Codziennie obaj otwieramy gazety ze strachem. Na różnych jej stronach atakują nas informacje o tym, jak szybko obóz rządzący kolonizuje coraz nowe obszary życia politycznego, społecznego, gospodarczego i kulturalnego. Biorą teatry, muzea, edukację, sądy i trybunały, policję, spółki, media, włażą w samorządy, w puszcze, transport, stadniny, w prawo własności, w stanowienie prawa i tak dalej, nie chce się ta lista skończyć, wręcz przeciwnie – wydłuża się każdego ranka.
Czytelnik może i oczekiwałby szczegółowego wyliczenia, wskazania po kolei dziedzin, instytucji, spółek i obszarów, gdzie dokonuje się dla nich – radosna, dla nas – złowroga dobra zmiana, jednak prosimy Cię, Czytelniku, nie zmuszaj nas do zadawania sobie tej ogromnej przykrości. Wystarczy zresztą, że sam swoją własną listę ułożysz, z Twoją własną hierarchią ważności tematów i kolonizowanych obszarów.
Kiedy przed rokiem – a mija właśnie 12 miesięcy – oddawaliśmy nasz Raport Gęgaczy do drukarni i liczyliśmy złotówki, własne przecież, na opłacenie druku 150 egzemplarzy (tak, tak!), do głowy nam nie przyszło, że czeka nas, obywateli tego kraju, ogromna przykrość przeżycia materializacji naszych ostrzeżeń. Przecież czym innym jest ostrzegać, a czym innym stawiać czoła skutkom wydarzeń, przed którymi się ostrzega.
Można powiedzieć, że władza realizuje scenariusz, który nakreśliliśmy, a który streszcza się w końcowym zdaniu fragmentu, poświęconego projektowi konstytucji Prawa i Sprawiedliwości ze stycznia 2010 roku: Obserwujmy czujnie wystąpienia, wsłuchujmy się uważnie w słowa, czytajmy starannie projekty: z nich przebija się właściwy plan przejęcia władzy i wzięcia Polaków za mordę.
Władza jest przejęta. Proces brania Polaków za mordę – trwa.
Wielu działań obozu rządzącego nie przewidzieliśmy. Wiedząc, jaki jest stosunek PiS do Trybunału Konstytucyjnego mieliśmy prawo podejrzewać, że będzie próbował unieszkodliwić jego konstytucyjnie gwarantowaną siłę i niezależność. Ale – naiwnie zakładaliśmy, że będzie to robił w ramach prawa, zgodnie z konstytucyjnymi normami i powszechnie w Europie przyjętymi zasadami. Gęgacze okazali się bardziej niż naiwni. Bo oto rządzące Prawo i Sprawiedliwość ordynarnie konstytucję, a więc prawo łamie i pójdzie pewnie dalej, gdyż trzykrotne już próby podporządkowania sobie tego najważniejszego sądu nie powiodły się, a jego prezes pozostaje nieugięty. Nie mogliśmy też przypuszczać, że politycy większości oraz sprzyjające im media będą atakować prezesa Trybunału, zarzucając mu i przypisując łamanie ustaw oraz konstytucji, choć jego kadencja, chciał nie chciał, i tak dobiega końca. Okazuje się, że przeciwnik czy wróg nie może być instytucją, musi być nim osoba. A stawiane zarzuty kojarzą się bardzo z regułą projekcji.
Przewidywaliśmy, że może władza PiS wyposażyć się w prawo do tłumienia wystąpień opozycji przy pomocy wojska. Taką możliwość dawałby jej nowy zapis w konstytucji (zakładał to projekt PiS). I co? Można to obejść – minister obrony Antoni Macierewicz już tworzy uzbrojoną Obronę Terytorialną, której trzon stanowić mają zmilitaryzowane grupy faszyzującego ONR. Mogą zostać wykorzystane – wzywa do tego poseł Andzel – do zwalczania Ruchu Autonomii Śląska. Jak wiadomo, opcja niemiecka to figura polityczna zdefiniowana swojego czasu przez prezesa PiS. A opcja rosyjska? Ona ma znaczenie tylko w kontekście katastrofy smoleńskiej.
Nie przewidzieliśmy powstania państwowego kultu ofiar tej katastrofy. Czy komuś o zdrowych zmysłach przyszłoby do głowy łączenie wspomnienia o nich z obchodami dawnych klęsk i zwycięstw? Nie wymyśliłby podobnej figury propagandowej największy jej mistrz. A tu – proszę, Rocznica Powstania Warszawskiego? Bach – mamy Apel Smoleński. Westerplatte? – ten sam Apel. Rocznica wymarszu Jana III Sobieskiego pod Wiedeń? Jest! Jest Apel Smoleński. Wyobraźnia i kalendarz podpowiadają kolejne daty i okazje.
