02.01.2026
Choć w bibliotece spędziłem tylko kilka godzin, a seminarium razem z kawą wypitą w towarzystwie jego uczestników trwało zaledwie dwie godziny, to zdecydowałem się w tytule wyeksponować właśnie te dwa wydarzenia z mojego pobytu w Izraelu od 19 grudnia minionego roku do 1 stycznia roku właśnie rozpoczętego. Inne przeżycia o charakterze rodzinnym, przyjacielskim i krajoznawczym pominę nie dlatego, by były mniej ważne dla mnie osobiście, ale dlatego, że są mniej istotne ze względu na główny temat jaki chce poruszyć. A chodzi mi o miejsce Izraela w świadomości elit polskich i europejskich, w tym zwłaszcza lewicowych po 7 października 2023 roku.
Mimo zakończonej wojny w Gazie, wspomniane elity zachowują się tak, jakby to właśnie Izrael był państwem terrorystycznym, które nie tylko należy bojkotować i izolować w tym, oczywiście, odmawiając wszelkiej współpracy akademickiej z uczelniami i badaczami izraelskimi. W Polsce takie stanowisko prezentują z wyjątkową pasją filozofowie Monika Bobako z Uniwersytetu im Adama Mickiewicza w Poznaniu i Paweł Mościcki z Instytutu Badań Literackich PAN. Co ciekawe, oboje przed 2023 roku nie zdradzali żadnych zainteresowań ani Izraelem, ani badaniami nad Holocaustem. Jednak terrorystyczny atak Hamasu sprawił, że dostrzegli postkolonialny i imperialny charakter państwa Izrael, któremu należy się z całą mocą przeciwstawić. Oczywiście polscy badacze nie są oryginalni, tylko wiernie powtarzają narracje obecne nad Sekwaną i Tamizą, o Moskwie nie wspominając. Trudno mi się oprzeć wrażeniu, że mimo deklaracji, iż chodzi o współczucie dla losu Palestyńczyków, a zwłaszcza mieszkańców Gazy, tak naprawdę, źródłem wspomnianych pasji jest dobrze znany, choć dotychczas głównie z prawej strony sceny politycznej, antysemityzm. Gdyby nie chodziło o Żydów, zapewne temperatura sporu byłaby znacznie niższa i argumenty użyte w debacie bardziej rzeczowe. By było jasne, jestem pierwszy w krytyce obecnej radykalnie nacjonalistycznej koalicji rządu premiera Benjamina Netanyahu. Jest jednak czymś zupełnie odmiennym krytykować politykę rządu i odmawiać racji bytu państwu, którego rządy przecież się zmieniają i nie one stanowią o istocie kraju.
Wydaje mi się to wielkim nieporozumieniem, wyrazem hipokryzji i podwójnych standardów. Tylko jako przykład podam dane z Ukrainy i Sudanu, które dotyczą tego samego okresu, co wojna w Gazie. Takich przykładów jest niestety więcej, ale świat i nasze oburzone elity jakoś ich nie dostrzegają.
W tym pierwszym wypadku chodzi o rozpoczętą przez Putina pełnoskalową agresję na Ukrainę 24 lutego 2022 roku, w tym drugim o wewnętrzny konflikt w Sudanie. Oto dane na temat zabitych w obu tych krajach z grudnia 2025 roku: Od momentu wybuchu w kwietniu 2023 r. wojna domowa w Sudanie między sudańskimi siłami zbrojnymi (SAF) a paramilitarnymi siłami RSF spowodowała śmierć co najmniej kilkudziesięciu tysięcy osób. Niektóre szacunki dotyczące liczby ofiar śmiertelnych sięgają nawet 150 000. Były wysłannik USA do Sudanu uważa, że rzeczywista liczba ofiar śmiertelnych, w tym osób, które zmarły z powodu głodu lub chorób, może przekraczać 400 000. UNICEF ostrzegł, że 130 000 dzieci nadal przebywających w tym regionie jest narażonych na wysokie ryzyko porwania, obrażeń, przemocy seksualnej i zabójstwa. Stronami konfliktu są głównie wyznawcy islamu. Jeśli chodzi o Ukrainę to według danych NATO łączna liczba rosyjskich ofiar śmiertelnych i rannych w wojnie wynosi 1,1 miliona, a jeden z urzędników oszacował, że liczba ofiar śmiertelnych wyniosła 250 000. Na podstawie innych szacunków i danych porównawczych uważamy, że liczba Ukraińców zabitych do tej pory wynosi aż 140 000. Te przerażające dane nie spędzają snu z oczu obrońcom Palestyńczyków i krytykom Izraela. Nie widzą potrzeby by o nich debatować.
