Zbigniew Szczypiński: Ludzie polityki i polityka ludzi8 min czytania

()


13.10.2025

W polityce, tej światowej ale i naszej, krajowej aż wrze i huczy. Nie warto wchodzić i analizować kto, komu i co obiecuje i grozi. To byłoby zejście do rynsztoka, a nie jest to miłe miejsce.

Warto spojrzeć tak bardziej ogólnie, systemowo i zastanowić się kim są politycy jako ludzie, jakie ich cechy i przymioty były tymi, które uwiodły elektorat, który ich wybrał. To ważne, ci wszyscy ludzie są tam gdzie są, bo jacyś ludzie, kiedyś i gdzieś, zagłosowali na nich i to z ich mandatu są teraz ważni i robią to, co robią. Mamy grupę polityków mających mandat, jest ich 560 – 460 posłów do Sejmu i 100 senatorów. To ta najważniejsza grupa, są jeszcze inni lokalnego szczebla, tych jest naprawdę wielu.

Tych dużych, obecnych w mediach, mających znane nazwiska jest kilkudziesięciu. I to o nich będzie ten tekst.

Wybicie się z grupy posłów i senatorów, stanie się liderem lub celebrytą o znanym nazwisku, to pierwszy ich sukces. To przez ich wypowiedzi i czyny jesteśmy gotowi budować zbiorcze opinie o całej klasie politycznej. Mamy do tego prawo, jeżeli ktoś staje się liderem lub medialnym celebrytą, to widać ma takie cechy, które są wartością, które dają przepustkę do kariery.

To nie jest najlepszy czas dla naszych polityków i celebrytów. Reportaż „Drodzy posłowie i drogie posłanki” odsłaniający kulisy życia posłów i senatorów, to jak wydają nasze, publiczne pieniądze na swoje biura i podróże ukazuje ich jako zwykłych oszustów i krętaczy. Ilość patologii w życiu polityka, posła, senatora jest taka, że nie chcielibyśmy utrzymywać prywatnych kontaktów z takim ludźmi. Ale oni mają mandat, mają immunitet i nasze pieniądze do swojej dyspozycji.

Dochodzą do tego liczne skandale związane z nadużywaniem alkoholu podczas pracy – posłowie w Sejmie są przecież w pracy, ale mogą kupić alkohol w sejmowych restauracjach i barach. Pamiętam z czasów swojej bytności w Sejmie, to była II kadencja lata 93-97, też były takie przypadki, ale nie w takiej skali. Dyskusja o wprowadzeniu zakazu sprzedaży alkoholu w Sejmie i argumenty za utrzymaniem dostępu do alkoholu w trakcie sesji sejmowych posiedzeń pokazuje kim tak naprawdę są ci ludzie i jakie są ich wartości. Nie pamiętam też takich przekrętów z rozliczaniem kilometrówek i wydawania takich pieniędzy na biura poselskie. Jako poseł miałem ich cztery, w tym dwa poza obwodem wyborczym z którego otrzymałem mandat ale to było gdy budowaliśmy struktury Unii Pracy i ja te biura utrzymywałem z własnej diety a kilometrówek chyba nie było, były darmowe bilety lotnicze i kolejowe – inne czasy.

Może już czas na spojrzenie na ważnych, najważniejszych polityków naszej polskiej sceny politycznej.

Zacząć trzeba od prezesa wszystkich prezesów Jarosława Kaczyńskiego, który od zawsze jest w polskiej polityce. Zaczynał jako urzędnik w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy gdzie wraz z bratem pełnił funkcje administracyjne jako prawnik. To, że nie przeszkadzało mu to knuć przeciwko swojemu szefowi – prezydentowi Lechowi Wałęsie jest pierwszym znakiem, tym czymś co trzeba mieć by iść w górę w polityce rozumianej jako walka wszystkich ze wszystkimi – pamiętamy jak palono kukłę Wałęsy jako wyraz „szacunku i oddania” dla niego jako prezydenta Polski.

A potem już poszło, Porozumienie Centrum i partia Prawo i Sprawiedliwość budowana na postaci brata jako prokuratora – szeryfa, który pogoni wszystkich złodziei w latach polskiej transformacji i budowania gospodarki rynkowej. To wtedy Jarosław budował swoją partię i pozycję, ale gdyby nie katastrofa smoleńska, w której zginął jego brat i 96 innych ważnych ludzi, to pewnie jego partia i on sam byłby jednym z wielu małych ludzi na polskiej scenie politycznej. Cyniczne granie na śmierci brata, miesięcznice trwające do dziś, sojusz z klerem kościoła katolickiego i tym co zostało ze Związku Zawodowego Solidarność – Jarosław nigdy nie był członkiem Solidarności – pozwoliły mu na rządzenie Polską przez dwie i pół kadencji, a więc przez 10 lat.

Dosyć o historii, teraz o człowieku.

Jarosław jest singlem o powikłanej osobowości, nie ma rodziny, nie był w związku z kobietą, a tylko z licznymi partnerami, jest kimś bardzo pamiętliwym i bezwzględnym, kimś kto potrafił wymyśloną przez siebie jako premierkę Beatę Szydło – „naszą Beatkę” po jej „sukcesie” w Brukseli w glosowaniu nad kandydaturą Donalda Tuska witać kwiatami, by następnego dnia zdymisjonować z urzędu.

To są cechy prawdziwego polityka i Jarosław je ma, a to co wygaduje teraz, gdy stracił władzę i czego nie potrafi zrozumieć i zaakceptować, pokazuje dalsze jego cechy jako człowieka. Kim trzeba być, by wiedząc dobrze kto zdemolował prawo i praworządność w Polsce, grozić ministrowi Żurkowi starającemu się o przywrócenie zniszczonego systemu wymiaru sprawiedliwości wieloletnim więzieniem. Nie mam żadnych wątpliwości – gdyby Jarosław Kaczyński wrócił do władzy, to tak by się stało bez względu na to, czy byłyby podstawy czy nie, liczyć się będzie wola prezesa.

No to co takiego jest w polskim społeczeństwie, jego znaczącej części, że tacy ludzie otrzymują władzę z rąk wyborców, którzy potrafią na wiecach krzyczeć – „Jarosław Polskę zbaw”

Polityka robiona przez ludzi jest taka jak ci ludzie, którzy ją robią i to jest najprostsze wyjaśnienie tego, co dzieje na politycznej scenie w Polsce ale i świecie.

Może już starczy o prezesie, człowieku bez prawa jazdy, nieznającemu żadnego języka obcego, człowieku nie znającym świata, wykluczonemu informatycznie, prowincjonalnemu do szpiku kości. A mimo tych wszystkich oczywistych braków rządzącego żelazną ręką swoją partią ale i Polską, gdy miał władzę. To jest najlepszy dowód na to, wybory powszechne są dramatycznie złą metodą wyłaniania władz.

Dla kontrastu przyjrzyjmy się też drugiej postaci tej samej rangi co prezes. Mam na myśli Donalda Tuska, człowieka z mojego Gdańska, polityka który uzyskał największy sukces wśród wszystkich polskich polityków sprawując najwyższe funkcje we władzach Unii Europejskiej, kilkukrotnego premiera rządu i lidera swojej partii, którą tworzył od początku. Donald Tusk po zakończeniu kadencji we władzach UE mógł zostać i żyć jako spełniony mąż, ojciec i dziadek mając zapewnione warunki do dostatniego życia. Donald Tusk wrócił do Polski i odbudował swoją partię, która była w głębokim kryzysie – nie ma lepszego testu dla polityka niż takie zachowanie w takiej sytuacji. Tusk jest otwarty na świat, zna języki obce, jest biegły w posługiwaniu się narzędziami sieciowej komunikacji, nie unika kontaktów z ludźmi – sam robi zakupy gdy mieszka w swoim domu. Można tak długo, ale wystarczy powiedzieć, że jest po prostu normalnym człowiekiem.

To, że Donald Tusk i jego ugrupowanie doszło do władzy w 23 roku jest też dowodem, że czasem i w powszechnych wyborach zdarza się coś takiego. Ale tylko zdarza się, a powinno być regułą to, że zwycięża normalność, a nie patologia.

Jedną z przyczyn tej patologii jest narastający szum informacyjny w mediach. Najważniejsze są teraz media społecznościowe, jest ich wiele i to z nich ludzie czerpią informacje o świecie. Te media są dla młodych, starsi ludzie zostali przy tradycyjnych mediach, albo słuchają tego, co mówi im ksiądz z ambony, to dlatego regiony takie jak Podkarpacie i Ściana wschodnia są bastionem PiS – młodzież jest za Konfederacją, ale też do czasu.

Patrząc na dalszy rozwój technik komunikacji, na to co już może AI w kreowaniu wizerunku, na to że już teraz można powołać do „życia” postać będącą repliką prawdziwego polityka i włożyć jej w usta rzeczy, których ten człowiek nigdy by nie powiedział. Zaś jego awatar mówi i to tak, że nikt nie jest w stanie odróżnić fikcji od prawdy. Jeżeli tak jest już teraz, to strach pomyśleć co będzie za 20-30 lat, wtedy wybory staną się areną firm produkujących postaci, mówiących to, co chce usłyszeć elektorat. Wtedy wybory przestaną być wyborami, a staną się czystą manipulacją.

Czasy takiej polityki jaką znamy dobiegają końca. Przyszłość jest wielką niewiadomą. Żyjemy w takim czasie, w którym waży się przyszłość świata i ludzi go zamieszkujących. Wybory powszechne jako sposób wyłaniania władzy okazują swoją niemoc strukturalną i sprawczą.

Trzeba zmiany, zmiany wszystkiego i czasu na jej wprowadzenie jest coraz mniej.

Żyjemy w trudnym momencie, mamy narastającą groźbę gorącej wojny, wojny która może stać się światowym konfliktem po którym nic już nie będzie takie jak było. Jeżeli do tych wielkich światowych napięć dochodzą niebezpieczeństwa wynikające z tego co jest rezultatem utrzymywania tradycyjnych metod wyłaniania władzy, to tym gorzej dla świata i dla nas – ludzi ten świat zamieszkujących.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. slawek 14.10.2025
  2. Zbigniew 17.10.2025