A Stalin mu na lody dawał i na kino
I razem gryźli pestki i grali w domino
Natomiast Kisielewski, jak z prasy wynika
Jest synem naturalnym studenta Michnika,
Który do rewolucji wiernie służył carom
I miał sześcioro dzieci z carycą Dagmarą
Tacy to byli ludzie, dzieła takie, czasy
A było, jak rzekłem, bo wszystko wiem z prasy.
W zbuntowanych sferach krążyły odpisy zdjętego przez cenzurę felietonu Fikusa „Kur wie lepiej”.
Tłum twarzy, mętlik spotkań i generalne zamieszanie w życiu. Na wyjazd zdecydowałem się dopiero pierwszego stycznia 1970 roku, kiedy słuchając na kacu przemówienia Gomułki, powiedziałem do żony: wyjeżdżamy z tego kraju. Ku mojemu zdumieniu powiedziała: dobrze.
Próbowałem to wszystko pozlepiać w jakąś całość, w końcu doszedłem do wniosku, że nic z tego nie wyjdzie. Wysyłam co mam.
Znów mamy marzec. Tamten marzec dla młodych jest już prehistorią, niby bez znaczenia, chyba, że ktoś zechce badać znaki na pałeczce w sztafecie pokoleń.

Andrzej Koraszewski
Publicysta i pisarz ekonomiczno-społeczny.
Ur. 26 marca 1940 w Szymbarku, były dziennikarz BBC, wiceszef polskiej sekcji BBC, i publicysta paryskiej „Kultury”. Więcej w Wikipedii.

Miałem 15 lat i było to moje pierwsze zetknięcie się z polityką „na żywo”. Pewien młody nauczyciel poinformował nas w szkole, żeby pod żadnym pozorem nie iść na wiec organizowany pod gdańskim „Żakiem”. Tak mu kazał dyrektor, więc nas ostrzegł.
Od siebie dodał o której ten wiec będzie i jak tam z Gdyni dojechać.
No to dojechaliśmy w parę osób. Wysłuchaliśmy kilku ognistych przemówień, przyjrzeliśmy się stojącej nam za plecami milicji i wróciliśmy do domów.. Pod „Żakiem” byliśmy z godzinę, ale ojciec musiał przez parę dni tłumaczyć o co chodzi zanim pojęliśmy. Atmosferę tego dnia do dziś pamiętam.
Żyje już coraz mniej osób, które wówczas były dorosłe. Sposród żyjących coraz mniejsza część pamięta o co chodziło w Marcu 1968 roku. Dla większości obywateli Polski to historia, z której znajomością jest nie najlepiej.
*
Wierszyk świetny. Zapamiętałem gazetowy obrazek z tamtych czasów z jakiegoś wiecu klasy robotniczej w fabryce: „Syjoniści do Syjamu”. To przyczynek do ówczesnej świadomości ludzi.
Kiedy jeszcze przed 8 marca Gomułka grzmiał, że Polak ma tylko jedna ojczyznę, Antoni Słonimski odpowiedział, że on to rozumie, tylko dlaczego to koniecznie musi być Egipt? (Słowo Palestyna wtedy jeszcze nie było modne.)
A puenta z tego taka, że prawdą jest to, że historia uczy, ze nigdy nikogo i niczego nie nauczyła.
Burzliwy rok w naszej historii. Dla mnie rok w ktorym przyszłam na świat. :))