Arkadiusz Głuszek: Moralność bez budżetu przegrywa. O tym, jak odbiera się paliwo propagandzie6 min czytania

()


21.02.2026

Obserwując życie społeczne w USA i Polsce, mam niezliczone okazje przekonać się, że znajomość faktów, logiczna ich interpretacja oraz zdrowy kręgosłup moralny nie są gwarancją poparcia ani szacunku. Racja bywa bezsilna wobec atrakcyjnej narracji, a przyzwoitość – wobec brutalnej skuteczności. I wcale nie dlatego, że “ludzie są źli”. Raczej dlatego, że polityka i media działają jak rynek, na którym emocje są walutą, a uwaga – zasobem.

Z biologicznego punktu widzenia walka o zasoby jest naturalna. Jest w DNA naszego gatunku. To napęd ewolucji i życia: dostęp do bezpieczeństwa, prestiżu, wpływu. Tyle, że zdobywanie zasobów nie zna kodeksów moralnych. Moralność jest osiągnięciem kulturowym, instytucjonalnym, wypracowanym – i dlatego wymaga obrony. Owszem, altruizm ewolucyjnie zyskuje na znaczeniu (bo współpraca działa), ale altruizm nie “wyłącza” egoizmu. On go tylko cywilizuje – poprzez normy i reguły gry. To oczywiście pewne uproszczenie, bo altruizm jest bardziej złożonym zjawiskiem.

W praktyce są więc ludzie, którzy w drodze do sukcesu liczą się z innymi – i tacy, którzy się z nikim nie liczą. Jedni budują kapitał społeczny, drudzy budują dominację. Jedni inwestują w instytucje, drudzy inwestują w plemienną agresję i w to, co najłatwiej sterowalne: strach, upokorzenie, gniew. Warto przypomnieć sobie rzeczywistość rządów PiS, bo to samo mamy teraz w USA.

Dlatego demokracja nie broni się sama. Demokracja jest mięśniem: trzeba ją ćwiczyć – faktami, prawem, edukacją, kontrolą instytucji. Walka o wspólne dobro, równość wobec prawa i sprawiedliwy podział dóbr, jest ciągła. I nie wolno jej porzucać nawet po “spektakularnym sukcesie”, bo w polityce sukces jest zawsze tymczasowy.

W tym sensie nie wystarczy koncentrować się na krytyce jednego Brauna, czy jednego Nawrockiego. To tylko twarze. Prawdziwy problem jest w mechanizmie, który wynosi ich do władzy: w źródłach decyzji wyborczych, w plemiennej lojalności, w podatności na podszepty, lobbowanie i propagandę. Gdyby ludzie byli całkowicie odporni na wpływ, propaganda – w tym rosyjska – umarłaby z głodu. Tymczasem ma się świetnie, jest coraz obficiej finansowana i projektowana jako broń informacyjna.

I tu dochodzimy do części, której w Polsce wciąż boimy się nazwać po imieniu: walka o demokrację to jest także walka ekonomiczna.

Propaganda żyje z pieniędzy, nie z idei

Telewizje i portale, które żyją z plemiennej publicystyki i podgrzewania najniższych emocji – czy to Telewizja Republika, wPolsce24, czy Fox News/Newsmax (w USA) – nie są wyłącznie opiniotwórcze. One są przede wszystkim modelami biznesowymi: sprzedają uwagę odbiorcy, a tę uwagę monetyzują przez reklamy, dystrybucję, subskrypcje, darowizny, sponsoring i pieniądze z subwencji na partie polityczne. Badania i analizy rynku reklamowego pokazują, że reklamodawcy nierzadko finansują dezinformację nawet nieświadomie przez automatyczne systemy zakupu reklam i brak przejrzystości łańcucha dostaw.

Skoro tak, to odbieranie paliwa propagandzie nie polega na tym, by “wygrać dyskusję w internecie”, tylko by zmienić bodźce finansowe. W skrócie, sprawić, aby produkcja cynizmu stała się nieopłacalna, a inwestowanie w skrajność – ryzykowne.

Jak odcinać źródła finansowania (legalnie i skutecznie)

1) Uderzyć w reklamę: reputacja dobrej marki i jawność, a nie emocjonalne polowanie na sponsorów.
Największa dźwignia to reklama. Jeśli marki nie chcą być kojarzone z nagonką, agresją i kłamstwem, trzeba im to ułatwić: audyty placementu, listy ryzyka, standardy dobrej marki, przejrzystość, gdzie trafiają budżety. To działa także dlatego, że część finansowania jest nieintencjonalna (programmatic).
Uwaga praktyczna: w USA temat bojkotów i zmów reklamowych stał się obszarem politycznego nacisku i postępowań (np. śledztwa wobec Media Matters, krytyka X Muska). Bojkot, na przykład sieci marketów “Target”, czy bojkot subskrypcyjny kanałów Disneya okazały się bardzo skuteczne, stąd śledztwa nakazane przez administrację Trumpa. Dlatego nacisk musi być transparentny, rozproszony, oparty o standardy, nie o tajne koordynacje.

