Polska dla Polaków

2017-11-12.

Tym to niby-Polakom, którzy w Święto Narodowe darli mordy o tym, jak kochają Ojczyznę tekst ten przekazuję.

Co prawda wiem, że ich niczego nauczyć nie można. Głupota i nienawiść rodzi się w chorych mózgach karłów. Jednak milczenie na ten temat oznacza, że się ich boimy. Zalęknionego zdepczą w pierwszej kolejności.

W ich drużynie są i tacy, którzy noszą państwowe teczki i urzędowe emblematy. A to już krok do nazizmu w skali państwa.

Polska dla Polski! Precz z nie-Polską w Polsce! Identyfikowanie nosicieli nienawiści jest tak proste i łatwe, że nie ma nawet potrzeby, aby wskazywać ich palcem. Wcale nie chowają się gdzieś tam za podwójną gardą. Bojówki ultranacjonalistyczne maszerowały ulicami Warszawy i innych miast w święto niepodległości. Dziadek czyli Józef Piłsudski w grobie się przewracał. Jan Paweł też.

Aby nieco rozjaśnić zaczadzone umysły wymienię Żydów. Polskich Żydów. Polskę kochali. Dla Polski żyli i ją budowali. I ginęli.

Zacznę od poetów. Żona Wieszcza Adama, Celina Szymanowska wywodziła się z frankistowskiej rodziny (frankiści byli żydowską sektą, która przyjęła chrześcijaństwo). „Mój ojciec z Mazurów, matka moja Majewska z wychrztów” – miał powiedzieć poeta Ksaweremu Branickiemu. Mickiewicz darzył Żydów gorącą sympatią.

A kto piękniej poetyckimi strofami władał od Juliana Tuwima?

Był człowiekiem rozdartym. W wywiadzie udzielonemu pismu żydowskiemu „Nasz Przegląd” powiedział w 1924 r.: „Ja jestem <Żydem-Polakiem> i nic mnie to nie obchodzi, co jedna lub druga strona o tym powie. Dla antysemitów jestem Żydem, a moja poezja jest żydowską. Dla Żydów-nacjonalistów jestem renegatem, zdrajcą. Trudno! Z ludźmi, dla których pochodzenie żydowskie jest równoznaczne z bezapelacyjnym wyrokiem śmierci i jest jedynym miernikiem charakteru i wartości etycznej człowieka, dyskutować nie można.”

A kto piękniej żywą polszczyzną władał, czy to na teatralnych i kabaretowych deskach czy przed radiowym i telewizyjnym mikrofonem, od aktora nad aktorami! Był nim aktor Kazimierz Rudzki.

Przed wojną ukończył studium aktorskie działające przy Teatrze Reduta. Gdy wybuchła II wojna światowa walczył pod Kockiem, dostał się do niewoli. Po wojnie grał w teatrze, filmie i telewizji. Najbłahszy tekst podawał tak dostojnie, że efekt komiczny sięgał mistrzowskiego zenitu. Był gwiazdą numer jeden polskiego kabaretu.

Długa jest lista pisarzy, poetów, dziennikarzy, którzy byli polskimi Żydami albo po prostu Żydami, którzy wnieśli do polskiej kultury, ile może wnieść do niej tylko ten, kto kocha tę ziemię. Muszę tu wymienić – mam czelność nazywać go przyjacielem – Józefa Hena, który właśnie 8 listopada skończył 94 lata. Tworzy tak wspaniale, jakby to dopiero teraz chciał osiągnąć najwyższy pisarski laur.

Bogaty jest dorobek historyków – polskich Żydów. Ideologiem polskiego czynu niepodległościowego był prof. Szymon Askenazy. Poglądy polityczno-ideologiczne zbliżyły go do Legionów Piłsudskiego. Z Marszałkiem był zaprzyjaźniony. Znali się jeszcze ze Lwowa. Namiętnie grywali ze sobą w szachy. W latach 1920-1923 był ministrem pełnomocnym przy Lidze Narodów w Genewie. Później dobrała mu się do skóry endecka dzicz.

Prof. Szymon Askenazy w swoich pracach historycznych eksponował wątek konspiracji polskiej i walk niepodległościowych. Uwypuklał mickiewiczowską ideę polskiego mesjanizmu (od dzieciństwa deklamował „Pana Tadeusza”). Pochodził z rodziny ortodoksyjnie religijnej, był potomkiem słynnego talmudysty Cwi ben Jaakowa Askenazego (1660–1718), zwanego Chacham Cwi – był rabinem w Berlinie, Amsterdamie i Lwowie.

Wybitny historyk prof. Marceli Handelsman był całkowicie zasymilowanym polskim Żydem. Rodzina jego przeszła na katolicyzm, co nie przeszkadzało bojówkom narodowo-radykalnym usunąć go w 1934 r. z Uniwersytetu Warszawskiego. Przyjaźń z Józefem Piłsudskim nie pomogła. Antysemici byli silniejsi. Brał udział w wojnie bolszewickiej 1920 r. W czasie II wojny światowej ukrywał się w Podkowie Leśnej i Milanówku i cały czas prowadził podziemne zajęcia dla studentów. Przygotowywał analizy polityczne dla Biura Informacji i Propagandy Armii Krajowej. W 1944 r. został zadenuncjowany. Hitlerowcy wysłali profesora do obozów koncentracyjnych Gross-Rosen i Dora-Nordhausen, gdzie zmarł.

A jak nie wspomnieć o największym z największych. Janusz Korczak w latach 1919–1920 w czasie wojny polsko-bolszewickiej pełnił służbę lekarza w Wojsku Polskim w zmilitaryzowanych szpitalach w Łodzi, Szpitalu Ujazdowskim i na Kamionku w Warszawie. Został awansowany do stopnia majora rezerwy w korpusie sanitarnym. W latach 1923-1924 jako oficer rezerwy służył w 1 Batalionie Sanitarnym, w garnizonie Warszawa. Idąc ze swoimi wychowankami na śmierć do Treblinki założył mundur oficera Wojska Polskiego.

Irena Sendlerowa tak zapamiętała jego marsz na Umschlagplatz: „Był już wtedy bardzo chory, a mimo to szedł wyprostowany, z twarzą przypominającą maskę, pozornie opanowany. Szedł przodem tego tragicznego pochodu. Najmłodsze dziecko trzymał na ręku, a drugie maleństwo prowadził za rączkę”.

Jerzy Klechta

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.9/10 (18 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +22 (from 24 votes)
Polska dla Polaków, 9.9 out of 10 based on 18 ratings

6 komentarzy

Odpowiedz