Zbigniew Szczypiński: Apel do polskiej nauki8 min czytania

()


15.01.2026

Czas jakiś temu pisałem na SO o marności polskiej socjologii, tej teraz, marności w porównaniu do tej socjologii sprzed lat, którą tworzyli tacy ludzie jak Chałasiński, Szczepański, Ossowski. Pisałem przywołując nazwisko Jadwigi Staniszkis, mojej koleżanki z lat studiów na Warszawskim Uniwersytecie, która tworzyła socjologiczne syntezy tego, co działo się z polskim społeczeństwem w latach Wielkiej Transformacji. Pisałem też o naszym mistrzu, Zygmuncie Baumanie, który zmuszony do wyjazdu z Polski po 68 roku uzyskał na świecie pozycję mędrca i zaliczany był do grona 100 najwybitniejszych myślicieli XX wieku.

Swój tekst kończyłem apelem do współczesnych polskich socjologów o podjęcie choćby próby ukazania socjologicznej interpretacji tego, co dzieje się z polskim społeczeństwem i tego co powinno się dziać w polskim państwie zanim będzie za późno, zanim brunatne partie małych ludzi uzyskają realny wpływ na bieg wydarzeń.

I co? Czy coś się zmieniło, czy pojawiły się jakieś prace podejmujące ten temat?

Odpowiedź jest krótka – nic się nie zmieniło, nie ma żadnych badań, prac i pomysłów będących choć próbą odpowiedzi na te palące sprawy.

Pisałem też o dwóch postawach jakie cechują socjologów, ale i szerzej – ludzi nauki wobec świata. Proponowałem, by porzucić wygodną postawę badacza-przeżuwacza i zmierzyć się z postawą działacza, do której zawód socjologa daje dobre przygotowanie. Nadal nie widzę na polskiej scenie politycznej takich ludzi z mojego zawodu, a ci, którzy podają, że są socjologami, patrz pani minister Pełczyńska Nałęcz, w tym co robią nie dokumentują bycia socjologiem.

Co takiego się stało z ludźmi wybierającymi ten zawód, zawód dający tytuł, by nie tylko świat opisywać, ale go zmieniać?

Co takiego jest w naszych czasach, że znikły gdzieś wielkie syntezy socjologiczne, a zastąpiły je niezliczone ilości wskaźników i funkcji, tego że zamiast wielkiej teorii słyszymy o trendach i wielkościach jakiś wektorów czegoś tam, w takiej czy innej grupie społecznej.

Zamiast wielkiej teorii czy choćby teorii średniego zasięgu, otrzymujemy jakiś raport z badań, których wyniki są nieprawdziwe już w momencie ich publikacji i nie jest to zarzut do badacza, a stwierdzenie oczywistości, jaką jest tempo zachodzących zmian w naszym zwariowanym świecie.

Może to, co piszę jest nieprawdą, może nie mam wglądu w te wszystkie badania i raporty jakie tworzą grupy socjologów pracujące dla poszczególnych partii politycznych. Tak, to prawda, wszystkie liczące się partie polityczne prowadzą swoje badania, badania za nasze publiczne pieniądze bo partie tylko takie pieniądze mają, otrzymują je w kwocie adekwatnej do uzyskanego wyniku wyborczego.

Skoro to są „ich” wyniki to pytanie gdzie są takie, które będą „nasze”, dla wszystkich zainteresowanych. Gdzie są takie badania robione choćby przez CBOS – Centrum Badania Opinii Społecznych jest zasilane z pieniędzy z budżetu polskiego państwa, a więc pieniędzy wszystkich podatników (tak przynajmniej było w prawie, wtedy gdy CBOS powstawał, a było to trakcie II kadencji Sejmu, wiem co mówię, bo tak się zdarzyło, że byłem posłem sprawozdawcą prowadzącym ten projekt od początku do szczęśliwego końca). Te raporty publikowane przez CBOS dotyczą konkretnych spraw i problemów, na ich podstawie powinny jednak powstawać syntezy takie jak powstawały kiedyś, takie jakie tworzyła wspomniana wcześniej profesor Jadwiga Staniszkis, syntezy z którymi można było się zgadzać albo nie zgadzać, ale były podstawą do dyskusji o Polsce i świecie.

I tu nie chodzi o to, że brak jest takich syntez, chodzi o to, że współczesne społeczeństwo to grupy luźne, grupy wyznaczone a to rokiem urodzenia – patrz pokolenie Z, a to miejscem zamieszkania – patrz wielkie różnice pomiędzy wyborami politycznymi mieszkańców Podkarpacia i Ziem Zachodnich, a to modelem życia, nastawionym tylko na konsumpcję, a nie na wartości – tu różnice są fundamentalne, określają człowieka jako członka społeczności jako takiej a nie tylko konsumenta czy członka lokalnej wspólnoty.