A teraz wracam do biblioteki i seminarium. Nowy budynek Biblioteki Narodowej został otwarty dokładnie w roku i miesiącu, gdy miał miejsce atak terrorystyczny Hamasu. Można to uznać za wydarzenie symboliczne. Biblioteka zawiera największe na świecie zbiory judaistyczne, ale nie tylko. Można powiedzieć, że wśród książek wielojęzycznych ważne miejsce zajmują teksty arabskie. Trudno się więc dziwić, że najliczniejszą grupę czytelników stanowią Żydzi i Arabowie. Nie brak oczywiście przybyszów z innych krajów, w tym z Polski. Sam korzystam z jej zbiorów od 20 lat i zapewniam, że znajduję tam najnowsze publikacje z interesującej mnie dziedziny filozofii, antropologii kulturowej i studiów religioznawczych. Korzystanie z biblioteki jest bezpłatne, wystarczy się zapisać, co jest zwykłą formalnością.

Seminarium, w którym miałem okazję uczestniczyć jest częścią projektu Chrystosemityzm: Historia europejskiego anty- antysemityzmu 1945-2020 (https://karmabenjohanan.huji.ac.il/erc-project-0). Kieruje nim izraelska badaczka Karma Ben Johanan, dobrze znana również badaczom polskim zajmującym się dialogiem chrześcijańsko-żydowskim. Jej książka „Jacob’s Younger Brother” (Młodszy brak Jakuba) w sposób wyjątkowo rzetelny i obiektywny przedstawia stan badań nad dialogiem chrześcijańsko-żydowskim ze szczególnym uwzględnieniem stanowiska Kościoła katolickiego i judaizmu ortodoksyjnego.

Zastałem zaproszony by przedstawić polską perspektywę na ten temat, która jest wyjątkowo skomplikowana. Muszę przyznać, że interdyscyplinarne kompetencje uczestników seminarium sprawiły, że ich komentarze i pytania były wyjątkowo ciekawe i inspirujące. Zgodziliśmy się, aby do tematu powrócić i wspólnie go zgłębiać. Przy kawie, już po zakończeniu seminarium, jednym z tematów była konferencja jubileuszowa w Rzymie z okazji 60 rocznicy ogłoszenia deklaracji Nostra etatae w 1965 roku przez sobór watykański drugi. To kilkudniowe wydarzenie było okazją do podsumowania prawdziwie kopernikańskiego przewrotu w relacjach katolicyzmu z innymi religiami, w tym zwłaszcza z judaizmem. Nie obeszło się tam jednak bez znaczącego zgrzytu. Jeden z prelegentów, szwajcarski jezuita Mario Imperatori, wykładający teologię w Neapolu (gdzie od 1980-1983 roku studiowałem) zastanawiając się nad teologicznym znaczeniem Nostra etatae, nie mógł się powstrzymać by wspomnieć o sytuacji w Gazie, porównując wojsko izraelskie do żołnierzy nazistowskich w czasie Trzeciej Rzeszy i napomykając o fałszywym mesjanizmie żydowskim. Można powiedzieć, że Imperatori przeszedł test Bobako (to teza wspomnianej badaczki, że jeśli ktoś mówiąc o Holocauście nie wspomni o Gazie, to zdradza humanizm), ale nie wzmocnił dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. Jest to tym bardziej zaskakujące, że jest on autorem wielu książek i artykułów poświęconych właśnie tej tematyce.
Na koniec uwaga do sceptyków. Warto czasem przekroczyć bańkę informacyjną własną czy mediów społecznościowych, których głównym celem jest utwierdzanie się we własnych przekonaniach, by przekonać się, że świat jest o wiele bardziej skomplikowany niż nam się wydaje.


Panie Profesorze ! Wszystko zgadza się oprócz kasy. Być może z 10 lat temu w Studio Opinii ukazał się tekst ( autora niestety zapomniałem) w którym opisywano ( na podstawie faktów i zmian w prawie ) kraj , który z demokracji przeistacza się w jej zaprzeczenie. Na zakończenie autor zdradził nazwę tego kraju : Izrael. W ramach teorii spiskowych : czy forma odpowiedzi Izraela na zbrodnię Hamasu nie była w jakimś stopniu spowodowana niechęcią Netanjahu do wylądowania w więzieniu ? Jeżeli dobrze pamiętam , to gdy Ariel Szaron miał kłopoty z prawem, to „ratowali ” go Palestyńczycy wszczynając zamieszki. Są to oczywiście teorie spiskowe, ale bliskowschodni węzeł gordyjski dopuszcza różnorodne spekulacje.
dziękuję za bardzo dobry tekst i ciekawe wieści….
