20.12.2025
Staram się nie zauważać tego człowieka o sztucznym, sztywnym uśmiechu, któremu się wydaje że mnie reprezentuje. Nie reprezentuje mnie. Ja chyba nie mam w ogóle swojej politycznej reprezentacji w ogólnej polskiej bezklasie politycznej.
Tak, głosuję, ale się nie zaciągam. I to od lat.
Niemniej, wracając do faceta wciągającego snusy – wydaje mi się czymś bezgranicznie żenującym, że osoba pełniąca urząd prezydenta mojego kraju publicznie domaga się wdzięczności od prezydenta kraju, który czwarty rok krwawo odpiera rosyjską nawałę.
To jest żenada bez granic.
To, że to świadczy o skrajnym zakompleksieniu i niedojrzałości, już nie dyplomatycznej czy politycznej, ale zwyczajnej – ludzkiej – zostawię na boku.
To, że najczęściej o tej wdzięczności, czy może rzekomym jej braku, czy jej rzekomo niewystarczających oznakach bredzą ci, którzy niewiele albo nic sami nie zrobili – to jakby już klasyka gatunku.
To, że rosjanie świetnie wiedzą, że rusofili z nas nie zrobią, więc na różne sposoby próbują nas, jako społeczność przerobić w ukraino-sceptyków – to też jest jasne.
Ale dopóki to są jakieś opary szamba bulgoczące w rynsztoku czy nawet wylewające się pod nogi normalnym ludziom, to może nie jest akceptowalne, ale no dobra, tak bywa, czasem zbiornik się przytka i wyleje się jakiś gnój na ulicę czy obok drogi i śmierdzi.
Tymczasem kiedy taka niegodna, nieetyczna, amoralna retoryka staje się częścią dyskursu, którzy rzekomo nas definiuje wobec sąsiada, wobec świata – to jest zwyczajnie wstyd i budzi się gniew.
I do tego ten niesmak, że wiedziałem, że jeszcze zatęsknię za Andrzejem Dudą, ale nie wiedziałem, że tak szybko.
Wstyd i żenada.
Chciałem też powiedzieć, że nigdy niczego nie chciałem i nie oczekiwałem w zamian za pomoc znajomym, sąsiadom i przyjaciołom, na przykład tym, którym lecą na łeb rakiety, bomby.
A i tak dostawałem, nie chcąc. Mam tego całe naręcza w domu i setki, tysiące słów, zdań, uścisków.
Bo jak nawet człowiek nie oczekuje lecz daje, to dostaje.
Tak to już jest.
Chociaż nagrodą największą jest, kiedy się widzi, że pomoc dociera i odnosi zamierzony skutek.
Kto pomagał, ten wie o co chodzi.
Kto nie pomagał, ten pusty jak wydrążony pień i żadne słowa wdzięczności mu nie pomogą, bo w nic nie trafiają, bo nie mają o co się zaczepić.
Tymczasem do każdej osoby z Ukrainy mam prosty przekaz. Ode mnie, Radka Wiśniewskiego, obywatela Rzeczypospolitej Polskiej:
Друже, я перепрошую наших дурних і негідних політиків. Мені не потрібна твоя вдячність. Я просто хочу, щоб ти був таким. Щоб ти був більшим.
Тримайся.
Bo taka jest tutaj cała jaskrawość.

Radek Wiśniewski

Rzymianie mówili: „Do, ut des!” – co po polskiemu znaczy: 'daję, abyś i (ty) dał’. Jednak ogromna grupa polskich kiboli, alfonsów i oszustów mieszkaniowych nie zna tego, ani innego – z obcych i naszych przysłów. Te jednak powodują, że ludzie czasem stają się lepsi i nie trzeba się za nich wstydzić
Jeżeli chodzi o (p)rezydenta N. to mamy do czynienia z człowiekiem, który jest nacjonalistą powielającym najgorsze z wzorców Romana Dmowskiego, w dodatku w wersji kibolskiej jak stwierdził Włodzimier Czarzasty a za nim profesor Dudek. Jego stosunek do Ukrainy ale też do Polski naznacsony jest prymitywizmem, przemocą i kompletną amatorszczyzna polityczną przechodzącą w szerokie i groźne dyletanctwo. Paradoksalnie jego przemoc wobec koalicji rządzącej może się okazać bardzo destrukcyjna dla niego samego i jego pozycji politycznej.
