Nie zabrali nawet pługa
Ustalimy zaraz, co to za ludzie przybyli z Rurykiem do Nowogrodu Wielkiego, by zasłynąć jako Rusowie. Sprowadzono takich, którzy umieli się bić. Nie podbijali Nowogrodu. Podbiją wyobraźnię miejscowych zabijaków.
____________________________________________________
Mam prosty argument na poparcie innej, dość istotnej tezy, że poszli ze Szwecji za Bałtyk głównie woje, a nie zwykły, pracujący ogół ludzki. Nie przynieśli Nowogrodowi tego nawet, co umiała już i od kilkuset lat znała Szwecja. Znali się na wycinaniu wielkich, mocnych drzew dla produkcji swoich dłubanek i na wiosłowaniu. Natomiast nie zabrali ze swej Upplandii – pługa! Ani wtedy, ani później. Ani pługa, ani pomysłu odkładnicy. Ani zresztą instytucji „lagmanów”, „pamiętaczy prawa”. Ani „thingu” na określenie „wiecu” naczelników rodów.
Specjalna mapa w znakomitej Witolda Hensla „Słowiańszczyźnie wczesnośredniowiecznej” ukazuje, że cała północna Ruś, ugrofińska i słowiańska, a bałtyjska także, pozostała na stulecia domeną sochy. Nikoła Sielaninowicz, dzielny rataj z Północy, będzie w bylinach-starinach orał sochą przez wieki, sosznik jej tylko żelazny umocuje. Tyle, że umocuje go bardzo wcześnie, jak świadczą wykopaliska z terenu osadnictwa Słowienów ilmeńskich, już w VII – VIII wieku.
W obu znanych mi tłumaczeniach tej byliny, i w Griekowa „Rusi kijowskiej”, i w „Bylinach” przekładu Tadeusza Mongirda, powiada się, że ma Nikoła u swej „soszki klonowej” stalowe lemiesze, niemniej ta socha „na dwa boki skibki kładzie – odsypuje”, co daje stuprocentową pewność, że to była socha, nie pług. To nie były lemiesze, to były soszniki.
Przemawia też za prawdomównością Nestora to, o czym milczy – jak milczą i sagi. Bo nie ma żadnej sagi o zdobyciu Nowogrodu Wielkiego. A przecież gdyby zdobyli ów gród słynący w sagach jako „Holmgard”, chwaliliby się tym po całej Skandynawii. Sagi by tego nie przemilczały. Thomsen cytuje natomiast napisy runiczne, mówiące o takim, co „padł w pewnej walce na wschodzie”, to znów o innym, który zginął „w gardar” lub wręcz – „w Holmgardzie”. Nie sądzę wprawdzie, by to były kamienie z IX wieku; ten ostatni raczej wręcz z początku XI stulecia, ale te cytaty runiczne zgadzają się z milczeniem sag.
Nestor bardzo konsekwentnie wyjaśniał współczesnym i potomnym wareską tajemnicę – snadź już za jego czasów panowały niejasności; Nestor tyle razy wraca do tematu, tyle razy naświetla go z różnych stron, jakby obawiał się, że czytelnik nie zrozumie tej skomplikowanej historii.
Informując o rozmieszczeniu plemion słowiańskich, opowiadał Nestor, że swoich kniaziów mieli Polanie, Drewlanie, Dregowicze, Połoczanie znad Połoty, a „Słowienie swoich w Nowogrodzie”. Wspominał potem, gdzie „siedzą” Krywicze, gdzie Siewierzanie, ale ich kniaziów nie wymienił; albo ich zatem wtedy nie było, albo nic o nich nie wiedziały jego źródła, pamięć odwiedzanych przezeń ludów ich nie obejmowała, a nie chciał pisać rzeczy niepewnych.
Nestor precyzyjnie opisuje fakty – w zależności najpewniej od źródeł, którymi dysponował, i od pamięci plemiennej swoich rozmówców. Zaproszeni Rosowie-Rusowie przyszli najpierw do Słowienów i „obwarowali gród Ładogę”, gdzie „siadł” Ruryk. Jak tę Ładogę mieliby Rusowie obwarować, nie wiem; znając stosunek Normanów do słowiańskich grodów, skłonny byłbym przypuścić, że zrobiono to jednak na słowiański sposób. Chyba, że to właśnie „waręgowie” Ruryka, wypędziwszy Danów, opanowali wcześniej Ładogę, ku satysfakcji szwedzkiego autora „Rusi wikingów”, dr Władysława Duczki. Przed poselstwem od Słowienów. Bo i to możliwe.
