nathan gurfinkiel: mądrej „głowie” dość dwie słowie…3 min czytania

()

natan sepia2013-09-23.

dzięki cezaremu bryce (patrz bełkot ciała) zrozumiałem co mnie tak drażni lub wzrusza –  zależnie od nastroju w krajowych gazetach i portalach informacyjnych. kiedy je czytam, odżywają nostalgiczne wspomnienia z lat studiów, kiedy  gazety pełne były karykatur tita z zakrwawionym toporkiem w dłoni i adenauera w płaszczu z ogromnym krzyżem na plecach.

mój kolega z trzeciego roku, kiedy ja byłem na pierwszym, bartek janiszewski (późniejszy korespondent radia w nowym jorku) opowiadał mi o swej praktyce w „głosie pracy”. na początku pracował w nocy z depeszowcem.

– to jest ciekawa wiadomość – powiedział, podtykając swemu nauczycielowi kartkę z dalekopisu.

– istotnie – odpowiedział ten po chwili – ale my nie robimy ciekawej gazety.

mój kolega ponowił próbę

– ludzie chętnie by przeczytali coś takiego…

– tak, ale my nie robimy gazety dla ludzi

– a dla kogo?

– dla wydziału prasy KC. gazeta jest od tego żeby wyrażała słuszne poglądy i była prenumerowana według rozdzielnika…

gazety prześcigały się więc w najsłuszniejszości. czytelnik nie powinien był nigdy mieć jakichkolwiek wątpliwości, ani kłopotów ze zrozumieniem przesłania, choćby był  świeżym absolwentem kursu antyanalfabetycznego. dzięki takiemu stylowi redagowania można było zawsze odróżnić co zostało wypowiedziane naprawdę przez kompetentne osoby, a z czego robiły one sobie jaja, co zdarzało się dość rzadko.  można było więc przeczytać wiadomość o spotkaniu chruszczowa z kołchoźnikami (just in case – informacja dla moich znacznie młodszych kolegów studiujących na mym niegdysiejszym fakultecie: nikita chruszczow – sowiecki nr. 1 w latach 1953- 1964; kołchoz czyli kolektywne gospodarstwo, jedyna legalna forma uprawiania roli):

– jak wam się żyje, towarzysze kołchoźnicy – zapytał żartobliwie pierwszy sekretarz

– bardzo dobrze, towarzyszu chruszczow – odpowiedzieli żartobliwie kołchoźnicy.

a jeżeli nawet nie można było czegoś takiego przeczytać, to wyłącznie przez niedoszkolenie dziennikarzy, z którym, w przeciwieństwie do naszych czasów walczono. walka była skuteczna.

jeżeli na przykład rząd niemiecki (ten niesłuszny, bo jedyniesłuszny rezydował jak wiadomo we wschodnim berlinie) wystąpił z jakąś inicjatywą zmniejszenia napięcia w stosunkach między obydwoma blokami militarnymi, w polskich gazetach omawiano ją : tzw. „rząd” w bonn wystąpił z zapewnieniem na temat swego rzekomego dążenia do pokoju.

później trzeba było znaleźć inne obiekty do uprawiania takiego stylu w dziennikarstwie, bo w ślad za ZSRR nawiązano stosunki dyplomatyczne z republiką federalną.

jak już wspomniałem dzięki cezarowi bryce zaskoczyło mi dlaczego podczas lektury krajowej prasy popadam w nostalgiczny nastrój. to uwagi na temat powiedzenia czegoś żartem – ach ta niewytępialnatroska o zrozumienie tekstu!

takie odautorskie komentarze do własnych tekstów i cudzysłowy, żebym broń boże sobie nie pomyślał czegoś niepotrzebnego znajduję często nawet w GW.

adamie, dziękuję ci z całego serca!

tzw. „nathan gurfinkiel

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response

  1. Jerzy Łukaszewski 23.09.2013