Przez ostatni rok pod transparentem KOD przemaszerowało setki tysięcy ludzi. Protestowano przeciwko antyliberalnym, autorytarnym i antydemokratycznym posunięciom rządu.
W opinii wielu Polaków, KOD i Mateusz Kijowski nie osiągnęli jednak zamierzonego celu. PiS bowiem pozostał przy władzy. W atmosferze narastającej frustracji i zmęczenia, a nawet apatii, wśród członków pojawiły się zarzuty, że kierownictwo KOD powinno zostać zmienione, a ruch musi obrać bardziej agresywny kierunek.
Ale KOD nie powstał jako partia polityczna; niesie postulaty obywatelskie, nie ideologiczne. To ruch obywatelski. Występuje w obronie wartości – demokracji liberalnej i państwa prawa – które według dużej części społeczeństwa są przez PiS niszczone. KOD to idea sprzeciwu, a nie rebelii. To pojemna platforma do samokształcenia, służąca poszerzaniu świadomości obywatelskiej. Przede wszystkim jednak to struktura społeczeństwa obywatelskiego. I propozycja debaty, a nie front wojenny. Takie były początkowe założenia ruchu. Sytuacja jednak zmieniła się.
Gdy w ubiegłym roku Komitet zawiązał się, PiS zareagował bardzo gwałtownie. Media rządowe do dzisiaj prześcigają się w pokazywaniu zwolenników ruchu jako pozbawionych moralności; walczących tylko o pozycje i wpływy, które rzekomo utracili po wyborach. Mateusz Kijowski – „postać szemrana i jeszcze na dodatek z kucykiem” – miał być finansowany przez Georga Sorosa i Angele Merkel. Politycy PiS wraz z prezydentem Andrzejem Dudą sięgnęli do inwektyw, nazywając KOD-ziarzy „oderwanymi od koryta”, „Polakami gorszego sortu” czy „ludźmi w futrach”. W dziejach współczesnej Polski żaden rząd nie wyrażał się w tak pogardliwy sposób o pokojowej opozycji. Wszystkie te propagandowe zabiegi służyły jednemu celowi: miały nie dopuścić, aby KOD zaraził społeczeństwo ideą solidarności obywatelskiej. Jednak próby upolitycznienia ruchu nie powiodły się.
KOD zdołał już wiele zmienić w świadomości obywatelskiej; jest obecny nie tylko na ulicach, ale w umysłach i w sercach wielu Polaków. Przede wszystkim upowszechnił wiedzę o państwie i jego ustroju, spopularyzował czytanie konstytucji i skłonił społeczeństwo do debaty na temat stanu demokracji w Polsce. Kto przed rokiem zastanawiał się nad sensem i kruchością trójpodziału władzy? Kto analizował niezależność władzy sądowniczej i ogromną rolę ochronną dla społeczeństwa, do jakiej został powołany Trybunał Konstytucyjny? Niewielu. Dzisiaj ta wiedza jest niemal powszechna. Nie sposób dzisiaj mówić o demokracji i otwartym społeczeństwie z pominięciem KOD-u.
Wartość, jaką przedstawia demokracja liberalna dla wielu Polaków, jest więc dzisiaj znacznie cenniejsza niż przed rokiem. Ponieważ została utracona. Również dlatego, że strata została uświadomiona. A to zapowiada próby odzyskania tej wartości. Teraz jednak trzeba będzie o to walczyć. Rząd PiS przeczuwa te nastroje i planuje, aby między innymi poprzez nowe prawo o zgromadzeniach, zmarginalizować KOD, utrudniając, albo nawet uniemożliwiając mu wyjście na ulice. Trudno jednak będzie teraz wyegzekwować taki zakaz bez użycia siły. KOD już zdążył wytworzyć w społeczeństwie solidarność obywatelską.
Siła obywatelskiego ruchu może być ogromna. Głównie dlatego, że ruch taki pomija różnice światopoglądowe; nie stawia warunków ideologicznych. Apeluje natomiast do pragmatyzmu, wspólnego działania i dobrej woli. A więc potencjalnie może objąć znacznie więcej obywateli niż partia polityczna czy Kościół, które z zasady są ekskluzywne, wykluczające. Dwie główne siły w społeczeństwie tradycjonalistycznym, a więc autorytarne Państwo i Kościół, nieprzypadkowo obawiają się obywatelskich ruchów, odwołujących się do solidarności swoich członków. Dla tradycyjnego porządku społecznego, gdzie nic się nie dzieje bez zgody Państwa i Kościoła, społeczeństwo obywatelskie to zagrożenie. Inicjatywa obywatelska o masowym zasięgu przekonuje bowiem społeczność, że można współpracować ponad podziałami oraz, że ideologie dzielą ludzi z korzyścią dla rządzących. Dla skłóconego społeczeństwa to atrakcyjna propozycja. Obywatele, nawet w spolaryzowanej rzeczywistości, instynktownie szukają jednak drogi porozumienia. Trzecia siła drzemiąca w samoorganizowaniu się obywateli jest więc dla rządu PiS koszmarnym snem. Z którego może w ogóle się nie obudzić.
Dariusz Wiśniewski



Aby KOD mógł odegrać rolę jaką Autor mu przypisuje musi najpierw sam się zdemokratyzować. KOD utworzyła grupa ludzi, z których część ustanowiła swojego rodzaju oligarchię robiącą wszystko aby utrzymać się u władzy. Przez ponad rok wymyślono wiele „kruczków” aby sprywatyzować i utrzymać władzę w KOD: usuwanie działaczy niepokornych lub mających inne zdanie, , opóźnienie o 4 miesiące przyjmowania członków do stowarzyszenia pod pretekstem jego rejestracji, brak programu działania i uporczywe utrzymywanie tego stanu, wymyślenie rekomendacji działaczy jako warunku uzyskania członkostwa w ruchu (tak miała PZPR), kadłubowe wybory bez dyskusji programowej które zostały unieważnione, wreszcie po wakacjach 2016 r. otwarcie stowarzyszenia na członkostwo masowe, kiedy opadł już szczyt entuzjazmu społecznego. Obecnie proces programowo wyborczy został zaprogramowany na styczeń-kwiecień 2017. Cały czas KOD-em kieruje Pan Mateusz Kijowski, który nie chce słuchać nikogo i niczego a w mediach „przechwala się”, że nie ma ani jednego doradcy. Jego upór w trwaniu przy wodzowskiej, jednoosobowej władzy w KOD skazuje stowarzyszenie i ruch na marginalizację. Wszystkie błędy i wpadki KOD wynikają własnie z braku przejrzystego, demokratycznego procesu wewnątrz organizacji. Z tymi spośród spontanicznych założycieli KOD, którzy zwracali mu uwagę na te słabości wszedł w nierozwiązywalny konflikt, ponieważ nie przyjmuje jakichkolwiek argumentów będąc zamknięty na wszelkie formy dyskusji. W ten sposób nie zbuduje się masowego, solidarnego ruchu społecznego zdolnego się oprzeć autorytarnemu kursowi PiS. Aby KOD mógł odegrać rolę ruchu integrującego społeczeństwo wokół obrony demokracji sam musi najpierw mieć:
– jasny i konkretny program działania,
– przejrzystą, demokratyczną i transparentną strukturę władzy,
– kolektywne, demokratyczne kierownictwo,
– jawne i przejrzyste dla publiczności finanse.
Inaczej będzie jak obecnie niespełnioną nadzieją Polaków z „liderem” popełniającym gafę za gafą na skutek tego, że nie słucha nikogo i niczego.
KOD mógłby obalić rządy PiS gdyby wszyscy wstąpili masowo do Obrony Terytorialnej 🙂
Jest w sumie OK, tylko wolałbym aby przeciw złym ustawom nie protestowano w dniach rocznic.
@Dariusz: niestety, zgadzam siè ze @Sławkiem. Pański tekst to laurka. Minął rok i nic. A ci rzeźnicy demokracji niedługo spartolą wszystko, z gospodarką włącznie. Tylko czekać jak naślą na jednorękiego lidera KOD pana Kijowskiego NIK. Zawsze będzie się można do czegoś przyczepić. A jeden szef na wszystko sam się wystawia na atak. Także kiboli. Nie tędy droga.
Pomiędzy KOD a Wielką Orkiestrą Jurka Owsiaka jest uderzająca analogia. Pomimo wielu wysiłków, aby zdyskredytować założyciela i całą inicjatywę, Orkiestra stała się symbolem polskiego społeczeństwa obywatelskiego i piękną tradycją. Przy czym, przeciwnicy Owsiaka często nie wspierają przedsięwzięcia ze zwykłej podejrzliwości. Skąd ta podejrzliwość? Z braku wiary we wspólne działanie ponad podziałami. Z braku tradycji. Idea, którą zapoczątkował Owsiak już nie należy zupełnie do niego. On kieruje logistyką, zajmuje się obsługą medialną, ale tradycja jest już w nas. Ale nie we wszystkich, panie Sławku. I ja tak rozumiem ideę KOD; ona nie jest niczyją własnością. Ale jest to nasza największa szansa na odzyskanie tego, co straciliśmy. I na tym etapie, wysiłki, aby „zdemokratyzować”, „przeorganizować” czy „nadać inny ton” ruchowi prowadzą tylko do jego osłabienia. Rozumie mnie pan? Nie chodzi o Owsiaka, tylko o dzieci, którym pomaga. Nie chodzi o Kijowskiego! Teraz chodzi o Polskę.
@Dariusz: wtrącam się do Pańskiej dyskusji ze @Sławkiem. Jest podobieństwo do tego co robi KOD z działalnością pana Owsiaka i dobrze. Niedobrze natomiast jest, jak powstaje ruch (mowa o KODzie pana Kijowskiego), podobny do kanapowej formacji panów Kaczyńskich, którzy zastrzegli sobie w statucie, że mają tam nieograniczoną władzę. Tam jeden lider, tu jeden lider. Jest podobieństwo? Czy tak się walczy o demokrację, z jednym nieomylnym wodzem? Co się stanie, jak wodza zabraknie? Niech Pan stara się zrozumieć o czym pisze @Sławek.
@ANDRZEJ POKONOS swoją drogą zastanawia mnie jak 27 lat po upadku komunizmu w Polsce można wierzyć, że ludzi da się ukształtować na wzór i podobieństwo aniołów. Tam była to zakłamana ideologia a współcześnie to naiwność, głupota czy utopijny idealizm?
@Sławek: nie zaskoczyłem o kogo chodzi… jeśli o Kaczyńskiego, to mamy tu zapewne efekt psychologicznego idealizowania kata przez ofiarę. To człowiek trauma, jak wiemy od dzieciństwa. Nie wiadomo co działo się w domu, ale na podwórku dostawał w kość. Nie rozukiem tylko, skąd tyle analogii w metodach jego rządów do PRL-owskich stosunków i kontroli wszystkiego i wszystkich.
A jeśli chodzi o pana Kijowskiego, on też wiele przeszedł i wyraźnie nie ufa nikomu.
Obaj wykazują wielkie podobieństwo w zarządzaniu typu „tylko ja”.
@ANDRZEJ POKONOS – chodziło mi o treść artykułu. Nadal nie rozumiem czy to naiwność, głupota czy utopijny idealizm?
@ DARIUSZ WISNIEWSKI – analogia z WOŚP Jurka Owsiaka jest w przypadku KOD zupełnie nieadekwatna. WOŚP zapoczątkowała ruch społeczny na rzecz pomocy ludziom, w ostatnich latach przede wszystkim chorym dzieciom. Owsiak to ruch na rzecz otwierania serc, otwierania umysłów i emocji na innych, ruch mający charakter filantropijno-charytatywny, samopomocowy, wspierający potrzebujących i otwierający ludzi wzajemnie na siebie, ruch proobywatelski, prodemokratyczny, proeuropejski i protolernacyjny. Dwadzieścia pięć lat działalności Owsiaka to także, niestety podobna ilość lat niechęci, nienawiści środowisk pseudoprawicowych, katolickich w tym części a może większości środowisk PiS. Najważniejszą cechą WOŚP jest kompletna apolityczność tego ruchu, choć i to budzi niechęć wielu środowisk. Napisał Pan, że: „…przeciwnicy Owsiaka często nie wspierają przedsięwzięcia ze zwykłej podejrzliwości.” Moim zdaniem grzeszy Pan naiwnością. Prawicowi zwolennicy PiS, same środowiska PiS, duża część hierarchii KRK są przeciwni z zasady demokracji, społeczeństwu obywatelskiemu, globalizacji, otwartości, UE jako projektowi politycznemu i kulturowemu, etc. Stąd inicjatywa Owsiaka nie budzi żadnych „podejrzeń” a zwyczajna niechęć i wrogość. Ideałem tych środowisk, jest „ciemny lud”, ksenofobiczny, zaściankowy, homofobiczny, nacjonalistyczny, którym można kierować jak stadem baranów na wzór tradycji XIX wiecznych. Naiwność jest wspaniałą cechą, podobnie jak zdolność dziwienia się, jednak obydwie te cechy w polityce słono kosztują. Polskę kosztowały 123 lata niewoli i ponad 200 lat tułaczki po peryferiach cywilizacji.
*
Najważniejszą cechą KOD, w odróżnieniu od WOŚP, jest jego z natury polityczny charakter. Obrona demokracji jest płaszczyzną stricte polityczną, bowiem kwestionuje niedemokratyczne zapędy populistów. Tutaj pojawia się Pańska naiwność po raz drugi, a jej skutki są dużo poważniejsze niż przy WOŚP. Pan Mateusz Kijowski i KOD były dla niedemokratycznych zapędów PiS groźne zaledwie przez około dwa miesiące – od 20 listopada 2015 r. do ok. 20 stycznia 2016 r. Po tej ostatnie dacie Pan Kijowski osobiście, a na SO ustami swojej zony i Pana Marciniaka oświadczył, że KOD nie zamierza odsunąć PiS od władzy. (Podobny błąd popełnił Barack Obama kiedy oświadczył , że USA nie użyją broni przeciw Rosji w konflikcie o Krym i Ukrainę.) Jeśli Pan dokładnie śledzi wydarzenia, po tej dacie PiS bezkarnie niszczy instytucje demokratyczne a KOD nawet nie próbuje skutecznie się temu przeciwstawić. Demonstracje, nawet masowe nie robią na PiS wrażenia. Na SO dawało temu wyraz wielu autorów w tym Jacek Parol, Jerzy Łukaszewski, Magdalena Ostrowska, Zbigniew Szczypiński i inni, począwszy od stycznia 2016 roku. Kulminacją tego zaniepokojenia był oświadczenie członków założycieli KOD opublikowane w listopadzie 2016. Pan te wszystkie głosy ignoruje, jeżeli Pan je zna, nazywając je zbiorczo osłabiającymi KOD. Dokładnie brzmi to tak: „I na tym etapie, wysiłki, aby „zdemokratyzować”, „przeorganizować” czy „nadać inny ton” ruchowi prowadzą tylko do jego osłabienia.” To właśnie jest Pańska największa naiwność – stowarzyszenie i ruch społeczny, idący w ślad za nim, tracą impet i są zupełnie nieskuteczne od stycznia 2016 r. a Pan postulaty demokratyzacji traktuje jako próbę osłabiania go. Idąc tokiem Pańskiego rozumowania nie robiąc nic doczekamy zupełnej marginalizacji KOD ale z satysfakcją, że nie „osłabialiśmy” ruchu. Niedemokratyczny, wodzowski „lider” Mateusz Kijowski popełnia błąd za błędem a Pan uważa, że idea KOD sama się obroni? (Ostanio Pan Kijowski jednym pociągnięciem spalił dwie ważne rzeczy – pułkownika Mazgułę oraz ideę demonstracji 13 grudnia.)
*
Na Pańskie pytanie odpowiadam – zupełnie Pana nie rozumiem. Napisał Pan wspaniały, idealistyczny tekst. Każdy z nas byłby wstanie się pod nim podpisać w dniach zakładania KOD 19 listopada 2015 roku. Jednak po roku działalności okazuje się, że sama wzniosła, wspaniała idea nie działa na przeciwników demokracji. Nie robi na nich żadnego wrażenia. To są przeciwnicy demokracji i tę ideę mają w nosie. Pańskie wyobrażenia nie maja dla nich żadnego znaczenia: „I ja tak rozumiem ideę KOD; ona nie jest niczyją własnością. Ale jest to nasza największa szansa na odzyskanie tego, co straciliśmy.” i dalej „Nie chodzi o Kijowskiego! Teraz chodzi o Polskę.”
W sferze ideałów ma Pan rację, ale po co nam taka racja, która prowadzi do klęski? Moim zdaniem te postulaty, o których napisałem w pierwszym komentarzu (j/w) stanowią warunki minimum minimorum aby KOD odegrał jakąkolwiek rolę w obronie i odwojowaniu demokracji. Pańskie wyobrażenie o KOD jako opatrznościowej idei i takimże ruchu obywatelskim, na miarę zbliżoną do pierwszej „Solidarności”, jest łagodnie biorąc pozbawione osadzenia w rzeczywistości.
Panie Sławku. Nie zgadzam się z panem. Zostaję przy swoim zdaniu: KOD to teraz nasza największa szansa na odzyskanie tego, co straciliśmy. Jeżeli ma pan jakąś inną propozycję, oprócz chęci personalnego przeorganizowania ruchu według prywatnej wizji minimum minimorum, proszę, niech się pan z nami podzieli szczegółowym planem. Ale pan, w moim przekonaniu, nie ma tej propozycji. Wobec tego moja rada jest taka: niech pan działa po swojemu. A ja – po swojemu. Gdyż cel chyba mamy podobny. Czy nie? Chcemy demokratycznej Polski i otwartego społeczeństwa. Może tak być? Czy ta propozycja też wydaje się to panu naiwna? Opowiem panu krótką historię. I mam nadzieję, że może ktoś jeszcze to przeczyta.
Tutaj, gdzie mieszkam, jest sporo malowniczych jeziorek. Akweny te, położone głównie w podmiejskich terenach, są otoczone domami. Nic dziwnego. To atrakcyjne lokalizacje. Zdarza się, że nad takim jeziorkiem jest około stu domostw. Niektórzy właściciele mają swoje łódki. Jezioro ma wysoką wartość wypoczynkową. Niestety, nie ma ryb. A wielu chciałoby połowić. I co się dzieje? Ludzie ci zbierają się i robią zrzutkę na narybek. Co ciekawe, składają się również ci, którzy nie łowią. Składają się ludzie, którzy nieraz są politycznie podzieleni. Dlaczego to czynią? Ponieważ cel jest ważny dla całej społeczności. Mogliby zaprotestować. Mogliby zasugerować, że raczej zrobią dotację na karmniki dla ptaków, albo zwierząt. Mogliby spróbować wykazać, że ochrona przyrody powinna być pierwsza, a nie barbarzyńskie kaleczenie ryb. Ale oni się dołożą. I tak rozumiem społeczeństwo obywatelskie. Pana rozumienie jest inne. Pan ma swoją wizję. I ona jest, jak zrozumiałem, jedyna i najlepsza. Niech pan się jej trzyma. Ta wizja jednak mnie nie przekonuje. Głównie dlatego, że namawia mnie do kroku wstecz – tam, gdzie byłem wczoraj, albo wieki temu.
Ale teraz, co się dzieje w Polsce, gdzie nie ma silnej tradycji społeczeństwa obywatelskiego? Gdzie podejrzliwość często decyduje o storpedowaniu inicjatywy obywatelskiej? W Polsce przecież też są małe jeziorka. Co się tam stanie, gdy właściciele zechcą łowić ryby, których na razie nie ma? Jak pan myśli? Prawdopodobnie nie dojdzie do zrzutki. Zgodzi się pan? Z powodów podziałów i różnych wersji zagospodarowania pieniędzy. Pojawią się też podejrzenia co do osób, które pieniądze mają zbierać. Poza tym, pod numerem 14 mieszka ktoś, kto był kiedyś członkiem w PZPR, pod 16 siedzi homoseksualista, a tuż obok niego mieszka znany antyklerykał, a dalej były wojskowy, czy może esbek, cholera wie. „A ja przecież nie chcę mieć nic wspólnego z tymi ludźmi”. „A kto poza tym o tym decyduje?” oraz „A kto mu dał prawo decydowania”? albo „A dlaczego tylko szczupaki i węgorze, a nie, przykładowo, płocie i krasnopióry? O co tu chodzi? Jeżeli nie będzie krasnopiórek, to ja w to nie wchodzę”. I ryb, panie Sławku, w tym jeziorku nie będzie. Podejrzliwość wobec wspólnego działania potrafi zablokować wiele przedsięwzięć, a społeczeństwo obywatelskie wymaga zaufania. Dlatego popieram KOD takim, jakim jest teraz.
@DARIUSZ WISNIEWSKI – czort swoje i pop swoje. Pana kaznodziejskie wywody nie mają nic wspólnego z realnym działaniem. Pan mnie obraża przypisując propozycję: „… personalnego przeorganizowania ruchu według prywatnej wizji minimum minimorum…”. Naprawdę pan nie przyjmuje do wiadomości, że walcząc o demokrację KOD sam nie może być niedemokratyczny? Warunki „minimum minimorum” dla skuteczności KOD nie są moją prywatną, wydumaną wizją a sprawdzonymi od dziesięcioleci w demokratycznym świecie cywilizacji zachodniej warunkami jawnej, demokratycznej i przejrzystej formuły działania. Przypomnę raz jeszcze to co pan starannie omija, a bez czego nie ma żadnej demokratycznej organizacji, zwłaszcza zaś walczącej o demokrację:
„– jasny i konkretny program działania,
– przejrzysta, demokratyczna i transparentna struktura władzy,
– kolektywne, demokratyczne kierownictwo,
– jawne i przejrzyste dla publiczności finanse.”
*
Odwołując się do pańskiego kaznodziejskiego przykładu zrzutki na ryby – bez w/w zasad „minimum minimorum” zrzutki nikt nie ma gwarancji, że składka posłuży na materiał hodowlany.
*
Jeśli pan ma zamiar działać w obecnym kształcie KOD nikt nie ma prawa panu zabronić. Również i ja jestem od tego jak najdalszy. Protestuję wyłącznie przeciw iluzji, że taki „KOD to teraz nasza największa szansa na odzyskanie tego, co straciliśmy. ” To niestety jest gruba naiwność a mówiąc dosadnie – nieprawda!
*
To co pan naiwnie nazywa „podejrzliwością” to znana w socjologii, zobiektywizowana społecznie kategoria interesu. Jak pan chce się uporać z naturalną różnorodnością interesów, jeżeli nie jawną, demokratyczną i transparentną strukturą? Sloganami o jedynej szansie czy wierze w dobrą wolę satrapów? A może pan wierzy, iż rzeczywistość zmienia się od zaklinania jej. Naprawdę proponuję panu zejście z obłoków na ziemię. (Proszę zauważyć, że w przeciwieństwie do pana niczego panu nie radzę, bo to jest zwyczajnie niegrzeczne!.)
P.S.
@DARIUSZ WISNIEWSKI
Kategoria „zaufania” do której pan się odwołuje działała dobrze do niedawna w społeczeństwach Zachodniej Europy, zwłaszcza w społeczeństwach mieszczańskich o tradycjach protestanckich (społeczne, nie zakłamane instytucjonalnie kościoły). Zjawiska globalizacji, internet, masowa komunikacja zakłóciła lub podważyła te kategorię. Dlatego tak ważne jest odwołanie do tradycji jawnych, demokratycznych i transparentnych rozwiązań organizacji społecznych. Bezbronna kategorię „ufaj” zastępuje współcześnie zasada ograniczonego zaufania: „ufaj, ale kontroluj”.
Odnosząc to do KOD. Początkowe zaufanie setek tysięcy zwolenników KOD zostało zawiedzione niezrozumiałym, wodzowskim mataczeniem Zarządu KOD, w tym przede wszystkim Mateusza Kijowskiego. To mataczenie najlepiej wyraził na łamach SO Pan Jerzy Łukaszewski stwierdzając – zwalczamy morderstwa ale nie morderców. To mataczenie drastycznie obniżyło skuteczność a poprzez to wiarygodność ruchu. W celu odzyskania wiarygodności i skuteczności potrzebne są demokratyczne procedury.
@Sławek: OK, tu chodzi o niniejszy artykół. Jak to wyżej określiłem pan @Dariusz napisał laurkę. To wszystko fajnie, ale autor wykazał się bezkrytycznym myśleniem. Mamy zatem przykład naiwności wynikający z niewiedzy. Przykład podał na sam autor: to te nieszczęsne rybki, których brak w jeziorach nad którymi mieszka sam autor z setkami sąsiadów. I to go nie zastanowiło? Jeśli jeziorka w wyniku eutrofizacji (ciekawe ile tam szamb szczelnych, jeśli w ogóle są) tracą tlen w czasie stagnacji letniej i zimowej, co powoduje masowe wymieranie obiektu sportowych zapędów autora i sąsiadów, to żadne zarybianie tu nie pomże. Taki prosty przykład braku myślenia krytycznego…
Jestem z KODem od początku i po roku, mam ochotę machnąć ręką. Aby tego nie zrobić, przestałam śledzić „kroniki wypadków KOD”, czyli co, kto, komu i jak. Zamykam oczy, zatykam uszy i nos. KODerzy zachowują się jak dzieci.
Istnieją sprawdzone i skuteczne metody zarządzania takim „projektem”. Skoro przez rok nie zostały wdrożone, to dla mnie dowód na rację pana Sławka. Nie ma woli, rządzi ego. A skoro tak, to ryb w tym stawie nie będzie, choć efektownych „zbiórek” było już wiele. „Zebrać” to za mało, trzeba jeszcze dobrze zarządzać „zebranymi”.
I oczywiście rozumiem, że to trudne, tym bardziej, że KOD to pospolite ruszenie, amatorzy którymi zarządza amator. Ale jednak ten lider-amator, to nie taki znowu amator i powinien znać (powinien był poznać) abecadło zarządzania.
Ubolewam nad tym, że nasza energia jest marnotrawiona. Jako psycholog-amator stwierdzam, że przyczyną nie jest zła wola MK, ale jego profil osobowości – MK nie ma genu agresji. MK ma dobre serce i wielkie ego, więc wypracował skuteczne taktyki przetrwania bez tego genu, dlatego umiejętnie pacyfikuje wewnętrznych rywali. Pomagają mu w tym (nieświadomie) idealiści. I tak sobie dryfują w obłokach (pacyfista i idealiści), a statek płynie.
Co zrobić w tej sytuacji? To, co można, gdzie się da, z tego co mamy – działać RAZEM (nie mylić z partią) – może np. strategia góry lodowej rys. ?
Słucham Krzysztofa Łozińskiego i Władysława Frasyniuka – wskazują kierunek.
Będę jutro. Tym razem nie w Warszawie. Lokalnie („myśl globalnie, działaj lokalnie” ;).
Liczę na nas.
Konteksty – miło widzieć jak trzeźwiejesz……..napisałem to bez odrobiny sarkazmu. Pozdrawiam
Moja świadomość jest jak góra lodowa, jest ukryta przed „żeglarzami”. Boję się odpowiadać, bo Pan źle znosi mój styl, ale zaryzykuję 😉
Wczoraj MK miał urodziny, a ja napisałam krytykę. Nie czuję się z tym dobrze. To wcale nie musi tak być, jak napisałam. Może nie mam racji. A nawet jeśli mam, to jaki mamy wybór?
Partia Razem też deklarowała, że nie będzie miała lidera. Ale to nie działa. Każdy ruch potrzebuje twarzy. Twarzą KODu jest MK. Jaki by nie był, jest jedyny. Inni, choć mogą być o niebo lepsi, nie mają szansy, bo tak działa ten mechanizm (tu rządzi psychologia) i „kto pierwszy/bardziej wyrazisty ten lepszy”. Wyrazisty = broszka, Matka Boska i długopis, Barbie, broda, warkocz, czerwone okulary, drabinka, kucyk i marynarka.
Proszę uważnie wczytać się we wszystkie teksty Krzysztofa Łozińskiego. Tam jest wszystko, co każdy z nas powinien wiedzieć i pamiętać i praktykować.
Żałuję, że kiedy ten pierwszy raz Pan podpisał się pod moim komentarzem, ja się wycofuję. Ja myślę tak jak napisałam wczoraj i dziś.
Rozwinę później.
Szanowny Kontekście – proponuję uważnie wczytać się w komentarze Sławka. On opisuje w strawnej formie, to co ja przedstawiam jako uliczne memy. Przykład: mój znajomy, z którym przechadzałem się na gdańskich manifestacjach KODu, odpowiedział mi na pytanie czy idziemy 13.12 – „Jarek…w dooopie mam łażenie ze Schetyną pod ramię i z Dmowskim nad głową.” Dodał coś jeszcze o maszerowaniu z narodwcami…. I nie poszedł. Resztę kontekstu bądź łaskawa dopowiedzieć sobie sama. Pozdrawiam
@KONTEKSTY – w coś warto wierzyć – strategia góry lodowej może być nie od rzeczy. Może także wydarzy się kumulacja naruszonych interesów do poziomu masy krytycznej. PiS otwiera coraz to nowe pola konfliktu nie rozwiązując wcześniej otwartych. NA razie chce zniszczyć kruchą równowagę w oświacie a w kolejce czeka już samorząd terytorialny przy prawodawstwie którego zaczyna niebezpiecznie majstrować. Kiedy naruszone interesy połączą się w masę krytyczną zmiotą PiS w tempie przyspieszonym.
Wracając na chwilę do Mateusza Kijowskiego zastanawia mnie jego postawa. Blokowanie procesów demokratyzacji KOD i świadome zrezygnowanie z doradców, kiedy ma się tak silną i niekwestionowaną pozycję lidera jest zupełnie irracjonalne. Przecież obydwa te rozwiązania utrwaliłyby jego władzę na długo i pomogły uniknąć wielu wpadek. A tak naraża na fiasko cały ruch a klęskę osobistą poniesie tak czy inaczej! Dziwi fakt „chocholego tańca” człowieka, który wydaje się inteligentny.
@ANDRZEJ POKONOS – z tym zarybianiem jest podobnie jak z marszami KOD. Jak w tym dowcipie o robotniku który z obłędem w oczach biegał po budowie z pustymi taczkami. Pytany dlaczego to robi odpowiadał – „jest taki zapieprz, że nie ma czasu załadować. „
@Sławek+
Podstawowy błąd jaki popełniamy: każdy robi swoje, po swojemu. Jesteśmy jak stos cegieł. Aby powstał z nich mur, potrzebna jest zaprawa i murarz. Powiedzmy, że murarz to MK. Co pełni/spełni rolę zaprawy?