Pozostali przybysze, jak pamiętamy, osiedli w innych punktach o strategicznym znaczeniu dla ewentualnej obrony. I teraz przychodzi zdanie najważniejsze dla normańskiego okresu historii Rusi:
„Od tych Waręgów Nowogrodzianie przezwani zostali Rusią, i są dziś ludzie Nowogrodzcy rodu waręskiego, a pierwej byli Słowienami”.
Nikt inny, tylko Nowogrodzianie. Ale bo też ta „Ruś” nowogrodzka będzie potem najbardziej wojownicza i zdobywcza; duch wareski przyjął się tu w pełni, Słowienie z miejscową Czudzią i okolicznymi Krywiczami weszli w krąg Waręgów, w krąg „drużyny” zawodowych wojów wodza, kniazia Nowogrodu. Dlatego pewnie i przybysze tak łatwo się wtopili w nowe otoczenie.
Czytajmy dalej.
„Po dwóch zaś latach umarł Sineus i brat jego Truwor, i objął Ruryk sam wszystką ziemię, i przyszedłszy nad Ilmer, obwarował gród nad Wołchowem i nazwał go Nowogród (tak w
naszym XIX-wiecznym tłumaczeniu; w oryginale jest – „Nowy gród”, dwa słowa, a nie jedno, choć gdy mowa o Nowogrodzie i Nowogrodzianach, Nestor tych nazw nie dzieli), i osiadł w
nim jako książę, i rozdawał dostojnikom swoim włości i grody; owemu Połock, owemu Rostow, drugiemu zaś Białejezioro”.
I tu zaraz wtrąca Nestor znowu:
„A w tych grodach Waręgi są przybysze, zaś pierwsi osadnicy są w Nowogrodzie (tym razem – Nowym grodzie) Słowienie, w Połocku Krywicze, w Rostowie Meranie, w Białemjeziorze Wesy, w Muromie Muromcy. I wszystkimi tymi zawładnął Ruryk”.
W sagach, powtórzę, nie ma nic o założeniu „Holmgardu”, nie tylko o jego zdobyciu. Co więc obwarował Ruryk?
Niewykluczone, że to z inicjatywy Ruryka Nowogród obwarowano dodatkowymi, zewnętrznymi wałami, ale wydaje mi się to mało prawdopodobne. Jednakże na wysepce dwa, trzy kilometry na południe od Nowogrodu, bliżej Ilmenu, we wnętrzu wzgórza, zwanego od stuleci Rurykowym grodziskiem, napotkano skorupy z IX – X wieku. I tamtejszy gródek, niewykluczone, kojarzono z Rurykiem już za czasów Nestora.
Czy Ruryk, niezwykły wódz i wołchw, wystawił i ów przybytek dla Peruna, czyli swego Thora, boga błyskawicy, znany nam z legendy o kniaziu Wołchowie? Nie sądzę. Nie ma pewności, że zbudował lub obwarował gródek tego Rurykowego grodziska. Ówcześni Normanowie stawiali palisady; wikingowie duńscy będą wznosili obwałowane warownie w Skanii dopiero później. Trzeba by podkopać się pod ruiny cerkwi Zwiastowania z XIV wieku u szczytu wzniesienia i znaleźć jakoweś tam ślady palisad. Rozumiem, że wybitny archeolog, Jewgienij Nikołajewicz Nosow, który po Arcichowskim i Kargerze kopał to grodzisko, kochał mitycznego kniazia; ten gródek był więc dlań owym „starszym” grodem wobec „nowego” grodu, czyli Nowogrodu, nie postawiono go zatem dla kniazia i jego drużyny, lecz odwrotnie, osiadły tu kniaź założył Nowogród… Słowienie i Czudź nie byli zdolni założyć miasta, potrzebowali do tego kogoś bardziej twórczego. Ale to wobec Normanów komplement, do którego oni sami nie pretendowali; sagi, jak mówiłem, nie przeoczyłyby założenia Holmgardu.
