03.04.2024
Słucham czasami dwójki, głównie ze względu na muzykę. Jednak nie udaje mi się uniknąć komentarzy. Przez ostatnie osiem lat szybko wyłączałem radio gdy tylko zaczynały się komentarze polityczne. Ostatnio robię to rzadziej. Jednak dzisiaj słuchając przy goleniu jednego z dziennikarzy myślałem, że pomyliłem stację. Głos jakby z radia Maryja a i treści wcale nieodbiegające. Dowiedziałem się mianowicie, jak wielkim papieżem był Jan Paweł II, jak bardzo dbał o rodzinę, jak skutecznie wdrażał w życie wspaniałą encyklikę Humanae Vitae i że dzisiaj o 21.37 świat znowu się zatrzyma.
No cóż, widać zmiany w tzw. mediach narodowych to sprawa wolno mielących młynów. Do tych smutnych refleksji nakłoniła mnie zapowiedz nowej książki papieża Franciszka, który w Polsce jest głównie znany z tego, że jest „papieżem Putina”, bo nic innego polskich dziennikarzy nie interesuje poza kolejnymi niefortunnymi komentarzami w sprawie wojny na Ukrainie. A to jednak nie wyczerpuje tego pontyfikatu, który przypomnę zaczął się 11 lat temu. Przypomina o tym nowy wywiad z Franciszkiem, który właśnie się ukazuje
To wyjątkowa książka nawet jak na papieża Franciszka, który od 2013 roku zdążył już nas przyzwyczaić do niekonwencjonalnych zachowań. Ma się ukazać 3 kwietnia, na razie tylko po hiszpańsku, choć jej fragmenty zostały opublikowane przez hiszpański dziennik ABC. Tytuł fragmentu intrygujący: „Chcieli mnie użyć, by Ratzinger nie został wybrany Papieżem”. A potem jest tylko ciekawiej, jak to Bergoglio zdobył 40 głosów wystarczających do zablokowania znienawidzonego przez wielu rottweilera Wojtyły. Jednak Bergoglio uznał, że bałagan pozostawiony po długim pontyfikacie Jana Pawła II tylko Ratzinger będzie w stanie posprzątać. Zdecydowanie opowiedział się za kandydatura Niemca, co ostatecznie przeważyło szalę na jego korzyść. Zapewne nie bez racji Bergoglio uznał, że z jego temperamentem narobiłby tylko większego bałaganu. Jednak kardynałowie o nim nie zapomnieli i w 2013, po abdykacji Benedykta XVI, ostatecznie wybrali go na swego przywódcę.
Czytając te fragmenty wywiadu i czekając na całą książkę, pomyślałem sobie, jak inaczej wyglądałby kościół katolicki, gdyby w 1978 roku podobnie zachował się kardynał Giuseppe Siri lub Giovanni Benelli – kandydataci dwu podzielonych frakcji. Jednak tak się nie stało. Po kolejnych głosowaniach kardynałowie zaczęli się rozglądać za kandydatem środka. Wybór padł na mało znanego biskupa Krakowskiego. Dość szybko kardynałowie i cały świat katolicki dowiedział się, że to nie był kandydat środka. Nie tylko w swoim konserwatyzmie prześcignął niedoszłego papieża z Genui (Siri), ale stworzył w Watykanie bardzo sprawnie działająca klikę donosicieli i klakierów, którzy nie tylko skutecznie zamrozili wszelkie zmiany w kościele, ale cofnęli katolicyzm do mroków XIX-wiecznego antymodernizmu papieża Piusa IX. Przewodził jej mroczny don Stanislao, który blokował dostęp do papieskich apartamentów każdemu kto ośmielił się mieć odmienne zdanie.
Nie tracę też nadziei, że w polskich mediach, również tych publicznych, zaczną się pojawiać racjonalne głosy na temat nader szkodliwego pontyfikatu naszego rodaka, który dość przypadkowo został papieżem, ale bardzo szybko dostrzegł w tym mistyczny zamysł Opatrzności. Przy okazji myląc własne obsesje z katolicyzmem, który ma naprawdę wiele twarzy. Warto o tym pamiętać, również przy okazji rocznicy odejścia Karola Wojtyły do domu Ojca.


