2013-07-19. kilka dni temu „GW” doniosła o spektakularnym sukcesie suwalskiej policji w walce z plagą ćpuństwa. w brawurowej akcji policjanci obezwładnili dwóch nadużywaczy substancji euforyzujących i skonfiskowali 1,5 g (półtora grama!) marihuany.
w quasi-poważnym i rzeczowym tonie gazeta uwypukliła w tytule sukces akcji i poinformowała czytelników, że zatrzymanym grozi osadzenie w ostrogu nawet na trzy lata.
seria policyjnych sukcesów trwa w najlepsze, co jest niezawodnym dowodem nastania letniej aury. tym razem sukces odnieśli podwładni szeryfa miasta kielce.
Policjanci zatrzymali dwóch osiemnastoletnich mieszkańców powiatu kieleckiego i skarżyskiego, którzy na początku lipca włamali się do billboardu u zbiegu ulic Seminaryjskiej i Jana Pawła II w Kielcach. Przechodnie mogli zobaczyć na nim napis „Tusk dz… Putina” (Wyborcza.pl, 18.07.2013)
chciałbym tym razem podziękować kolegom z „GW” za otrzeźwienie mnie po tym jak zbyt pochopnie pochwaliłem ich za to że nie traktują swych czytelników jak ostatnich imbecyli. teraz dziennikarzowi (sekretarzowi redakcji?) zadrżała rączka, kiedy miał zacytować widoczny na zdjęciu spiratowanego bilbordu napis: dziwka putina. w gazetowym tytule brzmiał on dz… putina. wyobraźnia podpowiada mi, że należy to odczytać: dzidzia putina – skoro czytelnicy znów stali się ogromnymi idiotami, albo małymi dziećmi.
wiadomość o sukcesie kieleckiej policji kończy SIȩ optymistyczną informacją, że zatrzymani zagrożeni są karą więzienia do lat trzech (ach te 3 lata w KK!)
wyobrażam już sobie jak wzrośnie autorytet premiera i jak znów poszybują w górę słupki popularności, kiedy dwaj osiemnastolatkowie zamieszkają na trzy lata w celi.
nie przeczytałem tej notatki z rozbawieniem, choć być może powinienem był, bo państwo które zatraciło wszelką miarę w karaniu i tak niezachwianie wierzy w magiczną moc represji, zamiast być groźne staje się śmieszne…
appendix: mój były premier, obecny sekretarz generalny NATO, anders fogh rasmussen został kiedyś czynnie znieważony. jakiś oszołom rozbił mu na głowie jajko. wbrew życzeniu premiera prokuratura zajęła się sprawą i skierowała ją do sądu. znieważacz został skazany na dwa tygodnie aresztu. z tej okazji gazety, łacznie z tymi, uchodzącymi za prorządowe, pisały o drakońskim wyroku.
nathan gurfinkiel


Nie mają wątpliwości sądy skazując na bezwzględne pozbawienie wolności wieśniaka jadącego na rowerze po tzw. spożyciu.
Wątpliwości takie już mają odnośnie pijanych kierowców, którzy wedle naszych sędziów są mniej niebezpieczni od rowerzystów, bo ich nie zamykają.
Nie pozbawiają wolności nasi sędziowie, różnej maści oszustów, którzy bezwzględnie naciągają osoby starsze, które tracą często wszystko, ale nieodpowiedzialnego listonosza co to przehulał parę tysięcy miast dostarczyć emerytom ich renty, natychmiast sąd aresztował na trzy miesiące jakby zachodziła obawa, ze zrobi to ponownie – tyle że, faceta natychmiast wywalono z roboty.
Niezbadane są wyroki naszych sądów.
Pijani rowerzyści mogą pójsc do więzienia dopiero, gdy zostana skazani w recydywie albo nie zapłaca zasadzonej grzywny.