Andrzej Lewandowski: Pomniki – wznoszone i rozbierane4 min czytania

()

Флаг "Универсиады - 2013"2013-07-16

ECHA WYDARZEŃ: Przysłał emaila redaktor BM. Że jest oburzony, iż w mediach tak mało o Uniwersjadzie. Podzielam pogląd, ale takich to już teraz mamy redaktorów sportowych, że poniżej Igrzysk, Formuły 1, „wielkiego szlema” i tego, ile kto chce dać za lidera naszej piłki nie schodzą… A Uniwersjada – choć kiedyś wielka, także medialnie impreza, niech teraz pokutuje na uboczu informacyjnym. Bezsens, ale… jest. Gdyby jeszcze tam pan Adam dachował, to byłoby głośniej..

Tymczasem w Kazaniu jest wiele „dużego sportu” i są też rodzime osiągnięcia. Przecież – to tylko dla przykładu – jeśli wygrywa rzut młotem Paweł Fajdek, a najwyżej skacze Kamila Stepaniuk, to już coś wartego wyraźnego podkreślenia. Oboje będą przecież wkrótce wśród atutów rodzimej lekkiej w mistrzostwach świata.

Mam nadzieję, że wtedy – w Moskwie młociarz upora się wreszcie z barierą 80 metrów (w Uniwersjadzie – centymetr mniej), a panna Kamila da radę barierze 2 metrów; w Uniwersjadzie atakowała swój rekord – 199 cm, gdy już wynikiem 196 cm wygrała imprezę…

Nawiasem, w ogóle w lekkiej mamy ruch, młodzież też obiecuje, że da starszym godną zmianę… A że w portalach maleńko? Bo to nie futbol, nie teatr PZPN-owski, nie waga ciężka w boksie zawodowym…

Dalej? Martwię się wraz z innymi dopingowym wybuchem wśród m.in. tuzów światowego sprintu. Zaprzeczają – ale próbka „A” mówi swoje, a badanie próbki „B” pewnie tylko obecność środka zakazanego potwierdzi. I znów chwieje się zaufanie do wartości wyników, do uczciwości; znów coraz częściej słychać – a może zezwolić, jeśli nie możemy zwalczyć? Rozbiórka pomników jest bardzo bolesna, i – powiem szczerze – więcej kosztuje sport niż pomników budowanie…

Dalej? Siatkarze przegrali szansę w Lidze Światowej i … mają trochę czasu na renowację. Obejrzałem mecze z Bułgarami. Z naszej strony zobaczyłem drużynę bez impetu, bez pomysłu, taką jakby zużytą. Coś wadliwego w treningu? Przejściowy kryzys „po przeżyciach”? Bo nie bardzo mi się chce wierzyć, że cała przyczyna w głowach – jako mentalna blizna po niespodziewanie przegranych Igrzyskach Olimpijskich. Po tylu miesiącach blizna już nie ma prawa dolegać. Będą mistrzostwa Europy – mam nadzieję, że z tych samych nazwisk trener złoży zupełnie inną jakościowo drużynę…

Co jeszcze? Denerwująca i na przemian śmiesząca mnie dyskusja o zdjęciowej nagości panny Isi. Dysputa powszechna i żarliwa. Swoje zdanie wyraziłem wcześniej, nie myślę teraz dzielić włosa na czworo. Powiem trochę cynicznie – tyle golizny w portalach, parkach, że jedna mniej – jedna więcej nie ma znaczenia. Zwłaszcza, jeśli dobrze, estetycznie „podana”, w odróżnieniu od tych, które się codziennie widzi i przyjmuje bez dyskusji. Oczywiście, każdy ma prawo do swojego zdania, ale odnoszę wrażenie, że przynajmniej trzy czwarte dziś głośno krzyczących NIE, czyni to… trochę z zazdrości. Że oni nie mogą, nie mają propozycji itd.

Obiecałem wrócić do blogu panny Justyny Kowalczyk. Wracam. Bo w słowach znajduję refleksję wykraczającą poza świat narciarski. Bardzo osobistą…

„Za mną 16 lat treningu wyczynowego, z czego 12 było czystą, bezkompromisową, bolesną harówką, a na 7 ostatnich dostałam jeszcze wielką presję na plecy. Dużo. Dumna z nich jestem. Z nich i z siebie rzecz jasna, bo dałam radę…

… Jejku, co ja bym oddała, żeby znów mieć tyle siły i energii jak w wieku 20 – 28 lat… Wszystko mogłam! Trenować osiem godzin dziennie, imprezę – jeśli trzeba było – przetańczyć do świtu, uczyć się, studiować, szwendać, gadać całymi nocami, a nawet dobiec w szpilkach i zdzielić zieloną torebką zdezorientowanego złodzieja… A przy tym być najświętszą, najweselszą i najporządniejszą z życiowych wariatek. Dziś jestem już po drugiej stronie paraboli. Jeszcze u szczytu, jeszcze walczę, jeszcze daję radę na te wszystkie niuanse zwracać uwagę, ale… Trasy w Kasinie jakby lżejsze wybieram, kołdra coraz cięższa się robi z rana, bywa też, że o drugiej w nocy dopiero zasnąć potrafię… Dni wolne wskakują coraz częściej.

Wiele z filozofii życiowej zostało. Bardzo wiele. Oddaję treningowi i nartom wciąż za dużo. O wyniki martwię się dokładnie tak samo jak wcześniej. Tylko żelazo po cichutku topnieje … Tylko się nie martwcie, wszystkie mądre książki z teorii sportu, fizjologii, i tak dalej, mówią, że to normalne w pewnym wieku, że nawet poprawę wyników mogę zanotować… Oby się ten jeden raz nie myliły”

Gdybym dzielił w PKOl sławne i słusznie cenione „Wawrzyny Olimpijskie” to jeden szybko bym przyznał pannie Justynie. Za tworzenie przez blog mądrej i zajmującej literatury sportowej. A drugi wawrzyn to bym uroczyście wręczył Czesiowi Langowi – za autorstwo dzisiejszego kształtu Tour de Pologne… Wkrótce się zacznie kolejny.

Andrzej Lewandowski

Weź udział w naszej ankiecie

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. jmp eip 17.07.2013
    • BM 17.07.2013
  2. andrzej Pokonos 17.07.2013