2) Nacisk na reputację firmy: pokazuj konsekwencje, nie etykietki.
Najlepszy argument dla firmy rzadko brzmi “bo to prawica/lewica”. Najlepszy argument brzmi: “twoja marka finansuje treści, które eskalują przemoc symboliczną, narażają ludzi i psują ekosystem informacji”. W Polsce widzieliśmy realny przykład podważania reputacji marki, gdy firmy zaczęły wycofywać reklamy z Telewizji Republika po głośnej nagonce – i po publicznym apelu szefa WOŚP.
To mechanizm rynkowy: marka chroni własny kapitał zaufania.

3) Odciąć “instytucjonalne kroplówki”: pieniądze publiczne i spółki Skarbu Państwa.
Jeśli jakiekolwiek podmioty kontrolowane przez państwo (spółki, instytucje) kierują budżety reklamowe lub sponsoring do mediów napędzających wrogość – to jest to nie tylko kwestia gustu, ale kwestia standardów wydatkowania środków publicznych. Tu potrzebne są twarde zasady: jawność umów, kryteria, audyty, zakaz finansowania treści łamiących standardy rzetelności i podżegających do nienawiści.

4) Uderzyć w dystrybucję i przychody z abonamentów: przejrzystość umów, nacisk na operatorów.
Fox News i Newsmax żyją nie tylko z reklam, ale też z opłat dystrybucyjnych i pozycji w pakietach. Konsument nie zawsze wie, co finansuje abonamentem. Tu skutecznie zadziałają kampanie informacyjne ujawniające “co jest w twoim pakiecie i za co płacisz”, plus presja na operatorów w ramach standardów jakości i skarg regulacyjnych (tam, gdzie treści wchodzą w obszar naruszeń).

5) Ujawnić ukryte finansowanie polityczne: ujawnianie finansowania politycznego i lobbingowego.
Najgroźniejsze jest finansowanie, którego nie widać. Jeśli przedsiębiorcy sponsorują libertariańskie, autorytarne lub quasi-faszystowskie ruchy polityczne, to robią to często przez fundacje, stowarzyszenia, pośredników, think tanki. Odpowiedź nie musi być polowaniem na czarownice, tylko twardą polityką przejrzystości: jawność darowizn, jawność kampanii, jawność reklam politycznych, jawność beneficjentów rzeczywistych. Bez tego demokracja walczy z cieniem.

6) Egzekwować prawo: podatki, przepisy antymonopolowe, ochrona konkurencji i sankcje na obce wpływy.
Tam, gdzie finansowanie jest powiązane z wpływem zagranicznym, praniem pieniędzy, obejściem przepisów – to nie jest wolność słowa, tylko obszar dla służb, regulatorów i sądów. W Polsce dyskusja o mediach publicznych i pluralizmie po 2023 r. pokazuje, jak bardzo instytucje są polem walki – i jak ważna jest legalność i stabilność rozwiązań.

7) Zbudować konkurencyjny produkt: wspierać media jakościowe, bo bojkot to tylko połowa równania.
Jeśli odetniesz finansowanie złym bodźcom, musisz równolegle wzmocnić dobre bodźce. W przeciwnym razie rynek wypełni się kolejną odmianą sensacji. To oznacza: subskrypcje mediów jakościowych, wspieranie dziennikarstwa śledczego, lokalnych redakcji, działań typu fact-checking, edukacji medialnej. Nie chodzi tutaj o działalność dobroczynną, ale o chłodną kalkulację. Wszak mamy tutaj zadbać o infrastrukturę społeczną.

I najważniejsze: celem nie jest pokonanie “Republiki”, tylko wywrócenie opłacalności wojny plemiennej.

Telewizja Republika – według doniesień – planuje ekspansję międzynarodową i rozmowy z inwestorami powiązanymi ze środowiskiem MAGA. To pokazuje, że polaryzacja jest dobrze sprzedającym się modelem biznesowym, a nie lokalnym wypadkiem przy pracy.
Jeśli skrajności da się monetyzować globalnie, to będą produkowane globalnie.

Dlatego odebranie paliwa antyaltruistycznym siłom nie polega na tym, by wyśmiać ich lidera. Polega na tym, by odciąć trzy źródła zasilania: (1) reklama i sponsoring, (2) ukryte finansowanie i pośrednicy, (3) dystrybucja i algorytmiczne wzmacnianie. To ostatnie to bardzo duży temat na osobne omówienie, bo wciąż za mało zdajemy sobie sprawę z korporacyjnego cyfrowego matrixu, w którym się znaleźliśmy.

Moralność wygrywa wtedy, gdy ma instytucje, prawo, ekonomię i konsekwencję. Same apele nie wystarczą. Jeśli chcemy, by egoistyczna propaganda traciła wpływy, musimy sprawić, by jej finansowanie było droższe, bardziej ryzykowne i bardziej widoczne – a wspólnotowa odpowiedzialność: tańsza, stabilniejsza i prestiżowa.

Arkadiusz Głuszek

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. Zbigniew 22.02.2026 Odpowiedz
  2. Krzysiek 22.02.2026 Odpowiedz
    • Simban 22.02.2026 Odpowiedz
  3. slawek 28.02.2026 Odpowiedz

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo