Stanisław Obirek: Leon XIV w Turcji i Libanie 27.XI-2.XII 20254 min czytania

()


27.11.2025

Warto spojrzeć na te wizytę przez pryzmat napięć na Bliskim Wschodzie, gdzie Turcja odgrywa role lokalnego mocarstwa a Liban jednego z najsłabszych i targanych wewnętrznymi sprzecznościami ogniw. Od razu zaznaczmy, Leon XIV nie ma ambicji odgrywania roli politycznej i wyraźnie podkreśla religijny wymiar swojej podróży.

To pierwsza zagraniczna podróż amerykańsko-peruwiańskiego papieża, który wcześniej, jako generał zakonu augustianów,sporo po świecie jeździł i jak żaden z poprzedników zdaje sobie sprawę z lokalnych różnic. W Turcji potrafił odwołać się do poczucia dumy prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana bez odniesień do jego dyktatorskich zapędów. Już w pierwszym dniu pobytu w stolicy kraju Ankarze powiedział rzecz ciekawą, która wskazuje na jego realizm i świadomość własnego miejsca. Nie kreuje się ani na proroka, ani na męża opatrznościowego. Po prostu wypełnia zadanie, które mu wyznaczył urząd i nawiązując do podróży swoich poprzedników stwierdził, że jest następnym z długiej listy odwiedzających Turcję papieży: „Panie Prezydencie, niech Turcja będzie czynnikiem stabilizacji i zbliżenia między narodami, w służbie sprawiedliwego i trwałego pokoju. Wizyty czterech Papieży w Turcji – Pawła VI w 1967 r., Jana Pawła II w 1979 r., Benedykta XVI w 2006 r. i Franciszka w 2014 r. – świadczą o tym, że Stolica Apostolska nie tylko utrzymuje dobre stosunki z Republiką Turcji, ale pragnie współpracować na rzecz budowania lepszego świata z udziałem tego kraju, stanowiącego pomost między Wschodem a Zachodem, między Azją a Europą, oraz skrzyżowanie kultur i religii. Sama okazja tej podróży, 1700. rocznica Soboru Nicejskiego, mówi nam o spotkaniu i dialogu, podobnie jak fakt, że pierwsze osiem Soborów Ekumenicznych miało miejsce na terenach dzisiejszej Turcji”.

To nie tylko captatio benevolentiae, jak to było w przypadku papieża Franciszka, który dość niefortunnie mówił w Ułan Bator o „pax mongolica” na początku września w 2023 zachwalając podboje Czyngis-chana, ale odwołanie do konkretnych wydarzeń. Od razu też wskazał na główny cel swojej podróży, określony zresztą w szczegółach przez poprzednika. Uczczenie okrągłej rocznicy uchwał soboru nicejskiego z 325 roku, który w dużym stopniu określił rozwój chrześcijaństwa jako dominującej religii Imperium Rzymskiego w 313 roku. Upolitycznienie chrześcijaństwa było decydującym czynnikiem jego rozwoju, o czym przenikliwie napisał brytyjski historyk Peter Heather w książce „Chrześcijaństwo. Triumf Religii”. Przypomnijmy dla porządku, że był to sobór zwołany i kierowany przez cesarza Konstantyna, który nawet nie był w tym czasie ochrzczony, choć pełnił funkcje pontifexa, czyli pomostu miedzy różnymi religiami. Jego cel był pragmatyczny – wezwał biskupów, których powoli zaczął traktować jako urzędników państwowych, by określili istotę wyznawanej przez nich religii. Była to jedna z wielu religii, podporządkowanych woli cesarza, a sami chrześcijanie stanowili niewielki procent ludności podległego mu cesarstwa. Dzisiaj sytuacje staje się podobna, również wielu polityków chciałoby wyznaczyć dokładnie funkcje jakie religia powinna pełnić w zarządzanych przez nich państwach. Dotyczy to też Erdogana, który chciałby widzieć islam jako religię utwierdzającą jego władzę.

Dzisiaj chrześcijanie stanowią mniej niż jeden procent ludności Turcji, a katolicy 0,04 procenta. Warto zdawać sobie z tego sprawę, gdy mówimy o procesach sekularyzacyjnych, które dotykają również kraje tradycyjnie katolickie, jak Irlandia, Hiszpania i Polska. 

Również, w odróżnieniu od swego poprzednika, Leon nie wdał się w swobodna pogawędkę z dziennikarzami w czasie lotu z Rzymu do Ankary, ale wygłosił ogólnikową deklarację na temat wagi pracy dziennikarzy w szerzeniu braterstwa miedzy ludźmi, niezależnie od ich przekonań: „Mamy nadzieję, że uda nam się również ogłosić, przekazać i obwieścić, jak ważny jest pokój na całym świecie. I zaprosić wszystkich ludzi do wspólnego poszukiwania większej jedności, większej harmonii i sposobów, aby wszyscy ludzie mogli być prawdziwie braćmi i siostrami. Pomimo różnic, pomimo różnych religii, pomimo różnych przekonań, że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami, i mamy nadzieję, że będziemy częścią promowania pokoju i jedności na całym świecie”. Nie mam pojęcia, czy wśród 80 dziennikarzy znaleźli się również korespondenci polskich mediów i co przekażą z tej podróży swoim polskim odbiorcom.

W każdym razie warto pamiętać, że emocje związane z obsadą stanowisk w polskich diecezjach z punktu widzenia Watykanu nie mają większego znaczenia i nie warto aż tak bardzo się nimi przejmować. Świadczy o tych chociażby przeciągany w nieskończoność wybór następcy abpa Marka Jędraszewskiego w Krakowie. Z całą pewnością przyszłość katolicyzmu nie jest związana z przyszłością polskiego kościoła, który był i pozostanie jego głęboką peryferią, a emocje przeżywane również przez liberalne media nie mają żadnego przełożenia na siłę sprawczą poszczególnych biskupów, którzy muszą grać tak, jak im Watykan zagra.

<strong>Stanisław Obirek</strong>
Stanisław Obirek

 (ur. 21 sierpnia 1956 w Tomaszowie Lubelskim) – teolog, 
historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. Mic 28.11.2025
  2. slawek 28.11.2025
  3. Stanisław Obirek 29.11.2025