12.02.2026
No to po całości…
Patrząc na to co dzieje się na polskiej scenie politycznej i trochę wiedząc o głównych aktorach biorących udział w tym spektaklu, nie mogę powstrzymać odruchu wymiotnego – tego nie da się oglądać, tego nie da się słuchać. Skala kłamstw i hipokryzji, jaką prezentuje obóz prezesa i jego człowieka w Pałacu Prezydenckim, przekracza wszystko co dotąd w polskiej polityce było, a determinacja funkcjonariuszy Karola Nawrockiego pokazuje, że to nie koniec. Polityka to działanie w imię dobra wspólnego, tak mówi nauka i tego uczą się studenci odpowiednich kierunków. Zastanawiam się, jak ucząca ich kadra wyjaśnia im polityczną rzeczywistość, tu i teraz, w Polsce w 2026 roku, z prezydentem który ma jeszcze ponad cztery lata, w Polsce, gdzie za mniej niż dwa lata mają odbyć się wybory do Sejmu i Senatu, które powołają nowe władze polskiego państwa.
Zostawmy te kłopoty kadrze i pomyślmy, co może sobie myśleć o polityce i politykach „zwykły człowiek”, ten który w wyborach wybiera posłów i senatorów, ludzi, którzy mając mandat, będą rządzić Polską w kolejnej kadencji. Jeżeli jest to człowiek myślący, taki który chce myśleć nie tylko o swoim małym podwórku, to pierwszą reakcją na to, co dzieje się w dużej polityce jest ucieczka, chęć zaprzestania myślenia o sprawach kraju, a przekładając to na zachowania – decyzja nie wzięcia udziału w głosowaniu. Frekwencja wyborcza nigdy nie była naszą mocną stroną, gdy przekraczała 50% już było święto, a takie przypadki jak ten kiedy wyniosła prawie 70% – jak w ostatnich wyborach w 2023 – roku, to było wielkie święto. Święto, które przyniosło sukces obecnie rządzącej koalicji.
To co dzieje się teraz, to co wyrabia Karol Nawrocki i jego funkcjonariusze, to co dzieje się w Konfederacji Brauna, gdzie jawny faszysta został posłem, a nawet przewodniczącym kola poselskiego i jako taki uczestniczył w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego zaproszony przez prezydenta, Konfederacji Brauna, która pewnie wystawi na swoich listach tego mordercę, rasistę i nazistę – tak mówi sam o sobie ten Janusz Waluś. Zaś prezydent chce badać obce wpływy u marszałka Sejmu, a nie zwraca uwagi na to, co mówi obecny poseł na Sejm wybrany z listy Konfederacji Korony Polskiej dowodząc jednego – liczy się tylko interes partyjny, żadne tam interesy polskiego państwa. Polskie państwo jest tylko wtedy polskie, gdy my rządzimy. Gdy rządzi ten Tusk to nie jest państwo polskie, a niemieckie…
Doszliśmy do ściany, a za naszą granicą trwa okrutna wojna…
Gdyby ktoś zapytał po co to piszę i zamieszczam na naszej stronie odpowiem – bo tyle mogę. Mając swoje lata tyle, ale gdyby nadszedł czas gorącej próby i trzeba byłoby coś robić, a nie tylko gadać, to jak się znam robiłbym!
Niech każdy sobie sam odpowie na to pytanie – co byłby w stanie dać z siebie w godzinę próby, próby która oby nie nadeszła – ale jak będzie to się dopiero okaże…

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

KTO TU MA ODRUCH WYMIOTNY, A KTO ROBI GŁUPIE MINY DO KAMER? – KOMENTARZ DO KOMENTARZA
Zbigniew Szczypiński nie wytrzymał. Ręce mu opadły, żołądek się zbuntował, a zmysł obywatelski wpadł w pełną gorliwości czkawkę. Czyta się ten tekst jak okrzyk sumienia – z tych, które słyszy się na ganku u ciotki w Boże Ciało, kiedy się okazuje, że znów rządzą ludzie, którzy nie odróżniają ustroju od wystroju wnętrz Pałacu Prezydenckiego.
Pan Szczypiński wali prosto z mostu: nie da się tego oglądać. I trudno się dziwić – kto by chciał oglądać reality show, w którym główną atrakcją jest prezydent polujący na „obce wpływy” z pomocą drużyny rekonstrukcyjnej z Instytutu Pamięci Osobistej? Albo słuchać jak Karol Nawrocki, człowiek, który zachowuje się, jakby odziedziczył godność po Radzie Regencyjnej, znów próbuje wymusić rolę męża stanu przez teatralne śledztwa oparte na sugestiach, przeciekach i podsłuchach z pluskwy schowanej w lodówce?
Pan Zbigniew pyta: co ma sobie myśleć „zwykły człowiek”? Ano pewnie to, że polityka znów przypomina spektakl prowadzony przez reżysera z tremą, który myli scenariusz z protokołem bezpieczeństwa. I że jeśli rzeczywiście trwa jakaś „godzina próby”, to część elity politycznej ewidentnie przyszła nieprzygotowana, a część ściąga z Twittera.
Szczypiński słusznie wskazuje na hipokryzję pałacowego frontu. Prezydent bawi się w tropiciela obcych wpływów u marszałka Sejmu, podczas gdy na jego własnych zaproszeniach do RBN figuruje Braun z Konfederacji Korony Polskiej – ugrupowania, którego członkowie wyglądają, jakby przyszli na sesję Rady prosto z planu serialu dokumentalnego pt. Faszyzm? Poproszę na wynos!. A Waluś? Waluś wraca jak ponury mem. I choć sam o sobie mówi, że jest mordercą i nazistą, to dla niektórych to po prostu „chłop z przekonaniami”.
Zamiast troszczyć się o to, że Putin wykuwa nowe granice Europy rakietą i bagnetem, my mamy medialne burze o to, czy Czarzasty znał kogoś z Białegostoku, kto znał kogoś z Mińska, kto miał sąsiada, który kiedyś oglądał kanał Russia Today.
Pan Zbigniew mówi: „bo tyle mogę”. I chwała mu za to. Bo właśnie takich głosów potrzeba – nie tych, które milczą z powagą glinianego sfinksa, tylko tych, które choć zgryźliwie, mówią głośno: cesarz znowu w majtkach z Biedronki i koronie z klocków LEGO.
A my? My też możemy. Pisać. Śmiać się. Punktować. Nie dać sobie wmówić, że „polskie państwo jest tylko wtedy polskie, gdy rządzimy my”. Niech rządzi rozsądek. Niech rządzi prawo. Niech rządzi ironia. I niech nikt nie zapomni, że śmiech to nie zdrada – to ostatnia linia obrony przed farsą przebranej za patriotyzm.
Nawrocki i jego doradcy znają historie, a historia uczy, ze kłamstwo popłaca, wiec kłamią i idą w zaparte licząc, ze i tym razem to się sprawdzi. Oby nie.
Znają?
Ludzi z tytułami magistrów historii jest w polskiej polityce wielu. Ilu z nich ją zna? I czego ich nauczyła?
Wydaje się, że gdzieś usłyszeli, że „historię piszą zwycięzcy” i próbują ją pisać na nowo.
Natomiast festiwal kłamstwa i bezczelnego łgania w żywe oczy na każdy temat to chyba zasługa nie tyle historii ile wzorów zza Oceanu, gdzie idolem i wzorem jest pomarańczowy wielbiciel Putina.
Jakiż to zaszczyt musi być dla uzurpatora w pałacu prezydenckim:
Tam człowiek, który ręką w rękę z Epsteinem brał udział w najdzikszych orgiach, podczas gdy on sam jedynie mógł dostarczyć parę kobiet do hotelu Grand.
I teraz może swojemu idolowi ścisnąć dłoń! (byle nie za mocno, bo i tak od uścisków posiniaczona)
Zgadzam się z Autorem – tego nie da sie ogladać ani nie da się słuchać. Skala hipokryzji, kłamstwa i szkodnictwa wymierzona w koalicje rzadzącą; zarazem szkodząca państwwu polskiemu, ze strony prawicy i pałacu prezydenckiego jest niebywała. Żadnych hamulców. Odsunięcie od władzy dzisiaj rządzących jest ważniejsze niż bezpieczeństwo Polski, interes ekonomiczny (stąd uderzenie w UE), suwerenność (popieranie ataku ambasadora USA na marszałka Sejmu). Koalicja rządząca i rząd wydają sie dziwnie pasywne w tej atmosferze, zamiast szerokiej akcji informacyjnej i silnej propagandy ukazującej gorszące zachowania opozycji i (p)rezydenta, o któlrym nadal nie wiemy ile dostał głosów i czy naprawdę wygrał wybory ?