18.0.2026
To znamienne, że we wspomnieniach (przeważnie na FB, którego zresztą nie używam) nie pojawia się dzienna data śmierci, a jeśli się pojawia to jest błędna (7, 5, 8 października). Piotr Szwajcer odszedł tak jak żył, dyskretnie i na uboczu. Nie lubił ani gwaru, ani tłumów woląc przysłuchiwać się i przyglądać z dystansu. Uwielbiał rozmowy kameralne. Choć z natury był zwierzęciem politycznym (już jako nastolatek czynnie zaangażował się w opozycję polityczną, za co płacił często wysoką cenę z więzieniem włącznie) to od polityki trzymał się z daleka, zwłaszcza wtedy, gdy jako znany i powszechnie szanowany opozycjonista mógł z tego czerpać wymierne korzyści…
Więc na początek chcę wyraźnie zaznaczyć, że Piotr Jakub Szwajcer zmarł 2 października, co w rozmowie potwierdziła mi żona zmarłego, Ewa. Poza tym wszystko się zgadza – wydawca, członek kierownictwa Niezależnej Oficyny Wydawniczej i współzałożyciel wydawnictwa CiS. Na przełomie 1976 i 1977 podjął współpracę z Komitetem Obrony Robotników (dla przypomnienia miał wtedy 18 lat!), zajmował się składaniem Biuletynu Informacyjnego KOR. Następnie zajmował się składem w NOW-ej, a od 1979 koordynował w Oficynie kolportaż publikacji. Równocześnie studiował psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. W 1980 był członkiem Ogólnopolskiego Komitetu Założycielskiego NZS, ale do samego zrzeszenia nie wstąpił, poświęcając się działalności w NOW-ej. Od 13 grudnia 1981 do 10 lipca 1982 był internowany. Jesienią 1982 powrócił do kierownictwa NOW-ej, do 1989 ponownie odpowiadał za pion kolportażu. W 1985 ukończył studia na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1988–1990 był także działaczem Stowarzyszenia Wydawców Prywatnych i Niezależnych, w latach 1989–1990 współwłaścicielem hurtowni książek niezależnych wydawców „Stowarzyszenie Wolnego Słowa”. W 1989 należał do założycieli Polskiej Izby Książki oraz Towarzystwa Opieki nad Archiwum Instytutu Literackiego w Paryżu. W 1990 podpisał deklarację założycielską ROAD. W latach dziewięćdziesiątych był członkiem Rady PIK, a także rzecznikiem prasowym Międzynarodowych Targów Książki. Od 1992 był współwłaścicielem wydawnictwa CiS (z Ewą Szwajcer). Przetłumaczył na polski kilkanaście książek, m.in. Bóg urojony Richarda Dawkinsa.
To wszystko wiem z dostępnych w Internecie danych. Część tych informacji znałem z rozmów z Piotrem, ale od razu zaznaczam, o osobie mówił niechętnie i zawsze oszczędnie. Moje wspomnienie dotyczy innego okresu jego życia. Spotkałem go po raz pierwszy w 2007 roku, a połączyła nas wspomniana książka Richarda Dawkinsa, której ukazanie się w 2006 roku po angielsku wzbudziło ogólnoświatową debatę na jej temat. Bardzo szybko stała się światowym bestselerem tłumaczonym na wiele języków i jest traktowana jako swoisty manifest nowego ateizmu. Jeszcze przed publikacją jej polskiego tłumaczenia, zaczęły się ukazywać w polskiej prasie krytyczne komentarze, które sprowokowały mnie do kilku uwag. Jak usłużna AI podaje, gdy wpisałem do wyszukiwarki trzy słowa Dawkins, Obirek i GW: “Głównym punktem wspólnym łączącym te trzy hasła jest recenzja i głośny komentarz prof. Stanisława Obirka na temat polskiego wydania bestsellerowej książki Richarda Dawkinsa Bóg urojony, który ukazał się na łamach „Gazety Wyborczej” i wywołał szeroką dyskusję w polskich mediach”. I to prawda, a co ważne. to fakt, że komentarz spodobał się Piotrowi Szwajcerowi, który zapytał mnie czy może go umieścić na okładce właśnie przygotowywanej do druku książki. Oczywiście, że się zgodziłem i to było początkiem naszej znajomości, która stopniowo przerodziła się w przyjaźń.
Trudno sobie wyobrazić dwie bardziej odmienne biografie niż nasze i być może ta odmienność nas do siebie przyciągała. Piotr był zdecydowanym ateistą, który swoje przekonania opierał na solidnych podstawach naukowych i w swoim wydawnictwie głównie książki ściśle naukowe publikował, część z nich samemu tłumacząc. Od razu chcę jednak zaznaczyć, że nie było w nim jednak nic z wojującego antyklerykała, wprost przeciwnie, ciekawiła go religia jako fenomen kulturowy i to nas łączyło. Trudno we mnie widzieć modelowego katolika, ale w końcu o katolicyzmie wiedziałem sporo, a niemal 30 lat spędzone w zakonie czyniło ze mnie „insidera” (używam angielskiego pojęcia bo „osoba wtajemniczona” brzmi dziwacznie) tego wyznania, co dla Piotra jako wykształconego socjologia stanowiło istotny argument w ocenie moich wypowiedzi na ten temat.
Po kilku latach dość regularnych spotkań zaproponował mi napisanie książki o polskim katolicyzmie. Gdy przesłałem mu wydruk w 2015 roku Polaka katolika? nie był z niego zadowolony. Ostatecznie nie tylko książkę wydał, ale pięć lat później zaproponował mi drugie, poszerzone wydanie pod zmienionym tytułem Polak katolik po przejściach z obszernym 70-stronicowym aktualizującym wstępem. Tym razem zgodził się z moją diagnozą, że polski katolicyzm stał się prymitywną formą upolitycznionej religii wcale nie skrywającej swoich ekonomicznych interesów. Ówczesna władza polityczna wydatnie mu to ułatwiła. Jednak polski katolicyzm to tylko jeden z wielu tematów naszych rozmów. Piotra ciekawiło, co mnie tak długo trzymało w zakonie jezuitów, a mnie jego diagnozy kiedyś jednolitego obozu PRL-owskiej opozycji. Obaj byliśmy krytyczni i mieliśmy coraz mniej kontaktów z naszymi byłymi towarzyszami walki
Mam nadzieję, że kiedyś zostanie napisana monografia Wydawnictwa CiS, które Piotr tworzył wspólnie z Ewą, która była nie tylko żoną i redaktorką wydawanych książek, ale z jej zdaniem Piotr zawsze się liczył i je cenił. Wiem, że była jeszcze bardziej krytyczna wobec mojej książki niż Piotr, ale to nam nie przeszkadzało by się sobą interesować i każdorazowi pozdrawiać. Niestety nie skorzystałem z stałego zaproszenia by ich odwiedzić w Starych Groszkach, aby zobaczyć jak można naprawdę żyć z dala od warszawskiego zgiełku. Piotr odszedł nagle i niespodziewanie. Jadąc na rowerze dostał ataku serca. Nieświadom tragedii napisałem do niego mejla komplementując okładkę nowego wydanie Boga urojonego, które zobaczyłem w Księgarni Prusa na Krakowskim Przedmieściu. Gdy kilka dni później zadzwoniłem, by się umówić na długo odkładane spotkanie, telefon odebrała Ewa mówiąc, że Piotr nie żyje…
I jeszcze jeden autor, którego znajomość zawdzięczam Piotrowi. To Bart D. Ehrman. CiS wydało jego dwie najważniejsze książki, Przeinaczanie Jezusa: kto i dlaczego zmieniał Biblię, w 2009 i Nowy Testament: Historyczne wprowadzenie do literatury wczesnochrześcijańskiej, w 2014. Obie zaliczają się do klasyki współczesnej krytyki biblijnej. Dlaczego ten twardy ateista zdecydował się na wydanie tych książek traktujących o najważniejszych dla chrześcijan sprawach? Myślę, że odpowiedz jest prosta. Piotr chciał wiedzieć, dlaczego chrześcijanie wierzą w coś, co dla niego jest zupełnie niezrozumiałe. Ehrman jak nikt inny potrafi o tym opowiadać w sposób porywający i jednocześnie głęboko osadzony w krytycznej refleksji naukowej. Pewnie dlatego jego książki są używane w amerykańskich szkołach różnego szczebla. Wprowadzenie ich do polskich szkół na pewno ożywczo wpłynęłoby na debaty wokół religii i jej miejsca w przestrzeni publicznej.
Żegnaj Piotrze, będzie mi brakowało naszych spotkań i rozmów, ale przecież pozostaną książki, które z taką uważnością tłumaczyłeś i z jeszcze większą troską wydawałeś. Pozostała Ewa i Wasze koty, które do dzisiaj nie mogą zrozumieć, a jak pisała Wisława Szymborska, tego się kotu nie robi. Pytanie, dlaczego „wziąłeś i umarłeś” (to ulubione wyrażenie mojej mamy Cecylii, która tak zwykła komentować odejścia ludzi w sile wieku, którzy mogli jeszcze żyć) musi pozostać bez odpowiedzi. Faktem jest, że Piotr też jeszcze mógł żyć i wiele przed nami odkryć…

