13.09.2026
Nie wiem czy jeszcze ktoś pamięta tę aferę w warszawskim szpitalu i to oburzenie milionowym wynagrodzeniem młodego lekarza bez specjalizacji, który pracował tam jako szef oddziału ratunkowego. Ta afera stała się początkiem zapowiadanych zmian w systemie zdrowia, zmiany miały być znaczące i miały uniemożliwić podobne patologie.
Teraz jest cisza, teraz polska polityka to afera związana z giełdą kryptowalut, z kolejnym aresztowaniami zamieszanych w tę aferę ludzi i pokazywanie związku polityków z mafią, która tam rządziła.
To co teraz powiem jest opowieścią o tym, co jest z systemem opieki zdrowotnej w Polsce, co i jak polskie państwo oferuje ubezpieczonym obywatelom w ramach NFZ, funduszu którego wszyscy obywatele są członkami.
No to ad rem…
Lekarz ortopeda, po wszystkich badaniach, patrząc w wyniki i obrazy RTG i inne zawyrokował, że pacjentowi koniecznie trzeba wymienić staw biodrowy ze względu na daleko posunięte zmiany dające silne bóle, a nawet uniemożliwiające chodzenie. Lekarz wypisał skierowanie do kliniki szpitala Uniwersyteckiego Centrum Medycznego dawnej Akademii Medycznej w Gdańsku. Pacjent w rozmowie z pracownikiem tej kliniki, po podaniu wszystkich danych, został poinformowany, że tak, że oczywiście to są zabiegi, które ta klinika świadczy w ramach NFZ i terminy są następujące – badanie kwalifikacyjne w lutym przyszłego roku, a sam zabieg w 2033 roku. Tak, tak, w 2033 roku, a więc za siedem lat.
Przyznam, że gdybym sam tego nie usłyszał, to nie uwierzyłbym.
To niesamowite, że w Polsce, w 2026 roku, w dużym mieście, klinika szpitala UCK proponuje pacjentowi w poważnym wieku, cierpiącemu z powodu zmian w stawie biodrowym, termin operacji polegającej na wymianie stawu biodrowego, która jest teraz rutynowym zabiegiem, w terminie który jest poza wyobraźnią. Myślę, że ten przypadek więcej mówi o stanie opieki zdrowotnej w Polsce niż wszystkie raporty i analizy opowiadające o tym, co trzeba zrobić by poprawić zdrowie obywateli.
Jest jeszcze druga strona tej historii. Termin siedmiu lat jest terminem operacji w ramach NFZ, a więc takim w którym pacjent nie płaci, płaci państwo w ramach składki jaką każdy obywatel płaci na NFZ. Na rynku usług medycznych jest jednak wiele podmiotów, w których ci sami lekarze wykonują te zabiegi odpłatnie, pacjent nie jest tam pacjentem, a klientem.
I wtedy zmienia się wszystko.
Dzień po rozmowie z kliniką UCK która oferowała zabieg za siedem lat zgłosiła się prywatna firma i zaproponowała ten zabieg w terminie od zaraz za… 20 lub więcej tysięcy (to w zależności od wyników badania kwalifikacyjnego, które też może być zaraz, to znaczy po wpłaceniu tych 20 tysięcy jako zaliczki ).
Porównanie tych dwóch światów mówi wszystko o tym, gdzie jesteśmy jako państwo i jaki jest w nim system opieki zdrowotnej i o co chodzi lekarzom i innym pracownikom medycznym.
Powiem krótko – chodzi o kasę, bo ta jest najważniejsza.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Autor opisuje absurd, w którym obywatel płacący obowiązkową składkę NFZ dostaje nie realne leczenie, lecz odległy numer w kolejce, zaś „klient” z gotówką może kupić ten sam zabieg niemal od ręki. Przy bólu, ograniczeniu sprawności i ryzyku trwałego kalectwa czas jest przecież częścią leczenia.
Nie jest to jedynie kwestia interesów części środowiska medycznego. To skutek źle domkniętej, a potem politycznie zakonserwowanej reformy ochrony zdrowia. Projekt Kas Chorych z końca lat 90. zastąpiono w 2003 r. scentralizowanym NFZ, nie rozwiązując zasadniczych problemów: racjonalnej sieci szpitali, odpowiedzialności za jakość leczenia, rzeczywistej wyceny świadczeń i przejrzystych reguł finansowania. Kolejne rządy, PiS i PO, wolały administrować kolejkami niż narazić się lokalnym układom, wpływowym środowiskom i sobie nawzajem.
Dodatkową blokadą są liczne szpitale powiatowe: często największy pracodawca w okolicy, więc utrzymywany niezależnie od efektywności, zakresu usług czy jakości. Pieniądze NFZ zbyt często podtrzymują instytucje, które powinny zostać przekształcone — w ośrodki rehabilitacji, geriatrii, opieki długoterminowej czy diagnostyki — zamiast udawać pełnoprofilowe szpitale. Nawiasem mówiąc, w wielu takich placówkach istotną część kadry stanowią dziś medycy z Ukrainy; nie jest to zarzut wobec nich, lecz świadectwo naszych własnych braków kadrowych. [samorzad.pap](https://samorzad.pap.pl/kategoria/aktualnosci/ogromne-dlugi-szpitali-powiatowych-lista-ministerstwo-zdrowia-reaguje)
Niedawno widziałem satyryczny, ale wstrząsający klip: starszy człowiek u schyłku życia „przepisuje” wnukowi notarialnie prawo do bezpłatnej operacji biodra, która przypada mu dopiero za kilka lat. Czarny humor, lecz celny: gdy termin leczenia przychodzi po śmierci pacjenta, kolejka przestaje organizować opiekę zdrowotną, a zaczyna kompromitować państwo.
Czytając tekst nasuwa się pytanie. Czy pacjent może zostać również klientem?
Takie pytanie może z pozoru wydawać się dziwne, bo przecież i w jednym i w drugim przypadku chodzi o świadczenia medyczne..
Tak, może zostać klientem, ale musi spełnić jeden podstawowy warunek.
Jest gotów zapłacić za wizytę/zabieg/. W nagrodę zostaje klientem.
Jeżeli nie, pozostaje mu tylko smutna perspektywa oczekiwania przez 2-3 lata w charakterze pacjenta.
Kilka razy byłam świadkiem takiej” cudownej” przemiany, a więc wiem co mówię.
Mechanizm jest jak widać prosty. A czy coś się zmieni? Słuchając i oglądając media, nie sądzę aby w najbliższych ramach czasowych mogło to mieć miejsce.
Całkowicie zgadzając się do roli jaką w tym procederze odgrywa NFZ i brak jego reform chciałbym dodać coś co jest rzeczą samą w sobie – pani z kliniki powiedziała naturalnym tonem, że zabieg będzie wykonany w 2033 roku a więc za siedem lat. Planowanie takich czynności w tak odległych terminach przekracza możliwości wszystkich znanych mi technik i procedur – to jest czysty absurd. Po czasie żałuję tylko tego, ze nie zapytałem grzecznie czy to będzie przed czy popołudniu. Absurd za absurd.
Gorycz tego mieści się jednak w tym ilu ludzi nie jest stać na taki wydatek i będą cierpieć zgodnie z planem NFZ.