Mimo Iskanderów do zainstalowania w Królewcu, mimo sprawności tak inteligentnych, imperialnych dyplomatów jak Ławrow, Rosja Putina już nie jest Rosją, jaką mu się wydaje. I nie ma w tym żadnego przytyku do niego jako polityka. Zachodnim partnerom Rosja też wydaje się taka, jaka się jemu wydaje: z miliardami dolarów za swój gaz i ropę, kupująca Ukrainę, mogąca kupić zatem, co zechce. Wydaje się takim tylko troszkę mniejszym Związkiem Radzieckim – mocarstwem, odrodzonym pod ręką Putina. Może tylko trochę mniej mocarstwem niż dawniej.
Swego czasu energetyka miała dać Rosji zbliżenie z Europą Zachodnią i szansę na rosnącą rolę w Europie, a w perspektywie być może nawet – na rolę jej hegemona. Teraz USA wejdą niezadługo na rynek europejski z tańszym gazem, zaś Europa Zachodnia jakby nie ma już złudzeń co do Putina i jego Rosji. To strata realna. Psuje stosunki i wpływy, każe zakwestionować sukces kupienia Ukrainy. Ale niebezpieczniejsza dla Rosji jest groźba, że dość szybko może stać się… Rosją bez Rosjan. To stwierdzenie, oczywiście, zawiera w sobie element świadomej prowokacji, ale to nie jest żart. To ponura rzeczywistość, która może zmienić geopolitykę kawału świata. Wbrew interesom Europy, która jest i powinna być zainteresowana Rosją – ewentualnym partnerem Europy.
Rosjanie to naród wymierający. Ilu ich jest naprawdę? W swoim czasie obowiązywało przekonanie – „u nas liudiej mnogo”. Pierwszy realny spis powszechny za czasów Chruszczowa przeprowadzony w roku 1959 wykazał, że na obszarze b. ZSRR żyło 114,2 mln etnicznych Rosjan. W szczytowym okresie, w 1989 r, było ich 145,1 mln, w tym na obszarze dawnej RSFSR, (a więc w granicach dzisiejszej Federacji Rosyjskiej) – 119,8 mln. Ale już wówczas, w czasach radzieckich, gdy władze ZSRR i obywatele dumnie powtarzali, że tworzą największe państwo na świecie, zajmujące 1/6 powierzchni wszystkich kontynentów – znakomity demograf moskiewski, Borys Urłanis (1906–1981), alarmował: naród, w którym od 20 do 25 proc. niemowląt nie dożywa jednego roku – skazany jest na wymarcie.
Dziś prognozy te – ostrzegają rosyjscy demografowie – zaczynają się sprawdzać. Od 1989 r liczba Rosjan systematycznie maleje. Zarówno w grupie tych, którzy po rozpadzie ZSRR znaleźli się poza granicami dawnej RSFSR (ok. 20 – 25 mln), jak i – a nawet przede wszystkim – żyjących dziś na obszarze Federacji Rosyjskiej. Wg danych spisu powszechnego z 2002 r, liczba etnicznych Rosjan zamieszkujących FR wynosiła 115,8 mln i stanowili oni blisko 80 proc wszystkich obywateli. Po ośmiu latach, w 2010 r – jak wykazał kolejny spis powszechny – ich liczebność zmalała do 111 mln, a odsetek w ogólnej liczbie obywateli Federacji Rosyjskiej zmniejszył się do 77,7 proc.
Co najgorsze, proces ten postępuje – i to od lat – co potwierdzają oficjalnie podawane stopy degresji, tj. o ile procent w danym roku było mniej ludności w całym państwie rosyjskim: 1990 – 2,2%, 1992 – 1,3%, 1993 – 5,1%, 1995 – 5,7%, 2000 – 6,5%, 2001 – 6,5%, 2003 – 6,1%, 2004 – 5,6%, 2005 – 5,9%, 2007 – 3,3% (dane liczbowe z lat nie uwzględnionych proszę wstawić wedle średniej). Podane wielkości dotyczą oczywiście wszystkich obywateli FR, a nie tylko samych Rosjan. Jednakże biorąc pod uwagę wskaźniki rozrodczości innych grup etnicznych (głównie muzułmańskich), ubytki w liczbie Rosjan mogą być procentowo jeszcze większe. Potwierdza to zresztą porównanie danych dwóch ostatnich spisów powszechnych z 2002 i 2010 r. W tym czasie ubyło prawie 5 mln Rosjan, tj. ok 4,2 proc.
I nie może być inaczej, skoro noworodzący się Rosjanin ma szanse dożyć lat zaledwie 60, a śmiertelność niemowląt spadła tylko niewiele. Rosjan rodzi się coraz mniej. Wyniszczają naród rosyjski choroby, stare jak gruźlica i syfilis, i nowe, dziś także AIDS; wyniszcza go i nieuleczalny społecznie alkoholizm. Na dobitek z połowę gruntów uprawnych skaziły toksyczne odpady pochodzenia przemysłowego i militarnego. Oglądaliśmy wstrząsające reportaże telewizyjne z terenów, gdzie tysiące kilometrów kwadratowych zieją upiornymi wskaźnikami na licznikach Geigera–Muellera…
Władze Kremla, świadome procesów wyludnienia, instalowały od ponad 15 lat nowoczesne izby porodowe, by ograniczyć śmiertelność niemowląt, podejmowały też inne działania, aby zahamować proces degresji. Ale to wszystko kropla w morzu potrzeb. Bo też – na przykład – jak wytłumaczyć Rosjanom, że muszą przestać pić, że muszą się badać i leczyć z chorób także najbardziej wstydliwych, jeśli przypadłości te mają charakter wręcz kulturowy, cywilizacyjny i systemowy – są funkcją ogólnie niskiego poziomu życia. O wiele niższego od tego w wielkich centrach, jak Moskwa, czy Petersburg.
Najbliższe dwadzieścia lat zadecydują o przetrwaniu tak liczebnego ongiś narodu i fakt ten będzie miał znaczenie geopolityczne. Ze statystyk wynika na przykład, że za te dwadzieścia lat Syberia Wschodnia może być chińska, tak wielka jest różnica między wielkością zaludnienia po obu stronach granicznych rzek Amuru, czy Ussuri. Już teraz strumyk chińskiego osadnictwa na Syberii staje się coraz szerszy i bardziej intensywny, a syberyjskie Rosjanki chętnie wybierają na mężów Chińczyków, bo… są bardziej pracowici i mniej piją… I co najciekawsze, sami Rosjanie (nie tylko władze w Moskwie) mają tego świadomość, mówią o postępujących procesach i grożących konsekwencjach, a jednocześnie niewiele robią, aby im zapobiec.
Nie jest żadną satysfakcją dla europejskich sąsiadów, że Rosjanie wymierają i że jedynymi zadowolonymi wśród nich mogą być ludzie aparatu władzy – z ładownymi kontami w zagranicznych bankach. Zauważmy: wprowadzenie gospodarki rynkowej z prywatyzacją zrodziło głównie klasę wielkich cwaniaków, zwanych oligarchami. Drobnego i średniego biznesu tam po prostu nie ma (nie mówiąc już o systemie kredytowym dla niego), a jeśli się rodzi, to w wielkich bólach. Ktoś musiałby Rosjanom powiedzieć – „musicie radzić sobie sami”. To jednak może wywołać odrzucenie zmian, odruch protestu przeciw gospodarce rynkowej ze strony już nie 25 % ludności jak zwolenników PiS–u w Polsce, ale blisko połowy Rosjan. Lub i więcej. Bo robić interesów nikt nie umie. Mogą ci zostawieni samym sobie Rosjanie, ta ich połowa, wręcz wywołać rewolucję na rzecz przywrócenia „socjalistycznej” gospodarki planowej, w której wszyscy mieli mało, ale – wszyscy mieli minimum na trudne, bo trudne, czasem głodowe, ale jakieś przeżycie. Państwo miało dawać – jak wedle PiS–u w Polsce – i dawać powinno także dzisiaj.
Dla samorządu, czyli dla rozwoju, brakuje w dzisiejszej Rosji gruntu wyobraźni. I po stronie władzy, i po stronie poddanych. Trzeba by długiego procesu kontaktów rosyjskich społeczności lokalnych z np. polskimi samorządami, by się przekonały, by się dowiedziały, jak się to zaczynało, jak działa dzisiaj i co z tego mają obywatele. A potem z wzorowymi samorządami Finów i Szwedów, w ślad których idą Polacy…
Poszukiwanie innej wyobraźni
Być może nadzieją Rosji są jej młodzi ludzie. Budzenie Rosji, „młodej Rosji” – do cywilizacji i zdrowia – może przebiegać szybciej niż się wydawało przed dziesięciu – piętnastu laty. Trzy czwarte młodych ludzi (albo i 90 %) będzie za rok, dwa, korzystało z Internetu, operując swobodnie łacińską czcionką, i żadna cenzura nie zdoła rozwoju Internetu ani kontaktów ze światem, choćby poprzez Facebooka, powstrzymać. Co najmniej jedna czwarta młodzieży – gdybyż tak zapraszana przez rówieśników! – będzie podróżowała, poznawała świat zachodni, jak kiedyś młody Gorbaczow i uczyła się innych ambicji niż ambicje mocarstwowe. Coraz więcej młodych Rosjan mówi po angielsku. Mogą stworzyć nowy potencjał cywilizacyjny. Świat zachodni może im pomóc przez Internet, wciągając w takie przedsięwzięcie swoją młodzież, w sporej części znudzoną, żyjącą głównie na koszt rodziców, awanturującą się od czasu do czasu. Nie brakuje i wspaniałej. Może to ona zaoferuje rówieśnikom rosyjskim alternatywę wobec rzeczywistości Rosji – zwykłą normalność cywilizacji, z wolnością inicjatywy, właściwą gospodarce rynkowej, z możliwościami samoorganizacji i samorządu, ze zmysłem jutra i godnością obywatelską. Także – z Orkiestrą Świątecznej Pomocy i Woodstockiem ludzi zdolnych się lubić wzajem. Perspektywa udzielenia komuś pomocy może być i dla młodych ludzi Europy atrakcją; człowiek inaczej żyje, kiedy czuje się komuś potrzebny. Czy obróci się to w doping aktywności – trudno wyrokować.
Pytaniem bez odpowiedzi pozostają natomiast przemiany wyobraźni Rosjan. Siedemnaście milionów kilometrów kwadratowych ziem Rosji z jej fascynującą przebogatą Północą nigdy nie zrodziło londonowskiego ducha przygody, z pionierskim wyzwaniem wobec dzielności ludzkiej. Odkrywcy, badacze i pionierzy Syberii nigdy nie zostali bohaterami rosyjskich mitów (polskich pionierów syberyjskich też nie ma w polskich mitach narodowych). Kto zna np. nazwisko Proncziszczewych, małżeństwa bohaterskich pionierów, którzy w XVIII w. próbowali od ujścia Leny dopłynąć Oceanem Lodowatym do Europy; ich zamarznięte zwłoki odnalazł na północy, na Tajmyrze, nasz badacz Syberii, Czekanowski. Jeśli w ogóle, to może młoda Rosja odkryje Północ jako doping moralny i legendę, potrzebną na północ od prawie „chińskiego” już Tobolska.
Kapitał trudny do uruchomienia
Rosja dysponuje innym jeszcze potencjalnym, dziś niedocenianym kapitałem społecznym. To, jak tu nie raz pisaliśmy, intelektualiści rosyjscy. Już nie filozofowie, pisarze i artyści rosyjskiego XIX wieku, zaczadzeni ideą imperium lub misją narodu “bogonośców”. Ani usługowe mędrki minionego reżimu. To ludzie umysłów niezależnych, świadomi, co najważniejsze, że nikt poza nimi nie poczuwa się do realnej odpowiedzialności za Rosję. Mamy w Rosji, nasi najbliżsi koledzy i my sami, niezwykłych przyjaciół, ludzi wspaniałych inteligencji. Uzyskanie przez nich pozycji autorytetów, władzy moralnej narodu, to może kwestia lat, zaś o co najtrudniej –zdolności współpracy, by z niej powstał program odrodzenia Rosji. Samo „nie” to za mało. Tradycją intelektualnej Rosji, karykaturowaną przez Dostojewskiego w „Biesach”, było tylko „nie” – bez pytania, co zrobić potem. Wychwycił to Kapuściński w „Imperium”…
Tak czy siak, trzeba o Rosji rozmawiać. Dlatego zapraszamy na te łamy z ich siedemdziesięcioma tysiącami naszych inteligenckich czytelników – Adama Rotfelda (jeśli uzna, że przyda się jakiś aktualny komentarz do jego tak ważnej książki o Rosji) , Andrzeja Brzezieckiego, Sławomira Dębskiego, Adama Eberhardta, Michała Książka (autora świetnej książki „Jakuck”), czy Annę Żebrowską i Wacława Radziwinowicza. Liczymy także na innych autorów, kompetentnych w sprawie. Oraz, mam nadzieję, naszych rosyjskich przyjaciół – Lilię Szewcową i Saszę Lipatowa.



Wartościowa inicjatywa! Bliskość geograficzna i, pozwolę sobie nazwać, komplikacje polityczne tworzą kwestię rosyjską fundamentalnie istotną dla Polski, dlatego warto o Rosji rozmawiać.
Sądzę, że kluczowy problem to ogromne uzależnienie gospodarki rosyjskiej od jednej liczby: ceny baryłki ropy, na którą to cenę Rosja ma ograniczony wpływ. To bardzo niebezpieczny „single point of failure”, a tym samym czynnik definiujących wbudowaną słabość. Jeśli analizy opublikowane w 2013 roku chyba przez Citigroup mówiące o kończącym się wieloletnim megatrendzie wzrostu cen surowców sprawdzą się, a cena baryłki ropy spadnie poniżej $60, Rosja znajdzie się w poważnych tarapatach o konsekwencjach mocno nieobliczalnych.
Istotnie inteligencja rosyjska prezentuje wysoki poziom, sam miałem bardzo pozytywne doświadczenia w kontaktach z nimi, ale praktycznie nie ma żadnego wpływu na politykę. Postawię kontrowersyjną tezę, iż kluczem do zrozumienia polityki rosyjskiej jest ukryta słabość tego kraju, znacznie słabsza niż wydaje się władza centralna, plątanina interesów oraz inteligentna polityka zagraniczna starająca się ukryć słabości. Do tego dochodzi niezmiernie niski kapitał społeczny dramatycznie utrudniających budowę nowoczesnego kraju. Same „petroruble” nie wystarczą, tym bardziej, że ich przyszłość jest niepewna. Rosnący i już niebezpieczny, agresywny nacjonalizm wygląda na poszukiwanie wspólnego wroga. Bardzo niebezpieczna mieszanka.
Moje obserwacje z pobytów w Rosji to rosnące niezadowolenie i pesymizm wobec ekipy Putina. Jeśli użyjemy heglowską triadę tłumaczącą zmiany panujących trendów filozoficznych do polityki, można zdefiniować trzy etapy stosunku wobec wieloletnie panującej władzy: akceptacja, mniejsze zło i negacja. W dużych miastach to chyba późny etap „mniejszego zła”, ale zapewne na prowincji Putin ma bardziej pozytywne notowania. Tak długo jak cena ropy Ural jest powyżej $100, ten silnik jeszcze działa.
Pozdrawiam
MaSZ
W Polsce kompletna ignorancja nt. Rosji. Szkoda że dzieli nas mur biurokracji wizowej i różne obsesje…
W wielu dziedzinach Rosja jest państwem bardziej nowoczesnym (mniej zacofanym) niż Polska.