Ten gródek, powierzchni trochę ponad hektar, mógł powstać nawet i przed Rurykiem. Mogli go postawić bliżej właśnie Ilmenu Danowie, którzy „uciskali” miejscowych, dla kontroli wyjścia na Ilmen, a on, Ruryk, mógł tu „siąść” po nich. Wykopy Nosowa ujawniły tylko trzymetrowej grubości warstwę kulturową z IX wieku. Więcej niczego nadal nie wiemy. Pierwsi ludzie zaś na tej wysepce gospodarowali, jak się okazało, już w epoce kamienia…
A ta „Staraja Russa”…? Byłoby ciekawe dociec, jakie prawa miał kniaź wobec niej. W Pierwszym Latopisie Nowogrodzkim Stara Russa ukazuje się dopiero w roku 1167, ale wiemy, że kniaziowie mieli tu swoje warzelnie soli, czyli swój udział w miejscowym solewarstwie. I właśnie w tej okolicy, jak wiemy z Wjazinina, w „Okołorusju”, dano kniaziom ich „wotcziny”, z „ludźmi, lasami, barciami i łowiskami”. Czy już od IX wieku? Cała okolica Ilmenu, nie tylko „Okołorusje”, usiana jest kilkunastoma, jak wiemy, nazwami o rdzeniu „Rus”. Ale w połowie X wieku nikt nie będzie wiedział o jakichś nieruchomościach, należących tu do kniazia i jego rodu. Staraja Russa nie była więc grodem Ruryka.
„Latopis Nikonowski”, jeśli nie najstarszy, to na pewno jeden z najstarszych zwodów kronikarskich Rusi, pod rokiem o dwa lata późniejszym od Nestorowej daty sprowadzenia Ruryka z „całą Rusią”, notuje:
„Tegoż roku wyrzekali Nowogrodzianie, mówiąc: >Azaliż mamy być niewolnikami, i wiele zła różnego wycierpieć mamy od Ruryka i rodu jego?<. Tegoż roku zabił Ruryk Wadima Chrobrego i innych wielu pozabijał Nowogrodzian, doradców jego” (tłum. Franciszek Sielicki).
Wadim Chrobry, który pewnie rywalizował lub też buntował się przeciw Rurykowi, wcale nie musiał być Słowienem. Jego imieniu znacznie bliżej do szwedzkiego słowa „vada”, chodzić przez błoto, brnąć po błocie, niż do naszego „wadzić”, przeszkadzać, czy „wadzić się”, kłócić się – któżby nosił imię „kłótnika”? Być może Wadim chciał być Rurykiem…?
Wszystko jedno, jak poprawimy daty Nestora i Nikona, ta wiadomość brzmi prawdopodobnie. Podkreślam raz jeszcze: nic o tym, że Ruryk „zdobył” Nowogród. Ruryk już był w Nowogrodzie. Nowogrodźców pozyskał sobie wcześniej. A teraz sięgał po władzę. Wraz ze swoimi ludźmi, czyli – „Rusią”. I poprzez swoich ludzi także nad innymi grodami, grodami izborskich Krywiczów i Czudzi izborskiej tudzież nad Białojezierskimi Wesami. Raczej – pokojowo, korzystając z poprzednich sojuszów tych nacji. Nie podbił ich. Podboju by sagi nie przeoczyły. Żadna siła zaś nie przełamałaby ówczesnej ksenofobii plemiennej i trudno sobie wyobrazić, by Krywicze i Czudzini pod przymusem występowali potem jako czołowa kadra dalszej, wspólnej już, wojennej ekspansji. Innymi słowy, Ruryk zapanował – co najważniejsze – nad ich wszystkich wyobraźnią. Musiał czymś uwieść tych wszystkich Nowogrodzian, Czudów, Krywiczów i Wesów . A dość łatwo w moim rozumieniu odgadnąć, czym ich zdobył. Po pierwsze, swoją legendą wielkiego zbója, ci, co „zapraszali” Ruś, nie zapraszali byle kogo, i dobrze wiedzieli, do kogo się zwracają; po drugie – jak przypuszczam, wizją wspólnej właśnie ekspansji, wspólnych wypraw, perspektywą sławy i łupów… Dzięki temu razem ze Słowienami staną się wszystkie te zabijaki Waręgami – czyli drużyną wojenną, elitą rodzącej się „Rusi”.


