Przez ostatni rok pod transparentem KOD przemaszerowało setki tysięcy ludzi. Protestowano przeciwko antyliberalnym, autorytarnym i antydemokratycznym posunięciom rządu.
W opinii wielu Polaków, KOD i Mateusz Kijowski nie osiągnęli jednak zamierzonego celu. PiS bowiem pozostał przy władzy. W atmosferze narastającej frustracji i zmęczenia, a nawet apatii, wśród członków pojawiły się zarzuty, że kierownictwo KOD powinno zostać zmienione, a ruch musi obrać bardziej agresywny kierunek.
Ale KOD nie powstał jako partia polityczna; niesie postulaty obywatelskie, nie ideologiczne. To ruch obywatelski. Występuje w obronie wartości – demokracji liberalnej i państwa prawa – które według dużej części społeczeństwa są przez PiS niszczone. KOD to idea sprzeciwu, a nie rebelii. To pojemna platforma do samokształcenia, służąca poszerzaniu świadomości obywatelskiej. Przede wszystkim jednak to struktura społeczeństwa obywatelskiego. I propozycja debaty, a nie front wojenny. Takie były początkowe założenia ruchu. Sytuacja jednak zmieniła się.
Gdy w ubiegłym roku Komitet zawiązał się, PiS zareagował bardzo gwałtownie. Media rządowe do dzisiaj prześcigają się w pokazywaniu zwolenników ruchu jako pozbawionych moralności; walczących tylko o pozycje i wpływy, które rzekomo utracili po wyborach. Mateusz Kijowski – „postać szemrana i jeszcze na dodatek z kucykiem” – miał być finansowany przez Georga Sorosa i Angele Merkel. Politycy PiS wraz z prezydentem Andrzejem Dudą sięgnęli do inwektyw, nazywając KOD-ziarzy „oderwanymi od koryta”, „Polakami gorszego sortu” czy „ludźmi w futrach”. W dziejach współczesnej Polski żaden rząd nie wyrażał się w tak pogardliwy sposób o pokojowej opozycji. Wszystkie te propagandowe zabiegi służyły jednemu celowi: miały nie dopuścić, aby KOD zaraził społeczeństwo ideą solidarności obywatelskiej. Jednak próby upolitycznienia ruchu nie powiodły się.
KOD zdołał już wiele zmienić w świadomości obywatelskiej; jest obecny nie tylko na ulicach, ale w umysłach i w sercach wielu Polaków. Przede wszystkim upowszechnił wiedzę o państwie i jego ustroju, spopularyzował czytanie konstytucji i skłonił społeczeństwo do debaty na temat stanu demokracji w Polsce. Kto przed rokiem zastanawiał się nad sensem i kruchością trójpodziału władzy? Kto analizował niezależność władzy sądowniczej i ogromną rolę ochronną dla społeczeństwa, do jakiej został powołany Trybunał Konstytucyjny? Niewielu. Dzisiaj ta wiedza jest niemal powszechna. Nie sposób dzisiaj mówić o demokracji i otwartym społeczeństwie z pominięciem KOD-u.
Wartość, jaką przedstawia demokracja liberalna dla wielu Polaków, jest więc dzisiaj znacznie cenniejsza niż przed rokiem. Ponieważ została utracona. Również dlatego, że strata została uświadomiona. A to zapowiada próby odzyskania tej wartości. Teraz jednak trzeba będzie o to walczyć. Rząd PiS przeczuwa te nastroje i planuje, aby między innymi poprzez nowe prawo o zgromadzeniach, zmarginalizować KOD, utrudniając, albo nawet uniemożliwiając mu wyjście na ulice. Trudno jednak będzie teraz wyegzekwować taki zakaz bez użycia siły. KOD już zdążył wytworzyć w społeczeństwie solidarność obywatelską.
Siła obywatelskiego ruchu może być ogromna. Głównie dlatego, że ruch taki pomija różnice światopoglądowe; nie stawia warunków ideologicznych. Apeluje natomiast do pragmatyzmu, wspólnego działania i dobrej woli. A więc potencjalnie może objąć znacznie więcej obywateli niż partia polityczna czy Kościół, które z zasady są ekskluzywne, wykluczające. Dwie główne siły w społeczeństwie tradycjonalistycznym, a więc autorytarne Państwo i Kościół, nieprzypadkowo obawiają się obywatelskich ruchów, odwołujących się do solidarności swoich członków. Dla tradycyjnego porządku społecznego, gdzie nic się nie dzieje bez zgody Państwa i Kościoła, społeczeństwo obywatelskie to zagrożenie. Inicjatywa obywatelska o masowym zasięgu przekonuje bowiem społeczność, że można współpracować ponad podziałami oraz, że ideologie dzielą ludzi z korzyścią dla rządzących. Dla skłóconego społeczeństwa to atrakcyjna propozycja. Obywatele, nawet w spolaryzowanej rzeczywistości, instynktownie szukają jednak drogi porozumienia. Trzecia siła drzemiąca w samoorganizowaniu się obywateli jest więc dla rządu PiS koszmarnym snem. Z którego może w ogóle się nie obudzić.