Rosjanie mają lepszych dyplomatów, mają lepszych specjalistów PR. Mały przykład: Putin ukazuje się narodowi w Wiadomościach TV codziennie. Stąd stabilny wysoki ranking Putina. Naprawdę warto by Tusk przyjrzał się tej kwestii.
Mnie się wydaje, że w Polsce dramatycznie brakuje wiarygodnej informacji z Rosji, do pewnego stopnia artykuł Popowskiego i Bratkowskiego jest tego świadectwem. Rosja kipi od pomyslów jak ją zmieniać i reformować, w mediach, w Internecie toczy się niewiarygodnie żywa dyskusja co robić, ścierają się poglądy, pojawia sie coraz więcej interesujących głosów, różnych, radykalnych i konserwatywnych, lewicowych i nacjonalistycznych. W Rosji jest kogo pytać o to jak sobie Rosjanie wyobrażają zmiany, przyszlość, życie. Bieda polega na tym, że mało kto w Polsce wie kogo z Rosjan o to pytać, Bratkowskiemu z Popowskim przyszły do głowy dwa nazwiska Lilii Szewcowej i Saszy Lipatowa. To są zasłużeni autorzy, blyskotliwi i inteligentni, ale te same pytania co im, winniśmy zadać także całej masie lnnych ludzi.
Od kilku miesięcy prowadzę blog „mediawrosji”. (wwww.mediawrosji.blogspot.com. Nasze możliwości są ograniczone, ale co jakiś czas publikujemy tam przekłady wyjątkowo ciekawych materiałów z rosyjskich mediów.
Zachęcam do lektury.
Już wkrótce niezwykle interesujące wystapienie byłego ministra finansów Aleksieja Kudrina na spotkaniu z inteligencją w Jekaterinburgu. Jest w nim mowa o reformach politycznych, gospodarczych, rosyjskich
elitach, rosyjskim federaliźmie, o gospodarce. Zdążymy z przekładem do poniedziałku, 13.01.
Blog „Mediawrosji”
wwww.mediawrosji.blogspot.com
Czytamy rosyjską prasę. Obserwujemy rosyjski Internet. Oglądamy rosyjską telewizję.
Za ostatnie kilkanaście-kilkadziesiąt lat cała polityka kierującego Stanami Zjednoczonymi izraelskiego ogona polega na skłócaniu, ryciu, fizycznym eliminowaniu pojedycznych osób czy wreszcie terrorystycznym napadaniu na całe państwa. Po to, aby zniszczyć jakiekolwiek przejawy zorganizowanej państwowości, rozbić jako-tako istniejące i działające mechanizmy w skali społeczeństw. Zamienić chociażby szczątkowe i ułomne zaczątki cywilizacji w horror pożogi, chaosu, sprowadzić wszystkich sąsiadów Izreala do poziomu barbarzyńców z neolitu.
Dlaczego taka polityka Izraela, czyli przedmiotu bałwochwlaczego uwielbienia niektórych przewidywalnych środowisk polskojęzycznych, środowisk schelbiających sobie uważaniem się za inteligenckie,- ma być dobra i wiernopoddańczo wspierana a opinia, że im mniejsza i słabsza Rosja to tym lepiej dla Polski uważana za niewłaściwą?
Dla Polski będzie świetnie, gdy Rosjan wódka, gruźlica i syfilis a także ich własna moralnośc radziecka wydusi do poziomu parunastu milionów. Im mniej tym lepiej. A najlepiej byłoby, gdyby po drodze ruska swołocz wzięła się jeszcze między sobą za łby. Dla Polski im gorsza rozróba w rusko-sowiecko-oligarchiczno-semicko rozkradanym burelu tym lepiej.
Nie się biali piorą tam po pyskach z czerwonymi, prawosławni z Żydami i ateistami, Rosjanie z mniejszościami, trzeźwi z pijanymi.
Należy uczyć się od starszych braci a nie koMPinować samodzielnie.
Idź sobie poKOmpinuj na stadion dobry człowieku. Pomyliłeś adresy.
Ten komentarz zostawiam jako świadectwo nędzy umysłowej części naszej Polonii. Jednocześnie za szowinizm i antysemityzm – autor dostaje dożywotniego bana.
Ban od takiego wiernego komucha, przez tyle lat liżącego dupę sowieckim okupantom Polski, do końca uniżenie noszącego w zębach legitymację złodziei i bandytów z pzpru (do dzisiaj brzmi ten skrót jak piardnięcie) to obowiązek każdego prawego Polaka.
Pokazywanie się na witrynie, która ma cokolwiek wspólnego z takim Polakożercą jak gnojek Marzyński, autor paszkwilu „Sztetl” jest rzeczywiście kompromitacją. Nie zauważyłem wcześniej z kim się tutaj zadają. Za autorytety ekonomiczne mają banksterów, jeszcze wczoraj zarabiających na życie wciskaniem wszystkim i każdemu kart kredytowych. „Rzetelny ekonomista” samo w sobie brzmi jak kiepski żart, ale plastic peddler pontyfikujący o zdrowiu ekonomicznym świata to taki sam żart jak „uczciwy dożywotni członek pzpru”.
Stary durniu, zdechniesz na wiele dziesiątek lat zanim ja umrę i szybko zabierzesz w swoją nicość te niby „poglądy” i zdolność do zabraniania czegokolwiek. Won do grobu, zbrodniczy komuchu z pretensjami do bycia inteligentem. Już nikogo w Polsce nie zamordujecie, czerwone skurwiele.
Taka „polonia” na pewno jest wspaniałą wizytówką dla naszego kraju. Spuść wodę po sobie człowieku bo nabrudziłeś. Już widzę jak sobie radzisz na tym zmywaku z takim pozytywnym nastawieniem do rzeczywistości.
Dawno nie przeczytałem tak skondensowanego zbioru komplementów pod własnym adresem. Zostawiam dla uciechy czytających; ale, oczywiście, tym tekstem Autor był łaskaw wpisać się na czarną listę tych, którzy w tym miejscu już nic nie napiszą. Staropolskie auf wiedersehen.
Raczej wyglada na to, ze gosc poklocil sie z zona i musial sobie upuscic… Nie przesadzajmy z tym antysemityzmem czy szowinizmem, gosc ogolnie nie bardzo wie o czym mowi.
Jednoczesnie, jak sie okazuje, pan redaktor biegle posluguje sie nowoczesna definicja antysemityzmu, vide:
http://www.state.gov/j/drl/rls/fs/2010/122352.htm
w ktorej pojecia Zyda i panstwa Izrael sa tozsame (choc nie jest jeszcze w niej oficjalnie uwzgledniony gest „quenelle” – tez rzekomo antysemicki).
Mam codzienny kontakt z rosyjskimi „turystami zakupowymi”, a takich w Trójmieście nie brakuje, bo i pociąg mamy bezpośredni do Kaliningradu i stateczki pasażerskie w sezonie codziennie pływają tam z Gdyni. Coraz więcej jest takich, którzy nie przyjeżdżają kupować „na handel”, lecz dla siebie. Gdyby nie język trudno byłoby ich odróżnić od innych. Dobrze ubrani, kulturalni, mniej wrzaskliwi od Niemców, są „normalnymi ludźmi”. Podkreślam to, bo ważne, że zwykli Polacy na ulicy to dostrzegają.
I to też jest pewien problem – postrzeganie Rosji i Rosjan za granicą, także u nas. Wśród polityków i to nie tylko wyznania prezessławnego pokutuje obraz albo ZSRR, albo jeszcze dawniejszej Rosji. Jeśli panowie piszecie o rosyjskiej inteligencji, to ona może mieć wpływ na przyszłość swojego kraju, choćby poprzez częstszą obecność za granicą, także w Polsce i powolne zmienianie wizerunku Rosjanina. Bo przyszłość Rosji zależy także w pewnym stopniu od jej odbioru w Europie i dalej.