Na to wszystko nakłada się rosnąca rola AI i coraz bardziej dominujący wpływ różnych algorytmów, zamykanie się ludzi w swoich bańkach, w swoich mediach społecznościowych. Na naszych oczach rodzi się „nowy człowiek”, ktoś, kto nie ma wspólnych wartości ze swoim narodem czy swoją grupą społeczną. Znika taka kategoria jak grupa odniesienia, kategoria przy pomocy której można było rozumieć wiele zjawisk i procesów.

A gdy do tego co dzieje się na naszym, polskim podwórku dodać to co dzieje się na świecie, gdzie tacy ludzie jak Trump, Putin i Xi – przywódca rosnącej potęgi jaką są Chiny, dzielą świat według swoich potrzeb – patrz dzisiejsza okładka tygodnika Polityka, to potrzeba takich socjologicznych syntez jest jeszcze większa.

Nie mam wystarczających danych, nie funkcjonuję w żadnym wielkim projekcie badawczym, nie jestem członkiem żadnego zespołu, to nie ten wiek i nie te czasy – mając swoje lata funkcjonuję jako obserwator sceny politycznej w Polsce i na świecie, ale wiem jedno – najwyższy czas na zaproponowanie jakiejś wielkiej syntezy, na odwołanie się pełnych podstaw, które określają życie ludzi. Co to może być, tego nie wiem, wiem tylko, że XX wiek się już skończył, mamy już za sobą pierwsze dwadzieścia pięć lat nowego XXI wieku. Tamten XX wiek to był wiek wielkich teorii, wielkich ideologów, którzy proponowali cele dla całej ludzkości. Można się było z nimi zgadzać albo nie –w systemach politycznych wyrosłych na tych teoriach było to trudne i trzeba było się liczyć z sankcjami, nawet bardzo dużymi sankcjami, ale byli ludzie, którzy podejmowali to wyzwanie. Upadły wielkie systemy, upadły państwa, które były ich emanacją, przyszedł nowy wiek i nie mamy niczego poza chęcią konsumpcji, nieustannie rosnącej konsumpcji za pieniądze najlepiej zdobyte bez wysiłku, czy to z gry na giełdzie, czy wygranej w totka. Jedyną wspólną wartością dla młodych ludzi jest bogacenie się, praca jest dla głupich, dla mądrych jest zysk za nicnierobienie.

Czy da się to wytłumaczyć, da się przewidzieć społeczne ale i polityczne skutki dla świata – nie wiem czy się da, ale trzeba próbować. Tego oczekuję od współczesnych socjologów. Takie prace jak gruba i bardzo dobra książka Piotra Sztompki „Socjologia XXI wieku” wydana właśnie teraz, jest przeglądem najważniejszych teorii socjologicznych współczesnej Ameryki. To podręcznik z historii myśli społecznej a nie propozycja dla młodych. Znajomość tego co, gdzieś tam, myślą subtelni profesorowie socjologii amerykańskiej, nie tłumaczy tego dlaczego w tej samej Ameryce zdarzył się taki fenomen jak dwukrotna prezydentura Donalda Trumpa.

A gdzie jest próba socjologicznej analizy i wyjaśnienia takiego fenomenu jak przebieg ostatnich wyborów prezydenckich w Polsce, w wyniku których w Pałacu Prezydenckim zasiadł ktoś taki jak Karol Nawrocki, człowiek który ma naprawdę szczere i wielkie poparcie wśród kiboli. To może być prawdą, że to dowód poparcia „zwykłych ludzi”, ale przy założeniu, że „zwykły człowiek” to przede wszystkim kibol, stadionowy przestępca i gangster.

Padło tu słowo gangster – to może warto przypomnieć, że w poważnej publicystyce funkcjonuje określenie mafijnego państwa i dotyczy to takiego państwa jak Stany Zjednoczone pod rządami Donalda Trumpa. Jeżeli jest tak, a jest, że wobec tego państwa będącego kluczowym dla utrzymania światowego porządku, zasadnym jest określenie państwo mafijne, to trzeba ogłosić sobie i światu koniec tego świata jaki znaliśmy, koniec tego co tworzyło międzynarodowy ład jaki istniał przez kilka ostatnich dziesięcioleci. Jeżeli Donald Trump mówi do kamery, że on nie uznaje żadnego prawa międzynarodowego a kieruje się jedynie własną moralnością i przede wszystkim, własnym interesem, to ten ogłaszany koniec naszego świata jest prawdziwy.

Jest tysiąc ważnych powodów, by powstały duże syntezy socjologiczne i inne, które będą pomagać zrozumieć to co jest nie do zrozumienia, pomagać w podejmowaniu prób przeciwdziałania temu, co na horyzoncie – wielkiej wojny grożącej zagładą ludzkości i jej dorobku.

Ponawiam moje wezwanie do moich młodszych kolegów socjologów, psychologów społecznych, politologów i wszystkich zajmujących się badaniem procesów społecznych o przedstawienie całościowej wizji i programu możliwych działań by przeciwstawić się nadchodzącej katastrofie.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. Zbigniew 16.01.2026
  2. Andrzej 18.01.2026
  3. Stanisław Obirek 18.01.2026