2013-01-05. Polonia felix? – A dlaczego by nie? – Jak wynika z badań CBOS, prowadzonych bodajże w październiku ub. r., siedmiu na dziesięciu Polaków jest zadowolonych z życia. A najbardziej z dzieci, małżeństwa, z przyjaciół, z miejsca zamieszkania. Mniej z pracy i zdrowia.
CBOS podaje również, że w ciągu ostatnich 18 lat dwukrotnie wzrósł odsetek Polaków zadowolonych ze swojej sytuacji finansowej (z 9 do 23 proc.). I jest dwa razy więcej osób (wzrost z 24 do 51 proc.) czerpiących satysfakcję ze swoich materialnych warunków. Ubywa natomiast rozczarowanych. Dziś 71 proc. Polaków mówi, że jest „zadowolonych ogólnie z całego życia”. W tym 20 proc. „bardzo”. I co ciekawe, w ostatnim roku grupa „bardzo” urosła dwukrotnie.
Z czego jesteśmy najbardziej zadowoleni? Niezmiennie od lat z dzieci – 92 proc.; 82 proc. – ze swojego małżeństwa, 77 proc. – ze znajomych i przyjaciół, 78 proc. – z miejsca zamieszkania, 59 proc. – z pracy i ze zdrowia. Dużo mniej zadowoleni jesteśmy z życiowych perspektyw (37 proc.) i dochodów (23 proc.).
Ciekawe, że te proporcje – 7 zadowolonych na 3 sfrustrowanych – w jakiś sposób odpowiadają również głównemu dziś podziałowi politycznemu: 70 proc Polaków z mniejszymi lub większymi zastrzeżeniami, ale jednak akceptuje III RP, czuje się w niej całkiem dobrze i bezpiecznie, podczas gdy sfrustrowana i niezadowolona mniejszość chciałaby ją obalić, zastąpić jakąś narodowo-katolicką, post-endecką i post-piłsudczykowską hybrydą.
To właśnie na tej grupie społecznej żerują pisowscy i „smoleńscy” politycy, a także „niepokorni” publicyści z głównych prawicowych pism i portali. Spóźnieni na barykady, mieli swoje pięć minut, gdy PiS na dwa lata przejął rządy i próbował zainstalować na gruzach III RP, swoją własną (dosłownie) – IV. Wtedy, przejmując władzę (i stołki) w mediach publicznych lub takich, w których kontrolowany przez PiS Skarb Państwa miał swoje udziały i czyszcząc je do korzeni ze wszystkich „nie-swoich” – byli bardzo „pokorni”…
Zostawmy to jednak… Otóż, te 70 proc. zadowolonych Polaków, to dziś największe wyzwanie dla sfrustrowanej mniejszości oraz podsycających jej fobie i kompleksy pisowskich polityków oraz publicystów z prawicowych „szczujni”. Stąd też ich największe marzenie, wręcz wyczekiwanie na jakąś totalną katastrofę i kryzys, który pogrzebie „zadowoloną” większość… I stąd również próby oczerniania wszystkiego, co wiąże się z III RP i co robi rządzącą koalicja. Bo to jedyny sposób na zwiększenie obozu frustratów oraz na spełnienie ich nadziei na powrót do władzy, kasy i stołków.
I na koniec – last but not least – jeszcze jedna uwaga. Kiedy w porannym programie TOK FM usłyszałem informację o wynikach sondażu CBOS, pomyślałem: to świetny temat na gazetową czołówkę… Nic z tego. „Gazeta Wyborcza”, która zauważyła sondaż CBOS, dała wiadomość o tym, wciśniętą w róg szóstej kolumny, zaś „Polska. The Times” – ograniczyła się do jednozdaniowej informacji w przeglądzie prasy… Ale przecież nie od dziś mówimy o tabloidyzacji polskich mediów. I to także tych „poważnych”, które walcząc o przetrwanie uwierzyły, że krew i sperma, tragedie i nieszczęścia, że Polska widziana przez czarne okulary – sprzeda się najlepiej. I dziwią się, że ich nakłady lecą na łeb na szyję… A co więcej, nawet jeśli bardzo PiS-u nie lubią, faktycznie służą realizacji jego strategii.


Więcej takich artykułów,więcej,więcej !!!
Mam tylko jedną uwagę: tę prawicowość koniecznie trzeba brać w cudzysłów. Ze szlachetnym konserwatyzmem mają oni tyle wspólnego, co szczur z lwem.