Jeśli nie znajdziemy odpowiedzi (i zaprawy) nie powstanie nasz mur, i przyjdzie nam kruszyć mury. Tak, kiedyś runą. Smutne, że kiedy można wybrać skrót (przewodnik, mistrz), wybieramy drogą okrężną (metodę prób i błędów).
Nikt nie korzysta z doradców (nie tylko MK). Byłam dziś na „zbiórce” i … wciąż te same błędy: słabe nagłośnienie, brak dobrej muzyki, brak aury, za długie przemowy, brak nośnych haseł i sloganów, przemawiające kobiety mają za wysoki głos. Brak dynamiki, napięcia, źle rozłożone akcenty, o rekwizytach nie wspomnę.
A wystarczyłoby zatrudnić animatora, kogoś od PRu i marketingu. Copywritera. Nie ma pieniędzy? Znajdziemy, ale najpierw musi być zdefiniowana konkretna potrzeba.
Zawsze intrygują mnie minusy. Poruszyłam wiele spraw, a co mi mówi ten minus? Że nie mam racji? OK, ale w którym miejscu? W czym konkretnie? Proszę o kontrargumenty.
@Sławek+ autor
Proszę uważnie wczytać się we wszystkie teksty Krzysztofa Łozińskiego. Tam jest wszystko, co każdy z nas powinien wiedzieć i pamiętać i praktykować. I odpowiedź dlaczego jest jak jest.
KŁ pisze:
1. Trzeba założyć KOD – https://studioopinii.pl/krzysztof-lozinski-trzeba-zalozyc-kod/ „trzeba zebrać grupę ludzi, dobrze by byli wśród nich ludzie o uznanym autorytecie, którzy byli by członkami KOD. Członkami, tak jak było w KOR, to znaczy występujący jawnie pod imieniem i nazwiskiem, podpisujący się pod dokumentami, występującymi publicznie. Druga grupa to współpracownicy, ludzie formalnie nie zrzeszeni, ale pomagający, zajmujący się zbieraniem informacji (legalnym, żadnego wykradania, szpiegowania, podsłuchiwania itp), kolportażem materiałów, pozyskiwaniem środków. Ci ludzie celowo nie powinni być zrzeszeni w formalnej strukturze, bez jakiejś podległości, kierownictwa, wydawania poleceń”
2. POD WOLNY KRAJ SPOKOJNIE KŁAŚĆ FUNDAMENT…
https://studioopinii.pl/krzysztof-lozinskipod/ „mądrze wybierajmy swoje struktury. Potrzebni nam ludzie poważni, spokojni i zrównoważeni, tacy ludzie, którzy wytrzymają ogromną presję. Emocjonalność jest może dobra na wiecach, ale nie w realnym działaniu. Musimy, nikogo nie poniżając, nikogo nie wyrzucając (to nie PiS w końcu), wytłumaczyć niektórym kolegom, że musimy trzymać się reguł. Nie podejmować działań na własną rękę, bez uzgodnienia, nawet jeśli mamy bardzo szlachetne intencje. Wygaszać konflikty, a nie wzniecać. Jeżeli chcemy zabrać głos w sprawach wykraczających poza zakres zainteresowania KOD, to owszem, możemy, ale bez podpisywania się jako KOD, bez podpierania się KOD. I nie umieszczajmy takich treści na naszych stronach.”
3. MIĘDZY WODĄ ZATRUTĄ A WODĄ SODOWĄ
https://studioopinii.pl/krzysztof-lozinski-miedzy-woda-zatruta-a-woda-sodowa/
„Jesteśmy silni tylko dotąd, dokąd jesteśmy zjednoczeni wobec jasnego i wspólnego celu: obrony instytucji demokratycznego państwa i praw obywatelskich. Jeśli wdamy się w tworzenie wizji przyszłej Polski „po upadku kaczyzmu”, to wejdziemy w buty partii politycznej. To nie jest nasze zadane. My mamy obronić demokrację przed dyktaturą, a przyszły ustrój demokratycznego państwa mają tworzyć (lub nie), zmieniać (lub nie) partie polityczne. A decyzje mają podejmować wyborcy.
.
Jeśli my się wdamy w dyskusje na temat koncepcji ustrojowych, to się rozlecimy.”
Żaden z postulatów KŁ nie jest realizowany zgodnie z intencją KŁ. Każde działanie KODerów cechuje niezrozumienie KŁ.
@Sławek
„Blokowanie procesów demokratyzacji KOD i świadome zrezygnowanie z doradców, kiedy ma się tak silną i niekwestionowaną pozycję lidera jest zupełnie irracjonalne. ”
Stosunek do doradców to nasza narodowa przypadłość, wszyscy traktujemy ich podobnie. Wiemy lepiej, wiemy swoje. MK postępuje „po polsku”, no i (zapewne) jak prawie każdy Polak, lubi (się) rządzić i błądzić > („Miałeś chamie złoty róg …” nie zostało przecież wyssane z palca).
Tak o MK mówi Janusz Kijowski.
„Wspieram go, jako mojego chrześniaka i bratanka. Lubię chłopaka, bo to był w naszej rodzinie zawsze taki enfant terrible. Specjalnie mu się nie udawało w życiu, ani w życiu osobistym, jego małżeństwo się rozpadło, w młodych latach chyba z sześć razy rozpoczynał różne studia, zanim któreś ukończył. Teraz odnalazł się w tym ruchu, takim spontanicznym oddolnym. To było naprawdę coś z niczego, taka nieoczekiwana kreacja. Podziwiam go, że z takim oddaniem i opanowaniem prowadzi ten ruch, także mu bardzo sekunduję.” http://natemat.pl/170475,janusz-kijowski-nie-zaluje-slow-o-opluciu-gowina-i-oskarza-wynik-wyborow-byl-skrzywiony-poprzez-klamstwo
Cała sytuacja przypomina mi pierwszą Solidarność. Wałęsa też miał wielkie ego i wielkie wady, ale tylko osoba z wielkim ego ma szansę pociągnąć masy, wady są drugorzędne. Na Wałęsę grali wszyscy, a ja zachodziłam w głowę „czy oni rozumu nie mają, tacy inteligentni?”. Dziś rozumiem dlaczego tak postąpili. Mazowiecki, Geremek, Kuroń, Michnik i inni … I chwała im za to.
Teraz się narażę (tu takie źródła są zakazane). MK to Strzelec i Małpa
Księga I CING mówi:
„to doskonałe połączanie dla polityka, dyplomaty, ambasadora […] wyróżnia się niebywałą potrzebą niezależności […] Jeśli jesteś wrażliwą i czułą istotką, unikaj tej małpy jak zarazy, tak bardzo jest twarda.”
Wniosek:
Naszą racją stanu jest grać na MK, nawet jeśli ma wady. MK jest niezależny, inteligentny i na właściwym miejscu. Ma odpowiednie ego i powinniśmy tuszować jego wpadki, naprawiać błędy, wyprowadzać z „kanału”.
Powinniśmy robić dokładnie to, co robili ludzie z otoczenia Wałęsy, choć warunki są inne. Nie uwierzę, że LW szukał doradców. Prędzej uwierzę, że został obsadzony w roli przywódcy i nie miał w sprawie doradców nic do gadania. MK sam stworzył ruch, ma inną pozycję i inny potencjał, dlatego potrzebni KODowi doradcy powinni zaakceptować swoją drugoplanową rolę (powinni grać rolę identyczną z rolą żony – „być szyją, która kręci głową”).
Wydaje mi się, że jedyną osobą, która to rozumie jest Jarek Marciniak i jego otoczenie. To oczywiście spekulacje. Nie mam żadnej wiedzy na ten temat. Tylko nitki, które przędę.
@KONTEKSTY – nie dajmy się zwariować. Los Polski nie zależy od jednego człowieka, zwłaszcza od MK. Wspólny wysiłek wielu środowisk jest trudną i mozolną receptą na „wewnętrznych najeźdźców”. Do tego potrzeba raczej mistrza krawieckiego niż topornego „murarza”.
*
KOD, jeśli miałby/ma odegrać rolę integratora, jak to ładnie Pani powiedziała „murarza” musi mieć siłę charyzmy, autorytetu i olbrzymiego demokratycznego mandatu. Kiedy się zastanawiam nad tym co z tych trzech rzeczy jest przymiotem MK odpowiedź jest dość oczywista. Największą winą MK nie jest stan tych sił, ale niechęć do korzystania z doradców. Przecież dzięki doradcom te wszystkie 3 atrybuty siły można posiąść w stopniu wystarczającym. Odporność MK na wejście w posiadanie tych 3 wspierających się sił jest dla mnie zadziwiająca. Przecież jego bliscy współpracownicy od roku zwracają mu na to uwagę. Efektem tego jest rozpaczliwe „oświadczenie” części założycieli KOD, które było wyrazem bezradności wobec tej „odporności” MK. Jeżeli będziemy się upierali, że mimo to mamy tylko takiego murarza to przegramy sprawę o którą walczymy. Marginalizowanie się samego MK widać na tle przywódców partii opozycyjnych – parlamentarnych i pozaparlamentarnych. MK dla nich samych jest coraz mniej partnerem a coraz bardziej kłopotliwym szefem KOD, za którego wpadki sami czasami muszą świecić oczami. A to on powinien być dla nich punktem odniesienia.
*
Od ponad 10 miesięcy piszę to wszystko z ciężkim sercem, bo doceniam zasługi MK i po ludzku dobrze mu życzę. Mimo tego nie mogę milczeć bo to, oznaczałoby nieuchronność klęski KOD. A mimo wszystko ona nie jest jeszcze do końca przesądzona. Jak w żydowskim dowcipie, kiedy po 30 latach modlitw o wygrana w lotto stary Żyd doczekał się wystąpienia z nieba Jahwe, który mocno zniecierpliwiony powiedział: „Żydzie, daj mi szansę, wyślij kupon.” Może MK jeszcze da bogu szansę?
Gdyby konieczność demokratyzacji, całkowitej transparentności, kwartalnych rozliczeń finansowych z oryginalnymi fakturami, planów na przyszłość, list płac itd postawić przed Owsiakiem, to Orkiestra zakupiła by tylko kilka rolek bandaża. Niestety – to, o czym pisze Konteksty – jest prawdą. Wprawdzie potrafimy zdefiniować dobro indywidulane i dobro wspólne, ale wielu z nas ma problem, aby te dobra ze sobą utożsamić. To kwestia tradycji – i nie nasza wina, że jesteśmy ofiarami tego archaicznego zwyczaju. Ale można tę tradycję pokonać wysiłkiem intelektualnym. W każdym razie – warto spróbować, panie Sławku.
@DARIUSZ WISNIEWSKI – dyskusja dziada z obrazem jest bez sensu. Trzeba wiedzieć co się pisze. Te wszystkie obowiązki:” demokratyzacji, całkowitej transparentności, kwartalnych rozliczeń finansowych z oryginalnymi fakturami, planów na przyszłość, list płac itd ” WOŚP wypełnia zgodnie z polskim i europejskim prawem. Dotyczy to wszystkich organizacji pożytku publicznego. Warto sprawdzić zanim się napisze.
Nie mogę odpowiedzieć, bo dwa moje komentarze z wczoraj(dziś w nocy) nadal czekają na publikację. Podzieliłam komentarz na części. Skrypt blokuje (odsyła do moderacji) zbyt długie komentarze, lub kiedy ktoś komentuje wielokrotnie. KONTEKST (punkt odniesienia) jest zmanipulowany przez program.
Są tutaj i dyskusja, począwszy ode mnie.
https://www.facebook.com/notes/konteksty/cegie%C5%82-kupa/1733721153544121
@KONTEKSTY – najpierw Pani najważniejsze myśli, a pod nimi mój komentarz:
„Naszą racją stanu jest grać na MK, nawet jeśli ma wady. MK jest niezależny, inteligentny i na właściwym miejscu. Ma odpowiednie ego i powinniśmy tuszować jego wpadki, naprawiać błędy, wyprowadzać z „kanału”.”
Takie myślenie jest groźne bowiem uzależnia sukces ruchu od widzimisię jednego człowieka, który na dodatek uczynił sobie z KOD pomysł na życie. W interesie MK jest walka z PiS, ale nie odsunięcie PiS od władzy. MK obliczył pewnie, że działając w KOD będzie z tego czerpał 20-30 lat. Polski nie stać na tak długą drogę. Po takim okresie zostalibyśmy trwale zmarginalizowani na świecie we wszystkich przekrojach.
*
„Stosunek do doradców to nasza narodowa przypadłość, wszyscy traktujemy ich podobnie. Wiemy lepiej, wiemy swoje. MK postępuje „po polsku”, no i (zapewne) jak prawie każdy Polak, lubi (się) rządzić i błądzić > („Miałeś chamie złoty róg …” nie zostało przecież wyssane z palca).”
Niczego takiego nie ma – to co Pani nazywa „narodowa przypadłość” jest zwykłym elementarnym brakiem kwalifikacji zarządczych. Tego się można nauczyć i tego tysiące polskich przedsiębiorców skutecznie się nauczyło, mając w punkcie wyjścia potencjał słabszy od MK. Jeżeli MK uporczywie nie chce się tego nauczyć, lub choćby zrozumieć nieodzowność takich umiejętności, to nazwijmy to tak jak na to zasługuje – uporem, niekompetencją, lekceważeniem, sobiepaństwem, itp. nie robiąc z tego mitu „narodowej przypadłości”.
*
„Powinniśmy robić dokładnie to, co robili ludzie z otoczenia Wałęsy, choć warunki są inne. Nie uwierzę, że LW szukał doradców. Prędzej uwierzę, że został obsadzony w roli przywódcy i nie miał w sprawie doradców nic do gadania. MK sam stworzył ruch, ma inną pozycję i inny potencjał, dlatego potrzebni KODowi doradcy powinni zaakceptować swoją drugoplanową rolę (powinni grać rolę identyczną z rolą żony – „być szyją, która kręci głową”).
Wydaje mi się, że jedyną osobą, która to rozumie jest Jarek Marciniak i jego otoczenie. To oczywiście spekulacje. Nie mam żadnej wiedzy na ten temat. Tylko nitki, które przędę.”
Historia przywództwa Lecha Wałęsy jest zupełnie nieporównywalna do postawy MK ze względów wszelakich – wszystko było inne, a ponadto Solidarność miała 5-10 tej klasy przywódców, którzy mogli LW zastąpić w każdej chwili. W KOD nie widać takich osób i to od początku celowa robota MK. KOD na początku zebrał informacje o doradcach, którzy byli gotowi nieodpłatnie świadczyć dla ruchu swoje usługi, ale MK nawet nie zechciał do nich sięgnąć. Wielu z tych ludzi nie da się drugi raz wpuścić w kanał.
Największym mitem jest twierdzenie, że MK sam stworzył KOD. To nieprawda i jeśli przeglądamy dokumenty KOD oraz zobaczymy ilu ludzi spośród autorów „Oświadczenia założycieli KOD…. z 19 listopada 2016 r. ” zakładało KOD to staje się oczywiste, że MK sam niczego nie był w stanie założyć. Dzisiejsza wroga postawa MK wobec tych ludzi budzi niesmak i każe zadać pytania o co tutaj chodzi?
Reasumując – na SO nie spotkałem głosów nieżyczliwych osobiście wobec MK. Jeżeli jednak taka sytuacja uporczywej „wyuczonej nieudolności” MK utrzyma się w KOD dłużej, to tylko kwestią czasu będzie, kiedy w samym KOD i poza nim pojawią się podejrzenia o działalność agenturalną MK na rzecz PiS. Może warto aby świadomość takiej perspektywy dotarła do samego zainteresowanego?
