Podziwiam wirtuozerię, z jaką Leszek Szaruga dokonał przekładu wiersza Josifa Brodskiego „Na niepodległość Ukrainy”, bo spojrzawszy na polski tekst, sięgnąłem najpierw po oryginał, by mieć punkt odniesienia. Moim pierwszym wrażeniem była nieprzekładalność poetyckiej materii, utkanej przez Brodskiego – budowane przez autora napięcie emocjonalne wspiera się na alegoriach, często nader wyrafinowanych, mimo że pisanych językiem bardziej niż potocznym, bo wręcz grypserą z domieszką lekko podrasowanych słów ukraińskich, np. карбованец(ь) -rubel i ożywionymi archaizmami. Mając do czynienia z takim materiałem, z bezgraniczną niemal leksykalną szczodrością i jędrnością narracji, tłumacz porusza się po polu minowym i potknięcia są nieuniknione.
Problemem jest cena, jaką można jeszcze zapłacić za dochowanie wierności oryginałowi gdy chodzi o rytm, melodię i podstawowe linie tematyczne wiersza. Problemy są tym większe, im doskonalszy jest oryginał. Dopiero mając do czynienia z poezją wysokiej próby, każdy tłumacz, choćby nie wiedzieć jak tęgim sam jest poetą staje przed dylematem, znanym w filozofii pod nazwą „Statek Tezeusza”. Gdy w statku wymienia się belkę, potem drugą, szóstą, jedenastą, pięćset siedemdziesiątą síódmą, tak że na końcu wszystkie belki zostaną zastąpione innymi – to czy mówimy jeszcze o tym samym statku, czy z zupełnie innym obiekcie pływającym?
W większości przypadków autor przekładu „nie przepłacił” – znalazł trafne polskie zamienniki dla dla leksykalnych szyfrów Brodskiego, niekiedy nawet przybliżając z elegancką skromnością trudno zrozumiałe fragmenty:
Ступайте от нас в жупане, не говоря – в мундире,
По адресу на три буквы, на стороны все четыре.
Idźcie strojni w żupany, by nie rzec – w mundury,
W rosyjskie trzy litery, w świata cztery strony.
Owo „po adresu na tri bukwy” byłoby niezrozumiałe bez dodanie słowa „rosyjskie”, bo ten powszechnie (nad)używany w Rosji i w Polsce obscenizm ma w poprawnym polskim zapisie cztery litery, mimo że często bywa pisany z pominięciem pierwszej spółgłoski.
Nie wszędzie jednak tłumacz porusza się w materiale z taką zręcznością. Polski przekład zrobiony jest na podstawie zapisu z wieczoru poetyckiego w Queen College w Nowym Jorku w roku 1994, po trzech latach od prawdopodobnej daty napisania i na dwa lata przed śmiercią noblisty. Zapis ten był najprawdopodobniej pierwszą wersją utworu. Później miała powstać następna wersja, o czym świadczą przypisy w późniejszych tekstach. Wiersz (poemat, jak wolałbym go nazwać, abstrahując od objętości utworu) nie został nigdy opublikowany i znany jest z prywatnych zapisów, krążących po Internecie już po śmierci poety.
Zmiany nie sięgają głęboko i często mają charakter wręcz kosmetyczny, nie ma zatem wielkiego znaczenia którą wersją poematu się posłużył. W poprawionym tekście Brodskiego Lenin nie jest wymieniony z nazwiska. wystarczy odniesienie do jego maniery mówienia, by rosyjska publiczność wiedziała o kogo chodzi. W odczuciu przeciętnego Rosjanina graserowanie demaskuje żydowską proweniencję człowieka dotkniętego tą wadą wymowy. „Wódz rewolucji” był często oskarżany o wszelkie występki, jak szpiegostwo na rzecz Niemiec. Zarzucano mu również rozmaite niedostatki, jak plamy na prawosławno-słowiańskim rodowodzie.
Najważniejszą jednak wpadką jest wyraźne przeinaczenie tekstu, prawdopodobnie gwoli zachowania rytmu – i tutaj cena autor przekładu już „przepłaca”:
Горькой вошни карбованец, семечки в полной жмене.
Не нам, кацапам, их обвинять в измене.
Сами под образами семьдесят лет в Рязани
С сальными глазами жили как каторжане.
W polskiej wersji wygląda to:
My sami, tak jak oni siedem lat w Riazaniu
Katorgi smak czuliśmy żyjąc na wygnaniu.