Rosja ma swoich kłopotów powyżej uszu.Wszystkie bolączki FR są przedstawione w powyższym artykule i nie należy dokładać nowych.Przede wszystkim nie należy Rosji drażnić mieszaniem się w jej wewnętrzne sprawy aby nie dać jej powodu do próby rozwiązania własnych wewnątrzpaństwowych problemów na terytorium Polski – na przykład.Pamiętajmy, że Rosjanie to nie tylko wspaniali przyjaciele Sz.Panów Autorów artykułu.Rosjanie to także naród zarażony polonofobią – niestety nie są oni mniejszością.
Czy inteligencja i młodzi zmienią Rosję? Nie wiem.Jeśli będzie to zmiana radykalna to powstanie nowa dyktatura,w zmiany przy urnie nie wierzę bo i kandydatów do władzy dzisiaj nie widzę.
Jako rusofil powiem tak : trzeba cierpliwie czekać służąc przykładem.
Dobrze, że pojawiają się takie opinie o Rosji jak tutaj. Nienapastliwe i wyważone. Ale dobrze też, że głosy poparcia dla stanowiska rosyjskiego pojawiają się i w komentarzach pod artykułami np. na portalu Gazeta.pl, czy na stronach GW. (To przy okazji ukraińskiego bałaganu, przy czym niekoniecznie idzie to w parze z niechęcią do Ukraińcow.) Tak to wygląda, jakby docierało do części komentatorów, że każde państwo ma własne interesy, których pilnuje przede wszystkim. Dociera też świadomość, że nie jesteśmy tak bardzo powołani by uczyć innych demokracji, że niekoniecznie jesteśmy wzorcem kultury europejskiej, by krzewić go na wschodzie, ze nasze pokrzykiwania na Twitterze stają się marnym piskiem, gdy przyjeżdża do nas prawdziwy dyplomata, choć zza wschodniej granicy.
Szkoda tylko, że nadal pokutuje widzenie Rosji np. oczami Radziwinowicza, dziennikarza przywiązanego bezkrytycznie do swoich poglądów i obracającego się zapewne w wąskim kręgu podobnie myślących, bardzo „zintelektualizowanych” rozmówców. Szkoda, że tak mało reporterów jedzie gdzieś w „głubinkę”, by tam porozmawiać z grupą zwykłych ludzi, tak jak robiła to np. Pani Barbara Włodarczyk. Jej cykl „Szerokie Tory” jak żaden inny reportaż, przedstawiał życie takim, jakie jest, bez ocen, bez wywyższania się. Bardzo trafny jest także tytuł jej książki – „Nie Ma Jednej Rosji”.
Nie ma jednej Rosji, a więc należy strzec się wszystkich stereotypów zaszczepianych nam przez rusofobów i swego rodzaju nuworyszy, oczadziałych poczuciem swojej „europejskości” i rzekomej wyższości.
Żaden ze mnie znawca, ale mam z Rosją potężny problem – jest to olbrzymi kraj, o niezwykłych osiągnięciach zarówno gospodarczych jak i naukowych. A my, zapatrzeni w zachód, kompletnie nie dajemy posłuchy temu co tam sie dzieje. nie wiemy co tam się dzieje. A dzieje się. Nie podoba mi sie artykuł pana Bratkowskiego i Popowskiego. Nie zarzucam mu manipulacji czy ułomności w faktach. Ale wpisuje sie on w pewien sposób mówienia o Rosji który jak sądzę jest niesłuszny, by nie powiedzieć nieprawdziwy.
Patrząc na statystyki można widzieć drzewa a nie dostrzegać lasu. Osobiście nie widzę upadku Rosji – widzę wzrost je znaczenia międzynarodowego. Rosjanie, inaczej niz Polacy, nigdy nie zerwali kontaktów z Chinami, i choć Chiny rozwijają się dzięki amerykańskim ( a tak naprawdę korporacyjnym) inwestycjom, Rosja wie gdzie leży jej interes. To bogaty, różnorodny i wielojęzyczny kraj. Fakt że gdzieś w nim żyją muzułmanie nie oznacza że jest im bliżej do Talibów niż do Moskwy ( podobnie jak katolikom w Polsce bliżej jest chyba do Niemców niż do Watykanu – mówię o normalnych ludziach a nie o hierarchach. Tym jest bliżej do władz i pieniędzy).
Szalenie brakuje w mediach uczciwych i nienastawionych na prostackie politykierstwo analiz sytuacji w Rosji. Czym skutkuje taka sytuacja mieliśmy okazję sprawdzić w latach 90-tych kiedy w Polsce zrywano kontakty z Chinami ( oficjalnie z powodów ideologicznych, nieoficjalnie dlatego że zachód przejmował te rynki zbytu.) podczas gdy do Chin – oczywiście wyłącznie w celu obrony demokracji i Praw Człowieka – jeździła cała śmietanka dyplomatów z USA, Francji i Niemiec. Skończyło się tym, że obecnie to ich przemysł kooperuje z Chinami, a był ponoć moment kiedy Chińczycy szukali w Polsce kontaktów gospodarczych których im odmówiono .
Całkiem identycznie dziś ustawia nasza politykę Radosław Sikorski, co jak sądzę wynika z faktu że nie umie już myśleć dłuższymi niż 124 znaki zdaniami…
Pozwolę sobie podlansowac tu moje wypociny wkoło tego tematu: http://fiksacie.wordpress.com/2013/12/14/artists-use-lies-to-tell-the-truth-while-politicians-use-them-to-cover-the-truth-up/
Teza jest taka – W Polsce brak informacji co sie dzieje w Rosji, i tak naprawdę – nie wiemy i nie rozumiemy tego kraju. Przyjmujemy prostacką optykę „Imperium zła” narzucaną nam przez politycznych gówniarzy, podczas gdy nad naszymi głowami rozgrywają się procesy gospodarcze, polityczne i społeczne które zadecydują także o naszym losie w nadchodzących 30 latach…
Panie Kazimoerzu. Każdy ma prawo do własnej interpretacji otaczającej rzeczywistości. Dlatego wielkie dzięki za tę konstruktywną samokrytykę dotyczącą tekstu Autora i naszego, jakby nie było gówniarskiego jednobitowego stosunku do Rosji. Namawiam jednak szanownego Pana aby na chwilę zszedł z wyżyn swoich geopolitycznych horyzontów… I przeczytał tekst Pana Stefana Bratkowskiego. Bardzo polecam.
@Andrzej Pokonos – Nigdy nie odważyłbym sie tak nazwać tekstów osoby tak szanowanej i mądrej jak pan Bratkowski. Proszę zatem przyjąć do wiadomości, że zapewne z mojej winy, niewłaściwie odebrał Pan mój komentarz. „gówniarskiego jednobitowego stosunku do Rosji” – prosiłbym by czytać ze zrozumieniem. Jeśli muszę napisać to wprost -to za gówniarskie mam poczynania obecnego szefa MSZ. Jego „bezpardonowy antykomunizm” przenoszony na dzisiejszą Rosję sprawia, że Polska traci kolejne okazje na dobrosąsiedzkie gospodarcze stosunki z Rosją.Podobnych problemów nie ma natomiast pół świata w tym cala Europa układająca sobie z Rosją dobrze wszystko co tylko można. Jednocześnie historia i współczesność uczy, że „wyzwalanie Białorusi” wpisami na twitterze, niespecjalne prowadzi do czegokolwiek użytecznego, poza sytuacją w której mamy kłopoty z Rosją a Białorusini też nas nie chcą. Zamiast nieść Obronę i Wolność Narodom Świata, może lepiej – wreszcie, raz w histori – przynosić swojemu krajowi dewizy i miejsca pracy.
Dodam jeszcze że działanie Radka Sikorskiego w tym zakresie nawet nie podpada pod działanie „wynikłe z potrzeby serca” – po prostu spełnia oczekiwania „sojusznika” – ktoś musi grać „złego chłopca” żeby ktoś mógł grać rolę „dobrego”. Pytanie czy wpisy na twitterze tez za szefa MSZ pisze Charles Crowford?