@Konteksty – pozwoliłem sobie zacytować Pani wypowiedzi zamieszczone na Pani Facebooku. W momencie gdy to pisałem, te komentarze jeszcze nie były odblokowane na SO. Pani metafora czym jest zaprawa mająca scalić te cegły demokracji to kwintesencja problemów polskiej młodej demokracji. Cytuję za Panią dla przypomnienia: – „Konteksty: Podstawowy błąd jaki popełniamy: każdy robi swoje, po swojemu. Jesteśmy jak stos cegieł. Aby powstał z nich mur, potrzebna jest zaprawa i murarz. Powiedzmy, że murarz to MK. Co pełni/spełni rolę zaprawy?”
.
I tu jest odpowiedź, w cytowanym przez Panią tekście ze Studia Opinii pana Krzysztofa Łozińskiego zamieszczonym pod tytułem: „POD WOLNY KRAJ SPOKOJNIE KŁAŚĆ FUNDAMENT…” cytuję za Panią: „…Potrzebni nam ludzie poważni, spokojni i zrównoważeni, tacy ludzie, którzy wytrzymają ogromną presję. Emocjonalność jest może dobra na wiecach, ale nie w realnym działaniu. Musimy, nikogo nie poniżając, nikogo nie wyrzucając (to nie PiS w końcu), wytłumaczyć niektórym kolegom, że musimy trzymać się reguł. Nie podejmować działań na własną rękę, bez uzgodnienia, nawet jeśli mamy bardzo szlachetne intencje. Wygaszać konflikty, a nie wzniecać.” – To kwintesencja problemów całej polskiej młodej demokracji! O czym pisze od wielu miesięcy @Sławek. A sama Pani to puentuje (cytat poniżej):
.
Konteksty: Stosunek do doradców to nasza narodowa przypadłość, wszyscy traktujemy ich podobnie. Wiemy lepiej, wiemy swoje. MK postępuje „po polsku”, no i (zapewne) jak prawie każdy Polak, lubi (się) rządzić i błądzić > („Miałeś chamie złoty róg …” nie zostało przecież wyssane z palca).
.
I tu przypomina się mrówcza praca Studia Opinii, ostrzegająca za pomocą tekstów autorów i dyskutantów Platwormę Obywatelską przez ostatnie lata, w sumie od powstania samego Studia Opinii, przed arogancją polityków, podsuwająca rozwiązania ekonomiczne, gospodarcze, wiele było tu tekstów lidera Studia Opinii, pana Stefana Bratkowskiego… A w ub roku już kassandrycznie starając się orzestrzec PO przed utratą władzy… i nic! NIC! Platforma wiedziała lepiej. A obecny jej lider nadal się w niej mości i wycina przeciwników. Nie tędy droga!
.
Dlatego nie zgadzam się z Panią, że należy stawiać na pana Kijowskiego za wszelką cenę, cytuję Panią: „Naszą racją stanu jest grać na MK, nawet jeśli ma wady. MK jest niezależny, inteligentny i na właściwym miejscu. Ma odpowiednie ego i powinniśmy tuszować jego wpadki, naprawiać błędy, wyprowadzać z „kanału”. – Nie tędy droga. To nie czasy zamordyzmu PRL, gdy Lech Wałęsa musiał być na świeczniku. Nie dlatego, że nie było alternatywy. Ale dlatego, aby zjednoczyć po raz pierwszy polskich robotników z polską inteligencją. To był największy sukces polskiej opozycji lat 80-tych.
.
Wracam zatem do wyjściowego Pani stwierdzenia: cyt. Konteksty: „Podstawowy błąd jaki popełniamy: każdy robi swoje, po swojemu. Jesteśmy jak stos cegieł. Aby powstał z nich mur, potrzebna jest zaprawa i murarz. Powiedzmy, że murarz to MK. Co pełni/spełni rolę zaprawy?
ROLĘ TEJ ZAPRAWY PEŁNIĄ PROCEDURY DEMOKRATYCZNE. I tego brak w działaniach lidera KOD.
Staram się nie zabierać głosu w sprawach dotyczących KOD, by nie być posądzonym o „wrogą robotę i brak patriotyzmu”. Ale skoro już moje nazwisko padło …
Panie Sławku, głos krytyczny na temat MK mógł Pan przeczytać na SO. Mój. Byłem zniesmaczony kiedy najmniej odpowiednia osoba podchwyciła pomysł pana Łozińskiego tak szybko, jakby się obawiała, że ktoś ją ubiegnie. I tak pewnie było. Zawodowy aktywista znalazł żyłę złota i sens istnienia.
Szczytem wszystkiego, a właściwie skandalem, było ukazanie się na SO tekstu pani Kijowskiej sprowadzającego się do stwierdzenia”Macie się zamknąć i słuchać Mateusza!”. Od tej pory KOD przestał dla mnie istnieć. Jest niczym innym, niż PiS wmawiający ludziom, że nowa ustawa o zgromadzeniach „poszerzy wolności obywatelskie” jak to był łaskaw dziś oświadczyć pan Płaszczak.
Kiedy były wybory w regionie gdańskim trzy dni wcześniej napisałem mail do przyjaciela, w którym podałem nazwiska, jakie zostaną wybrane. Nie pomyliłem się ani w jednym przypadku. Komuś coś to mówi? Autorowi artykułu pewnie nie, a Wam?
To, czemu mogę się dziwić, to temu, że p. Łoziński, którego wyjątkowo szanuję, wciąż podpisuje się pod tym projektem, ale cóż – dziwić się jest rzeczą ludzką.
I najważniejsze – w społeczeństwie głosy nie są jednakowo istotne. Jutro najważniejsze będą głosy tych, którzy dziś mają 35 – 45 lat. Jak raz mam z takimi środowiskami stały kontakt. Dla nich KOD w ogóle nie istnieje, a jeśli to jako temat żartów. I nie ma znaczenia, czy mają rację czy nie. Ważne, że coś takiego jak KOD do nich nie przemawia, a to oni będą decydowali o najbliższych kilkudziesięciu latach w naszym kraju. Do nich to nie trafiło, bo i w takiej formule nie mogło.
Wczoraj byłem w Gdyni na demonstracji tzw. strajku obywatelskiego. Żal było patrzeć na zapał tłumu, który zostanie zmarnowany. A ci, którzy dziś przychodzą kiedy poczują się oszukani (a nastąpi to prędzej czy później) długo nie wesprą już żadnego ruchu, choćby go aniołowie niebiescy prowadzili.
I w ten sposób PIS ma zapewnione długie lata szczęścia i pomyślności nie musząc obawiać się nikogo i niczego.
Ale kto, według pana jest winien że, „zapał tłumu zostanie zmarnowany”? Pani Kijowska, bo napisała w SO agresywny tekst? Pan MK, bo wykradł dobry pomysł, a teraz słabo muruje? Pan Łoziński, bo nadal popiera KOD? Z tego wpisu nie wynika, kogo obarcza pan odpowiedzialnością. Do kogo ma pan żal? Może to po prostu wszystko, co można było osiągnąć? Zwłaszcza teraz, kiedy w świecie krajów demokratycznych wzrastają nastroje nieliberalne. Francja i Holandia za chwilę pójdą w nasze ślady. Słowacja już. Czechy za moment. Norwegia też. Nie mówiąc o Stanach. Trudno przeciwstawić się temu trendowi, budując ogólnonarodowy ruch sprzeciwu. To niemożliwe. Autorytaryzm naszego rządu ma swoje poparcie w dużej części społeczeństwa polskiego. I ta część wcale nie oczekuje poszerzenia sfery wolności obywatelskiej. Może więc – nikt nie jest winien? Trzeba zatem przeczekać, ale trzymać cały czas czajnik na małym ogniu. Edukować i uświadamiać. Protestować i mówić wszystkim dlaczego to robimy. Oraz nie tracić nadziei. To będzie długa droga.
Czytałem tutaj sugestie, że gdyby MK zastosował jasne reguły i procedury demokratyczne, to wszystko inaczej by wyglądało. Bo „drań” niby nie zastosował. Naprawdę? Tylko potrzeba transparentności? Nic więcej? I tu prościutka metafora wzięta z poprzednich komentarzy. My, Polacy, to stos cegieł. MK jest murarzem i chce murować mur. Co jest zaprawą? Procedury demokratyczne, rzecz jasna. Ale muru nie wzniesiem, bo zaprawa jest nieubogacona przez te procedury. Takie proste! Że też nikt wcześniej na to nie wpadł. Otóż nie. Metafora jest ciężka i mechanistyczna. Po pierwsze są cegły, które nigdy nie będą częścią żadnego muru. Nie nadają się z tego względu, że koncept muru jest im obcy i niemożliwy do wyobrażenia. W tym polskim stosie jest wiele takich cegieł. I trzeba je zostawić, gdyż próby wpasowania je w mur – niemal na siłę – spowalniają budowę i niszczą jej spontaniczność. Jasne, doświadczony murarz chce wykorzystać każda cegłę, ale teraz trzeba wybierać tylko te, które potrafią wydostać się poza świadomość pojedynczej cegłówki
@ J.LUK pamiętam doskonale to o czym Pan napisał, w tym zwłaszcza Pańskie stanowisko w sprawie. Również byłem zaskoczony, że MK tak szybko, zupełnie bezrefleksyjnie podchwycił pomysł i uruchomił KOD. Miałem podobne obawy o jakich Pan wspomina tj. pośpiechu wskazanego wyłącznie przy łapaniu pcheł. I rzeczywiście nikt Go nie ubiegł, KOD powstał. Uczciwie przyznaję, że moją czujność rewolucyjną uśpił początkowy sukces KOD. W ciągu kilku tygodni ilość zainteresowanych na FACEBOOKu osiągnęła niesłychane rozmiary. Pamiętam dwie liczby po kilku dniach 10.000 zwolenników oraz niedługo później 30.000. Idea Pana Łozińskiego wybuchła w KOD z siłą wskazującą potrzebę masowego zaprotestowania przeciw niszczeniu Polski.
Podobnie jak Pana zdziwiły mnie wystąpienia na łamach SO w tym samym czasie pod koniec stycznia 2016 r. Pani Kijowskiej oraz Pana Marciniaka, które głosiły nieomylność MK a zwłaszcza jego pomysłu nie odsuwania PiS od władzy. Nawet pod tymi artykułami wyrażałem zdziwienie i odmienne opinie, ale niezbyt stanowczo. Pewnie wołałem wierzyć, że powstanie coś sensownego jako alternatywa dla PiS. Dodatkowo zmylił mnie entuzjazm liderów samego SO pokładających w KOD nadzieje na zbudowania spontanicznego ruchu społecznego. Myślę, że teraz wszyscy mamy trochę inny ogląd rzeczy, ale uczciwie przyznaję, że Pan wiedział lepiej i wcześniej na co są świadectwa w postaci publikacji na SO.
Jeżeli mimo wszystko angażuję się w dyskusje na temat KOD to wynika z mojego przekonania, że nie wszystko stracone. Dałem sobie czas do zakończenia kampanii programowo-wyborczej w KOD na szczeblach regionalnych i centralnym do końca kwietnia 2017 r. Jeśli nie nastąpi proces demokratyzacji KOD podobnie jak Pan przestanę się nim zajmować. Póki mam nadzieję jeszcze coś piszę. Inaczej mówiąc – jeśli procedury demokratyczne nie zmienią KOD to nastąpi jego marginalizacja. Dziś jeszcze KOD ma zdolności mobilizacji ludzi do protestów ale coraz mniejsze i warunkowe. W najgorszym scenariuszu setki tysięcy aktywnych ludzi zostaną zniechęcone do aktywności w KOD. Czy zostaną zniechęcone do działalności obywatelskiej to się okaże. Wszak jedyny wymierny sukces protestu społecznego dokonał się poza KOD a nawet trochę wbrew MK tj. czarny protest. Chyba nie doceniamy skali naruszenia interesów społecznych przez PiS.
* * *
Zgadzam się z Panem w sprawach pokoleniowych. W ogóle jestem zdania, że te ostatnie wybory 2015 to sygnał nieuchronnych zmian pokoleniowych w Polskim życiu społecznym. PiS i PO są organizacjami schyłkowymi i czeka nas przebudowa sceny społecznej a zaraz za nią sceny politycznej. Dzisiejsi 30-40 latkowie są naturalnymi następcami dzisiejszych aktywistów. Mój kontakt z tymi pokoleniami został osłabiony przez zakończenie pracy na uniwersytecie w 2012 r. i ucieczce na wieś. Osłabiony, ale nie zaniechany. Mam kontakty z dwoma środowiskami takich ludzi w Łodzi i we Wrocławiu, przy czym są to ludzie wykonujący głównie zawody techniczne, technologiczne i menedżerskie. Ich postawa wobec tego co się dzieje jest zróżnicowana i nie mam pewności czy da się określić jednolite stanowisko charakterystyczne dla generacji. Żeby nie wdawać się w długie rozważania powiem tylko o dwóch skrajnych postawach. Jedna to postawa pro globalizacyjna – część z nich myśli żeby wyjechać, z tego zapyziałego ich zdaniem kraju, do stabilnej cywilizacji zachodniej.
Druga opcja – krajowa zakłada, że obecni na scenie aktorzy społeczni i polityczni muszą się zgrać i zużyć do końca zanim nastąpi uzdrowienie sytuacji i powrót do zdrowego rozsądku. Pośrodku jest różnorodność wielka. Uderzające, że nie widzę specjalnie chęci do aktywnej zmiany istniejącego, politycznego status quo. Potwierdzam także Pańską obserwację, że w tym pokoleniu KOD nie istnieje w świadomości, w moim oglądzie nawet jako obiekt żartów.
*
Na koniec coś mniej pesymistycznego w komentarzu do Pańskiej uwagi: „I w ten sposób PIS ma zapewnione długie lata szczęścia i pomyślności nie musząc obawiać się nikogo i niczego.” Gdyby zniechęcenie do KOD to był czynnik decydujący to trudno zaprzeczyć. Mnie się zdaje, że następuje stopniowa kumulacja niezadowolenia społecznego. Do części opinii publicznej zaniepokojonej pierwotnie atakiem na TK dochodzą kolejne grupy społeczne, których interesy PiS naruszył, narusza i będzie naruszał: sędziowie i adwokaci, kobiety, nauczyciele i rodzice, górnicy, lekarze i pielęgniarki, przedsiębiorcy w tym mikro i samozatrudnieni, działacze samorządów lokalnych i pracownicy samorządowi, policjanci, żołnierze, etc. Wszyscy oni dalecy są na razie od zjednoczenia sił, z wyjątkowym akcentem na „na razie”. Ogniwem łączącym te grupy jest wyjątkowa „zdolność” PiS do otwierania kolejnych pól konfliktów bez wygaszania rozpoczętych.
Najważniejszym uwarunkowaniem niezadowolenia społecznego jest drastyczne wyhamowanie inwestycji. W Polsce prawdopodobnie nie nastąpi w najbliższych dwóch latach załamanie gospodarcze, ale drastyczne obniżenie tempa wzrostu PKB. Oznacza to, w związku z rozdętymi programami socjalnymi, drastyczny wzrost deficytu budżetowego w % do PKB. To wymusi wiele zmian, których konsekwencji dzisiaj nawet nie sposób przewidzieć. Moim zdaniem już w przyszłym 2017 roku PiS może zostać zmuszony do oddania władzy aby uniknąć scenariusza dla nas wszystkich drastycznego. Mimo wszystko nie wierzę, że JK doprowadzi do wojny domowej.
Zgadzam się z Panem, ale pisząc o „spokoju” miałem na myśli istniejące obecnie struktury polityczne i quasi polityczne. Wśród nich nie ma nikogo kogo musiałby się prezes obawiać. Żadna z nich nie osiągnie zaufania społecznego tyle, by poprowadzić ludzi do walki. A niektóre, jak sam Pan widzi – nawet nie chcą. Wręcz przeciwnie wzorują się na nich i znajdują zaślepionych akolitów. To ten sam gatunek, barwy polityczne są tu kwestią przypadku, zbiegu okoliczności.
Decydować będzie chyba przyszły rok z planowanym (m.in. przy pomocy „reformy” edukacji) atakiem na samorządy.
A jeśli do tego dołączy się sprawy gospodarcze, które mogą się nieco skomplikować, pojawi się na scenie ktoś, o kim dziś nawet nie myślimy.
I też wolałbym, by nie było wojny domowej, ale tchórze w gatunku prezesa, chętnie ją oglądają kiedy maja strzeżone okno na wysokim piętrze i uznają, że im nic nie grozi.
@ J.LUK – ma Pan „słuszną rację”. (To jedno z powiedzeń w lokalnym, łódzkim języku upowszechnione w Polsce. Mniej znane powiedzenie łódzkie: jesteś w „mylnym błędzie” już takiej kariery nie zrobiło!) Polityczne tsunami jakie przetacza się przez Polskę, ale i przez świat, spowoduje radykalne zmiany w architekturze życia społecznego. W Polsce premię sukcesu osiągnie organizacja (grupa ludzi), która będzie w stanie zintegrować wiele ośrodków protestów społecznych. Albo jej jeszcze nie ma albo jest za mało znana abyśmy coś o niej wiedzieli.
@SŁAWEK, A.POKONOS, J.LUK, SIR JAREK
Zgadzam się z Panami. Sama mam podobne spostrzeżenia, te same wątpliwości, sama kilka razy zostałam wystawiona w sposób opisany przez LUK, ale mimo to (jak napisałam wcześniej) trzymam się drogowskazu KŁ. I np. słów: „Sytuacja Komitetu jest taka, jak pospolitego ruszenia, które w trakcie największej bitwy musi zorganizować się w armię. Musi robić dwie rzeczy na raz (co jest niemal niemożliwe) – organizować się i walczyć. Z żadnej z nich nie może zrezygnować, bo przegra.”
Jeśli wziąć pod uwagę, że robią to amatorzy, że wielu chce coś ugrać dla siebie, a inni nie potrafią grać ról drugoplanowych, że wielu jest w gorącej wodzie kąpanych i ma jak najlepsze intencje, gorzej z oceną możliwości, to wydaje mi się, że trzeba się cieszyć, że to się jeszcze trzyma kupy.
Są rzeczy, które wiem, przemyślenia, które mam, ale się nimi nie dzielę. To sprawia, że brzmię jak naiwna marzycielka. To błędne wrażenie. Jestem niezwykle skuteczna. Widzę każde potknięcie MK, każdy błąd taktyczny. Macie rację, ale choć należy o tym mówić, nie wolno tego robić na forum publicznym. Dlaczego? Bo te słowa są jak kropla kwasu, to ona wyżera entuzjazm uczestników protestów, a nie wpadki MK. DoWaszego/naszego gderania dokładają się publiczne przepychanki, że ktoś komuś zabrał zabawki, albo nie wpuścił do piaskownicy.
Nasze opinie (nawet trafne i sprawiedliwe) osłabią KOD. Na oceny i rozliczenia przyjdzie czas. Teraz trzeba zewrzeć szeregi.
Jeśli MK coś blokuje (lub wymyślił sobie że to będzie jego sposób na życie), to jest milion sposobów żeby ominąć blokadę. Ominęłam program na SO, żeby moja odpowiedź była zgodna z moją intencją. Jeśli doradcy chcą doradzać muszą znaleźć sposób, aby ich słuchano, ale tu nie wystarczy zgłosić akces, tu trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i znosić niekompetencję. To kosztuje więcej niż rada. I w tym (moim zdaniem) tkwi problem. Potencjalni doradcy oferują swoje usługi za darmo, i czekają. Nikt nie puka. Bo KOD to nie korporacja, która doceni darmowe profesjonalne usługi. KOD to stos cegieł, które się cieszą, że są w kupie (jest nas tyle cegieł, hurra!). Ale kiedy poprosić dowolną cegłę, żeby stanęła z lewej, albo z prawej to zaczynają się dąsy, albo problemy. Że ta niżej, a tamta wyżej, że nie takie wiązanie, tylko inne. W gębie każdy mocny, a w działaniu nie ma czasu, albo chory, ale „daj mi znać, może następnym razem”.
@A.POKONOS
„ROLĘ TEJ ZAPRAWY PEŁNIĄ PROCEDURY DEMOKRATYCZNE” – Nie do końca, procedury demokratyczne to przepis na dobrą zaprawę, ale nie zaprawa. Zaprawa to spoiwo, które powstaje zgodnie z procedurą z odpowiednich składników.
Tymi składnikami są np: nasze wzajemne relacje (brak), kompetencje (nieadekwatne do potrzeb), intencje (różne, często egoizm) i elastyczność (nie występuje).
W tej sytuacji albo trzeba wodza, który będzie to „pospolite ruszenie” trzymał krótko, albo skończymy na sejmikowaniu.
Jest jeszcze trzecia droga, wzorem Inków, rezygnacja z zaprawy. Technologia jakiej używali Inkowie nie jest zna, więc trudno ją wykorzystać. A tzw. „suchy mur” jest za słaby do naszych celów.
KŁ nie jest amatorem, sprawdził się w akcji. Więc może jednak powinniśmy mieć więcej cierpliwości? Może nasza ocena sytuacji jest błędna?
@Sławek
„to co Pani nazywa „narodowa przypadłość” jest zwykłym elementarnym brakiem kwalifikacji zarządczych. Tego się można nauczyć i tego tysiące polskich przedsiębiorców skutecznie się nauczyło”.
Można się nauczyć, ale dotąd nauczyli się przedsiębiorcy (duzi), ale nie działacze. Działacze preferują styl Zosi Samosi. Są oczywiście NGOsy zarządzane jak biznesy, ale jest ich mniejszość. Wszystkie inne „wiszą” na trzech osobach, które robią wszystko (brak pieniędzy, nie umiemy przekazywać zadań, słomiany zapał członków, wiem lepiej).
„Dzisiejsza wroga postawa MK wobec tych ludzi budzi niesmak i każe zadać pytania o co tutaj chodzi?” – Tak to dziwna i niepokojąca postawa, ale nie wyciągałabym tak daleko idących wniosków. Nie znam MK. Nie mogę się odnieść do tego stwierdzenia. Na czym polega ta wroga postawa? Jak się przejawia? Co takiego robi MK?
„Największym mitem jest twierdzenie, że MK sam stworzył KOD. ” – z mitem się nie wygra. Wiem jak było. Kiedy natknęłam się na tekst KŁ pomyślałam „racja”, „trzeba założyć”, „jak?”, „czy podołam?”, „Nie”. Kilka godzin później trafiłam na grupę Mateusza, było w niej mniej niż 1000 członków. Dołączyłam, choć uważałam, że grupa to błąd. Nie to miał na myśli KŁ. Ale poszło. Przez kilka dni i nocy walczyłam z trollami, hejtem itp. Pilnowałam porządku. Z nikim niczego nie ustalałam, nie pytałam. Na nic nie liczyłam. Pilnowałam do czasu, aż się to trochę uspokoiło.
Potem próbowałam pomóc informatycznie (chciałam się podzielić doświadczeniem – prowadzenie stron www, blogowanie, pozycjonowanie: bezkosztowo) – nie było zainteresowania. Wpadka ze zhakowanym kontem MK. Informatyk popełnia taki błąd? Dwa profile na FB – który jest prawdziwy? Alimenty – gdybym miała feler, nie inicjowałabym przedsięwzięcia, które bazuje na zaufaniu społecznym. Potem … mogłabym tak długo, bo za każdym razem mówię „sprawdzam” i jest jakaś wtopa. Wniosek? MK robi dobre pierwsze wrażenie i sam w nie wierzy. Inni najpierw wierzą bezkrytycznie, a potem bezkrytycznie odrzucają. Nie tędy droga.
Te cechy można wykorzystać. Mogą służyć, a nie szkodzić sprawie, ale otoczenie musi na pierwszym miejscu stawiać sprawę. Jeśli ludzie czują się obrażeni, urażeni, źle potraktowani, jeśli wylewają swoje żale, dzielą się publicznie pretensjami to są dla mnie spaleni.
Jeśli SPRAWA jest priorytetem, to chowam ambicje/aspiracje/dumę do kieszeni i każdy mój ruch wynika z racji stanu, a nie mojej racji. Ludzie z otoczenia MK nie zdali egzaminu.
@A.Pokonos
„Platforma wiedziała lepiej. A obecny jej lider nadal się w niej mości i wycina przeciwników. Nie tędy droga!” Pełna zgoda.
@ J.LUK
„Byłem zniesmaczony kiedy najmniej odpowiednia osoba podchwyciła pomysł pana Łozińskiego tak szybko, jakby się obawiała, że ktoś ją ubiegnie.” – to nie tak.
W moim mieście (kilka dni później) – na FB wyłoniło się kilka osób, które chciały założyć lokalny KOD. Nie znałam ich, zaprosiłam na spotkanie, żeby im to wyperswadować: nie czas, nie miejsce, nie metoda. Nim wróciłam do domu, już założyli grupę. Przekonani, że całe miasto dołączy. Nikt nie dołączał, więc pomogłam (zaprosiłam swoich znajomych, miasto myśli, że ja tu rządzę :), sama nie dołączyłam do dziś. Grupa jest i sejmikują, praca kuleje, bo główny inicjator po miesiącu wykpił się depresją i szefowanie spadło na osobę sympatyczną, ale nie przetartą. Spotykają się (ja rzadziej, bo nie jestem w grupie, a oni nie używają innych kanałów), siedzimy pod kamerą i planujemy. I nie ma szans, żeby to zmienić.
Czyli co? Powinnam dać sobie spokój? A sprawa? Jest sprawa.
Wycofałam się z bezpośrednich działań i tworzę plany awaryjne i sieć kontaktów za radą KŁ: „… współpracownicy, ludzie formalnie nie zrzeszeni, ale pomagający, […] ci ludzie celowo nie powinni być zrzeszeni w formalnej strukturze”.
Lokalni KODerzy nie rozumieją tego. Trudno. Robię to, co uważam za właściwe i korzystne dla Sprawy. Niech sobie myślą co chcą. Ich prawo.
„Szczytem wszystkiego, a właściwie skandalem, było ukazanie się na SO tekstu pani Kijowskiej sprowadzającego się do stwierdzenia”Macie się zamknąć i słuchać Mateusza!”. Od tej pory KOD przestał dla mnie istnieć. ”
Pani Kijowska może sobie pisać i mówić co chce. Ja, jestem ja i robię to, co należy. Skoro Sprawa jest ważna, to nie może zejść na drugi plan, tylko dlatego, że jakaś pani coś mówi.
„Jutro najważniejsze będą głosy tych, którzy dziś mają 35 – 45 lat. Jak raz mam z takimi środowiskami stały kontakt. Dla nich KOD w ogóle nie istnieje, a jeśli to jako temat żartów.”
To jest akurat ta grupa wiekowa, która jest w oku cyklonu. Już tracą grunt pod nogami, a jeszcze się nie ustawili. Trzymają się rękami i nogami swoich posad i pozycji i nie mają czasu, który ma pokolenie 60+. A żeby się jakoś usprawiedliwić (przed sobą), żartują sobie i kpią. I nie można ich winić, bo oni nie mają wyjścia. Nie zostawią firmy, biurka w korporacji czy katedry na uczelni, żeby sobie podziałać, poroznosić ulotki, pozbierać podpisy. Mają dzieci w trudnym wieku i milion innych obowiązków. Ci niewykształceni dostali gratisy, mają piwko i święty spokój, i też nie pójdą z KODem.
„ci, którzy dziś przychodzą […] poczują się oszukani”. Tak, tylko kiedy ci, którzy rozumieją grozę sytuacji, nie rozumieją na czym polega prowadzenie wojny, albo biznesu i krytykują (publicznie).
Są sytuacje, w których, jeśli nie można chwalić, lepiej milczeć. Zawsze jednak najwięcej korzyści przynoszą (mądre) pochwały. Na tym polega m.in. wychowywanie dzieci.
Za daleko jestem od centrali, żeby mój głos był „trafiony”. Niech będzie jakimś punktem odniesienia do oceny sytuacji. Nie twierdzę, że mam rację.
Ufam panu Krzysztofowi Łozińskiemu, co nie znaczy, że wierzę w ludzką nieomylność. To mój wybór.
Moja odpowiedź. Zanim pojawi się na SO, jest tu: https://www.facebook.com/notes/konteksty/jest-sprawa/1734004803515756
@DARIUSZ WISNIEWSKI
Tak, „to po prostu wszystko, co można było osiągnąć”, a
większość Polaków „wcale nie oczekuje poszerzenia sfery wolności obywatelskiej”, oni „nie interesują się polityką”. Teraz robią świąteczne zakupy/porządki/przygotowania. Sklepy są pełne zadowolonych ludzi.
Co robić?
(Teraz) trzeba wspierać te „cegły”, „które potrafią wydostać się poza świadomość pojedynczej cegłówki”.
Trzeba to robić zgodnie z zasadą: „minimalnym kosztem maksymalny zysk, lub maksymalny zysk przy określonym koszcie”. I to jest słabość, na którą cierpią NGOsy, a więc i KOD. Za duży koszt, za mały efekt. Ale jeśli inaczej nie można, to trzeba i tak.
Sun Tzu: 21/22
„Jest pięć sposobów na zwycięstwo:
Wiedzieć kiedy walczyć, a kiedy nie walczyć.
Umieć wykorzystać różnicę w liczebności wojsk obu stron.
Sprawić, by od szeregowca po władcę wszyscy mieli wspólny cel.
Być gotowym, aby zaatakować nieprzygotowanego wroga.
Posiadać generała, który jest zdolny, oraz władcę, który się nie wtrąca. ”
Dużo pracy prze Koderami.
@SŁAWEK
„byłem zaskoczony, że MK tak szybko, zupełnie bezrefleksyjnie podchwycił pomysł i uruchomił KOD” – to pokazuje, że nie zna się Pan na ludziach.
„zdziwiły mnie wystąpienia … które głosiły nieomylność MK a zwłaszcza jego pomysłu nie odsuwania PiS od władzy” – to pokazuje, że nie dołączając do KOD nie przeczytał pan Manifestu KOD (który mówił co jest celem i w jaki sposób). MK sformułował go jeszcze jako naiwny idealista, który wierzył, że PiS się zatrzyma (choć widomo było, że się nie zatrzyma). Ten naiwny idealizm pojwia się w różnych momentach, choćby w tym „niezwłocznie”, które pokazuje, jak niewiele ten sort wie o „wywieraniu wpływu na ludzi”.
