spośród kilkunastu komentarzy w odpowiedzi na mój tekst [link id='62921'] jeden wprawił mnie w prawdziwe zakłopotanie:
angor pisze:
23 października 2013 o 16:48
@Gurfinkiel: Mój przyjaciel A. Goldscheider powiedział kiedyś: żydzi i polacy popełniają ten sam błąd – uważają, że są narodem wybornym.
jak łatwo zgadnąć nie wynika ono z użycia zwrotu „naród wyborny” zamiast powszechnie znanego biblijnego „wybrany”. problemem jest zdefiniowanie określenia żyd. w tym miejscu zaczynają się schody do nieba lub piekła
kiedyś, jeszcze przed zwycięstwem mao zedonga w wojnie domowej, która rozpętała po przepędzeniu japońskich okupantów, do szanghaju zjechała delegacja amerykańskich rabinów .
– jesteśmy i rabinami z ameryki i chcielibyśmy zwiedzić waszą piękną synagogę, o której tyle słyszeliśmy.
– to wy jesteście rabinami z ameryki? – zapytał szames, wpatrując się z niedowierzaniem w gromadkę przybyszów.
– tak jesteśmy rabinami z nowego jorku, chicago, los angeles i kilku innych miast
– pierwsze słyszę żeby żydzi byli biali…
ten wpis „angora” jest odmianą łamigłówki, którą bezskutecznie usiłuję rozwikłać: co to jest naród żydowski? – zakładając, że coś takiego istnieje.
urodziłem się w warszawie. moi przodkowie ze strony ojca mieszkali tam od kilkuset lat. warszawska linia mego rodu trwałaby zapewne po dziś dzień z perspektywami na przyszłość, gdyby nie znane wydarzenia oznaczone w historii kodem „marzec ’68”. mimo że polski jest moim językiem ojczystym, a moja tożsamość jest produktem kultury polskiej,
moja polskość została brutalnie zanegowana i zostałem uciążliwym cudzoziemcem we własnym kraju – osobą narodowości żydowskiej, podejrzewaną o każdą możliwą subwersję przeciwko państwu – już z samego faktu przynależenia do owej narodowości.
kiedy znalazłem się w danii, odzyskałem w jednej chwili swą polskość – stałem się polakiem religii żydowskiej. po siedmiu latach, kiedy nadano mi obywatelstwo kraju, który udzielił mi schronienia mogłem przeczytać w paszporcie, że jako jego posiadacz jestem narodowości duńskiej. mój przyjaciel marian marzyński jest narodowości amerykańskiej. mój inny przyjaciel natan tenenbaum jest, jak sam o sobie mówi urodzonym na białorusi polskim poetą narodowości szwedzkiej. jak mi powiedział mój angielski sąsiad z kopenhagi z anglikami jest podobnie jak z żydami nie ma narodowości angielskiej, jest brytyjska, wiec anglikiem trzeba się urodzić, a brytyjczykiem może zostać każdy, kto spełnia warunki potrzebne do naturalizacji, bo nationality to obywatelstwo. tak więc nie istnieje narodowość żydowska, istnieje natomiast izraelska, w skład której wchodzą również arabowie wyznania muzułmańskiego lub chrześcijańskiego. narodowość żydowska jest takim samym nonsensem jak obywatelstwo żydowskie, z tą tylko różnicą, że absurd tego drugiego określenia jest bardziej widoczny.
tylko w polsce i być może w innych krajach posttotalitarnych można natknąć się na semantyczny nonsens jakim jest rozróżnienie pomiędzy narodowością a obywatelstwem. niezrozumienie tego absurdu jest tak silne, że lech kaczyński, prawnik bądź co bądź i nauczyciel akademicki, w czasie swej prezydentury powiedział z okazji jakiejś uroczystości upamiętniającej ratowanie żydów w czasie okupacji, że należy mieć świadomość tego, iż ocalenie obywatela narodowości żydowskiej wymagało zaangażowania wielu ludzi…
nawet ludzie najlepszej woli, których nie posądzam o cień antysemityzmu łatwo przełykają tę nonsensowność sytuacji i wciąż jeszcze o obywatelach rzeczpospolitej mówi się żydzi i polacy – zamiast żydzi i chrześcijanie.
appendix:
młodym narodowcom i innym polskim „prawdziwkom” chciałbym przypomnieć epizod z mojej przeszłości. przez pierwsze trzy lata mojej szkolnej edukacji uczęszczałem do publicznej szkoły powszechnej. mieliśmy osobne lekcje religii, bo podział na żydów i katolików dzielił uczniów niemal po równo. któregoś dnia, w czasie bójki na przerwie, katolicki uczeń wyzwał swego żydowskiego kolegę od gudłajów. następnego dnia po odśpiewaniu przez całą szkołę wspólnej modlitwy „wszystkie nasze dzienne sprawy” w sali gimnastycznej dyrektorka szkoły, dama ze sfer legionowych, żona majora WP wygłosiła krótkie przemówienie: wczoraj miał miejsce epizod, który okrywa naszą szkołę hańbą. jesteśmy wszyscy polakami, mimo że modlimy się w różnych świątyniach. nie będę tolerowała podobnych epizodów w przyszłości. sprawca zajścia ma tutaj, w obecności nas wszystkich przeprosić swego kolegę, jeżeli nadal chce należeć do naszej społeczności szkolnej…
podobny ton odnalazłem w preambule do konstytucji RP: my, naród polski, wszyscy obywatele rzeczpospolitej…
nathan gurfinkiel



No, ale przynajmniej jest pan biały. To da się udowodnić 🙂
Pozwolę sobie opowiedzieć inna historię, z miasteczka Golub na Pomorzu, lata 30te XX w.