Nie przekonuje mnie Pan. Albo nadal świadomie manipuluje używając negatywnego obrazu Radka Sikorskiego, ministra spraw zagranicznych. Czy świadomie pomijaj Pan negatywną rolę jaką odegrał Lech Kaczyński w stosunkach z Rosją pod koniec życia i w czasie rządów PIS? Do którego należy dodać rolę prezesa, jego brata, który użył kłamstwa smoleńskiego jako oręża politycznego przeciwko Rosji i polskiemu rządowi. To Panu nie przeszkadza. Zastanawiające. Minister ma prawo komentować bieżące wydarzenia. Polityka głaskania Rosji nic nam nie pomoże. Szkoda, że nie wspomniał Pan o roli, jaką tandem Tusk-Sikoraki odegrali w bezprecedensowym ociepleniu stosunków z Rosją po zimno wojennych stosunkach wywołanych głupią polityką PiS. Skończyło się na wizycie Putina na Westerplatte i na zaproszeniu premiera Tuska do Katynia na wspólne obchody rocznicy.
Czy mogło być lepiej? Oczywiście. Gdyby kunktatorstwo obydwy braci Kaczyńskich nie doprowadziło do tragedii w Smoleńsku. Widzi Pan źdźbło na twitterze ministra Sikorskiego. Nie widzi pan kaczyńskiej belki, która to ocieplenie wykoleiła.
Strategia ministra Sikorskiego wobec kluczowego problemu polskiej polityki zagranicznej: lawirowania pomiędzy Niemcami i Rosją polega na zbliżeniu z Niemcami i w miarę możliwości utrzymywaniu dobrych stosunków z Rosja. To najsensowniejsza wyjście.
Polska w oczywisty sposób ma inne cele strategiczne niż Rosja: nam zależy na niskich cenach ropy i gazu, Rosji na wysokich, Rosja chciałaby odbudować strefę wpływów, Polska stawia naNATO i UE. Oczywiście z Rosją warto robić interesy, ale to kraj na tyle zanarchozowany, iż bardzo naiwne jest przypuszczenie, iż kłanianie się Putinowi jest kluczem do sukcesu,. Wielka Brytania jak również Niemcy robią interesy z Rosją, a retoryka polityczna tych krajów jest silnie antyputinowska.
Jednym z narzędzi polityki rosyjskiej jest coś co psychologowie nazywają racjonalizowaniem: szukaniem na sile wytłumaczenia czegoś co albo jest przypadkowe , albo powody są zupełnie inne. Gdy np. Putin przyjechał do Polski na 70 obchody wybuchu II Wojny Światowej, jego wystąpienie było generalnie przyjazne wobec Polski. Tymczasem już następnego dnia w prasie rosyjskiej pojawiły się głosy, iż Polska lat międzywojennych to był kraj faszystowski i Rosja Sowiecka słusznie uderzyła na Polskę 17 września. Natychmiast pojawiły sie teorie starające się na siłę udowodnić jakiś ukryty powód, zamiast domyśleć się, że Putin dalece nie kontroluje wszystkich grup interesu w Rosji.
Nie rozumiem dlaczego antykomunizm miałby być czymś nagannym? A co z antyfaszyzmem? Czyżby nie godziło się krytykować stalinizmu i nazizmu?
Pozdrawiam
MaSZ
@BM,
odpuść im bo to nie jest ich wina.
Polonusi nie stają się antysemitami czy antykomunistami po wyjeździe z Polski.Ta postawa rodzi się w Polsce i w Polsce jest pielęgnowana i z Polski jest eksportowana.Kto to czyni – akurat ja nie powinienem wskazywać . Pan,Panie komuchu Bogdanie wie dla czego(?). Uprzejmie proszę nie traktować tego „komucha” jako epitet.Proszę mi wierzyć: nie mam pretensji do czasów minionych.Co przeszedłem to przeszedłem a dzisiaj za takie wpisy a szczególnie za ten ostatni ja Pana przepraszam bo idiota,który to naPiSał tego nie zrobi.Nie zrobi bo nie potrafi pięknie się róznić,nie potrafi pięknie się różnić bo jest zindoktrynowany przez ideologów „my wiemy bo my prafdziwe patryjoty” i przez -niestety polskie kościelne misje zagraniczne.
Wklejam poniżej link,proszę zobaczyć kogo przygarnia polski kościół w Paryżu.Dodam.że w pewnym mieście pięknej Francji uroczystości 11 listopada „zaszczycił obecnością” były konsul PRL figurujący w dokumentach IPN jako agent SB… Proszę sobie wyobrazić,że był zaproszony przez polskiego duchownego…
.
http://www.glos-katolicki.eu/component/pages/?view=article&numer=2014-01-12&artykul=15
.
http://www.glos-katolicki.eu/component/pages/?view=article&numer=2013-11-17&artykul=13
„używając negatywnego obrazu Radka Sikorskiego, ministra spraw zagranicznych.” – to on ma jakiś obraz pozytywny? Chyba nie mówimy o tej samej osobie. Brak uznania dla R.S nie ma żadnego znaczenia dla oceny wpływu Kaczyńskiego. Sikorski realizuje jakieś potrzeby własnego ego, zamiast realizować politykę kraju ustaloną przez Prezesa Rady Ministrów ( a jaki jest przepływ informacji między tymi dwoma panami widzieliśmy przy aferze Crowforda, oraz w sytuacji kiedy amerykańska ambasada wołała do raportu w sprawie ACTA polskich urzędników ).
Proponowałbym zwrócić także uwagę na fakt, że obecnie jesteśmy niemal całkowicie zależni od dostaw gazu z Rosji, że ta zależność nie zmieni się przez następne 20-30 lat, że żaden gaz łupkowy nie będzie od niego tańszy, oraz, że w 2035 roku skończą się opłacalne ekonomiczne złoża węgla w Polsce 9 i o ile wiem już podpisaliśmy wstępne umowy z Rosjanami na dostawę węgla z Rosji). Rosja jako rynek zbytu jest niezwykle atrakcyjnym obszarem na którym mamy pewne przewagi w postaci podobnej kultury i znajomości języka ( czego nie da się powiedzieć powiedzmy o Niemcach czy Francuzach). Można wskazać na wiele wad Rosyjskiej polityki, jednak pecunia non olet. Zajmować miejsce na rynku należy teraz, a nie za 20 lat kiedy będzie na to za późno. Putin jest najbardziej popularnym politykiem w Rosji, frekwencja wyborcza sięga 67%, wzrost gospodarczy na następny rok, co nazywane jest katastrof, ma wynieść 1,8% czyli więcej niż na „Zielonej Wyspie”. Warto to przemyśleć.
A Radek Sikorski – lepiej by zajął się czym na czym sie zna – np. 140 znakowymi doniesieniami ze świata.
Była sznsa na ropę z Norwegii, ale Leszek Miller to zablokował. Warto tomprzypominać. Jest pan uczulony na Sikorskiego, zatem żadna merytoryczna dyskusja tutaj nie może mieć sensu.
A to najlepszy minister spraw zagranicznych w Polsce od czasu odzyskania orzez nią niepodległości po I Wojnie Światowej.
@andrzej Pokonos – widzi Pan,ja też sądzę że ma Pan uczulenie na Kaczyńskeigo( którego nie wymieniłem, ale którego Pan przywołał, bez sensu zresztą ) nie robię z tego jednak Panu zarzutu, bowiem tematem jest kwestia oceny naszych kontaktów z Rosją i sytuacji w Rosji jako takiej w chwili obecnej.
Rzecz nie w tym by oceniać kto jest najlepszy czy najgorszy -o tym dowiemy się za 20-30 lat. Rzecz w tym, by dostrzec, że ulegamy emocjom ( zwłaszcza Pan, przyjmując optykę że trzeba chwalić każdego kto jest przeciw PiS), tymczasem trzeba liczyć pieniądze i mieć strategiczną wizję działania.