Piękny tekst, panie profesorze. I choć na co dzień nie siedzę ani w bibliotece, ani na seminariach w Jerozolimie (niestety!), tylko w tym intelektualnym barze szybkiej obsługi zwanym internetem, to z przyjemnością przeczytałem tę relację — jakby ktoś przemycił garść dobrej kawy i rozmowy z innego, cieplejszego świata.
Czuć, że między zbiorem judaistycznym a kawałkiem baklawy wydarzyło się coś więcej niż zwykła wymiana akademickich poglądów. Życzę każdemu takiego początku roku: trochę filozofii, trochę archeologii pamięci, i lekki powiew izraelskiego grudnia, czyli coś między duchowym upałem a intelektualnym przeciągiem.
Co do treści – rozumiem i podzielam niepokój wobec narracji skrótowej, która na widok flagi państwowej natychmiast odpala moralną katapultę. Rzeczywistość Bliskiego Wschodu nie jest memem. W dodatku ten moralitet z importu, co to przychodzi z Paryża, z posmakiem czerwonego wina i cytatów z Fanona, często robi więcej szkody niż pożytku – szczególnie gdy podszyty jest starym, zmęczonym antysemityzmem w nowej czapce uniwersyteckiej.
I nie, krytyka Netanjahu to nie to samo co kwestionowanie prawa Izraela do istnienia, tak jak krytyka PiS nie oznacza, że chcemy oddać Polskę w leasing Szwecji (choć niektórzy by się ucieszyli).
Zazdroszczę tej podróży. I ciepła, i spotkań, i rozmów nieprzekrzyczanych. U nas debata przypomina raczej mecz bokserski, gdzie wszyscy mają rękawice, ale nikt nie ma uszu.
Proszę pisać częściej. A jak się da — to i zabierać nas ze sobą. Choćby przez ekran.
Podoba mi się tekst Pana Profesora. Mam jedno zastrzeżenie: wojna w Sudanie od dawna nie jest wojną domową. RSF ma wsparcie rosyjskie i arabskie a rząd Sudanu tureckie i egipskie. Nie zmienia to wcale znaczenia Pańskiego tekstu ale pozwala lepiej zrozumieć skalę ludobójstwa… Po Syrii Ukraina i Sudan oraz kraje Sahelu… Dużo tego.
Udanego Roku
Proszę pisać więcej!
Bardzo dziękuje za zachętę do pisania, postaram się odnotowywać zjawiska czy ksiazki warte uwagi. Ciekawe, ze jedna z osób poczuła się dotknięta moimi uwagami czemu dała wyraz w mejlu. Odpowiedziałem, ze publiczne wyrażanie zdecydowanych osadów musi się liczyć z ich równie zdecydowanym ocenianiem, wyraziłem tez nadzieje, ze dalsze dookreślania własnych stanowisk bez wzajemnego obrażania się. Oby nie były płonne.
Lubię te relacje Pana Profesora z Izraela przypomina mi się solowa podróż po tym kraju częściowo autostopem i wiele ciepłych spotkań i pogawędek z Izraelczykami świeckimi i religijnymi oraz Palestyńczykami. Temat Holocaustu nie jest mi daleki z uwagi dom dziadków na terenie byłego getta w Radzyminie. Jednak uważam że dystansowanie się wobec stanowczych głosów w obronie ludności Strefy Gazy jest pochopne. Głosy te są oczywiście emocjonalne, to prawda że są również złośliwe kiedy pojawiają się w kontekście Holocaustu. A jakie mają być jak nie emocjonalne i złośliwe? Dlaczego miałyby być ubrane w publicystyczny czy uniwersytecki garnitur? Przecież chodzi o życie tysięcy ludzi żyjących Tu i Teraz. Zupełnie nie rozumiem oburzenia na to że ktoś posługuje się odniesieniami do Holocaustu aby ratować ludzkie życie w Strefie Gazy które toczy się każdego dnia a dla wielu kończy się tragicznie każdego dnia!
Życie to nie spotkania intelektualistów przy ciastkach i gubienie się w setkach filtrów, klisz i odnośników to przede wszystkim doświadczanie egzystencjalne a potem długo długo …nic. Jeśli to doświadczenie jest dramatyczne to staje się rozdzierającym krzykiem które na nic nie zważa i nie potrzebuje uzasadnień tak czy inaczej opakowanych. Dlatego w pełni szanuje „stanowisko Paryża” nawet jeśli jest intelektualnie ułomne, koślawe, nieforemne i nie pasuje do uniwersyteckiego mainstreamu to jednak jest żywe i prawdziwe, posiada moc przebijania się ponad intelektualnym splątaniem, ponad uczonym i publicystycznym dyskursem czy dłubaniem orzechów przy stoliku jak trafnie określił to Nietzsche.
