Krzysztof Bielejewski: Ziemia, gwiazdy i medale, czyli polska polityka odchyla się od orbity6 min czytania

()


27.11.2025

(Felieton o kraju, który chce sięgać gwiazd, ale potyka się o własne sznurowadła)

W Polsce jak zawsze: jedno oko patrzy w gwiazdy, drugie – jakby bardziej zezowato – na własne buty, o na podłodze tradycyjnie walają się odznaczenia, niespełnione ambicje i polityczny gruz. Dziś, drodzy Państwo, felieton na czwartek, który zaczął się w kosmosie, a skończył, jak zwykle, pod stołem.

KOSMOS JEST POLSKI (NA RAZIE W TEORII)

Zacznijmy od spraw ambitnych – czyli nie od polityki. Polska zadeklarowała 550 milionów euro składki do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) na lata 2026–2028. Pieniądze mają sfinansować nie tylko obecność naszego astronauty Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na orbicie (co już jest sukcesem – nie codziennie Polacy są potrzebni do czegoś poza przepychankami o abonament RTV), ale też potencjalnie umożliwią budowę centrum rozwoju technologicznego ESA w Polsce.

Minister finansów Andrzej Domański podczas szczytu w Bremie, w pięknym geście międzygwiezdnej dyplomacji, podpisał list intencyjny. I choć brzmi to bardziej jak wstęp do randki niż konkretna deklaracja budowy, to sam fakt, że mamy rozmawiać z ESA o czymś poważnym, jest doniosły. Przypomnijmy – Polska jest w ESA od 2012 roku i do tej pory nasz wkład był traktowany raczej jak składka na Netflixa: coś tam wrzucają, ale raczej oglądamy niż kręcimy.

No to teraz będziemy kręcić. I to nie tylko w kosmosie, ale też tu, na Ziemi – choć w trochę bardziej groteskowym stylu.

PREZYDENCKI NAPAD NA LOGIKĘ

W tym samym czasie, kiedy Polska chce być ważnym graczem w sektorze satelitarnym, prezydent Karol Nawrocki zajął się własnym orbitowaniem – głównie wokół własnego ego i dawnych urazów. Odrzucił 130 wniosków o odznaczenia dla funkcjonariuszy służb specjalnych, 136 nominacji oficerskich47 wniosków o medale „Za długoletnią pracę”.

Szef MSZ Radosław Sikorski, który był zapewne przekonany, że odznaczenia za służbę należą się ludziom, którzy rzeczywiście służyli, dostał odpowiedź, że „nie było wystarczająco dużo staranności w uzasadnieniach”. Brzmi to jak pretekst, którego nie powstydziłby się gimnazjalista odmawiający oddania pracy domowej, bo „pies zjadł komputer”.

Tusk zareagował w stylu Tuskowym – spokojnie, ale z jadem: „To sabotaż bezpieczeństwa państwa”. I trudno się nie zgodzić. Bo jeżeli szef państwa torpeduje nagradzanie ludzi, którzy walczą z obcą dywersją, bo podobno brali udział w kampanii przeciwko… Karolowi Nawrockiemu, to mamy do czynienia z infantylnym autorytaryzmem, nie z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo.

RZECZNICY, KTÓRZY „ŁŻĄ”

W tej groteskowej wymianie nie mogło zabraknąć pojedynku rzeczników. Prezydencki rzecznik Leśkiewicz zarzucił kłamstwo ministrowi Siemoniakowi, na co rzecznik służb specjalnych Jacek Dobrzyński odpowiedział równie dyplomatycznie: „Prezydencki rzecznik łże”. To oficjalny cytat, z użyciem słowa „łże”. Zaznaczmy: nie mówimy tu o Twitterze jakiegoś fana MMA, tylko o rzeczniku państwowego urzędu.

Ten poziom dyskursu przypomina kłótnię między menadżerami restauracji McDonald’s w Siedlcach, a nie rozmowę elit politycznych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo narodowe.

ROSYJSKA UKŁADANKA I POLSKIE NIEPRZYGOTOWANIE

Jakby tego było mało, z drugiej strony globu USA – pod światłym przywództwem Donalda Trumpa – przygotowały „plan pokojowy” dla Ukrainy. Tak prorosyjski, że nawet Moskwa zareagowała entuzjastycznie. Plan przewiduje m.in. uznanie rosyjskiej strefy wpływów, podporządkowanie ukraińskich struktur władzy Moskwie i ogólną kapitulację pod przykrywką „demilitaryzacji”.