Chichot historii polega na tym, że wnuk pomocnika Dmowskiego, Jędrzeja Giertycha, uważa obecnych narodowców za szkodliwych warchołów a szemrani biznesmeni i pieszczoszki komunizmu stroją się OBECNIE w piórka Ruchu Narodowego z II RP…
Dziadek Romana Giertycha chyba się w grobie przewraca 🙂
Rzeczywiście – populraność współczesnych ruchów prawicowych bazuje na kompletnej ciemnocie reprezentowanej głównie przez młodych ludzi. O ile w czasach Romana Dmowskiego to była ciemnota naturalna (brak dostępu do wiedzy), to ciemnota dzisiejszej młodzieży jest intencjonalna – zwolennicy odrzucają wiedzę na rzecz zabobonów i radykalizmów. Skutecznie pomagaja im w tym „przewodnicy sieciowi” , których adresy IP w większości znajdują się w Petersburgu i Moskwie. Tacy to nasi „patrioci”.
Dzień dobry
Mam podobne odczucia.
Gdy wybuchłą wojna w Ukrainie zaangażowałem się w w pomoc Ukraińcom (organizacja noclegów, pomoc przy przyjeździe i załatwianiu w Polsce formalności)…
Nigdy nie oczekiwałem za to podziękowań bo uważałem (uważam) to za normalny ludzki odruch… Dlatego oczekiwania wdzięczności od Ukraińców uważam za NIESTOSOWNE. Tym bardziej, że oczekuje tego osoba, która NIC WCZEŚNIEJ NIE ZROBIŁA W SPRAWIE UKRAINY. Nie przypominam sobie, żeby (ówczesny) prezes IPN jeździł z pomocą humanitarną do Kijowa albo przyjmował uchodźców na granicy więc niech TERAZ nie p….li o podziękowaniach za NIE SWOJE ZASŁUGI….
Co więcej p.rezydent jest odpowiedzialny za niebywały wzrost agresji naszych „rodaków” wobec uchodźców, którzy żyją wciąż w naszym kraju. Za to, że obecnie Ukrainiec nie może się czuć bezpiecznie na polskich ulicach, za to, że prawicowa swołocz (nie bójmy się tego słowa) może BEZKARNIE obrażać naszych gości (tak! to są nasi GOŚCIE)…
Ostatnio rozmawiałem z młodym Ukraińcem, który po 2 latach w Polsce wyjechał do innego, normalnego, kraju i opowiedział mi, jak został POBITY na polskiej ulicy przez jakiegoś bydlaka za to, że rozmawiał z kolegą po rosyjsku (w tym języku mówi połowa mieszkańców wschodniej Ukrainy – tak dla niewtajemniczonych).
Mnie, Polakowi z dziada pradziada, którego przodkowie walczyli we wszystkich powstaniach i walkach o Polskę od powstania listopadowego, zrobiło się po prostu wstyd! WSTYD ZA MOICH RODAKÓW, których takie brauny czy inne nawrockie skutecznie zrobiły wodę z mózgu!
Mais revenons a nos moutons (jak mawiali Francuzi)…
Co my możemy TERAZ zrobić…
Czy można zmienić p.rezydenta?
Zgodnie z konstytucją NIE
Czy ULICA może zmusić p.rezydenta do ustąpienia?
NIE (zgodnie z konstytucją) / TAK (zgodnie z wolą ludu – suwerena).
Precedensy są: w Bułgarii albo w Ukrainie (w 2013 roku) protestanci skutecznie zmienili władzę…
Czy u nas to by się udało?
Sądzę, że wątpię, ale chętnie wysłucham opinii mądrzejszych ode mnie…
CO WY NA TO?
Nie czuję się nijak mądrzejszy, ale spróbuję podzielić sie opinią na temat zmiany prezydenta. Według mnie ulica go nie zmieni, bowiem ta część populacji, która go kontestuje jest propaństwowa i nie skłonna do awantur. Przynajmniej nie z takiego powodu.
Skutecznie, bo zgodnie z konstytucją, mogłaby zmienić prezydenta koalicja rządząca. Do tego należałoby :
– przeliczyć głosy w wyborach prezydenckich na początek w ok. 480 komisjach a potem, zależnie od wyniku w kilku lub kilkunastu tysiącach komisji,
– po przeliczeniu doprowadzić do sytuacji w której prawidłowo obsadzony Sad Najwyższy orzeknie o ważności wyborów, bo Izba, które orzekała w lipcu 2025 r. nie jest ani sądem ani częścią Sądu Najwyższego a zatem jej orzeczenie nie istnieje w porządku prawnym.
To najprostsze z możliwych rozwiązanie. Najprostsze, chociaż bardzo trudne, ze względu na brak odwagi wszystkich partnerów koalicyjnych.
Jeżeli koalicja nie skorzysta z tego sposobu, to spodziewam się, że N. w najbliższym czasie podejmie takie decyzje, że zgodnie z konstytucją trzeba go będzie złożyć z urzędu. Taką decyzją może być np. bezprawne rozwiązanie parlamentu.
*
Tolerowanie destrukcji państwowej N. przez rządzących jest świadomym działaniem na szkodę państwa i dlatego zmiana prezydenta wydaje się konieczna,