Panów oczekiwania były niezgodne z Manifestem, który teoretycznie zaaprobowało 50 tys. ludzi, były też i są sprzeczne z Konstytucją, bo co niby ma zrobić KOD? Jak? Rewolucję? Wybory w tym momencie to wygrana PiS.
Próbował iść tą drogą KOD PP i co? Miszk pogłodował i nic, członków garstka. Ludzie nie chcą bijatyki, chcą mieć święty spokój. Wygra ten, kto im go zapewni.
„jeśli procedury demokratyczne nie zmienią KOD to nastąpi jego marginalizacja” – czym popiera Pan takie przekonanie?
„jedyny wymierny sukces protestu społecznego dokonał się poza KOD, a nawet trochę wbrew MK tj. czarny protest.”
Bo ten protest to kolejny protest, problem dotyka w konkretny sposób konkretne osoby, przymus rodzenia to nie taka lub inna abstrakcyjna Konstytucja, i wreszcie kobiet nie zablokował Manifest. Ale i tu dzieje się to samo. Jest już kilka podruchów, i sejmikowanie jak w KOD.
„Mnie się zdaje, że następuje stopniowa kumulacja niezadowolenia społecznego.” – ale JK rozgrywa ją umiejętnie. Chyba przeczytał „Sztukę wojny”. Nęka rywala. Ten się zrywa, to tu, to tam. Nigdy nie tworząc jednej linii frontu. No i dzieli nas.
„dochodzą kolejne grupy społeczne, których interesy PiS naruszył, narusza i będzie naruszał”
Tylko, że jedyną grupą, która może coś zmienić są robotnicy. Jak sobie wyobrażacie skuteczny protest lekarzy, sędziów czy nauczycieli? Oni muszą sądzić, leczyć, uczyć bo inaczej ludzie odsądzą ich od czci i wiary. Oni wreszcie wykonują pracę w pojedynkę. Jeśli zaprotestuje dwóch nauczycieli, którzy w czasie przerwy mogą się dogadać, to nic nie znaczy. Na miejsce wykładowcy, sędziego, lekarza czeka wielu chętnych. A robotnik jeśli straci pracę tu, znajdzie ją gdzie indziej. Niczym nie ryzykuje.
@KONTEKSTY – trochę nieswojo się czuję komentując Pani wpis zanim jeszcze pojawi się na SO po moderacji. Myślę o https://www.facebook.com/notes/konteksty/jest-sprawa/1734004803515756
Poruszyła Pani wiele wątków a sposób rozumowania ilustruje kłębowisko idei, myśli, obaw i nadziei, które dotyczą pewnie wielu z nas. Postaram się odnieść do tych wątków, w których choć trochę poczuwam się wywołany do tablicy.
*
Z uwagą K. Łozińskiego o dylemacie pospolitego ruszenia o tyle się nie zgadzam, że armia jest od walczenia a dowództwo od wyznaczania celów, planowania i organizowania armii. W omawianym przypadku szwankują funkcje dowódcze, przede wszystkim w zakresie ustalania celów i planowania. Co więcej dowództwo nie zamierza armii wykorzystać w wojnie a pozoruje pojedyncze bitwy nie mające żadnego sensu strategicznego. Samo pospolite ruszenie nie ponosi odpowiedzialności za swoją własną naturę i kształt. Ponieważ nie możemy zmienić pospolitego ruszenia łatwiej i szybciej a przede wszystkim taniej jest zmienić dowództwo.
Pani twierdzenie, że ludzie z otoczenia MK nie zdali egzaminu jest bardzo krzywdzące. Podobnie jak stwierdzenie, że nie umieją grać ról drugoplanowych. To są ludzie, którzy razem z MK zakładali KOD i poświęcili mu bezinteresownie kawał życia i masę pracy. Dość szybko dostrzegli, że MK prowadzi KOD donikąd i wielokrotnie próbowali mu to powiedzieć. Zamiast dyskusji spotkała ich ściana milczenia i ostracyzmu a „nieomylny lider” brnął coraz bardziej w nieprzemyślane, błędne decyzje i działania. To nie byli ludzie z zewnątrz, wrodzy wobec MK a jego najbliżsi współpracownicy. A on ich potraktował jak powietrze i to jeszcze niezbyt ładnie pachnące. Dla mnie taka postawa MK jest dla tego pana dyskwalifikująca. Okazało się, że ci ludzie pracowali spontanicznie na sukces a KOD a zamiast tego okazało się, że sukces odniósł wyłącznie MK dołując przy tym ideę KOD. Kłopot z MK jest tej natury, że on traktuje stowarzyszenie KOD jak swoją prywatną firmę i każda uwaga traktowana jest jak zamach na jego prywatną własność. To taka postawa przedsiębiorcy-naturszczyka z początku lat 90-tych. To są cechy, które według badań amerykańskich dyskwalifikują go nie tylko jako szefa wielkiego ruchu, ale jako szefa czegokolwiek.
*
Nie podzielam również poglądu, że dyskusja o KOD i pisanie prawdy osłabia ruch. Właśnie nie dyskutując osłabiamy ruch, tolerując działania MK polegające na pozorowaniu protestów przeciw PiS. Najbardziej dobitnym przykładem jest brak ze strony MK jakiejkolwiek refleksji strategicznej. Zamiast tego KOD wędruje od jednego marszu do drugiego marnując energię zwolenników. Projekt „strajku obywatelskiego” zgłosił pan Szumełda i MK publicznie to skrytykował i blokował a kiedy ludzie w regionach podjęli inicjatywę wycofał się z krytyki. Przez rok MK zrobił wiele aby nie dopuścić do nadmiernego rozrostu KOD i wielu zwolenników KOD bezpowrotnie stracił. Jak Pani proponuje obejść MK skoro facet samodzielnie decyduje o wszystkim nie licząc się z nikim i/lub z niczym!
Podzielę na części, może się uda.
1. „armia jest od walczenia a dowództwo od wyznaczania celów, planowania i organizowania armii.” –
Zgadzam się, ale ja interpretuję słowa KŁ i sytuację jak stan >przed, kiedy nie ma armii i nie ma dowództwa, jest tłum<, z którego musi się wyłonić dowództwo i armia. Ponieważ odbywa się to w czasie działań "wojennych" rzecz jest skomplikowana. Ściera się wiele sprzecznych interesów i celów. Trzeba brać pod uwagę ograniczenia i konieczności „środowisko pola bitwy”.
2."szwankują funkcje dowódcze" – Na razie "funkcje dowódcze” sprawowane są przez przypadek (ktoś wystaje z szeregu).
3."taniej jest zmienić dowództwo." – myślę, że jeszcze nie jesteśmy na etapie "mamy dowódcę". My mamy inicjatora ruchu. On (być może ma się za dowódcę).
4. Mam doświadczenie w działaniach w NGO. Im ktoś sprawia lepsze wrażenie na otoczeniu, tym jest gorszym przywódcą. Oceniamy za wrażenie, a nie kompetencje, za słowa, a nie efekty, za elokwencję ,a nie wiedzę, za "noszenie się po królewsku", a nie za dobre relacje.
Nie chcę nikogo krzywdzić. Ci ludzie mogą mieć zasługi, ale wina za sytuację może być po ich stronie lub mogą być współwinni. Nie wiem, więc nie będę nikogo oceniała.
Nie mogę oceniać na bazie informacji z drugiej ręki. Jeśli to prawda, zgadzam się, taka postawa MK jest dyskwalifikująca, tylko taki wniosek niczego nie wnosi.
@KONTEKSTY
Szkoda słów bo bijemy pianę:
1. Nie znam się na ludziach – miałem w karierze zawodowej ponad 18000 studentów, a w korporacjach łącznie ponad 3000 bezpośrednich podwładnych, ale zgoda – nie znam się na ludziach! Zwłaszcza takich, którzy najpierw działają a potem myślą.
*
2. Manifest KOD czytałem, ale cele nie są dane raz na zawsze – zmienia się je pod wpływem okoliczności – tylko krowa nie zmienia poglądów. Jeżeli Pani twierdzi, że nie da się oficjalnie sformułować celów o odsunięciu PiS w zgodzie z Konstytucją, to warto przeczytać artykuły pana Sadowskiego na SO ze stycznia 2016 r. i dyskusje pod nimi, zwłaszcza ten o referendum Lecha Wałęsy. Nawiasem ten artykuł był bezpośrednią odpowiedzią panu MK.
*
3. Marginalizacja KOD następuje systematycznie od stycznia 2016 r. Po co chodzić na jałowe demonstracje. Kiedy trzeba zdynamizować protest przeciw reformie oświaty, która de facto jest skokiem na samorządy to MK nie robi nic. Przecież członkowie KOD i sympatycy to nie są kretyni i jeśli przekonają się, że KOD niedemokratyczny markuje protesty stracą zainteresowanie popieraniem go.
*
4. Kobiet nie ograniczał Manifest i dlatego wygrały? Wygrały, bo były zdeterminowane, żeby wygrać. A MK nie formułuje celów KOD aby pod płaszczykiem Manifestu wiele lat walczyć z PiS, ale broń boże niczego nie wygrać. MK nie ma tyle czasu – najdalej do kwietnia 2017 r. do wyborów ZG KOD.
*
5. Nie wiem co JK czytał, ale nie ma z jego strony jakiejkolwiek umiejętnej gry – maksymalizacja chamstwa, wściekłości, nienawiści i języka pogardy! Ma szczęście, że Polacy są pokojowo nastawieni, ale do czasu. Przebierze miarkę i nikt już nie zatrzyma masowego protestu.
*
6. Robotnicy? Pani naprawdę nie zdaje sobie sprawy, że taka kategoria jest w odwrocie. Pośród niej dominuje ok. miliona Ukraińców a reszta na pewno nie ruszy 4 liter, bo zajmuje się czym innym. Prócz tego ta kategoria na skutek przemian społecznych jest bardzo skromna liczebnie.
@Konteksty: sławek dobrze podsumował naszą dyskusję we wpisie powyżej. Wracając do metafory zaprawy – mówiąc o procedurach miałem na myśli zdemokratyzowanie ruchu, gdzie nie ma miejsca na sobiepaństwo. Przecież to sobiepaństwo wykreowało ponurą postać polskiej polityki – posła Kaczyńskiego. Zatem proponuję przerobiony Pani schemat załączony poniżej. Procedury demokratyczne mają wyłaniać tych najlepszych i usprawniać działanie całej organizacji, zapobiegając wyłanianiu się jednego hegemona. Hegemon może być pożyteczny w warunkach wojennych, na szczęście takowe jeszcze w Polsce nie nastały.
Oto przerobiony schemat:
@Sławek
6. „….każda uwaga traktowana jest jak zamach na jego prywatną własność.” – tak bywa, to przypadłość większości osób, które są liderami w NGOsach, i w ogóle mało kto (w Polsce) dobrze znosi uwagi innych. Wczoraj brałam udział w panelu dyskusyjnym (naukowcy). Jedna z panelistek zwróciła uwagę innej i ta druga wyszła (i nie wróciła), a dyskusja poszybowała w kosmos.
*
7. „dyskusja o KOD” tak, ale nie utyskiwanie, żale, pretensje, pomówienia. Wiele z ocen, które pojawiły się pod tym artykułem ma cechy pomówienia.
Ewaluacja może być publiczna, jeśli jest przeprowadzona profesjonalnie.
Ocena osób (ich działań) powinna się odbywać w wąskim gronie zainteresowanych. „Krytykuj przyjaciela w cztery oczy, a chwal przy świadkach.” Leonardo Da Vinci
Zastosowanie się do tej zasady poprawia efekty. Zignorowanie jej przysparza nam/naszej sprawie wrogów i dywersantów.
MK jest liderem KOD, robi co robi. Ocenianie go na FB, SO czy gdziekolwiek indziej jest nieskuteczne i szkodliwe. Skąd ma wiedzieć, że jest oceniany? Jak ma się bronić? Odmawiamy mu w ten sposób prawa do obrony. Chcemy oceniać? Są sposoby i procedury. Tymczasem praktyka wygląda tak, że każdy komu ktoś (to dotyczy także innych) chcący lub nie nadepnie na odcisk wylewa publicznie swoje żale. Każdy czytelnik dodaje swoje trzy grosze i tworzą się tasiemcowe dyskusje, które niczego nie rozwiązują. Ludzie tracą czas, angażują się, pozostaje niesmak. Jeśli ktoś traci entuzjazm, to m.in. z powodu tego, że dał się wkręcić w taki sejmik.
8. Czy działania MK są pozorowanym protestem przeciwko PiS?
Założeniem było, że KOD nie jest przeciwko PiS, lecz przeciwko temu co robi PiS.
9.”brak ze strony MK jakiejkolwiek refleksji strategicznej” – zgadzam się, ale czy np. nie można „obejść” MK? Czy naprawdę trzeba go pytać o wszystko? Czy taka refleksja nie mogłaby powstać w wąskim gronie potencjalnych doradców, a następnie być konsultowana z regionami? Co może im zrobić MK w takiej sytuacji? Obrazi się? Nakrzyczy? Wyrzuci? Skąd? Nie zapłaci? A płaci?
Nie wgryzałam się w kulisy strajku obywatelskiego. Byłam.
„a kiedy ludzie w regionach podjęli inicjatywę wycofał się z krytyki.” – można? Można ominąć MK. Wycofał się.
„Przez rok MK zrobił wiele aby nie dopuścić do nadmiernego rozrostu KOD i wielu zwolenników KOD bezpowrotnie stracił.” – nie rozumiem? Jak mógł nie dopuścić do rozrostu? Kto chciał dołączał do grupy lub lajkował. Koniec możliwości.
Stowarzyszenie? Większość ludzi nie chce działać w stowarzyszeniu. Chcą być w ruchu, ale chcą, żeby było stowarzyszenie (jest potrzebne do spraw formalnych).
Liderzy tej opcji w ogóle nie brali pod uwagę, nie tylko MK, także lokalni. Byli przekonani, że jak już będzie stowarzyszenie, to każdy członek grupy się zapisze i chętnie zapłaci miesięcznie 10 zł. To była utopia, którą musiało zweryfikować życie. Tylko, że ani MK, ani nikt inny nie miał na to wpływu. Innej „winy” nie widzę.
„Jak Pani proponuje obejść MK skoro facet samodzielnie decyduje o wszystkim nie licząc się z nikim i/lub z niczym!”
Jeśli jest taki, trzeba go np. ubiec. Osoby z okolic „zarządu” lub inne kompetentne, powinny stworzyć frakcję (bez pytania o zgodę), która sama w wąskim gronie planuje działania wyprzedzające, analizuje, sprawdza i dzieli się z MK i regionami. Jeśli MK mówi nie, projekt idzie w dół do konsultacji. Jeśli mówi tak, projekt idzie do realizacji. Jeśli krzyczy albo się obraża, idzie do konsultacji.
Przykład graficzny:
Kto zabronił zaprojektować okolicznościowe plakaty, które opatrzone odpowiednią datą, opisem, hasłem, w zależności od potrzeb, można wykorzystać? Plakat nie musi mieć logo KOD. Chodzi o sprawę, a nie o KOD.
Tu przykład takiego działania: Pogotowie graficzne: https://www.facebook.com/pg/martiszuu/photos/?tab=album&album_id=1105055456209389
Kto im zabroni stworzyć strategię KOD? Mogą jej nie wdrożyć, ale czemu nie przygotować i szukać sprzymierzeńców (bez pytania)? MK ich wyrzuci? To wyrzuci. Celem nie jest bycie członkiem KODu tylko SPRAWA.
Tak, wielu odchodzi, szkoda, ale nie podoba mi się styl tego odchodzenia. Zawsze jest publiczne pranie brudów, co dowodzi, że chodzi o rację a nie Sprawę. (Przypowieść o Salomonie „Dwie matki”).
1. „Nie znam się na ludziach” – Miał Pan do czynienia z bardzo wyselekcjonowaną grupą ludzi. Liczną, ale specyficzną, nastawioną na sukces. Studenci to osoby, które są na początku drogi, jeszcze mają ambitne marzenia. Ludzie korporacji to ambitne „szczury”, nastawione na sukces=skuteczność.
Ludzie NGO to idealiści i/lub (nie chcę nikogo urazić) osoby, które nie kwalifikują się do korporacji bo nie liczą kosztów, nie planują, nie potrafią myśleć kategorią „korzyści”. Te osoby patrzą przez filtr „wartości”, chcą ratować świat.
Taka osobakiedy widzi bezdomnego psa, karmi go. Wzywa do ratowania, pokazuje jak źle się mają bezdomne psy, poświęca się… Tu rzadko widać myślenie strategiczne. Nie ma samooceny. Jest akcja, reakcja. I MK jest pewnie taką osobą. Ludzie korporacji rozumieją np. co to jest zarządzanie czasem, LNP, zysk, proporcja koszt/zysk. Ludzie NGO nie, oni się uczą na swoich błędach (=nie uczą się, bo pieniędze się zbiera, są bezduszne, liczy się wrażliwość, serce, intencja).
*
2. „Manifest KOD czytałem, ale cele nie są dane raz na zawsze – zmienia się je pod wpływem okoliczności – tylko krowa nie zmienia poglądów.” – Zgoda, choć optowałam za pierwotną wersją, dojrzałam do zaostrzenia protestu.
[…]
Artykuł pana Sadowskiego czytałam. Wrócę do tematu, pewnie dopiero w sobotę.
6. Robotnicy? Wiem jak to wygląda, ale to jedyna siła. Bo kto inny? Partie pieką swoje pieczenie, jak gdyby nie rozumiały sytuacji. Związki podobnie. Każdy sobie, dla siebie, pod siebie.
cdn
Niestety znowu czeka na moderację. Jutro wrzucę na FB.
@ ANDRZEJ POKONOS SŁAWEK +
To dobry model. I zgadzam się „Procedury demokratyczne mają wyłaniać tych najlepszych i usprawniać działanie całej organizacji, zapobiegając wyłanianiu się jednego hegemona.”
Pomiędzy tym jak powinno być, a jak jest mamy przepaść. Ta przepaść się pogłębia. Nie mamy dobrych materiałów na zaprawę.
Inaczej oceniam sytuację w Polsce i Polski. Uważam, że mamy stan wojny, a wokół też wojny. Toczy się bezpardonowa walka o władzę absolutną. Na razie na poziomie werbalnym i formalnym. Obóz władzy buduje mury. Przekonuje nas, że to dla naszego dobra. Maluczkim rzuca ochłapy, świadomych „neutralizuje” wizerunkowo.
Mają przewagę w mediach, w Sejmie, w KRK, będą mieli na ulicy.
Tu moja odpowiedź na podsumowanie Pana Sławka. https://www.facebook.com/notes/konteksty/strategia-na-przeczekanie/1734626743453562
PS. Świadomie i celowo przyjęłam rolę obrońcy MK (niczego nie usprawiedliwiam, badam, analizuję). Tylko w polemice możemy zidentyfikować nasze i przeciwnika słabe strony i zasoby. Cieszę się, że jest miejsce, gdzie są możliwe takie rozmowy (amatorów i profesjonalistów).
@Sławek. Zanim mój tekst spadnie, chciałbym podzielić się jeszcze pewną refleksją. Przeczytałem jeszcze raz pana pierwszy komentarz. Przypomniał mi się, gdy obserwowałem wydarzenia sprzed budynku sejmowego. I tym drugim razem pana wpis wydał mi się jeszcze bardziej nieadekwatny do sytuacji. Nie dlatego, że nie ma pan racji. Pan ją ma, ale tylko z punktu widzenia minimalisty, albo asekuranta. Przyłączył się pan do jakiejś manifestacji dzisiejszego wieczora? Zobaczy pan, jak się sytuacja rozwinie, prawda? Wtedy pan zdecyduje? A oto zdanie z następnego komentarza:
„W sferze ideałów ma Pan rację, ale po co nam taka racja, która prowadzi do klęski?” Co chcę przez to powiedzieć? Jesteśmy po tej samej stronie, to jasne. Ale się nie widzimy.
Uważam, że mamy stan wojny, a wokół też wojny. Toczy się bezpardonowa walka o władzę absolutną.
Putin jasno powiedział, ze rozpad CCCP to największe nieszczęście XX wieku. Stara się je odwrócić. Idzie mu powoli, bo materia oporna. Ale jak na razie odnosi sukcesy. Kiedyś kto go nazwie Wladimir Wspaniały. W przypisie będzie napisane, ze zawojował Polskę bez jednego wystrzału. No, może poza kilkoma salwami gdzieś po lasach. Posłużył się agentami, biskupami, grupami interesu, oraz skołowanymi idiotami co to mieli siebie za patriotów, a po utracie niepodległości masowo wyjeżdżali do Londynu i Paryża.
.
Mając taką wizję, nie mówię ze prawdziwą, należy się zastanowić, do czego tak naprawdę szykuje się społeczeństwo? Do czego powinno się szykować? Czym jest KOD i czym się stanie już niedługo? Kim jest MK i kim będzie, kiedy Ziobro przyśle po niego kilku sprawdzonych agentów i agentek? Dzisiejsze wydarzenia w Sejmie i pod Sejmem wydają się pokazywać, ze sytuacja przyspieszyła. Być może Chief Salamander (1) tak to zaplanował. A może tak mu wyszło, bo stracił panowanie nad emocjami na widok kartki papieru. Tak czy inaczej, to nie KOD i nie MK napędzają sytuacje, tylko kolejne radosne kroki PiSu w kierunku władzy totalitarnej. Chief Salamander marzy już chyba nie o Orbanie, tylko raczej chce zostać Erdoganem. Orban to już za mało. Jaszczurowi się spieszy. Jaszczur czuje, ze nie ma czasu, a może Jaszczur poczuł krew i coraz mniej umie nad sobą zapanować.
.
Nie czas na piękne myśli. W obecnej sytuacji wysłannicy KODu powinni po cichu rozmawiać z wojskowymi. Po to, aby być wiarygodnym partnerem dla wojskowych, KOD musi być zorganizowany na ich wzór i podobieństwo. KOD powinien być zdyscyplinowany.
.
Mam nadzieje, ze takie rozmowy się toczą. Mam nadzieje, ze tu na SO nikt o nich nie napisze. Ani gdzie indziej.
.
1) Karel Capek, War With the Newts (wydanie angielskie). Po polsku: Inwazja Jaszczurów.
Ma Pan całkowitą rację.
„Mam nadzieje, ze takie rozmowy się toczą. Mam nadzieje, ze tu na SO nikt o nich nie napisze. Ani gdzie indziej.” Problem polega na tym, że jak nikt nie napisze, to niektórzy będą przekonani, że KOD/MK siedzi z założonymi rekami, słucha żony i spija śmietankę.
Przyczyna przegranej Solidarności w 1981 roku było to, ze Wałęsa stal na czele pospolitego ruszenia. Pospolite ruszenie parło do konfrontacji, bo tak to na wojence ładnie, kiedy się wygrywa w swoich snach i marzeniach. Na słynnym Spotkaniu Trzech w grudniu 1981 stanęło naprzeciw siebie trzech przywódców. Dwaj mieli za sobą zdyscyplinowane oddziały, a jeden miał za sobą pospolite ruszenie w stylu KODu. Dwaj mogli się umówić i dotrzymać tych umów, a jeden mógł obiecać i natychmiast wszystko musiał odwołać. Bo inaczej własne oddziały by go zmiotły. Przywódcy się umówili, ale dwaj wiedzieli, ze trzeci zaraz zacznie marsz przeciwko nim, uzbrojony w kije od szczotek. Wszystko byłoby fajowo, gdyby nie ten czwarty ze wschodu, który miał już dość tej zabawy. Wiec trzeba było tych szczotkarzy chwilowo zamknąć w psychuszkach, żeby nie trzeba było witać chlebem i sola tego czwartego. Jak się uspokoiło, to szlachetnych bojowników wypuszczono. (Bardzo przepraszam pana Łozińskiego za te wizje historii. Ja wiem, ze on był tym zamkniętym.)
.
Teraz jest podobnie i trzeba sobie to jasno powiedzieć. Układ sil strategicznych jest następujący. Po jednej stronie NATO, które ma cholerną nadzieję nic nie musieć robić. Na czele NATO za miesiąc będzie stal serdeczny kumpel Putina. NATO to sobie może. Podskoczyć ewentualnie, ale nawet na to NATO nie będzie mieć żadnej ochoty. EU? Co to jest EU, jak słusznie pytali Brytyjczycy dzień po glosowaniu? EU nawet nie poskoczy, bo nie ma po temu żadnych skutecznych instrumentów. To tyle od Zachodu. Co na Wschodzie? Na Wschodzie Putin, ale chwilowo zajęty. Ukraina zajmie mu jeszcze ze cztery lata. Tak naprawdę, to piętnaście, bo nie wystarczy połknąć, trzeba jeszcze strawić. Militarnie Putin może nam podesłać kilka kompanii zielonych ludzików, ale nic ponad to. Natomiast Putin może liczyć na kilkanaście tuzinów oddanych agentów, z Antonim M. na czele. To jest bardzo skuteczna bron. Porównałbym ją do jadu pająka, który od środka rozpuszcza swoją ofiarę.
.
Co po naszej stronie? Pospolite ruszenie, które nie będzie się bilo z zielonymi ludzikami Putina. Ale niekoniecznie musi być bezbronne i obojętne wobec pałkarzy Macierewicza. Ja myślę, ze jak się zacznie dialog z pałkarzami, to pospolite ruszenie się zradykalizuje, pod przywództwem MK albo i bez. Zadziała ten sam mechanizm, co za Wałęsy. To nie przywódca prowadzi swoich ludzi, to oni go prowadza, a on musi nadążać będąc poł kroku przed nimi. A jeśli nie nadąży, to zostanie wymieniony.
.
Po stronie ciemności jest pospolite ruszenie ruszenie Jaszczurów. Dobrze zorganizowane, bo właśnie wygrało wybory. Ale zauważmy, ze liczebność miesięcznic i innych odrażających rytuałów się nie powiększa, tylko raczej spada. Dlaczego? Bo oni czują, ze wygrali, wiec walka i agresja już opada. Nie czują się bezpośrednio zagrożeni. Tracą motywacje do akcji bezpośredniej. Chcą się schować za plecami policji i straży i tam spokojnie trawić i konsumować. Wiec dynamika społeczna raczej działa na ich niekorzyść.
.
Dziś te dwa pospolite ruszenia stanęły naprzeciw siebie pod Sejmem. Oddzielała je straż sejmowa oraz sejmowy „mir domowy”. Dziś jeszcze nie doszło do konfrontacji. Ale to tylko kwestia czasu. Chyba niedługiego, sądząc po dynamice rozwoju sytuacji. Jaszczury atakują i nie zamierzają przestać, co będzie napędzać determinacje po stronie społeczeństwa.
.
Na koniec, wielki niewiadomy. Wojsko. Dzisiejsze dymisje o czymś świadczą. Cos się dzieje po tamtej stronie. Jest obowiązkiem sil jasności iść do wojskowych i wyjaśnić sytuacje. To nie jest rola dla pana z kucykiem. To jest rola dla byłych ministrów obrony. Pan z kucykiem powinien się tylko dowiedzieć, co się dzieje po tamtej stronie. Jeśli to wie, to jest przyszłym mężem stanu. Jeśli nie wie, to jest kandydatem na męczennika. Ktoś powinien mu to jasno uświadomić.
„To nie przywódca prowadzi swoich ludzi, to oni go prowadza, a on musi nadążać będąc poł kroku przed nimi. A jeśli nie nadąży, to zostanie wymieniony.”
Była tu mowa o wymianie MK. Rzecz w tym, że MK zostanie zmieciony kiedy zrobi co wbrew ruchowi, a ruch jeszcze nie dojrzał do poświęceń. Bo żeby być skutecznym, trzeba być aktywnym i zdyscyplinowanym. Wszystkie cechy MK to też cech każdego z nas. Najpierw zrobimy, potem pomyślimy. Na jeden marsz pójdziemy, a na inny nie. Nigdy nie wiadomo na który tak, na który nie. Zimą jest nas więcej, bo mniej ogrodów piwnych i grilla. Taka jest nasza wola walki.
„To nie jest rola dla pana z kucykiem. To jest rola dla byłych ministrów obrony. Pan z kucykiem powinien się tylko dowiedzieć, co się dzieje po tamtej stronie.” Jeśli wie, nie wolno mu tej informacji publikować.
Pan tu sobie fantazjuje, a tymczasem pan z kucykiem zaapelował do zgromadzonych o spokojne rozejście się. Zgłodniał czy mu żona kazała?
Lider opozycji, rany boskie !
Brońcie go nadal jak te lwy.
Pan nie potrafi się uwolnić od niechęci i sarkazmu. W polityce, podobnie jak w biznesie ważna jest cisza (tajemnica). Nie wiem co robi, a czego nie robi MK i co mu karze żona, ale co niby miał powiedzieć. „Do ataku!” ?
Czy był Pan tam? Jeśli tak co, to by Pan zrobił, gdyby padło takie wezwanie? MK nie może nic zrobić bez nas, a my nie gotowi. Najpierw musi być masa krytyczna, a dopiero potem można dawać sygnał. No chyba, że ktoś ma ochotę polec (ląduj), albo zrównać miasto z ziemią (’44).
Ja go nie bronię. Ja analizuję sytuację. Ja nie fantazjuję. Ja przewiduję. Wstałem rano, i widzę tytuł „Błaszczak: To była nielegalna próba przejęcia władzy”. To oznacza, ze polski Erdogan ma swój zamach. Właśnie go wyprodukował. Swoim zwyczajem, namalował czołg na tekturze i krzyczy „Krzyżacy atakują!”. Czołg tekturowy, ale represje będą prawdziwe. On do tego dąży, bo on ma sen o potędze. Jemu potęga staje pod garniturem. Teraz czas na aresztowania. Jak nie teraz, to kiedy? Jak nie aresztowania, to co? Pan z kucykiem powiedział „rozejść się”, ale to nie rozładuje sytuacji, bo potęga rośnie i rośnie i musi się jakoś wyładować. Jeden człowiek prowadzi do konfrontacji, i konfrontacja musi być. On chce wyaresztować społeczeństwo, i społeczeństwo musi podjąć jakieś akcje, bierne albo czynne. Dać się wyaresztować to tez jest akcja swojego rodzaju.
Ależ to nie był zarzut pod Pańskim adresem, ot po prostu konstatacja na temat całej poprzedniej dyskusji na ten temat. Facet kompletnie nie czujący o co chodzi, nie umiejący się znaleźć w prawdziwym proteście, a nie telewizyjnym show wezwał do rozejścia się jakby był na pensji u prezesa.
Co do pańskiej analizy to owszem, tak to mniej więcej wygląda. Sytuacja staje się niebezpieczna, bo nie ma nic groźniejszego, niż wystraszony bandzior. A prezesowi wczoraj wyraźnie puściły nerwy.