Siedem lat, to może być „smuta”, okres „błędów i wypaczeń” systemu władzy. Siedemdziesiąt lat, to totalne zanegowanie rzeczywistości politycznej. Jak powiadają w Odessie – dwie wielkie różnice…
Nie to jednak jest najważniejsze. Podziwiając Leszka Szarugę za translatorski kunszt – jedną z wielu jego umiejętności, jestem pełen wątpliwości co do sensowności jego wywodu, poprzedzającego przyswojenie polskiemu czytelnikowi ten epizod twórczości Brodskiego. Wbrew temu, co sugeruje tłumacz poemat Brodskiego nie dowodzi właściwie niczego, a już w każdym razie nie tego, o czym Szaruga chce przekonać czytelnika. Kiedy noblista pisze, że na łożu śmierci umierający Ukrainiec prędzej zwróci się w stronę Puszkina, niż Szewczenki, nie ma w tym politycznego zamysłu. Cały poemat jest kreacją artystyczną, a nie polityczną, jak sugeruje tłumacz. Zaświadcza o tym autor szkicu o Brodskim Keith Gessen, w opinii którego autor poematu dokonał wyjątkowego dla siebie aktu autocenzury, po to, by nie wywoływać dyskusji politycznej na rosyjsko-ukraińskie tematy. Z tego samego powodu odstąpił on od opublikowania tekstu. Esej tłumacza nie zostałby napisany, a już w każdym razie, nie w taki sposób, gdyby nie wydarzenia ostatnich miesięcy na Ukrainie.
Pokusa nadania wydarzeniu artystycznemu politycznego wymiaru okazała się zbyt duża, by się jej oprzeć, choć nauczycielowi akademickiemu (którym również jest Leszek Szaruga) niezbyt to przystoi.
O poemacie Igora Biełowa, który ma wesprzeć polityczne aspekty wywodu autora eseju i tłumacza, nie ma się nawet ochoty wspominać. Można porównywać dzieła mniej lub bardziej równorzędne. Różnica między przejmującym poematem Brodskiego, a zwersyfikowaną publicystyką Biełowa odbiera porównaniu wszelki sens.
natan gurfinkiel
appendix:
Иосиф Бродский. На независимость Украины
Дорогой Карл XII, сражение под Полтавой,
Слава Богу, проиграно. Как говорил картавый,
Время покажет „кузькину мать”, руины,
Кость посмертной радости с привкусом Украины.
То не зеленок – виден, траченный изотопом,
Жовто-блакытный Ленин над Конотопом,
Скроенный из холста, знать, припасла Канада.
Даром что без креста, но хохлам не надо.
Горькой вошни карбованец, семечки в полной жмене.
Не нам, кацапам, их обвинять в измене.
Сами под образами семьдесят лет в Рязани
С сальными глазами жили как каторжане.
Скажем им, звонкой матерью паузы метя строго:
Скатертью вам, хохлы, и рушником дорога.
Ступайте от нас в жупане, не говоря – в мундире,
По адресу на три буквы, на стороны все четыре.
Пусть теперь в мазанке хором гансы
С ляхами ставят вас на четыре кости, поганцы.
Как в петлю лезть, так сообща, суп выбирая в чаще,
А курицу из борща грызть в одиночку слаще.
Прощевайте, хохлы, пожили вместе – хватит!
Плюнуть, что ли, в Днепро, может, он вспять покатит.
Брезгуя гордо нами, как оскомой битком набиты,
Отторгнутыми углами и вековой обидой.
Не поминайте лихом, вашего хлеба, неба
Нам, подавись вы жмыхом, не подолгом не треба.
Нечего портить кровь, рвать на груди одежду,
Кончилась, знать, любовь, коль и была промежду.
Что ковыряться зря в рваных корнях покопом.
Вас родила земля, грунт, чернозем с подзомбом,
Полно качать права, шить нам одно, другое.
Эта земля не дает, вам, калунам, покоя.
Ой, ты левада, степь, краля, баштан, вареник,
Больше, поди, теряли – больше людей, чем денег.
Как-нибудь перебьемся. А что до слезы из глаза
Нет на нее указа, ждать до другого раза.
С Богом, орлы и казаки, гетьманы, вертухаи,
Только когда придет и вам помирать, бугаи,
Будете вы хрипеть, царапая край матраса,
Строчки из Александра, а не брехню Тараса


Ale ta pokusa istnieje. Przypominam sobie dyskusję nad kanonem lektur szkolnych za Giertycha. Wtedy też zwracano uwagę na lektury, które dałyby się wykorzystać w aktualnej polityce historycznej.
