Marek Jastrząb: Różne wariacje na jeden temat2 min czytania

()


07.11.2025

Stawał się kandydatem na artystę. Tak mu mówiono, gdy popadał w przygnębienie i nie widział przed sobą żadnych perspektyw. Wątpił w swój talent. Podobno drzemały w nim ukryte możliwości i starczało wyrwać je z uśpienia, by okazało się, ile są warte. Ale nie wierzył, że coś w nim drzemie. Uważał, że zamiast przyzwoitej literatury, wychodzą mu spod pióra jakieś pitolenia. Nad czym ubolewał, ale ubolewał nieskutecznie, gdyż tworzył je nadal.

Konstruktor fabuł o niejasnym charakterze, podstarzały heros pozujący na klasyka, przeciwnik rzeczywistości, wirtuoz bredni, magazynier banałów, fabrykant śmieciowych lektur, oto, jak nazywano go w ostatnich recenzjach. Bo w pierwszych był zjawiskiem, ewenementem i samorodkiem. Jego twórczość wymykała się wszelkim ocenom; wcześniejsza, nie zapowiadała późniejszego rozczarowania.

Dostrzegano w nim stylistę znajdującego się w stanie ciągłej ewolucji. Proza stanowiła warunek jego istnienia, wyboistą drogę do perfekcji wyrazu i specyficznego przekazania wielowarstwowej treści w tak skonstruowanej formie, która, widziana w jednym zapisie, mogłaby odzwierciedlić wiele ukrytych intencji. Mogłaby, lecz nie odzwierciedlała; nie była czytelna.

Większość krytyków orzekła, że jego prozatorski dorobek wymaga powtórnego prześwietlenia: zaprezentowane teksty są skonstruowane z niedomówień i wieloznaczności; brakuje faktów, a zamiast nich pojawiają się spekulacje. Lecz mimo tak nietrafnych opinii, utrzymywał, że nie wady to są, ale zalety: w proponowanych utworach nie ograniczał się do podawania niedokończonych fragmentów poetyckiej prozy. Otwierał przed czytelnikiem swój pogmatwany świat, skłaniał go do przemyśleń i zwracał mu uwagę na zarysowany problem.

Fragmentaryczność jego utworów nie wynikała z niedoskonałości pamięci; jej okruchy przybierały formę wędrówek przez czas. Ułożone w cykl, stanowiły całość; system ciągłych powtórzeń. Powtórzenia, usiłowania, próby nawrotów do źródeł przeżyć, były dla niego tworzywem, obsesją, drogą do samopoznania.

Stąd w jego pisarstwie tyle powracających motywów. Słowa, miejsca, wątki, refrenowe sformułowania odnoszące się do różnych partii opowiadań, ulegają zmianom: są uzależnione od kontekstu; co innego prezentują w czasie fizycznym, a co innego w czasie psychicznym.

Czas psychiczny można pojąć tylko poprzez nieustanne mnożenie tych samych wersji zdarzeń; poznawanie świata polega na ponownym sklejaniu jego fragmentów, na uporczywej rekonstrukcji zdarzeń, łączeniu ich w jedno i budowaniu z nich mozaiki.

Narracje wymagają wysiłku, skupienia, wzmożonego namysłu. Pamięć, przypomnienia i czas, grają w nich niepoślednią rolę. Fragmentaryczne i nadwątlone amnezją szczegółów, znajdują się w ciągłym ruchu; pojawiają niczym snop światła, a znikając w mroku – odsłaniają przed czytelnikiem nieznane wymiary rzeczywistości.

Marek Jastrząb

Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • jastrzab: BM

2 komentarze

  1. WaszeR Londyński 08.11.2025