Wybrać się tak pod wieczór na spacer na Górę Oliwną, przejść obok Getsemane i pójść uliczką po schodach w górę obok domów Palestyńczyków gdzie z balkonów suszy się pranie a chłopcy grają obok w piłkę. Popatrzeć na zachód słońca nad Jerozolimą, posłuchać śpiewu muezzina, pogłaskać wielbłąda i poczęstować jego arabskiego właściciela daktylami kupionymi na targu. Ponoć tu przyszedł prześladowany Dawid w trwodze ciemności śmierci. Popatrzeć jeszcze jak gaśnie energia słońca za horyzontem jak niknie za dachami zabudowań. Żyjemy razem. Wszyscy na jednej Ziemii. Tu i Teraz
Problem nowego lewicowego antysemityzmu jest sprawa znacznie poważniejsza niż tylko, jak to sugeruje MIC, problem etycznej wrażliwości na cierpienia kobiet i dzieci w Gazie. To problem narracji bardzo umiejętnie propagowanej przez terrorystyczna organizacje Hamasu, która jest przyjmowana jako bezdyskusyjna. Andrzej Koraszewski, który od lat ja dekonstruuje, odwołując się do źródeł arabskich i hebrajskich, jest traktowany przez środowiska tej antysemickiej lewicy jako ekstremista choć nikt nie podejmuje z nim rzeczowej rozmowy. Moje pobyty w Izraelu pozwoliły mi dostrzec polifonie głosów, również tych krytycznych wobec nacjonalistycznego i mesjanistycznego dyskursu niektórych grup. Jednak krytykowana przeze mnie narracja reprezentowane zreszta nie tylko przez wymienionych przeze mnie polskich badaczy, nie tylko nie jest gotowa zauważyć tych głosów, ale posługując się tylko białym (Hamas to ofiara) i czarnym (Izrael to państwo terrorystyczne i kolonialne) kolorem paraliżuje możliwość jakiejkolwiek rozmowy. I na to nie ma mojej zgody.
Ostatni komentarz profesora Obirka dobitnie akcentuje jedne z najważniejszych źródeł współczesnego antysemityzmu. Rzeczywiście bardzo trudno rozdzielić głosy świata zachodniego potępiające fakty licznych, cywilnych ofiar arabskich w Gazie, w tym zwłaszcza dzieci i kobiet, od głosów jawnie antysemickich. Jednym ze źródeł tego współczesnego, lewicowego antysemityzmu jest wyjątkowo cyniczna i zbrodnicza polityka tych kół arabskich, które wspierają Hamas, Hezbollach – szerzej – wszelkie ruchy terroryzmu arabskiego wobec Żydów. Polityka Hamasu traktującego ludność Strefy Gazy jako żywe tarcze, Hamasu mordującego tych Arabów, którzy się temu sprzeciwiają ma w założeniu wprost nakręcać antysemityzm na świecie, tam wszędzie, gdzie sprzeciw wobec cierpienia i śmierci ludzkiej są artykułowane publicznie. Wielu protestujących intelektualistów, w tym studentów, nie zadaje sobie trudu aby zrozumieć i odróżnić współczucie i solidarność z ofiarami Strefy Gazy, od potępienia państwa Izrael i Żydów zarzucając im zbrodnie ludobójstwa. Rozróżnianie między państwem, społeczeństwem a konkretnym rządem Izraela, w tym wypadku Netanjahu, jest trudne i wielu potępiającym się albo nie chce, albo nie potrafią tego robić. Znaczna część protestujących wykazuje zresztą złą wolę świadomie nie zauważając różnic. Dlatego takie artykuły jak ten, które to rozróżnienie wyraźnie czynią i akcentują, wskazując na niesprawiedliwe i zawstydzające stereotypy współczesnego antysemityzmu, są bardzo ważne. Autor ma rację, przywołując w komentarzach Andrzeja Koraszewskiego, jako jednego z niewielu dekonstruktorów arabskich sprawców nowego antysemityzmu, który ostatnio rzadko publikuje.