Gmin wierzy, że w Kościele działa Duch św.; nawet wyznanie papieża tego nie zmieni…
Nie obrażaj ludzi. Miejsce urodzenia czy zamieszkania nie determinuje poglądów czy mentalności….
Ja mam trochę katolickich znajomych w Polsce. Niektórzy pewnie wierzą w ducha św, niektórzy oddzielają Boga od Kościoła, a niektórym to zwisa. To są różne postawy i nie można uogólniać. Zdania i sentymenty na temat JPII będą się zmieniały po prostu z racji wieku. Młodsi go nie pamiętają. Pan Jerzy kiedyś napisał tu na tych lamach, ze w jakiejś parafii widział jego książki i strony nie były porozcinane. Na zewnątrz ostentacyjny kult, a w środku obojętność. Katolicyzm w Polsce to jest raczej nacjonalistyczna propaganda. Można tez powiedzieć, ze religia i propaganda to jest jedno i to samo. Obie służą do zaganiania do stada i do mnożeniu zakazów. Celem jest, aby każdy wyznawca się potykał o jakieś zakazy kilka razy dziennie i żeby sobie przypominał, ze należy do „wspólnoty”. Tego nie wolno, tamtego nie wolno. W piątek nie jeść tego czy owego, w niedziele nie iść do sklepu pomimo, ze otwarty. Trzeciego maja wywiesić flagę, a pierwszego wręcz przeciwnie, bo „komuna”. Znam takie osoby. To im daje poczucie bezpieczeństwa i przynależności. Tak własnie działa religijna pułapka. Nie działa na każdego. Tylko na podatnego. Gdyby nie ta ideologia, to podatna osoba by się przykleiła do jakiejś innej. Jak nie paciorki, to nacjonalizm. A często i jedno, i drugie. Książki pisane przez papieży nie maja na to wpływu. Takie osoby czytają dzieła z innej półki. Wywiad z papieżem jest przeznaczony dla profesora Obirka, ktory i tak ma swoje zdanie. Natomiast osoby nie chodzące w niedziele do sklepu szukają zdecydowanych i bezdyskusyjnych recept na codzienne życie.
Zgadza się, pisałem pracę, do której jako materiał źródłowy potrzebne były encykliki JPII. Były nieporozcinane.
Dziś mam wrażenie, że alumnom w seminariach zabrania się czytania Biblii ze szczególnym wskazaniem na 10 przykazań.
Gdy 34-letni dr Marcin Luter w 1517 roku przybił do drzwi kościoła w Wittenberdze (tak przynajmniej głosi tradycja, w która wielu wątpi) 95 tez na tema odpustów, większość dotyczyła papieża. Dziś należałoby sformułować 10 tez na temat szkodliwości tego urzędu dla samego kościoła i 85 tez na temat niemożności pogodzenia tego urzędu z demokracja. Sam wybór i kardynalskie przepychanki w czasie konklawe to przykład gry interesów, które wybrany papież musi uwzględniać. Co więcej, jego osobowość otoczona nimbem nieomylności, z biegiem czasu, odsłania ciemne strony, których on sam wcześniej nie znał. A co do gminu, to on wierzy i będzie wierzył w różne rzeczy.
W przypadku Karola Wojtyły, czyli papieża-Polaka istnieje jeszcze jeden aspekt. Wybór kardynała z Krakowa na stolicę piotrową w październiku 1978 r. uruchomił olbrzymie podkłady dumy i próżności narodowej w naszym kraju. Polacy dzięki tej elekcji odzyskali wiarę i pewność siebie w możliwości zmian w naaszym kraju. Rewolucja Solidarności (sierpień 1980-grudzień 1981) w znacznym stopniu była inspirowana tym pontyfikatem. Podobnie odzyskanie niepodległości 1989 r. a potem wejście do NATO i UE rónież naznaczone było wpływami JP II.
*
Religijne znaczenie JP II w Polsce, gdzie katolicyzm był i jest w znacznym stopniu ludyczny, blankietowy i bezrefleksyjny, było znacznie mniejsze niż znaczenie polityczne i społeczne. JP II był przez propagandę kościelną, państwową i szeptaną – społeczną traktowany jak wielki Polak, patron i przewodnik na drodze do lepszego świata i do lepszego życia. W jakimś stopniu zresztą tę role spełniał. Można śmiało powiedzieć, że wzorował się na nim w swoich marzeniach JK, który chciał być zbawcą narodu, bo tak widział rolę JP II.
*
Pamiętam proces umierania i śmierć papieża na Wielkanoc 2005 roku – jak była relacjonowana i jak była przeżywana zbiorowo przez media i propagandę oficjalną, oddającą ówcześnie uczucia znacznej części społeczeństwa. Pamiętam również proces upamiętnienia tej smierci rok później, 2-go kwietnia 2006 roku, kiedy w katedrze w Toruniu i kościołach starówki toruńskiej odprawiano msze okolicznościowe, a tysiące ludzi gromadziło się spontanicznie na ulicach miasta paląc znicze upamiętniające tę rocznicę.
*
Nigdy później w sprawie JP II nie widziałem takiego poruszenia społecznego w Polsce – ani podczas beatyfikacji w 2011 roku, ani kanonizacji w roku 2014. Podobnie iluzją okazało się przewidywanie szczególnego wpływu w Polsce „pokolenia JP II”. To przewidywanie z 2005 roku zupełnie się nie sprawdziło.
*
Upływ czasu i coraz bardziej surowe światowe oceny roli papieża JP II w historii KRK na świecie stopniowo zmieniają nasze, polskie oceny tego pontyfikatu i tej postaci. Nie bez znaczenia są także zachowania hierarchów polskiego krk, w większości nadal nominatów JP II, tuszujących zjawiska masowej pedofilii i nadużyć homoseksualnych w polskim kosciele. Nakłada się na to proces masowego odchodzenia młodzieży (zwłaszcza wielkomiejskiej) od kościoła. Mimo tych zmian nadal nie jestem przekonany czy już jesteśmy wystarczająco zdystansowani do wielu emocji (dobrych i złych) aby dyskusja o roli Karola Wojtyły jako JP II mogła w Polsce przebiegać w atmosferze racjonalnej wymiany argumentów.
Słuchaj, dzieweczko!
– Ona nie słucha –
To dzień biały! to miasteczko!
Przy tobie nie ma żywego ducha.
Dziewczyna duby smalone bredzi,
A gmin rozumowi bluźni”.
(…)
A gawiedź wierzy głęboko;
Krk nigdy nie zależało na pełnym rozwoju człowieka ponieważ to struktura feudalna przede wszystkim, która autorytetu Boga używa by umacniać swoje wpływy. „Zbawienie tylko w krk”, „Nieochrzczone dzieci idą do piekła”, „Opuszczenie niedzielnej mszy to grzech śmiertelny”, „Dogmat o nieomylności papieża w sprawach wiary i moralności”, „Na konklawe papieża wybiera Duch Święty”, „Wola matki przełożonej wobec podległej zakonnicy to głos Boga”, „Posłuszeństwo to najważniejsza cnota”-wszystkie te stwierdzenia bardziej lub mniej skodyfikowane są przejawem systemu feudalnego. Dopiero zdanie sobie z tego sprawy pozwala zrozumieć wiele w kościele.
…. wystarczy oddać refleksji choćby samą okładkę niesławnej watykańskiej instrukcji Crimen Solicitationis: „Instrukcja Najwyższej Świętej Kongregacji Świętego Oficjum”. Sami się tu nazywają świętymi i najwyższymi nawet znakomity teolog Joseph Ratzinger nie znalazł powodu aby tą instrukcję uchylić. A gdyby dać ją do przeczytania wspomnianemu prostemu człowiekowi z gminu to mógłby odpowiedzieć że święty jest tylko Bóg, zresztą podczas liturgii mszy kapłan śpiewa „Tylko Tyś jest święty”. Najczystszy przejaw sakralizacji władzy a im dalej tym gorzej: ” Do pieczołowitego przechowywania w tajnym archiwum kurii do użytku wewnętrznego * Nie do publikacji ani opatrywania komentarzami”. Po raz kolejny prosty człowiek z gminu mógłby odpowiedzieć że złodziej przychodzi nocą. Dobra nowina jest taka że Bóg może „przemawiać” do prostego człowieka na łące nawet wyraźniej i celniej niż do wspaniałego kardynała który śpi po obiedzie w marmurowym apartamencie a w łazience ma szafkę umywalkową za 4700 euro. Alleluja i do przodu
Nie jestem pewien, czy Kościół jakoś oficjalnie odciął się od swoich praktyk. Czy raczej ukrywa je za zasłoną przemilczeń podobnie, jak obecnie pedofilię? Nasz ukochany JPII wyraził ubolewanie z powodu spalenia Giordano Bruno, ale czy uznał jego myśli i dzieła? A co z Łyszczyńskim? Co z innymi ofiarami? Czy te praktyki zostały potępione, czy tylko zapomniane? Czy należy je przypominać, czy raczej przemilczać, zakłamywać, i tym samym uczestniczyć w wielkim oszustwie ciągle odgrywanym przez tę instytucję?
Na zdjęciu (z internetu) pokazane jest (cytuję): „krzesło inkwizycji lub krzesło czarownic Jest to jedno z wielu urządzeń używanych od 1478 do 1834 roku przez katolików w czasach hiszpańskiej inkwizycji. Służyło do uzyskiwania zeznań od kobiet oskarżonych o czary lub osób oskarżonych o bluźnierstwo. Po zeznaniach oskarżeni byli spaleni żywcem lub ścięci.” Mam nadzieje, ze to jest apokryf i ze takie urządzenia nie były używane w praktyce. Ale coś mi się wydaje, ze jednak były. No i co teraz z tym zrobić? Oczekiwać przeprosin od Dziwisza dla spalonych ofiar? Czy może jednak przegnać te hałastrę w ornatach?
Z ciekawości poszukałem na internecie czegoś o tej słynnej instrukcji. Znalazłem stronę, tak na oko katolicka, gdzie trochę o tym napisano. Oczywiście wszystko jest w porządku, jakżeby inaczej. Intencje były dobre i nie ma sprawy. Ale strona kończy się lista innych spraw, które tez podlegają utajnieniu. Warto te listę przeczytać i się zastanowić. Tajny ma być przede wszystkim proces podejmowania decyzji personalnych i nominowania dostojników. Tajność jak na Nowogrodzkiej. I taka utajniona instytucja rządzi światem, a przynajmniej ma takie ambicje. jest to dosyć przerażające. Taka instytucje należałoby poddać kontroli z zewnątrz, a nie tolerować jej tajne praktyki. Pytanie, czy można te instytucje kontrolować? Ja myślę, ze w znacznej mierze tak. To jest rola organów świeckiego państwa oraz dziennikarzy. To się już częściowo dzieje i należy naciskać, żeby działo się jeszcze bardziej. O ile wiem, w kościołach protestanckich to jest normalna praktyka. Nalezy głośno żądać, żeby tak się działo także w kościele katolickim.
https://www.nationalcatholicreporter.org/update/bn080703.htm
Tak Luter miał racje, ze całe papiestwo wyrzucił na śmietnik historii i już po paru latach od wywieszenia tez (nikt nie chciał ich dyskutować) napisał o niewoli babilońskiej. My ten prosty gest dopiero w tej chwili nieśmiało kreślimy. A i to głównie na łamach SO, bo gdzie indziej peany pod adresem Największego Rodaka maja się całkiem dobrze.
Centralistyczna biurokracja z pretensjami do władzy absolutnej miałabyż działać inaczej niż we własnym interesie?