Pełna zgoda.
Czasami odnosze wrazenie ze Polacy widza Polske niczym wyspe wsrod siedmiu cudow swiata.Biadola, dlaczego na ich wyspie nie mka osmego cudu, ale sami niewiele w tym kierunku robia. Najdogodniejsze jest biadolenie, obwinianie innych tylko nie siebie, dowierzanie chwytliwym spolecznie blaznom i pozniej rodza sie dziwne slupki poparcia spolecznego.
Polacy powinni byc dumni z siebie, ze po 23 -ch latach zaczynaja dorownywac duzo bogatszym krajom swiata. Powinni byc dumni, ze mozliwe jest dzialanie Rzadu w dluzszym okresie czasu a nie jak swoejgo czasu we Wloszech czy Grecji czy innych krajach. STabilnosc jest ciagle poddawana probie wytrzymalosci z inicjagtywy psycholi i wariatow i wlasmnie sila narodu jest pokonywanie tych inicjatyw. Brawo. Jestem kolejnym Polakiem ktory jest zadowolony i dumny!
Pozytywny płynące z tego badania cieszą jak najbardziej, ale nie zostały ujęte wszystkie wskaźniki,jakimi kierowano się w badaniach. Prognoza dotycząca sytuacji politycznej i gospodarczej oceniana jest od lat źle. Sytuacja rynku pracy, mianowicie szans znalezienia pracy w danym regionie również. Szans na zmianę sytuacji w Polsce również respondenci nie widzą. Ogólnie będzie bez zmian lub pogorszy się. BADANIA TE POTWIERDZAJĄ TYLKO TEZĘ, ŻE POLACY JAKO NARÓD, SPOŁECZEŃSTWO SĄ PODZIELENI- NIE TWORZĄC SILNYCH PODSTAW DO WZMOCNIENIA TEJ KOMÓRKI SPOŁECZNEJ, BĘDĄC REPREZENTANTAMI INDYWIDUALISTYCZNYCH POSTAW SPOŁECZNYCH.
Co więcej,dla mnie badania, które oparte są na próbie badawczej sięgającej około 1000 osób, MÓWI MAŁO. Zdecydowanie bardziej warto przyjrzeć się Diagnozie Społecznej. Na koniec, ciekawe jest też jedno z końcowych zdań raportu, które brzmi:
Od lipca nastroje społeczne znów w miarę systematycznie pogarszają się –
w wielu wymiarach przyjmując obecnie wskaźniki najgorsze od co najmniej kilku lat.
Niezależny portal dziennikarski i rządowa propaganda. Czy to się nie kłóci?
„Dużo mniej zadowoleni jesteśmy z życiowych perspektyw (37 proc.) i dochodów (23 proc.).”
————————————————–
Te liczby mówią wszystko. Efekty rządów PO to marne dochody i marne perspektywy. Mityczny wzrost gospodarczy nie przekłada się na wzrost zamożności Polaków. Wystarczy porównać wzrost wynagrodzeń i wzrost inflacji w ostatnich latach.
Czy pan sądzi, że niezależność, to tylko wściekły atak na rządzących, ktokolwiek to jest? To nie niezależność, to choroba umysłoowa!
Rzetelne rozliczenie władzy zamiast propagandy rządowej – to jest niezależność. Jak zinterpretować poniższe dane?
„Dużo mniej zadowoleni jesteśmy z życiowych perspektyw (37 proc.) i dochodów (23 proc.).„
Czy 77% niezadowolonych ze swoich dochodów to wredni pisowcy?
Tu kują konika, a to i ja, mała żabka, nóżkę podłożę.
Podłożę, bo coś mi tu nie gra.
Pierwsze primo, na żądanie dostarczę próbę statystyczną pod stawianą tezę: OPty? Proszę bardzo. Pesy? Bez problemów. Mix? zdefiniuj tylko proporcję, i już.
Drugie primo to to, że najbliższego mego podwarszawskiego sąsiedztwa poglądy wyrażane wśród swoich lub po wypiciu napoju szczerości sa zdecydowanie odmienne od prezentowanych tu przez Autora i Komentatorów.
A trzecie to to, że czas pokaże co z tego optymizmu będzie: wybory, nastroje popytu, stan zdrowia ze szczególnym uwzglednieniem kardiologii i psychiatrii.
Papier cierpliwy jest, łaskawy jest, nie dba o swoje, nie złożeczy ani nie oponuje. Wszystko przetrzyma – za wyjątkiem pożaru.