Europa, zaniepokojona, zaczęła gorączkowo zbierać sojuszników. A Polska? Główna opozycja (czytaj: PiS) milczy, prezydent Nawrocki – człowiek z ich orbit – nie zabiera głosu, bo aktualnie jest zajęty zemstą za to, że ktoś kiedyś coś na niego napisał w kampanii wyborczej. To właśnie teraz, w momencie gdy Rosja i USA flirtują przy stole, Polska potrzebuje głosu rozsądku. A my mamy chłopów, którzy obrażają się o listy gratulacyjne i medale, jakby to był turniej szachowy w Domu Kultury.

SONDAŻOWA GROTESKA I BRAUN NA HORYZONCIE

Dopełnieniem tego spektaklu jest sondaż, który pokazuje, że Koalicja Obywatelska prowadzi, ale żadna z partii koalicyjnych nie przekracza progu wyborczego. Grzegorz Braun i jego Konfederacja Korony Polskiej zyskują kolejne punkty procentowe, co oznacza, że – jeśli nic się nie zmieni – przyszłość Polski może się rozegrać między Tuskiem a człowiekiem, który z mównicy sejmowej groził ludziom pośmiertną egzekucją.

Czy można się dziwić? W świecie, w którym prezydent nie chce wręczać medali ludziom walczącym z dywersją, a politycy wyzywają się jak dzieci z TikToka, nawet Braun zaczyna wyglądać na „alternatywę”.

COLLEGIUM HUMANUM – SPRAWA TRAFIA DO SĄDU

A propos edukacji (albo jej braku): do sądu trafił pierwszy akt oskarżenia w sprawie Collegium Humanum, tej instytucji wyższej edukacji, która ostatnio była bardziej znana z produkcji dyplomów niż z produkcji wiedzy. 29 osób, 67 przestępstw – robi to wrażenie, nawet jak na standardy polskiego szkolnictwa wyższego. Jeżeli wyrok będzie sprawiedliwy, to być może uda się wreszcie zdefiniować różnicę między uczelnią a drukarnią.

AI, CZYLI SZCZĘŚLIWSZA RZECZYWISTOŚĆ

Na koniec wróćmy do technologii. Bo choć świat ludzi zawodzi, polska sztuczna inteligencja daje nieoczekiwane powody do dumy. Bielik 3.0, wspierany przez Kulczyka, Brzoskę i Bieleckiego, ma szansę naprawdę zaistnieć w Europie. Obsługuje 30 języków i w przeciwieństwie do większości polityków – nie obraża się za komentarze w mediach społecznościowych.

Jest też SójkaAI wykrywająca mowę nienawiści. Idealna kandydatka na moderatkę Sejmu. Mały, szybki model, który potrafi wyłapać „łże” szybciej niż TVN24.

PODSUMOWANIE, CZYLI NIE JEST DOBRZE, ALE JEST ZABAWNIE

W tym tygodniu Polska jedną nogą leci w kosmos, drugą grzęźnie w błocie personalnych wojenek. Europa broni Ukrainy, Ameryka flirtuje z Putinem, a polska głowa państwa wprowadza własny system gwiazdek za zachowanie. Nie wiadomo, czy jesteśmy jeszcze państwem europejskim, czy już tylko memem wśród krajów NATO.

Za to jedno trzeba nas pochwalić: chaos mamy z prawdziwego zdarzenia. Dzielimy się nim hojnie. Równo, po równo, dla wszystkich. Aż się człowiek zastanawia, czy nie lepiej wysłać całe to towarzystwo w kosmos razem z Bielikiem. Z zakazem powrotu. Niech sobie tam orbitują – z dala od przycisków, medali i mikrofonów. A my może wreszcie odetchniemy.

PS: Jeszcze nikt w historii nie osiągnął technologiczno-kosmicznego awansu, siedząc po uszy w politycznym błocie. Ale hej, może Polska będzie pierwsza. W końcu, jak twierdzi klasyk, „Polak potrafi”. Tylko zwykle nie wiadomo, co.

Krzysztof Bielejewski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. slawek 28.11.2025
  2. Sonia 29.11.2025