Pora przejść do czynów 😉
„W razie dojścia PiS do władzy, mam zamiar ją zająć i ogłosić niepodległość. Szukam wspólników ”
https://studioopinii.pl/o-redakcji/wspolpracuja/jerzy-lukaszewski/
@ J.LUK – Panie Jerzy, ależ Pan jest nietolerancyjny. Przecież wiadomo, że protestuje się w godzinach pracy a już zaczął się weekend. Wolne dni w tygodniu oraz wakacje – wtedy nie prowadzi się akcji, wtedy jest czas na odpoczynek. Ponadto wczorajsze zgromadzenie narastało jak Majdan i mogłoby się przerodzić w próbę obalenia PiS. A przecież to „lider” wraz z żoną orzekli, że obalenie PiS jest niezgodne z konstytucją. Przynajmniej nie wcześniej, niż przed emeryturą „lidera”. To przecież projekt na życie (i na przeżycie)!!!
No tak, ma Pan rację. Zimno było, a może jakiś serial brazylijski w TV. Nie wiem nie zaglądałem do programu 🙂
Czy był Pan pod Sejmem?
Jest coś takiego jak „okoliczności”. Przywódca ruchu nie może niczego zrobić bez woli swoich sympatyków. Jest naszym zakładnikiem. My nie chcemy się angażować bardziej niż to konieczne. Wielu mówi: „jutro dołączę”.
„wczorajsze zgromadzenie narastało jak Majdan i mogłoby się przerodzić w próbę obalenia PiS. A przecież to „lider” wraz z żoną orzekli, że obalenie PiS jest niezgodne z konstytucją.”
Czy chodzi o to by mieć Majdan, czy o to, żeby wygrać wojnę bez strat?
Nawet Onet okazał się wczoraj antypolski 🙂
Zrobiłem zrzut z ekranu, bo może się jeszcze przydać.
Opozycja chce delegitymizować działania PiSu w Sejmie. To jest bardzo dobre posuniecie. Nie można delegitymizować wyborów, bo nie do tego podstaw. Natomiast można delegitymizować sposób sprawowania władzy. Każda władza opiera się na zgodzie poddanych. Władza trwa tak długo, jak długo poddani się zgadzają. Po to, żeby obalić władzę, trzeba przede wszystkim zmienić sposób jej dostrzegania przez poddanych. Wydaje się, ze sytuacja zmierza w tym kierunku. A poza tym, trzeba się przyjrzeć podstawowemu założeniu, ze PiS to Kaczyński, zaś Kaczyński to PiS. Jeśli udałoby się zdelegitymizować Kaczyńskiego, to PiS straci wiele ze swojej siły rażenia. Ten jeden facet jest źródłem gangreny. Można i trzeba zakwestionować jego rolę w Sejmie i poza nim. To jest zadanie dla opozycji i dziennikarzy. Z kolei demonstracje rozbijają wrażenie powszechnego poparcia, na które ciągle powołuje się PiS. To jest rola dla pana z kucykiem.
@narciarz2, wszystko się zgadza, ale patrząc pod tym kątem, wczorajsza demonstracja w nocy postawiła sobie pewien cel. Zanim go osiągnęła pan z kucykiem wezwał do rozejścia się. No to go osiągnęli bez niego. Wg pana to jest materiał na przywódcę? Chyba przy wódce.
@J.LUK – historia wyraźnie przyspiesza. Zobaczymy jak teraz znajdzie się w niej pan MK – czy KOD będzie miał przywódcę czy stanie na Pańskim – przy wódce. Historia czasami płata figle. Na początku roku 1988 wybitny polski uczony, człowiek już dziś nieobecny pośród nas, powiedział mi w poufnej rozmowie: „a teraz wszyscy doświadczymy zjawiska zupełnie nieklimatycznego – wieje wiatr historii”. Będę te słowa pamiętał do końca życia. Teraz też to zaczyna wyglądać podobnie, choć pewności nie mam….
Sprawowanie władzy wymaga zgody poddanych. Metodami uzyskania zgody jest siła, represje, propaganda, i majestat. Każda władza używa siły wobec pewnych grup społecznych. Nie ma co zaprzeczać, ze tak właśnie się dzieje, zawsze i wszędzie. Każda władza chętnie używa majestatu. I tutaj obserwujemy ciekawe zjawisko. PiS właśnie podkopuje swój majestat. Ostatnia noc całkiem nieźle go podkopała. Dorn zwrócił na to uwagę. Kierownictwo PiSu ulega pokusie pójścia na skróty, żeby szybko dojść do wyznaczonego celu, którym jest autorytaryzm. Zachowanie majestatu zostało uznane za mniej ważne od szybkiego dojścia do zamordyzmu. I to może być błąd. Można szybko osiągnąć zamordyzm, ale stracić majestat, a przez to zgodę poddanych na sprawowanie władzy. Ta sytuacja została podsumowana znanym zdaniem, ze bagnetami można wygrać, ale na bagnetach trudno jest siedzieć. Wydaje się, ze Kaczyński ma ochotę na bagnety. Z tym są dwa problemy. Po pierwsze, nie bardzo je ma, co pokazała reakcja generałów. Po drugie, jego głównym talentem nie jest komenderowanie bagnetami, tylko produkcja szamba. Jeśli mu się uda, to Kaczyński będzie pierwszym dyktatorem w historii, który zdobędzie władze przy pomocy szamba, po czym będzie w nim siedział.
@Narciarz
Podpisuję się pod wszystkim.
Oczekiwanie od pospolitego ruszenia, że zmiecie PiS jest nielogiczne. To nie jego rola. KOD jest ruchem pacyfistycznym, dlatego ma sympatyków (ale już nie członków, bo członkostwo to obowiązek). KOD nie ma pieniędzy, nie ma ludzi na etacie, pensji (?). Ma wolontariuszy, którzy do niczego się nie zobowiązali, nie są przetarci na polu aktywności społecznej, no i mają swoje lata. Proszę spojrzeć na KOD PP. Choć bardziej radykalny, nie przejął sympatii sympatyków KOD.
PiS ma wszystko, a my tylko ideały. Musi upłynąć czas, zanim się ogarniemy. To partie mają środki: pieniądze i doświadczenie. I one powinny zająć się polityką. KOD je wspiera, ale to tylko stowarzyszenie&sympatycy.
Lokalni przywódcy ruchu robią masę dobrej roboty. Im mniej to widać tym lepiej.
Ludzie nie pójdą za kimś innym niż MK. „demonstracje rozbijają wrażenie powszechnego poparcia, na które ciągle powołuje się PiS. To jest rola dla pana z kucykiem.” MK ma obowiązek zadbać o to, żeby nikomu nic się nie stało.
Z punktu widzenia represji i aresztowań, zwyczajny poseł po pierwsze nie ma armat. Wczorajsze dymisje w wojsku można czytać w ten sposób, ze wyższe dowództwo ma kompletnie dosyć aptekarza, dermatologa, parowek, puszek po piwie, oraz zwyczajnego posła w roli faktycznego zwierzchnika. Te teatralne elementy są zapewne wykurzające same w sobie. Ale dodatkowo, władze dopiero co wysłały czytelny sygnał, ze w razie czego nie będą chronić wykonawców. Zmarłych generałów zdegradowano, zaś wierni funkcjonariusze dostali potężnego kopa w tyłek. Zarówno ci, którzy pracowali dla poprzedniego reżimu, jak tez ci, co rzetelnie pracowali pod zwierzchnictwem obecnego. Nie można było wyraźniej powiedzieć ludziom służb i wojska „jakby co, to w przyszłości nie tylko nie będziemy was chronić, ale dla efektu pojedziemy po waszych emeryturach”. Od tego momentu lojalność się nie opłaca, zaś wykonywanie wątpliwych rozkazów jest po prostu niebezpieczne dla przyszłości wykonawcy. Jeśli władza nie stoi przy służbach, to służby nie powinny stać przy władzy. Chyba, ze ktoś jest idiotą. Ale nie można liczyć na to, ze każdy policjant albo wojskowy to idiota. Ja odsłużyłem swoje w Ludowym Wojsku Polskim i żadnego idioty tam nie spotkałem. Liczenie, ze teraz w wojsku i policji służą pożyteczni idioci, może się okazać zbyt optymistyczne. Tak czy inaczej, warto by było się z nimi porozumieć ponad głowami zwyczajnego posła jak również agenta Wladimira P. oddelegowanego do rozbijania polskiej armii.
Nie jest pewne, ale wiele wskazuje na to, że pan marszałek S. (jak już to już) czyli pan Ku. działał na zlecenie, bo pretekst wykluczenia tego S. z obrad był rzeczywiście cieniutki. Również kiedy w pierwszej fazie starcia trochę wymiękł i poszedł do prawdziwej władzy po instrukcje. Wrócił wyraźnie usztywniony i co było i jest, to skutki tej konsultacji. Komu to w końcu wyjdzie na dobre, nie wiemy. Bo prawdopodobieństwo pewnych zdarzeń może maleć, lub rosnąć, w zależności od tego tam „horyzontu”. Więc „quousque tandem Catilina, abutere patientia nostra. Quamdiu tuus furror nos eludet?” Senatus… właśnie: on widet i podpiszet. Podobnie jak ten prezydęt. Zaś ich „konsultantowi” posłu K. Proponowałbym nadać zwyczajnie tytuł „Pierwszego Konsula” Polskiej Jednoosobowej Demokracji Przedstawicielskiej. O przecież jedyny, jak ta żona Cezara jest poza wszelkimi podejrzeniami, w przeciwieństwie do tych wszystkich co ambergoldzili, ośmiorniczkowali i magdalenkowali. Dlatego mu się należy rządzić !
SiP nie miał kworum więc tak posterował sytuacją, żeby to ukryć. No, bo gdyby doszło do głosowania na sali, byłoby to widać jak jest.
Nie ma pewności, że opozycja powstrzymując się od reakcji na prowokację marszałka Ku., nie zostałaby zmuszona do reakcji jakimś jego kolejnym wrednym ruchem. Może to nie było zaplanowane, ale poseł Drabinka jest dobrym KOTaktykiem. Potrafi polować na myszy, przyczajony czeka, aż mysz podejdzie mu pod nos i cap. Może czas wyjść z roli myszy i ofiary?
Partie powinny wcielić się w psy. Miałam kiedyś psy, nie mogły się dogadać, musiałam im zrobić oddzielne wybiegi. Jednak na widok kota, wiedziały co robić. Jeden z lewej, drugi z prawej. Kot nie miał szans (ani ja, żeby go ocalić). A jak było po kocie, było po zgodzie.
Śledzę doniesienia. Politycy, eksperci, publicyści spekulują (i błądzą). Miałam nadzieję, że nie mam racji, ale chyba mam. Powtórzę:
„SiP nie miał kworum więc tak posterował sytuacją, żeby to ukryć. No, bo gdyby doszło do głosowania na sali, byłoby widać jak jest.”
Bał się wyborów, bo raz już się potknął. Czekał na mysz i złapał, o czym świadczy zdjęcie. Czy ktoś, kto popełnia błąd jest taki zadowolony? Czy głodny kot się cieszy?
Popełnił kilka błędów, to prawda, które mam nadzieję, zatopią tego pirata, ale to się dopiero okaże.
Nie spikselowałam, bo bez tego nie widać o co chodzi 'Pewien uśmiech”,
@BM: No i gdzie się podział znakomity artykuł Dariusza Wisniewskiego, pod którym tak się dobrze dyskutowało? Zniknął z witryny. Protestuje! Artykuły powinny pozostawać na głównej stronie proporcjonalnie do ilości komentarzy. Jeśli jakiś artykuł zbiera zero albo dwa komentarze w tydzień, to powinien iść do archiwum. A jeśli artykuł zbiera siedemdziesiąt, to powinien wisieć na głównej stronie tak długo, az liczba komentarzy przestanie przyrastać. Protestuje! PROTESTUJE! Gdybym miał wuwuzela, to bym zatrąbił.
Racja!
Sobota. Obejrzałem dwa wystąpienia pani premier Szydło. Ciekawe jest, co powiedziała i czego nie powiedziała, oraz co stało, i co nie stało za plecami pani Premier. W orędziu mającym za temat kryzys polityczny powiedziała, co wzrosło oraz o ile. Nie powiedziała ani o Unii, ani o obcinaniu rąk. W czasie orędzia za plecami pani Premier nie stała flaga Unii. Natomiast w przemówieniu z powodu dnia strażaka za dostojnymi plecami stali strażacy (w liczbie kilku) oraz biskup. Wiadomo, dlaczego strażacy. Nie jest jasne, dlaczego biskup też. Stal i się nie ruszał, wiec najprostsze wyjaśnienie mówi, że może był wypchany.
.
Nieobecność Unii oraz obecność biskupa definiuje fundamenty, na których opiera się rząd. Rząd otóż ani nie zależy, ani nie należy do Unii Europejskiej, której przewodniczącym jest Polak, i która gwarantuje choćby jakie-takie bezpieczeństwo narodowe. Rząd zależy i należy do Episkopatu, któremu tenże rząd niedawno składał hołdy w Toruniu. I tutaj nasuwają mi się dwie obserwacje. Po pierwsze, w momencie kryzysu jakoś nie widzimy ani nie słyszymy Kościoła, poza ta wypchana figura za dostojnymi plecami. A po drugie, jeśli stanie się cos paskudnego, to Episkopatowi będzie dość trudno udawać, ze nie miał z tym nic wspólnego. Episkopat być może wypuści powietrze z biskupiego manekina i być może będzie twierdził, ze szeregi biskupów na niedawnym toruńskim konwentyklu to byli jacyś przebierańcy. Ale chyba będzie za późno na takie tłumaczenia. Nie da się zapomnieć, ze Episkopat hodował i dalej hoduje tego potwora. Jest kolosalna różnica pomiędzy ówczesnym Sierpniem a dzisiejszym grudniem. Wtedy Kościół był z protestującymi i przeciwko władzy. Wdzięczne społeczeństwo długo to pamiętało. Dziś wypchany Kościół stoi za plecami władzy. Pamięć o tych manekinach może przetrwać równie długo.
Dalszy ciąg soboty. Spóźniona edycja Drugiego Śniadania Mistrzów, którego nigdy dotąd nie widziałem. Po lewej stronie pan w słusznym wieku. Mówi jasno i dosadnie, ze prawo to prawo, konstytucja to konstytucja, i ze łamanie prawa jemu osobiście całkowicie wystarczy do oceny. Obok pana w słusznym wieku siedzi pani socjolożka, mówiąca całkiem uczenie oraz całkiem przystojna poza tym. Naprzeciwko bodajże ze dwu mniej więcej młodych, oraz jeden bardzo młody, podobno pisarz. Oprócz pana w średnim wieku, obecni się zgadzają, że scenę polityczna odblokuje dopiero nowe młode pokolenie, którego całkiem przypadkowo są przedstawicielami. (Często pada obce trudne słowo „klincz”.) Bardzo młody po prawej (prawdopodobnie pisarz) jest zdania, ze wina jest mniej więcej po równo po obu stronach. A poza tym ta opozycja, to ona się nie sprawdza. Inni mniej czy bardziej potakują.
.
Jeśli tak ma wyglądać nowe młode pokolenie, to ja zdecydowanie wolę tego pana w dosyć słusznym wieku.
Jak poprzednio [+]=[+] 😉