A’prppos – czy Pana ulubiony „najlepszy minister spraw zagranicznych w Polsce od czasu odzyskania orzez nią niepodległości po I Wojnie Światowej.” – ujawnia gdzieś na stronach MSZ założenia strategiczne takiej „polityki wschodniej”? Potrafi Pan podać link do OFICJALNEGO dokumentu?
Wystarczy poguglować, jest tego sporo na temat polityki wschodniej i stosunkach z Rosją.. Zalączam trzy linki z MSZ i sił zbrojnych:
Polityka wschodnia
http://www.msz.gov.pl/pl/p/msz_pl/aktualnosci/wiadomosci/informacja_ministra_spraw_zagranicznych_o_zadaniach_polskiej_polityki_zagranicznej_w_2013_roku
http://www.msz.gov.pl/resource/aa1c4aec-a52f-45a7-96e5-06658e73bb4e:JCR
http://www.msz.gov.pl/pl/polityka_zagraniczna/polityka_wschodnia/
http://www.psz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=39786
@KK: Załączyłem powyżej trzy linki z wielu które znalazłem poświęcone polityce wschodniej MSZ i polskich sił zbrojnych Jak się odleżą w moderacji, to polecam. Poza tym, że rząd Platformy spowodował znaczne ocieplenie w stosunkach z Rosją od samego porzątu sprawowania władzy, od 2009 roku z pomocą Szwecji Polska stworzyła zasady prowadzenia europejskiej polityki z krajami na wschód od Polski i południowego Kaukazu. To mądra inicjatywa i wynik przemyślanej działalności. Jesteśmy skazani na współistnienie z Rosją, Białorusią i Ukrainą. Najtrudniejszym sąsiadem jest tu oczywiście Rosja a polityka jednego surowca prowadzona orzez Putina moze puścić ten piękny i ciekawy kraj z torbami, co najlepiej skomentowal @MASZ w pierwszym komentarzu pod tekstem artykułu. Dużo zatem wody upłynie, zanim Rosja stanie się poważnym partnerem do robienia biznesu. Na razie ten wielki kraj stara się używać swoich zasobów do uzależniania byłych i obecnych satelitów. Każde rozwinięcie polskiego eksportu do Rosji napotyka co jakiś czas kontrę w postaci kontroli i ograniczeń. Pomimo to wzajemne obroty rosną a ruch przygraniczny rozwija się żywiołowo, dając sporo miejsc pracy i dobry zarobek naszym rodakom na północnym-wschodzie Polski. Nie jest zatem tak źle, jak Pan to maluje. A właśnie taki ruch orzygraniczny jest lepszy od dziesięciu ministrów spraw zagranicznych.
Część ocen, jak z gimnazjum: Rosja jest „be”, bo dba o swoje interesy, zamiast sprzyjać naszym…
Tragiczne wizje demografi rosyjskiej, oparte są na przekonaniu, że „naród”, to jest najwyższa wartość społeczna. I że jeśli wymrą na Syberii biali alkocholicy, a zamiast nich pojawią się żółci pracusie, to będzie okropne. A przecież migracje ludzi i zmiany społeczne są cywilizacyjną normą. Nie istniały by wspaniałe kraje USA, Kanada, państwa Am.Pd. gdyby nie najazd białej ordy z Europy…
Można by dywagować, czy pierwotni mieszkańcy tych krain mogliby stworzyć równie silne państwowości, ale przykład Afryki z jej etnicznym bogactwem jest mało zachęcający.
Czy Syberia wypełniona migrantami z południa i zachodu może się stać „Stanami Zjednoczonymi Azji”? Pewnie to utopia, ale czy taka straszna?
W sumie bardzo logiczne spostrzeżenia, Ratusie. Globalnie tak właśnie to wygląda na przestrzeni czasu. Problem w tym, że dziś dla Europy łatwiej układać się z podciętą Rosją niż mocarstwowymu Chinami, które dopiero rozpędzają się do dominacji w Azji i nie tylko. Już w tej chwili są więcej niż obecni na Bliskim Wschodzie, w Afryce i Ameryce Poludniowej. Zatem trudno mówić o Stanach Zjednoczonych Syberii, bo tam nie ma demokratycznych tradycji. Wejdą Chiny i nie koniecznie zatrzymają się na Uralu. Tak jak Niemcy parli na wschód, plemiona mongolskie atakowały zachód. I to też może się powtórzyć w wydaniu chińskim. Co czeka dzisiejszą Rosję, która jeszcze jakoś wiąże koniec z końcem jeśli załamie się rynek tradycyjnych paliw? Polityka Putina jest bardzo szkodliwa dla całej Rosji. Unia Europejska o tym świetnie wie, dlatego polityka wschodnia mówi o pomaganiu Rosji. Tak Rosja jak Ukraina i pewnie Białoruś nie mają tradycji drobnej przedsiębiorczości. A to podstawa bytu każdej demokratycznej gospodarki ze Stanami włącznie. Demokratyzacja Rosji czy innych wschodnich sąsiadów nie ma na celu odsuwania tego czy innego watażki aktualnie rządzącego. To wejście tych krajów w gospodarkę rynkową opartą na wyzwoleniu przedsiębiorczości obywateli właśnie. Jeśli do tego nie dojdzie, Azja wejdzie do Europy. I wtedy będzie kontynuacja scenariusza, o którym Pan wspomniał.
.
Ponieważ mam w rodzinie Inków, nie zgadzam się z poglądem że białe hordy stworzyły kwitnące kraje Ameryki Łacińskiej. To był jeden z tych najbardziej destrukcyjnych ataków w historii, wywracający w perzynę istniejącą wysoką kulturę. Inkowie rządzili tylko sto lat zanim konkwista zniszczyła ich państwo. Ale ci Inkowie podbijając tamte plemiona przejmowali kulturę podbitych i ją rozwijali wraz z technologiami. Coś tak, jak Rzymianie podbijający Grecję. Indiański żywioł w połydniowej Ameryce dochodzi do władzy. To są bardzo ciekawe narody, nastawione na edukację i rozwój.
@andrzej Pokonos – zatem poczekam z oceną aż te linki się pojawią. Co do bestialskich sankcji i szykan jakie Rosja nakłada na Polską żywność, zwrócę tylko uwagę, że „bracia Czesi” postępują całkiem podobnie – np. kiedy okazuje sie że „Polski ryz” jest skazony ołowiem. Generalnie tylko w Polsce Sanepid potrafi stwierdzić że używanie soli technicznej do zupy jest nieszkodliwe A WIĘC zgodne z prawem 😉
Czy Czechy to „kraj bandycki” prowadzący politykę uzależniania sąsiadów czy tylko w Polsce nie dba się o konsumenta a za granicą wprost przeciwnie?
Pan demonizuje Rosję.
Niech Pan nie wkłada w moje usta swojego populizmu. Bestialski? Gove me a break! Czesi to mali sąsiedzi, zawsze możemy się z nimi pokłócić. Ale to nasi przyjaciele i wiemy nawzajem co możemy się po sobie spodziewać. Interesy robi się z wielką Rosją.
„Dużo zatem wody upłynie, zanim Rosja stanie się poważnym partnerem do robienia biznesu.” – pan raczy żartować?
Dane dla Polski (za 2013 – http://www.eksportimport.eu/index.php/polska/172-aktualnosci/533-wzrosl-eksport-spadl-import):
-eksport – 61,6 mld €
-import – 62,2 mld €
Dziś – 1€ ~ 1,36$
Ze strony MSZ mamy taki cytat ( https://www.msz.gov.pl/pl/polityka_zagraniczna/polityka_wschodnia/stosunki_dwustronne_polityka_wschodnia/polska_i_rosja;jsessionid=212738B7E7C2962D906B93950BA666A3.cmsap1p?printMode=true) : „Rosja jest najważniejszym partnerem gospodarczym Polski spoza UE. W 2011 r. obroty handlowe były rekordowe i przekroczyły 34 mld USD. Eksport do Rosji wyniósł 8,539 mld USD a import 25,531 mld. W 2010 r. Rosja zajmowała 6 miejsce w polskim eksporcie i 2 miejsce w imporcie.” Około 30% kwoty polskiego eksportu to produkty rolnicze.
Dla przykładu oznacza to że 11 mld € z tych 61,6 mld € jakie eksportuje Polska to eksport do Rosji.
Tu (http://www.konferencja.edu.pl/ref8/pdf/pl/Kuspit-Lublin.pdf) ma Pan napisane że w Rosji roku 39% obrotu gospodarczego w 2001 dotyczyło UE. Od tego czasu Rosja przystąpiła do WHO i polepszyła swoją sytuację wewnętrzną ( tak, dzięki Putinowi). Sądzi Pan że obroty w wymianie z UE zmalały?
Gdzieś indziej z kolei napisano: „W I półroczu 2009 r. Rosja była —trzecim— co do wielkości naszym partnerem handlowym w imporcie oraz siódmym w polskim eksporcie – spadek o jedną pozycję w stosunku do 2008 r. Polska także zajmuje wysoka pozycję w rosyjskiej wymianie gospodarczej z zagranicą. Uwzględniając wartość obrotów nasz kraj jest dla Rosji piątym (obniżenie o jedno miejsce w porównaniu do br.) partnerem spośród krajów UE”
Rozumiem że wyprzedzają nas kraje uprzemysłowione: Niemcy, Francja, UK. Niechże będzie jeszcze Włochy. Potem MY. A Pan mówi że to nie jest „poważny partner gospodarczy”?
Panie, skąd Pan sie wziął?
Pan sobie lekką ręką, tyko dlatego że popiera pan fochy Radka Sikorskiego, pisze że to nie jest ważny dla nas gospodarczo partner? Chyba z tego samego miejsca co pożal się boże szef MSZ…
Odwraca Pan kota ogonem. To Pan zarzucił polskim władzom że nie robią cokolwiek aby zdobywać bezdenny rosyjski rynek. A tu Pan sam sobie zaprzeczył (czytając moje linki). Brawo! Demagogia sięga u Pana niebios (jeśli takowe istnieją).
Poważny partner jest wtedy, gdy można bezpiecznie otwierać u niego swoje filie przemysłu i usług. Jak dotąd skorumpowana gospodarka naszych wschodnich sąsiadów z Rosją na czele jest jedynie dostępna dla naszych „odważnych”. Sæ i tacy „Wokulscy” ale mogłoby być tego dziesięć czy sto razy więcej. Ani to normalny ani poważny rynek. I temu Pan nie może zaprzeczyć. Zgadzam się z Panem i nigdy nie zaprzeczałem, że to wielki rynek i szansa dla Polski.
@Andrzej Pokonos – ” To Pan zarzucił polskim władzom że nie robią cokolwiek aby zdobywać bezdenny rosyjski rynek.” – bo nie robią. Działania jakie podejmuje Sikorski zmierzają wprost do kłopotów z Rosją ( np. spieranie wątpliwej jakości opozycji na Białorusi, tylko dlatego że tego wymaga interes USA). Polskie władze robią w tych sprawach znacznie mniej niż by mogły, a na pewno niż powinny. Powinniśmy zabiegać jak się tylko da by Rosja przez nas budowała kontakty z zachodem. Powinniśmy ułatwiać wymianę naukową. Bez najmniejszych problemów robią to Niemcy, Francuzi. Nasi politycy sa nieskuteczni bo sa zacietrzewieni i nastawienie ideologicznie, no i poza tym, reprezentując jak Sikorski, interesy obcych krajów, a nie Polskie, nie sa dla Rosji, która ma ambicje geopolityczne, warci uwagi. nie rozmawia się z lokajem jak ma się telefon do Obamy i z nim omawia sie sprawy bezpośrednio.
Pana linków nie widziałem kiedy pisałem mój komentarz, pojawiły się później – zresztą co za różnica – po co podaje Pan linki których Pan nie czyta? ( przecież gdyby Pan czytał, nie nazwał Pan by Rosji „niepoważnym partnerem gospodarczym” Polski.
Słuchając pana można by odnieść wrażenie że 11 mld euro to dla pana drobiazgi w portfelu.
Najpierw niech Pan przeczyna moją odpowiedz powyżej zamiast stawiać minusy. Dlaczego Rosja jest dla mnie niepoważnym partnerem politycznie i gospodarczo. A skoro zarzuca Pan Sikorskiemu reprezentowanie interesów amerykańskich, to czyje interesy Pan tak intensywnie tu wspiera? Nie ma Pan Racji i używa polulistyczną retorykę. Nikt Panu nie broni jechać do Rosji i robić tam interesy. Życzę powodzenia.
@Andrzej Pokonos – „A skoro zarzuca Pan Sikorskiemu reprezentowanie interesów amerykańskich, to czyje interesy Pan tak intensywnie tu wspiera?” – proszę Pana, zawsze, tylko i wyłącznie, Polskie. Interesem Polski jest mieć dobre kontakty gospodarcze. Walką o demokrację w Rosji, najlepiej by zajęli się Rosjanie. To kraj o wielkiej kulturze i nie widzę powodu by Polacy mieli traktować ich z wyższością i wskazywać jakieś „rozwiązania problemów” które i tak zresztą poniosą fiasko. Zamiast uzdrawiać politykę w Rosji, proponuję zacząć od własnego podwórka. Zaangażowanie Sikorskiego w sprawy amerykańskie jest przysłowiowe, zbudowało nam opinię piątej kolumny USA w UE i wiedzie od fiaska do fiaska ( wizy? obrona przeciwrakietowa? Czy Pan zauważył fakt że Obama w Polsce pojawił się tylko dlatego że amerykańskie firmy chciały nam sprzedać technologię wydobycia gazu łupkowego? Dla USA jesteśmy kompletnie nieistotnym krajem w Azji. Nie wiem ile razy amerykanie muszą dać nam to pokazać byśmy to wreszcie pojęli )
„Dlaczego Rosja jest dla mnie niepoważnym partnerem politycznie i gospodarczo.” – rad bym usłyszeć wyjaśnienie. Jakieś liczby? Statystyki? Np. że nie wywiązują sie z dostaw? Albo że nie płacą? Bo Pan nic na ten temat nie napisał, za to popisał sie Pan przekonaniem, że 11 mld € nie ma dla Pana znaczenia.
Czy może kiedyś przez chwilę przemknęło Panu przez głowę, że jak oni wprowadzają kontrolę importu z Polski, to może dlatego że nasi biznesmeni są nieuczciwi? Albo że żywność z Polski rzeczywiście nie spełnia standardów? Przykład Czech które postąpiły tak samo i sanepidu który ma w gdzieś że można dodać do żywności środki nieprzeznaczone do celów spożywczych w kraju – jest chyba całkiem znaczący? A może to wszystko kłamstwa?
To sa pytania retoryczne.
Proszę wybaczyć, ale jeśli nie ma Pan merytorycznie nic więcej do dodania, to z mojej strony byłoby na tyle.
Panie Andrzeju, a wziął pan pod uwagę cenę tego legendarnego już gazu z Norwegii? Bo z tego, co wtedy mówiono, był droższy.
Co do oceny R.S. Zgadzam się z pańskim adwersarzem. To wybitnie niepoważna osoba, która nie dorosła do stanowiska.
Panie Kazimiezru. Zaczął Pan od krytyki słabych obrotów z Polski z Rosją. Ale szybko przyznał, że te obroty są ogromne. Zatem nie jest tak źle jak wyraził to Pan na początku swoich wpisów. Nie jest także prawdą, że dziś postrzegamy Rosję jako imperium zła. To bujda. Nawet na Studio Opinii pojawia się sporo doniesień o dzisiejszej Rosji.
Jest problem nieprzewidywalności Rosji, która traktowała nas w ub dekadzie per noga. Po prostu inaczen są traktowane przez Rosję kraje starej Europy a inaczej „bliska zagranica”, do której Rosja nie ukrywa pretensji. Dopiero jak Unia Europejska stanęła murem za Polską (w 2007 r?) Rosjanie przestali szykanować polski handel. Nie zaprzeczy Pan, że to Polityka Tuska i Skorskiego spowodowała potem bezprecedensowe ocieplenie. Dlatego przywołałem negatywną robotę Kaczyńskich w demolowaniu polityki zagranicznj względem Rosji.
Myślę, że niepotrzebnie zanegował Pan na początku stopień zaangażowania i wielkość wzajemnych obrotów. Stąd taka a nie inna reakcja z mojej strony.
Co do Stanów. Musimy pamiętać kto dał Polsce wolność orawie sto lat temu. Bez inicjatywy prezydenta Wilsona bylibyśmy do dziś jakimś condominium, o czym idiotycznie kłamie Kaczyński & ska. Polityka to gra interesów. My jesteśmy szaraczkiem, który pierszy raz się odbił tak od Niemców jak i od Rosji. To nasze pięć minut. Myślę, że rząd premiera Tuska wykorzystuje to. Na oceny orzyjdzie (Panie Jerzy Łukaszewski) poczekać dobre pokolenie.
Dla złagodzenia tonu dyskusji dodam, że obaj zgadżamy się po wszystkich naszych tekstach, że z obrotami z Rosją nie jest tak źle. Ale musimy być czujni, bo oni nie śpią i prowadzą także swoje interesy względem nas, nie pomijając harcowników generałów wypowiadających nienawistne względem Polski formuły znacznie częściej niż tweety Sikorskiego.
@Andrzej Pokonos – „Zaczął Pan od krytyki słabych obrotów z Polski z Rosją. Ale szybko przyznał, że te obroty są ogromne.” – nie chodzi o to jakie są, ale o to by były 2-3 razy większe, najlepiej dzięki naszej produkcji kupowanej przez Rosjan. Rynek Rosyjski jest dla Polski atrakcyjny z wielu powodów, także i z tego że przy relatywnie niskiej stopie życia w tym kraju, mamy pewne szanse konkurować naszymi produktami z produktami państw rozwiniętych. Nie bez znaczenia jest także fakt, że pochodzimy ze wspólnego kręgu kulturowego.
„Co do Stanów. Musimy pamiętać kto dał Polsce wolność orawie sto lat temu. ” – w kontekście gospodarczym? pan żartuje prawda? Uważa Pan że np. powinniśmy podpisywać nonsensowne umowy i pozwalać sie USA z nich nie wywiązywać ( offset? o tym jak w ramach offsetu USA sprzedało nam 2 4-godzinne rozmowy telefoniczne w cenie 4 milionów dolarów pisał na łamach Studia Opinii Pan Leszczyński, proszę sobie odnaleźć. ), bo 100 lat temu Paderewski zdołał przekonać Wilsona że istnienie Polski jest w interesie zachodu? W ostatniej wojnie zginęło 6 milionów Polaków, co było kosztem owej, odzyskanej 100 lat temu niepodległości – jako że właśnie taka była rola Polski – oddzielić bolszewizm od Europy Zachodniej. Paradoks polega na tym, że owa hekatombę spowodował kraj zachodnioeuropejski. Skoro Pan chce pamiętać o jednym, dlaczegoż nie pamiętać o drugim – kto załatwił na Jałtę i 40 lat niewoli? Czy aby USA nie odegrała w tej zabawie pewnej roli? Czy Pan wie co to był ( a właściwie jest) imperializm? Konstrukcja polityczna odpowiedzialna za 2 wojny światowe. Polska w tej konstrukcji była taką samą zmienną w równaniu jak niepodległe Kongo czy Czechosłowacja. Generalnie zresztą pisanie o tym jest bzdurą – bo obecnie mówimy o gospodarce, a nie o polityce historycznej tak ulubionej przez nieudaczników. Nic takiego nie istnieje. narody nie mają sumień ani sentymentów. narody mają interesy – im prędzej w Polskiej polityce zagranicznej zapanuje tego świadomość, tym lepiej dla wszystkich nas i naszych sąsiadów. Zabawne ze stawia Pan taryfę ulgową dla kraju które obecnie jest największym zagrożeniem dla stosunków międzynarodowych – kto wie jak rozstrzygnie sie kryzys jaki wywołała NSA i szpiegostwo USA. Pan zdaje sobie sprawę że Obama jest obecnie właściwie bezsilny w stosunku do resortów siłowych we własnym państwie? Historia zna kilka niezwyciężonych imperiów które padły pod ambicjami władzy koterii i walk wewnętrznych.
Wracając do rzeczywistości – obroty handlowe z USA mamy mizerne. Rosja jest znacznie ważniejszym gospodarczo partnerem. Nikt nie każe nam Rosji lubić czy popierać politycznie. Ale demonstrować polityczną kontestacje dla tego kraju, przez osoby odpowiedzialne za dyplomację jest głupotą. Za którą płaci nie Radek z własnej kieszeni, ale Polski podatnik niższym, niż potencjalnie mógłby być, wzrostem gospodarczym. Zamiast wspierać bzdurne i szkodliwe oczekiwania lobbystów z rozmaitych Lewiatanów, by obniżać podatki i ułatwiać dalszy wyzysk ludzi na umowach śmieciowych, może Radek ruszyłby swoje 4-ry litery i bywał w Rosji zawsze wtedy, jak pojawia sie tam ważny przetarg, by wspierać polskich producentów i eksporterów? Tak obi cały świat, by przypomnieć wizytę Kerryego ( https://studioopinii.pl/maciej-tekielski-jak-sikorski-o-sikorskym/). Kerryemu opłaca sie przylecieć do polski by lobbować w przypadku przetargu o wartości około 25 miliardów euro/dolarów. Jaka jest kwota przetargów za którymi lobbował Radek Sikorski ZA GRANICĄ? ( bo że lobbuje by kupić amerykańskie śmigłowce w Polsce to jak sadzę wiemy. Pytanie jaki w tym zysk Polski?)
Dlatego zostawmy politykę w stosunku do Rosji a rozmawiajmy o gospodarce.
Miejmy nadzieję, że handel z Rosją będzie się nadal szybko rozwijał. Niekoniecznie jest rolą ministra spraw zagranicznych aby do tego namawiać Rosję, mamy też ministra gospodarki, który lepiej powinien się znać na tym procederze i naszej ofercie. Z tego co Pan mówi Kazimierzu, chciałby Pan aby cała gospodarka zaczęła pracować na handel z Rosją, uzasadniając to małymi wymagania i tamtego rynku. To miraż. Ja w tym nie widzę ani interesu na dłuższą metę ani w związku z tym priorytetu. Lepiej, aby Polska skupiła się na rozwijaniu nowych technologii i aby w tym być konkurencyjną. Bo to się sorzeda wszędzie. Także w Rosji.
Rosja dziś to jeden znak zapytania. Albo przepadnie z powodu wyczerpania surowców, albo wyzwoli się z rządów oligarchów, ale wtedy nie będzie kupować niekonkurencyjnych technologii.
Andriej Konczałowski: Co raz bliżej dna !
http://media-w-rosji.blogspot.com/2014/01/andriej-konczaowski-co-raz-blizej-dna
Rosja znalazła się na skraju przepaści. Ludzie wykształceni, myślący, zatroskani losem ojczyzny znajdują się w przerażającej mniejszości. Od kilkuset lat naród pogrążony jest w feudalnej śpiączce. Rosji potrzebny jest nowy przywódca na miarę Piotra Wielkiego – w artykule opublikowanym w wydawnictwie sieciowym AdMe.ru alarmuje wybitny reżyser filmowy Andriej Konczałowski.
Blog MediawRosji
http://media-w-rosji.blogspot.com/
Czytamy rosyjską prasę. Obserwujemy rosyjski Internet. Oglądamy rosyjską telewizję.