Dariusz Wiśniewski



Spadł, bo osoba MK nie jest pozytywnie oceniana przez redakcję SO.
Nie rozumiem tego, to jest jakaś mała, głupiutka wojenka, bo przeciwnicy MK nie mają nic sensownego do zaprezentowania.
Po prostu ambicyjki, źle pojmowana niezależność, przemądrzałość, pycha, „nie będzie NAM tu taki jeden z kitką …”, itd. itp.
Mazowieckich u nas jak na lekarstwo.
Tak w Polsce było zawsze i chyba zawsze już będzie. Na tym polega nasze nieszczęście.
Przodowała w tym prawica, ale lewica w niczym jej nie ustępuje.
PS1
Od dawna zauważyłem, że na SO bycie przeciw PIS-owi nie jest równoznaczne z byciem po tej samej stronie. Bycie antypisowym centrystą, konserwatystą to za mało, trzeba być … właściwie nie wiem, kim. Chyba zwolennikiem Jaruzelskiego, Kiszczaka i Urbana jest najlepszą legitymacją.
PS2
Pozdrowienia i gratulacje dla Konteksty. Niech się Pani nie zraża i robi swoje.
PS3
Narciarz, jeśli Pan w LWP nie spotkał żadnego idioty, to ja chyba służyłem w innej armii. Musze spojrzeć w papiery.
A cóż takiego ma do zaproponowania pan M.K.? „Rozejdźcie się”. Tyle to mogę usłyszeć od Kaczyńskiego. Przed sejmem zachowywał się jak zagubiony chłopczyk, bo kompletnie nie rozumiał o co tu chodzi. Sytuacja spontaniczna zwyczajnie go przerosła, co było od zawsze do przewidzenia.
No, chyba że i pan nie widział co się dzieje i na co czekają protestujący, choć wszyscy dziennikarze to podkreślali. Mówienie w takim momencie „rozejdźcie się” to ordynarna dywersja, albo jakaś przypadłość innego rodzaju.
Co zaś do propozycji.
Jest jedna fundamentalna, która jest na SO obecna od zawsze: nie możesz bronić demokracji nie dając przykładu własnym postępowaniem. Inaczej jest to zwykłe oszustwo. Tak wiele wymagamy? Widać dla niektórych zbyt wiele.
I tego dotyczyła dyskusja pod artykułem.
Nie ma się o co kłócić, wystarczy zaczekać rok i wrócić do tej rozmowy.
Na razie nie wygląda dobrze, gdy opozycja daje się nabierać na dość czytelne gierki PiS z „konsultacjami”, prezydentem w roli „mediatora” tak jakby miał on cokolwiek do powiedzenia i tym podobne historie.
Wyjątkowa okazja spontanicznego protestu obywateli zostanie zaprzepaszczona, a na kolejną trzeba będzie długo poczekać.
Na razie znowu zwyciężają interesiki grupowe, a grup mamy wiele.
„Od dawna zauważyłem, że na SO bycie przeciw PIS-owi nie jest równoznaczne z byciem po tej samej stronie”
A dlaczego miałoby być? SO to nie partia polityczna.
„Sytuacja spontaniczna zwyczajnie go przerosła, co było od zawsze do przewidzenia.”
Ależ on nie startował w konkursie na menedżera KOD. Jest jaki jest. Ludzie (większość) to akceptują.
„No, chyba że i pan nie widział co się dzieje i na co czekają protestujący, choć wszyscy dziennikarze to podkreślali.”
A skąd niby dziennikarze widzą na co czekali protestujący? W interesie opozycji parlamentarnej i mediów jest zadyma i nowe wybory. .N straciła dotacje i jak jest cicho, spadają jej słupki, PO wiadomo, PSL musi wrócić do gry, nie chce czekać, SLD nie istnieje, Razem urosło i wiele sobie obiecuje. A media? Czytamy je (klikamy w reklamy) w czasach wojny, jak jest pokój grillujemy.
„Mówienie w takim momencie „rozejdźcie się” to ordynarna dywersja, albo jakaś przypadłość innego rodzaju.”
To głos zdrowego rozsądku. Sun Tzu: „…Jeśli zaś siły wroga są większe nie do porównania, należy go unikać. Słaba a uparta armia jest łatwym kąskiem dla silnego wroga.”
Ma Pan prawo sądzić inaczej. Proszę wobec tego podać sprawdzone (historia) skuteczne strategie, który pozwoliły wygrać bez rozlewu krwi i zrównania z ziemią.
„nie możesz bronić demokracji nie dając przykładu własnym postępowaniem. Inaczej jest to zwykłe oszustwo. ”
Stowarzyszenie nie musi być zarządzane demokratycznie. Powinno realizować cele statutowe. To MK założył KOD (każdy mógł), ale to on założył grupę i ma do niej; autorskie prawo. To jego zasób/własność – prawo autorskie stoi po jego stronie. Nigdzie nie pomijał zasług/ojcostwa pana Krzysztofa Łozińskiego, czy Danuty Kuroń. Każdy kto dołączył, robił to na własne ryzyko. Dołączał do cudzego projektu. Stowarzyszenie korzysta z tego zasobu. Każdy może założyć swoje stowarzyszenie i budować swoje zasoby.
MK ma własną wizję KOD i dopuszczenie innych do głosu to poważny błąd. Musi być jak reżyser (może coś w tym jest?) i zrobić „film” po swojemu, od początku do końca. On to firmuje. Nie może być tak, że reżyser demokratycznie pozwala rządzić aktorom, wtedy wychodzi różnie, zwykle klapa, pod jego nazwiskiem.
„Spadł, bo osoba MK nie jest pozytywnie oceniana przez redakcję SO.” – myślę, że tak działa ten skrypt, po prostu pojawia się kolejny tekst i ten schodzi niżej, aż go nie widać. SO jest niekomercyjne i niezależne (nie zarabia, nie otrzymuje), a więc nie zatrudnia programistów, którzy potrafią to zmienić. Trzeba polubić 😉
Proszę też o wyrozumiałość dla SO. Na SO lubią KOD i pomagają mu, natomiast rzeczywiście są tu osoby, których ego cierpi na widok „pana z kucykiem” i takie, które nie rozumieją jak działa taki organizm jak stowarzyszenie&sympatycy. Tak, brakuje „siły spokoju”
Rozumiem ich, bo i moja (anielska) cierpliwość jest często poddawana ciężkiej próbie przez MK.
Zawsze wtedy przypominam sobie o tym, że JEST SPRAWA!
Pozdrawiam i dziękuję za słowa wsparcia, są jak tlen.
No dobrze, artykuł jest dostępny po prawej u dołu, a moje dwa wczorajsze komentarze wciąż oczekują na moderacje. Niewielki problem. Wpisałem różne moje złote myśli na stronę KODU, gdzie mam już paręset „polubien”. Na moim FB mam ich niewiele, bo mój krąg przyjaciół jest wąski oraz ekskluzywny. Od kilku dni tam zamieszczam większość komentarzy.
https://www.facebook.com/wskulski
Tu ważny tekst nt. wydarzeń w Sejmie. „Marszałek sejmu, wbrew obiegowej opinii, nie może robić w sejmie „co mu się żywnie podoba”. Ograniczają go ustawy i przede wszystkim dość precyzyjny regulamin sejmu.”
http://jazdzewski.blog.polityka.pl/2016/12/17/uzasadnienie-do-wniosku-o-odwolanie-marszalka-kuchcinskiego/
Byłem, widziałem, zrobiłem zdjęcie. Osobiście. Być może otarłem się o ramię KONTEKSTY, ale nie rozpoznałem twarzy. Tę twarz natomiast rozpoznałem, podszedłem, pokazałem szkło, w odpowiedzi zobaczyłem zajączka. Tak to działa. Tu szkło, tam zajączek. Powiedziałem „dziękuje Panu za wszystko” i dostałem uśmiech. Naprawdę uważam, ze trzeba podziękować. Nie było czasu i okoliczności pytać, czy czytuje krytyczne glosy w SO. Kiedy przemawiał, to był zachrypnięty, i następny mówca powiedział, ze po trzech dniach pod sejmem stracił głos. Jest zimno i wilgotno, zmarzłem jak pies po półtorej godzinie. A on tam jest od trzech dni. DZIEKUJE, Panie Mateuszu!
No niestety, ja w łóżku. Może po 13. a może przypadek. Ale tak, ma Pan rację. Należy podziękować.
Dziękuję Mateuszu! Dziękuję wszystkim, którzy tam (lub gdziekolwiek indziej) są i bronią Sprawy.
A na marginesie, policja stoi i czeka na prowokację. SiPowi chodzi o zadymę. Szczujnie szczują, a my nadajemy na siebie, zamiast zwierać szeregi i „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
Sun Tzu: „Najważniejszym zadaniem podczas prowadzenia wojny jest krzyżowanie planów bitewnych przeciwnika, nieco mniej ważne jest burzenie jego sojuszów, na trzecim miejscu dopiero jest pokonywanie go w walce, a obleganie miast jest najgorszym rozwiązaniem.”
A tu jedna z bojówkarek KOD_ 7.05.2016 Warszawa
@ KONTEKSTY – warto przeczytać: http://natemat.pl/197577,mateusza-kijowskiego-sen-o-potedze-lider-bez-charyzmy-to-wymarzony-opozycjonista-dla-kaczynskiego