A od czego zaczął się marzec 1968?
Dzięki za udostępnienie tekstu w orginale. Dobrze, aby częściej pokazywać takie teksty. Mamy sąsiadów, których ani nie rozumiemy, ani nie umiemy czytać. A to pierwszy krok do zbliżenia. Nie bardzo przemawia do mnie argumentacja, że Brodski nie obraża tu Ukraińców. Użycie słowa Chachły ma dla mnie negatywny wydźwięk.
Горькой вошни карбованец, семечки в полной жмене.
Не нам, кацапам, их обвинять в измене.
Сами под образами семьдесят лет в Рязани
С сальными глазами жили как каторжане.
Moim zdaniem i doslownie:
Gorzki jest wasz karbowaniec,(to tylko)pelna garsc ziaren slonecznika w dloni
Nie nam kacapom winic ich ???
Samismy przez siedemdziesiat lat w Riazaniu
Ze lzami slonymi od lez zylismy jak katoznicy.
Przepraszam,ze osmielam sie sie … Ale tak to nalezy rozumiec – moim zdaniem.
PS.
A moze?
Горькой вошни карбованец(..)
Gorzki WSZAWY karbowaniec … od вош – wesz…
Czytam,czytam… Jakze to jest ciagle aktualne!
ten tekst brodskiego jest znakomitą lekcją pokory dla wszystkich nas, którym się zdaje, że dobrze znają język rosyjski.
cytowany przez pana fragment jest jednym ze wspomnianych potknięć tłumacza.
filologicznie pańskie tłumaczenie jest bliższe oryginałowi, ale pozostaje jeszcze rytm i melodia wiersza. w przekładach poezji pierwszą ofiarą zawsze jest dosłowność. konieczne odstępwstwa kompensowane są znalezieniem trafnych zamienników w duchu języka na który dzieło jest tłumaczone. podtrzymuję nadal opinię, że leszek szaruga wywiązał się z zadania znakomicie (nie licząc pojedyńczych wpadek, nieuniknionych w takiej sytuacji.
ten fragment:
Горькой вошни карбованец, семечки в полной жмене(…) brzmi u szarugi:
Gorzki wszy karbowaniec, ziarnek w garści pełno(…)
nie jest to precyzyjne oddanie oryginału, ale wyraz „wosznia” nie ma jednowyrazowego polskiego odpowiednika. wyraz jest „blatnoj” tzn. pochodzi z grypsery i najbliższym oryginałowi znaczeniem byłaby zawszona ciżba(tłum) – czyli: gorzki rubel zawszonej ciżby(…) dalej są to już ustępstwa na rzecz rytmu i melodii, bo i tak wiadomo, że w rosji (przedtem w ZSRR) je siȩ prażone pestki słonecznikowe co natychmiast rzuca siȩ w oczy na chodnikach ulic rosyjskich miast…
owo „wszy karbowaniec” jest – jak sądzę- jednym z mniej udanych zamienników w tym tłumaczeniu.
ale nie narzekajmy zanadto. nawet w przekładach prozatorskich trudno jest sobie poradzić. gdy język oryginału jest zwięźlekszy od polszczyzny. dobrym przykadem jest tutaj wydana wiele lat temu przez PIW w „serii jednorożca”, książeczka Davida Garnetta,której angielski oryginał ukazał się w roku 1922 i zyskał rozgłos w całym świecie. Ta opowieść: „lady into fox” wyszła po polsku pod tytułem: „niezwykła historia o pani zamienionej w lisa”.
Panie Nathanie.
Wlasnie tak!Pan ma racje.
Moim pierwszym mowionym i czytanym byl j.polski /m.in.z ksiazeczki do nabozenstwa/.Pierwszym szkolnym jezykiem byl wlasnie rosyjski.Dzisiaj znam trzy inne jezyki / dobrze w mowie i „mniej dobrze” w pismie/ ale na tlumaczenie symultatywne (?) nigdy nie wyrazilbym zgody.
Najgorzej wychodzi mi tlumaczenie dowcipow.Wtedy jedni pytaja „czemu oni nie smieja sie” a drudzy pytaja ” z czego oni sie smieja”.
Szanowny Panie Nathanie.
Oto co znalazlem na rosyjsko-jezycznym portalu… Troche obok tematu watku ale za to jakie smieszne.
Najpierw link:
http://www.echo.msk.ru/news/1343058-echo/comments.html#comments
*
A teraz jeden z komentarzy:
*
„в начале девятнадцатого века вопрос засорения русского
языка иностранными (в особенности французскими) словами стоял очень
остро. Многие дворяне вообще на французском говорили лучше, чем на
русском. Ну, и конечно тогда были свои борцы за чистоту родного языка.
В частности, против засилья иностранных слов выступал адмирал Шишков.
Он настаивал на том, что всем иностранным словам можно, и нужно,
придумать русский вариант, замену. Так, вместо слова «галоши» он предлагал
ввести слово «мокроступы», а вместо слова «тротуар» – «топталище». Слова,
как вы сами видите, временами, получались весьма комичными, и совершенно
не прижились в русском обществе. Над Шишковым даже подшучивали: тогда
была очень распространена присказка, что по-русски правильно говорить так:
«Хорошилище идет по гульбищу из позорища на ристалище». Ну как, хороша
фраза?
А означала она следующее: «Франт идет по бульвару из театра в цирк».
А на свои места все расставило время. С одной стороны русский язык
вобрал в себя все те же галоши и тротуары, ну или, например, кофе. А с
другой, очень многие французские слова, которые в девятнадцатом веке
практически полностью заменили российские аналоги со временем из языка
ушли, или стали малоупотребимыми.”
http://www.stihi.ru/2010/07/28/4417
**********************
автомобиль = абсолютно недопустимо – обе составляющие иностранного происхождения
по-русски, правильно так :
телега, ехающая при помощи цепей, соединённых с колёсами и с крутилкой-мельницою от нагретых паров оной и крутиться вельми шибко, доставляя болтунов сановных на толковище с целью изрекать блажь несусветную.
w każdym niemal kraju przychodzi moment szaleństwa, kiedy puryści językowi zdobywaj ą jeżeli nie władzę, to przynajmniej duże wpływy.
ekstremalnym przykładem są czechy w 19. stuleciu, kiedy ruch odrodzenia narodowego rozprzestzenił się na język i stąd hudba, divadlo, letadlo, tajemnik, vstupinka, jizdenka itp…
u nas szkody byly mniejsze, ale widzialem jakieś sztuczydlo wydane drukiem. autor, fanatyl prasłowiańszczyzny napisal t ;e dramę w pięciu aktach, co zznaczył w podtytule jako „dziejawę w pięciu odmroczach”…
rosyjski jest najbardziej zachwaszczony wyrazami tatarskimi i tureckimi, fala zapożyczeń z języków zachodnioeuropejskich przyszła znacznie później,,,
u nas szkody byly mniejsze, ale widzialem jakieś sztuczydlo wydane drukiem. autor, fanatyl prasłowiańszczyzny napisal t ;e dramę w pięciu aktach, co zznaczył w podtytule jako „dziejawę w pięciu odmroczach”…
JESZCZE RAZ, BO TO CO W POŚPIECHU NAPISALEM JEST NIEZROZUMIALE:
u nas szkody były mniejsze, ale nie obeszło si;e bez nich. widzialem jakieś sztuczydlo(nazwy już nie pomnę) wydane drukiem. autor – fanatyk prasłowiańszczyzny napisal tę dramę w pięciu aktach, co zaznaczył w podtytule jako „dziejawę w pięciu odmroczach”. prawłowiańska pasja nie oszczędziła jego własnej rodziny. miał trzy córki, którym nadał imiona: dargorada, dobrowoja i trawomira. wiem o tym, ponieważ jedna z dziewczyn była zaprzyjaźniona z moją żoną.
Jak milo z Panem gawedzi sie.
*
Francuzi kilka lat temu zaczeli „wypierac anglicyzmy”.Na szczescie w pore zreflektowali sie.Teraz poprawiaja klasykow.Nie tak dawno przejrzalem „Les Misérables” Victora Hugo – lektura wnusi.Prosze sobie wyobrazic,ze nie znalazlem fragmentu scenki z mloda Arabka,ktora poskarzyla sie ojcu,ze jej maz ja spoliczkowal.Na co ojciec zapytal „w ktory policzek” a potem dal jej klapsa w drugi i powiedzial:
-„Powiedz mezowi,ze za to,ze on uderzyl moja corke w lewy policzek ja uderzylem jego zone w prawy” – cytuje z pamieci.
Panie Nathanie,nie ma tego w aktualnym francuskim wydaniu. Sprawdzilem w polskim tlumaczeniu ” Nedznikow” , jest. Poprawnosc polityczno – spoleczno -raso – itd.,itp.,etc. wazniejsza od oryginalu… O tempora!O mores!