Dla człowieka chorego potrzebującego lekarstw do którego płynął statek z pomocą humanitarną ale został jednak zawrócony przez izraelskie wojsko wszystkie tym podobne akademickie dyskusje są jałowe. W takiej sytuacji można krzyknąć do izraelskich żołnierzy że są nazistami bo co umierającego człowieka może obchodzić propaganda Hamasu czy filologiczne dywagacje akademików. To nie jest żadne deprecjonowanie czy instrumentalne traktowanie pamięci Holocaustu, ani wpisywanie się w narracje Hamasu. Na miłość boską skończmy z tymi kliszami. To jest normalny i ludzki odruch obronny, akt rozpaczy i nadziei jednocześnie że być może takie słowa kimś wstrząsną po stronie Izraela. To że Holocaust wykorzystują w aktualnej narracji terroryści z Hamasu to pokręcona polityka. Tak naprawdę Hamas tą narracją dokrzywdza cywilną ludność Gazy bo w ten sposób prawomocnie mogą mówić tylko ofiary a nie terroryści. To nie jest też postawa antysemicka, czy społeczność międzynarodowa domagającą się radykalnej zmiany na rzecz ochrony ludności cywilnej Strefy Gazy uprawia antysemityzm? Na pewno część z nich uprawia ten nowy lewicowy antysemityzm ale nie wszyscy i najważniejsze: to że część tej społeczności skręca w antysemityzm to nie znaczy aby nie domagać się od Izraela zmiany swojej polityki. Jednak wydaje mi się że za dużo w tej dyskusji politologii., socjologii i całej tej inżynierii. Z doświadczenia wiem że w sprawach takich jak sens i cel życia, religia czy sztuka należy zdać się tylko i wyłącznie na swoje osobiste doświadczenie i intuicję. Odpowiedzi czasem poszukać nie w bibliotekach tylko we własnym wnętrzu w wyciszonym ciele które jeśli opróżnić zamienia się w pudło rezonansowe. A co jeśli Izrael naprawdę uprawia ludobójstwo w Gazie ? Najlepiej opróżnić czasem swój umysł z polityki i ponurej traumatycznej historii, opróżnić z nauki i metodologii, zdystansować się wobec antysemitów wszelkich odmian staroświeckich i tych nowoczesnych. Zdystansować się wobec głosów po stronie Izraela też wszelkich odmian. Poszukać tych odpowiedzi w sobie samym, zapytać o to swojego dwunastolatka bo każdy go ma. Dwunastolatek to archetypiczna figura, przewodnik duchowy już jako tako świadomy ale jeszcze zakorzeniony w dzieciństwie i w swoim ciele, zakorzeniony w prostocie i bezpośrednim doświadczaniu, jeszcze nie uspołeczniony i zmanierowany, taki tuż przed nadmierną socjalizacją. W tej sprawie tylko on może rozstrzygnąć ale trzeba go najpierw w sobie poszukać
Rada, żeby szukać prawdy we własnym wnętrzu obciążona jest znacznym ryzykiem. Wiemy przecież dobrze, że istnieją wnętrza wypełnione wyłącznie nienawiścią i ich istnienie nie jest wyjątkowe. Co sądzić na przykład o wnętrzu, w którym króluje przekonanie, że oto mamy prawo wyznaczać granice i sposób w jaki napadniętemu wolno bronić życia, w sytuacji kiedy agresor otwarcie deklaruje ten zamiar, co więcej próbuje go wykonać po raz kolejny.
Powrót do stanu rajskiej niewinności jest kuszący, może w istocie przynieść ulgę w spolaryzowanym świecie. No wiec szukajmy dwunastolatka w sobie i innych.
Nie ma ns to szans. Wtedy zostanie się skrzywdzonym.
.
Ambasada Izraela opublikowała klamliwy wpis o rzekomym zajściu na dziecięcym turnieju Judo w Bielsko-Białej. Autor od początku musiał.wiedziec, że fabrykuje łgarstwa, ale wpis powstał, został opublikowany i nadal „wisi”.
Kłamcy, którzy chcą zniszczyć świat zawsze byli i będą. W redakcji Der Sturmera, w TVP (zarówno za PiS, jak i za KO), w wydziale propagandy Ambasady Izraela w Polsce itd.
Dwie uwagi. Może „oboje przed 2023 roku nie zdradzali żadnych zainteresowań ani Izraelem, ani badaniami nad Holocaustem” ale jedno biegało na smyczy radykalnego islamu, a drugie Rosji. W Sudanie dane o kilkudziesięciu, czy 150 tysiącach ofiar są stare. Obecnie jest co najmniej grubo ponad 200 tysięcy (np. organizacja pomocowa Operation Broken Silence podaje ponad 250 tys), a 400 tys. jest całkiem prawdopodobne.