Krzysztof Bielejewski: Budapeszt w Warszawie, czyli pytanie, którego nikt nie chce zadać5 min czytania

()


13.04.2026

Węgry zrobiły coś, co w Europie Środkowej od lat wydawało się niemożliwe: po szesnastu latach rządów Viktor Orbán przegrał. Nie przegrał minimalnie, nie przegrał „na punkty”. Przegrał spektakularnie. Péter Magyar i jego ruch TISZA zdobyli większość, która pozwala nie tylko rządzić, ale realnie zmieniać państwo – odbudowywać instytucje, przywracać sens prawu, a może nawet rozliczać tych, którzy przez lata traktowali państwo jak prywatny folwark.

I teraz pojawia się pytanie, które w Polsce unosi się w powietrzu jak kurz po wyburzeniu starego budynku: czy u nas też to możliwe?

Czy Polska jest gotowa na własny Budapeszt?

System, który miał być wieczny

Orbán przez lata budował system, który miał być odporny na zmianę. Media podporządkowane, sądy sparaliżowane, gospodarka spleciona z polityką, a do tego narracja oblężonej twierdzy: Bruksela, migranci, liberalizm, Zachód – wszyscy przeciwko Węgrom. Brzmi znajomo?

W Polsce ten model został skopiowany niemal podręcznikowo przez Jarosława Kaczyńskiego i PiS. Różnice są kosmetyczne, mechanizm – identyczny. Najpierw przejęcie instytucji, potem delegitymizacja przeciwnika, a na końcu próba przekonania obywateli, że demokracja to zagrożenie, a nie fundament.

I właśnie dlatego zwycięstwo Magyara jest tak niebezpieczne dla PiS. Bo pokazuje, że nawet najbardziej szczelny system zaczyna pękać, gdy przestaje odpowiadać na realne problemy ludzi.

Piątka Putina i polska wersja tej historii

Donald Tusk nazwał niedawno mechanizm destabilizacji „piątką Putina”: atak na Unię Europejską, szczucie na Ukrainę, konflikt z Niemcami, blokowanie środków na zbrojenia oraz niszczenie instytucji państwa prawa.

Brzmi jak geopolityczna teoria? Być może. Ale jeszcze bardziej brzmi jak streszczenie ostatnich lat polskiej polityki.

Bo jeśli spojrzeć bez emocji – co oczywiście w Polsce jest sportem ekstremalnym – to widać pewien wzór. Każdy konflikt, każda awantura, każda próba rozbicia wspólnoty europejskiej czy relacji z sąsiadami kończy się tym samym: osłabieniem Polski.

I tutaj pojawia się najbardziej niewygodne pytanie: czy to jeszcze polityka, czy już mechanizm, który – świadomie lub nie – wpisuje się w interesy tych, którzy chcą słabszej Europy?

Tusk idzie dalej i mówi wprost: „piątka Putina” to także „piątka Kaczyńskiego”. To teza brutalna, ale polityka rzadko bywa delikatna.

Dlaczego Magyar wygrał

Magyar nie wygrał dlatego, że był genialny. Wygrał dlatego, że zrozumiał coś, czego często nie rozumieją jego europejscy odpowiednicy.

Nie walczył o to, kto ma rację w sporach ideologicznych. Walczył o to, kto ma rację w codziennym życiu ludzi.

Drożyzna, służba zdrowia, edukacja, infrastruktura. To nie są tematy sexy. To są tematy, które decydują o tym, czy ktoś pójdzie głosować.

Do tego dorzucił coś jeszcze: mobilizację młodych. Tam, gdzie system opierał się na lojalności starszych wyborców, on postawił na tych, którzy chcą zmiany, a nie stabilizacji stagnacji.

Efekt? Frekwencja blisko 80 procent i polityczne trzęsienie ziemi.

A Polska?

No właśnie. Polska.

Czy jesteśmy w tym samym miejscu, co Węgry kilka miesięcy temu? Nie. Czy zmierzamy w tym kierunku? Być może. Bo choć PiS stracił władzę, to nie stracił wpływu. Struktury, emocje, podziały – to wszystko nadal działa. Co więcej, konflikt polityczny w Polsce nie słabnie, tylko zmienia formę.

Koalicja rządząca próbuje odbudowywać państwo, ale robi to w warunkach permanentnej wojny politycznej. Każda decyzja jest kwestionowana, każda zmiana blokowana, każdy ruch interpretowany jako atak.

A społeczeństwo? Zmęczone. Podzielone. I coraz częściej obojętne. Do tego dochodzi jeszcze jeden element tej układanki – prezydent Karol Nawrocki, który zamiast być arbitrem, konsekwentnie gra w jednej drużynie. Wetuje ustawy, blokuje zmiany, utrudnia odbudowę instytucji, a przy każdej okazji wspiera polityczną linię PiS i Jarosława Kaczyńskiego.

Formalnie stoi na straży konstytucji. W praktyce coraz częściej wygląda to jak strażnik starego systemu, który pilnuje, żeby nic się nie zmieniło zbyt szybko, zbyt głęboko i – co najgorsze dla niego – zbyt skutecznie.

Bo jeśli państwo zaczyna działać, to nagle okazuje się, kto przez lata robił wszystko, żeby nie działało.

Kiedy nastąpi zmiana?

To jest pytanie kluczowe. Kiedy Polacy powiedzą: dość? Kiedy uznają, że polityka oparta na strachu, konflikcie i nieustannej mobilizacji przeciwko „wrogom” przestała działać? Kiedy zdecydują, że państwo to nie narzędzie walki, tylko wspólna przestrzeń?

Nie ma na to prostej odpowiedzi. Bo zmiana nie przychodzi wtedy, gdy ktoś ją ogłasza. Przychodzi wtedy, gdy zbierze się wystarczająco dużo frustracji, zmęczenia i – paradoksalnie – nadziei.

Na Węgrzech ten moment właśnie nastąpił.

Czy stać nas na własną rewolucję?

Rewolucja nie musi oznaczać barykad. W Europie Środkowej rewolucje odbywają się przy urnach wyborczych.

Ale żeby do niej doszło, potrzebne są trzy rzeczy: Po pierwsze – realna alternatywa. Nie tylko anty-PiS, ale coś więcej niż sprzeciw. Po drugie – mobilizacja. Bez niej nawet najlepszy program pozostaje na papierze. Po trzecie – moment. Ten nieprzewidywalny punkt, w którym społeczeństwo przestaje akceptować to, co jeszcze wczoraj było „normalne”.

Czy Polska jest blisko tego momentu? Może. A może jeszcze nie.

Budapeszt w Warszawie?

Przez lata „Budapeszt w Warszawie” oznaczał marzenie o systemie Orbána. Dziś to hasło może oznaczać coś zupełnie odwrotnego. Otworzenie okien w dusznym pomieszczeniu. Przewietrzenie państwa. Powrót do normalności. Pytanie tylko, czy Polacy tego chcą. I czy – kiedy przyjdzie moment – będą gotowi zrobić to, co zrobili Węgrzy. Bo historia pokazała jedno: nawet najbardziej stabilny system potrafi runąć szybciej, niż jego twórcy są w stanie to zrozumieć. A wtedy nie ma już znaczenia, kto miał rację.

Znaczenie ma tylko to, kto był gotowy na zmianę.

Krzysztof Bielejewski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo