05.11.2026
Najpierw, w środę 4 listopada w samo południe, papież Leon XIV zwrócił się do Polaków: „wzywam do uznania, że pokój buduje się na sprawiedliwości, poszanowaniu prawa i dialogu, a nie na przemocy”. Tego samego dnia Rada Stała KEP (abp Wacław Depo, bp Marian Florczyk, abp Adrian Galbas SAC, abp Józef Górzyński, bp Jacek Kiciński CMF, abp Józef Kupny, kard. Konrad Krajewski, bp Marek Marczak, bp Sławomir Oder, prymas Polski abp Wojciech Polak, abp Wojciech Przybylski, kard. Grzegorz Ryś, abp Wiesław Śmigiel, abp Tadeusz Wojda) wydała ciekawe oświadczenie, które zakończyła znana i często przywoływana modlitwa za ojczyznę jezuity Piotra Skargi. Oto kilka zdań z tego oświadczenia, które można, podobnie jak i słowa papieża odnieść do obecnej, gorączkowej sytuacji wokół TK.
Tekst jest krótki i rzeczowy. Otóż na początku biskupi stwierdzają rzecz oczywista: „jesteśmy świadkami narastających od lat głębokich podziałów społecznych i politycznych, które przekształcają się w nienawiść i agresję”. Następnie cytują Konstytucję: „Rzeczpospolita Polska – mówi nasza Konstytucja – jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli” (Art. 1). Odpowiedzialność za to dobro spoczywa przede wszystkim na politykach, którzy do tego zadania zostali wybrani i będą z niego rozliczeni przez Boga, Naród i historię”. A potem słowa papieża, o których była mowa wyżej. Nie mogło zabraknąć tez cytatu z Jana Pawła II. Jednak najważniejszy jest punkt czwarty świadczenia, który warto przywołać w całości: „W trosce o dobro Ojczyzny i spokój społeczny wzywamy ponownie o nieeskalowanie konfliktu, podjęcie konstruktywnego dialogu, pokojowe rozwiązywanie wszystkich trudności, porzucenie uprzedzeń i działań siłowych! Wszystkim stronom konfliktu potrzebne są dary roztropności, pokory i odpowiedzialności. Jako biskupi deklarujemy gotowość do udzielenia wszelkiej pomocy, aby uruchomić i wesprzeć proces mediacji i dialogu w poszukiwaniu rozwiązań bieżącego kryzysu, jak również budowania zaufania i pojednania społecznego”.
Skonfliktowane strony politycznego sporu odczytają to oświadczenie po swojemu. Prezydent Karol Nawrocki uzna, ze zarówno papież jak i biskupi są po jego stronie, bo przecież to on broni praworządności i sprawiedliwości i to on szanuje prawo i dialog. Podobnie może zareagować premier Donald Tusk, powołując się przy tym na opinie różnych gremiów ekspertów i instytucji europejskich, które jednoznacznie wskazują na źródła obecnego kryzysu.
A prawda jest pewnie taka jak w znanym cytacie przypisanemu staremu Żydowi z Podkarpacia, przywołanym przez Czeslawa Miłosza na początku „Zniewolonego umysłu”. Wszyscy go znamy, wiec warto go posłuchać jeszcze raz: “Jeżeli dwóch kłóci się, a jeden ma rzetelnych 55 procent racji, to bardzo dobrze i nie ma się co szarpać. A kto ma 60 procent racji? To ślicznie, to wielkie szczęście i niech Panu Bogu dziękuje! A co by powiedzieć o 75 procent racji? Mądrzy ludzie powiadają, że to bardzo podejrzane. No, a co o 100 procent? Taki, co mówi, że ma 100 procent racji, to paskudny gwałtownik, straszny rabuśnik, największy łajdak”.
Już niebawem bo 11 listopada, przekonamy się na ile polscy katolicy (zwłaszcza ci najbardziej polscy i najbardziej katoliccy) wezmą sobie do serca apel papieża Leona XIV i oświadczenie polskich biskupów. Podejrzewam, że będzie tak jak pod siedzibą TK gdzie to nie episkopat i nie papież, ale TV Republika i regionalne kluby Gazety Polskiej podpowiadają polskim katolikom w co i jak mają wierzyć. Tym bardziej, że ten przekaz jest zanurzony w gorliwej modlitwie, której się przysłuchiwałem na własne uszy.
Kardynał Konrad Krajewski, dzień po ogłoszeniu komunikatu Stałej Rady episkopatu powiedział do księży swojej, łódzkiej diecezji: „że biskupi chcieli, aby ich głos był przede wszystkim świadectwem Ewangelii, a nie wyrazem społecznych czy politycznych emocji. — Wielu będzie zawiedzionych, będzie może wielu, którzy zobaczą, że powinniśmy przemawiać Ewangelią, a nie emocjami”. To zgadza się z moją lekturą. Jednak warto też postawić pytanie, czy sami biskupi nie odegrali w przeszłości pewnej roli w doprowadzeniu do obecnego kryzysu. Bo to przecież oni szukali w TK poparcia dla własnych decyzji, które nie miały wiele wspólnego z demokratycznymi procedurami. By wspomnieć siłowe wprowadzenie lekcji religii do szkół bez konsultacji społecznych na początku lat 90-tych, czy kontestacje obecnych decyzji ministry Barbary Nowackiej. W obu przypadkach TK stanął po stronie mocy i przeciw społeczeństwu.


Aleksander Kwaśniewski zapytany (w Radiu Zet) o apel biskupów w sprawie ostudzenia emocji wokół TK, odpowiedział pytaniem: a gdzie byli biskupi przez ostatnie dziesięć lat, dodając, że to apel spóźniony o dziesięciolecie…
Oczywiście, można by oczekiwać więcej od tych, którzy walnie przyczynili się w przeszłości do rozkładu nie tylko praworządności w Polsce ale jeszcze kilku innych obszarów życia społecznego w naszym kraju zajmując się priorytetowo mamoną, wpływaniem na ośrodki władzy i skrawaniem często dość ciężkich przewinień swoich duchowych braci. Ale kazdy krok w dobrą stronę trzeba sobie cenić i mu kibicować!