Artur Nowak: Wartości chrześcijańskie i wolność5 min czytania

()


20.07.2026

Polska prawica od lat opowiada o wolności. Trzeba jednak zastrzec, że chodzi o wolność, która zaległa w granicach poprawności politycznej rodem z XIX wieku, którego bramy zdrowego rozsądku długo jeszcze nie przemogą. Chrześcijaństwo, to bliskie programowi prawicy, jeśli chodzi o postęp i zdobycze nauki, jak mawiał kardynał Carlo Martini, jest w wiekowym niedoczasie. Tu nie ma wątpliwości, bo według prawaków i zagorzałych chrześcijan, wolnym tak po prostu można być, ale pod pewnymi warunkami. Otóż można być wolnym o ile kocha się właściwą osobę, wierzy we właściwego Boga i  – na wszelaki wypadek – jest się posiadaczem właściwego życiorysu.

Obecnie, przed wejściem do tego przedsoborowego bunkra, symbolizującego prawicową mentalność, stoi mający doświadczenia   ochroniarskie prezydent, którego jedynym programem, jest bezpieczne zacofanie polski, na znaczącą odległość, wobec „zgniłego zachodu”.

Absolutnie więc nie powinno nas dziwić, że każdy projekt ustawy, który porządkuje sytuację prawną par jednopłciowych, będzie wywoływał u prezydenta Karola Nawrockiego demonstracyjny sprzeciw. Swoją drogą to dość groteskowe, że uchodzący za twardziela prezydent, kibic piłki nożnej, który twardo mówi się o wartościach, o rodzinie, o tradycji z taką histerią reaguje na parę dorosłych ludzi, którzy chcą uregulować swoje sprawy.

Wracając do wartości chrześcijańskich, to nie sądzę zresztą, by chodziło wyłącznie o przekonania. Chodzi o politykę. Gdyby podobna ustawa została podpisana, zniknąłby wygodny temat mobilizowania elektoratu. Jesteśmy zagrożeni przez z zhomoseksualizowany zachód, ale my was rodacy obronimy, przed homoadopcją, eutanazją i każdą inną plagą – przecież to refren ich każdej kampanii. Nie da się prowadzić kolejnej przeciwko problemowi, który właśnie przestał być problemem. Polityka nie potrzebuje przecież rozwiązania, lecz wiecznego pościgu. To jak w tej bajce o „Wilku i zającu”. Króliczek ma uciekać, bo kiedy w końcu da się złapać, okazuje się, że kończy się fabuła a zarazem program.

Historia polskiej prawicy zna wiele takich króliczków. Oni szukają zawsze słabszych. To jest ciekawe, że ci silni i muskularni ludzie, nigdy nie prowokują tych silnych. Raz byli nimi Żydzi, innym razem uchodźcy, później feministki, osoby LGBT, czasem „obcy” a więc wszyscy, którzy nie mieszczą się w wyobrażeniu o narodowej normie. Mechanizm jest niezmienny. Wystarczy przedstawić jakąś grupę ludzi jako zagrożenie i nakręcić dramę, że od walki z nim zależy los ojczyzny.

Można oczywiście próbować tłumaczyć to lękiem przed innością, albo psychologicznymi teoriami o wypieranych kompleksach. Być może coś w tym jest. Czytałem bowiem nie tak dawno, że w najbardziej zagorzałych grupach kibicowskich średnia gejów wzrasta w stosunku do statystyki ogólnej. Mnie jednak bardziej przekonuje prostsze wyjaśnienie. To mentalność szkolnego podwórka. Świat dzieli się na „naszych” i „tamtych”, swoich i obcych, lepszych i gorszych. W ten sposób poczucie wspólnoty buduje się nie na tym, co razem tworzymy, lecz na tym, kogo wspólnie wykluczamy. My jesteśmy bliźni, my jesteśmy rodacy, a reszta nadaje się, by spłonąć w piekle. Skąd my to znamy?

I tak — niby żyjemy w XXI wieku, płacimy telefonami, korzystamy ze sztucznej inteligencji i jeździmy samochodami, które same parkują, a jednak część debaty publicznej nadal przypomina kłótnię o to, kto może bawić się w naszej piaskownicy. Tyle że dziecięce „to nasze podwórko” zostało dziś przebrane w podniosłe hasła o „obronie cywilizacji” i „przedmurzu chrześcijaństwa”.

Z tym „przedmurzem” warto jednak rozprawić się uczciwie. Wykluczający język to chrześcijański język. Nie oznacza to, że całą myśl Ojców Kościoła można sprowadzić do mizoginii, antyjudaizmu i potępienia relacji jednopłciowych. Nie da się jednak zaprzeczyć, że innych ojców nauka kościoła nie ma. Tertulian nazywał kobietę „bramą diabła”, obarczał wszystkie kobiety dziedziczoną winą Ewy i przedstawiał mężczyznę jako właściwy obraz Boga. Jan Chryzostom określał uczestniczenie w żydowskich obrzędach mianem „choroby”, a w komentarzu do Listu do Rzymian opisywał seks między mężczyznami jako „monstrualne szaleństwo” i przejaw „diabelskiego” życia.

Jednym z najważniejszych architektów chrześcijańskiej etyki seksualnej był święty Paweł. W Liście do Rzymian przedstawiał kontakty seksualne między osobami tej samej płci jako zachowanie „przeciwne naturze”, natomiast w Pierwszym Liście do Koryntian umieścił określone praktyki seksualne w katalogu grzechów wykluczających z Królestwa Bożego. Trzeba jednak zachować historyczną precyzję: Paweł nie pisał o „gejach” w dzisiejszym rozumieniu trwałej orientacji i tożsamości. Pisał o czynach, posługując się kategoriami swojej epoki, a znaczenie użytych przez niego greckich słów do dziś pozostaje przedmiotem sporów interpretacyjnych. Kościół cały czas czyta te mądrości świętego antysemity z nabożnym skupieniem podczas liturgii.

Kościół czyni pewne gesty, ale ani myśli się zmienić. Juan Carlos Cruz relacjonował, że papież Franciszek powiedział mu: „Bóg stworzył cię takim i takiego cię kocha”. Kilka lat później media podały jednak, że podczas zamkniętego spotkania z włoskimi biskupami Franciszek użył wulgarnego, homofobicznego określenia, mówiąc o obecności homoseksualnych mężczyzn w seminariach. Miało paść słowo, że za dużo tam pedalstwa.

Karol Nawrocki w kontekście chrześcijańskiej tradycji politycznej to jedna z jej współczesnych, narodowo-konserwatywnych odmian. To polityka wskazywania „obcych”, obrona patriarchalnego porządku oraz traktowanie osób LGBT jako zagrożenia. Te narracje mają w historii chrześcijańskiej Europy znacznie głębsze korzenie, niż chcieliby przyznać obrońcy idealizowanej „cywilizacji chrześcijańskiej”.

Artur Nowak

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. Senex 20.07.2026 Odpowiedz
  2. slawek 20.07.2026 Odpowiedz
  3. Stan 20.07.2026 Odpowiedz

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo