Dariusz Wiśniewski: Trzecia siła – solidarność obywatelska4 min czytania

()

kod 42016-12-09.

Przez ostatni rok pod transparentem KOD przemaszerowało setki tysięcy ludzi. Protestowano przeciwko antyliberalnym, autorytarnym i antydemokratycznym posunięciom rządu.

W opinii wielu Polaków, KOD i Mateusz Kijowski nie osiągnęli jednak zamierzonego celu. PiS bowiem pozostał przy władzy. W atmosferze narastającej frustracji i zmęczenia, a nawet apatii, wśród członków pojawiły się zarzuty, że kierownictwo KOD powinno zostać zmienione, a ruch musi obrać bardziej agresywny kierunek.

Ale KOD nie powstał jako partia polityczna; niesie postulaty obywatelskie, nie ideologiczne. To ruch obywatelski. Występuje w obronie wartości – demokracji liberalnej i państwa prawa – które według dużej części społeczeństwa są przez PiS niszczone. KOD to idea sprzeciwu, a nie rebelii. To pojemna platforma do samokształcenia, służąca poszerzaniu świadomości obywatelskiej. Przede wszystkim jednak to struktura społeczeństwa obywatelskiego. I propozycja debaty, a nie front wojenny. Takie były początkowe założenia ruchu. Sytuacja jednak zmieniła się.

Gdy w ubiegłym roku Komitet zawiązał się, PiS zareagował bardzo gwałtownie. Media rządowe do dzisiaj prześcigają się w pokazywaniu zwolenników ruchu jako  pozbawionych moralności; walczących tylko o pozycje i wpływy, które rzekomo utracili po wyborach. Mateusz Kijowski – „postać szemrana i jeszcze na dodatek z kucykiem” – miał być finansowany przez Georga Sorosa i Angele Merkel. Politycy PiS wraz z prezydentem Andrzejem Dudą sięgnęli do inwektyw, nazywając KOD-ziarzy „oderwanymi od koryta”, „Polakami gorszego sortu” czy „ludźmi w futrach”. W dziejach współczesnej Polski żaden rząd nie wyrażał się w tak pogardliwy sposób o pokojowej opozycji. Wszystkie te propagandowe zabiegi służyły jednemu celowi: miały nie dopuścić, aby KOD zaraził społeczeństwo ideą solidarności obywatelskiej. Jednak próby upolitycznienia ruchu nie powiodły się.

KOD zdołał już wiele zmienić w świadomości obywatelskiej; jest obecny nie tylko na ulicach, ale w umysłach i w sercach wielu Polaków. Przede wszystkim upowszechnił wiedzę o państwie i jego ustroju, spopularyzował czytanie konstytucji i skłonił społeczeństwo do debaty na temat stanu demokracji w Polsce. Kto przed rokiem zastanawiał się nad sensem i kruchością trójpodziału władzy? Kto analizował niezależność władzy sądowniczej i ogromną rolę ochronną dla społeczeństwa, do jakiej został powołany Trybunał Konstytucyjny? Niewielu. Dzisiaj ta wiedza jest niemal powszechna. Nie sposób dzisiaj mówić o demokracji i otwartym społeczeństwie z pominięciem KOD-u.

Wartość, jaką przedstawia demokracja liberalna dla wielu Polaków, jest więc dzisiaj znacznie cenniejsza niż przed rokiem. Ponieważ została utracona. Również dlatego, że strata została uświadomiona. A to zapowiada próby odzyskania tej wartości. Teraz jednak trzeba będzie o to walczyć. Rząd PiS przeczuwa te nastroje i planuje, aby między innymi poprzez nowe prawo o zgromadzeniach, zmarginalizować KOD, utrudniając, albo nawet uniemożliwiając mu wyjście na ulice. Trudno jednak będzie teraz wyegzekwować taki zakaz bez użycia siły. KOD już zdążył wytworzyć w społeczeństwie solidarność obywatelską.

Siła obywatelskiego ruchu może być ogromna. Głównie dlatego, że ruch taki pomija różnice światopoglądowe; nie stawia warunków ideologicznych. Apeluje natomiast do pragmatyzmu, wspólnego działania i dobrej woli. A więc potencjalnie może objąć znacznie więcej obywateli niż partia polityczna czy Kościół, które z zasady są ekskluzywne, wykluczające. Dwie główne siły w społeczeństwie tradycjonalistycznym, a więc autorytarne Państwo i Kościół, nieprzypadkowo obawiają się obywatelskich ruchów, odwołujących się do solidarności swoich członków. Dla tradycyjnego porządku społecznego, gdzie nic się nie dzieje bez zgody Państwa i Kościoła, społeczeństwo obywatelskie to zagrożenie. Inicjatywa obywatelska o masowym zasięgu przekonuje bowiem społeczność, że można współpracować ponad podziałami oraz, że ideologie dzielą ludzi z korzyścią dla rządzących. Dla skłóconego społeczeństwa to atrakcyjna propozycja. Obywatele, nawet w spolaryzowanej rzeczywistości, instynktownie szukają jednak drogi porozumienia. Trzecia siła drzemiąca w samoorganizowaniu się obywateli jest więc dla rządu PiS koszmarnym snem. Z którego może w ogóle się nie obudzić.

Dariusz Wiśniewski

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

86 komentarzy

  1. jmp eip 18.12.2016
    • j.Luk 18.12.2016
      • Konteksty 18.12.2016
      • Konteksty 18.12.2016
    • Konteksty 18.12.2016
  2. narciarz2 18.12.2016
  3. Konteksty 18.12.2016
  4. narciarz2 18.12.2016
    • Konteksty 18.12.2016
  5. Konteksty 18.12.2016