Moja mama została wyznaczona do zagrania roli Matki Boskiej w przedstawieniu pasyjnym.
Dziadek już nie żył, w domu się nie przelewało, więc babcia trochę kłopotała się skąd weźmie pieniądze na obszerny, niebieski płaszcz, w którym przecież Matka Boska chadza na co dzień, o czym powszechnie wiadomo.
Z pomocą przyszła sąsiadka Żydówka, która miała w miasteczku handel bławatny.
Wymyśliła, że pożyczy babci sztukę materiału, zamiast szycia zrobi się delikatne upięcia, a po przedstawieniu ona to odprasuje i sprzeda.
Tak też zrobiły. No i mama poszła grać w sztuce o tym, jak ci wstrętni Żydzi zamordowali nam pana Jezusa, a w tym czasie dwie sąsiadki, Polka i Żydówka w oczekiwaniu na nią raczyły się herbatką i miejscowymi ploteczkami.
Mama zapamiętała tę „lekcję” na całe życie.
Żyjemy wśród absurdów, uwielbiamy „nic nie robić” i w tej sprawie zapewne także nic nie zrobimy… Dobry tekst Nathanie:)
Niestety ale androny narodowe, te wszystkie romantyczne achy i ochy zainfekowały prawodawców w związku z czym prawo polskie rozróżnia prawo i obywatelstwo.
Hmmmm… Jakby to powiedzieć… Byłem dopiero w 61 krajach, więc brakuje mi jeszcze jakichś 140, by móc się wypowiadać autorytatywnie, ale słyszałem słowo „naród” wypowiadane w tylu językach… I zawsze wywoływało we mnie poczucie niepokoju… Bo prawie zawsze było używane jak obuch… Ja też mam napisane w dokumentach, że jestem obywatelem polskim. A w innych, że jestem obywatelem włoskim.
Często słyszę o draństwach, dokonywanych przez moich rodaków – Polaków. Dwa dni temu, siedząc na ławce przed kościołem na Lampedusie, wysłuchałem słów: „to oni nas zabili” pod adresem moich rodaków – Włochów… Mówił mi to uchodźca z Erytrei, z wykształcenia biolog morski, który odmówił mi odpowiedzi na pytanie czego pragnąłby najbardziej dla swojego narodu…
Więc chciałbym stosunkowo uroczyście oświadczyć, że mam w dupie kto z jakiego narodu pochodzi. Bo chętniej przygarnął bym do serca Mariana Marzyńskiego, a nie tę damę, która ochrzciwszy jego matkę powiedziała: „no, teraz już nie będziesz śmierdzieć Żydem”… Chętniej utuliłbym tego Erytrejczyka, który przez trzy godziny trzymał głowę swojego brata nad powierzchnią morza, licząc, że z oddalonego o kilkaset metrów portu nadejdzie pomoc, ale nie nadeszła, a on sam stracił siły i głowę brata z rąk wypuścił. Potem nie pozwolili mu nawet być na jego pogrzebie, pogrzebie bez żadnego nabożeństwa, zasypali 88 ciał jak uciążliwe śmieci… I utulę każdego, kto jak ja ma w dupie, czy ktoś Polak, czy Eskimos, czy Kikujus czy Mongoł.
Gdyby więcej ludzi na świecie miało takie poglądy, byłby on (świat) niewątpliwie lepszy.
Oczywiście chodzi o poglądy wyrażone w artykule i w komentarzu red. Pałasińskiego.
Chce pana zrozumiec, ale nie bardzo mi sie to udaje. Moze by pan rozwinal ten watek. Moze to zapoczatkowac ciekawa dyskusje. Obywatele Syrii, Maroka, Libii, Iraku uwazaja sie za Arabow. Co to oznacza? W tym felietonie odwoluje sie pan zapewne do innego swojego artykulu, “ Jacy jestesmy ladni”. Zgodnie z swoja filozofia, powinien pan chyba uzywac terminow chrzescijanie lub katolicy i zydzi. Dlaczego pisze pan Polacy. Gross to Polak piszacy o Polakach, czy zyd piszacy o katolikach. Na koniec , Amerykanin to obywatel Stanow Zjednoczonych, bo oni wszedzie mowia o narodzie?
Najmocniej przepraszam,winno byc: „Niestety ale androny narodowe, te wszystkie romantyczne achy i ochy zainfekowały prawodawców w związku z czym prawo polskie rozróżnia NARODOWOŚC i obywatelstwo.”
Dzisiaj takie wystąpienie Dyrektora Szkoły raczej byłoby nie do pomyślenia. No i w Sejmie interpelacja, może nawet prasa obrazkowa, ścięła by Dyrektora i zajrzała mu pod pościel. Na takie wystąpienie trzeba „cohones” nie tylko Dyrektora ale i silnego kręgosłupa moralnego całej społeczności.
żeby uniknąć nieporozumień… II RP z jej ghettem ławkowym, numerus clausus, berezą i cenzurą prasy nawet przy najlepszej woli trudno byłoby uznać za wzór demokracji.
dopiero na tym tle i wziąwszy od uwagę w jakim obracała się środowisku, widać potęge „cojones” pani dyrektor.