Bo i historia, ale tylko w takim wymiarze, jaki wyraża narodowy i katolicki format ma być czynnikiem konstytuwnym. Historia w szkole, na egzaminie kończącym, żołnierze wyklęci, „Placówka” i „Rota”, odwieczny konflikt z wyobrażonym parciem Niemców – dobrze, że o Wikingach zapomniano – na Wschód, do tego zagrożenie – sami oceńcie, czy w Polsce realne – Islamem, mają stworzyć odpowiedni klimat dla rewolucji w kulturze, muzealnictwie, ale przede wszystkim – w oświacie. A średnia z religii (katolickiej, zapewne) na świadectwie maturalnym ma być dodatkowym zabezpieczeniem.
Edukacja. W Raporcie Gęgaczy właściwie nie zajmowaliśmy się tą dziedziną, i był to chyba błąd. Celem wszelkich działań obecnej ekipy jest nie tylko zaprowadzenie porządku prawnego à la Prawo i Sprawiedliwość, ale realizacja celu daleko poważniejszego i odległego: stworzenie nowego człowieka na obraz i podobieństwo nie bardzo wiadomo kogo, ale za to wiadomo – jakiego. Nowy człowiek ma bowiem być nie tylko bogobojnym chrześcijaninem, a mówiąc wprost – katolikiem, i to takim, jak sobie to układa i hierarchia, i jej słudzy w partii PiS. Posłuszny katolik, nieulegający mrocznym zakusom liberałów i neoliberałów (cokolwiek by to miało znaczyć) z Zachodniej Europy, rozmnażający się w naturalny sposób bez podejrzanego in vitro (program rządowy został przez księcia Radziwiłła wyrzucony na śmietnik), którego sposób życia projektuje władza wspólnie z Kościołem, tworząc akceptowane przez episkopat ramy prawne – oto ideał Polaka, członka narodowej wspólnoty, wyznającego zunifikowany pogląd na świat i organizację państwa, wierzącego nie tylko w Boga, ale także w mądrość i szczodrobliwość (500+!) władzy doczesnej.
Obywatel w tym projekcie – znika. Racjonalnie myślący Polacy zostali już dziś, wraz z przejęciem władzy przez PiS, zaszufladkowani jako elita. Myślący i po kartezjańsku wątpiący obywatele są napiętnowani. Elita w przekazie partyjno-rządowej propagandy ma być wroga socjalnemu rozdawnictwu i solidarności społecznej. Elita nacechowana jest negatywnie. A partie opozycyjne są tej nieczystej, podejrzanej elity emanacją.
Propaganda. Pisząc nasz Raport wiedzieliśmy, że Jarosław Kaczyński będzie chciał przejąć media publiczne. Wychował się w czasach kultu telewizji i – co zrozumiałe – uważał zawsze, że TV jest najważniejszym medium, którego przekaz może kształtować postawy Polaków. Nie przyszło nam do głowy – bijemy się w piersi, – że skala emitowanych przez publiczne media kłamstw osiągnie poziom, który z powodzeniem może rywalizować z telewizją stanu wojennego. Prezenterzy nie noszą wprawdzie wojskowych uniformów, lecz umysły mają umundurowane i starają się pokazywać rzeczywistość wyobrażoną. Czytelnik sam może to ocenić, oglądając relacje z manifestacji opozycji w TVP i przerzucając się za pomocą pilota do świata oglądanego za pośrednictwem kamery TVN czy Superstacji. Nie każdy jest jednak w stanie wyłapać wszystkie kłamstwa, manipulacje i przeinaczenia. W ten oto sposób duża część widowni uznaje sfalsyfikowany obraz za oryginał.
Do tego dodajmy jeszcze jedno pole – parlamentarne. Och, oczywiście – wiedzieliśmy, że politycy kłamią, że łgarstwo jest jednym z ważniejszych narzędzi uprawiania polskiej cynicznej polityki. Było na to ukształtowane w ciągu minionego ćwierćwiecza – przyzwolenie. Jasne, że nie wszyscy wtedy kłamali. Jakoś nie dało nam się złapać na kłamstwie Tadeusza Mazowieckiego czy Jacka Kuronia i nie bardzo sobie ich w roli łgarzy wyobrażaliśmy. A dziś? Hulaj dusza, piekła nie ma! Kłamstwo i chamstwo w mowie parlamentarnej są stale obecne. Przykładów nie przytaczamy, Czytelnicy znają je aż nadto dobrze, o wielu z nich pisze nie opanowana jeszcze przez władzę prasa, niektóre stają się przedmiotem rozpraw sądowych…
Wspomnieliśmy o rozdawnictwie. Znów – nic nowego, pisaliśmy o gospodarczych zamiarach i projektach Prawa i Sprawiedliwości, ale przyznajemy, skala przerosła nasze wyobrażenia. Jak i rozmiary politycznej korupcji i kumoterstwa w obsadzie stanowisk w gospodarce, ale także w niezliczonych agendach, agencjach i urzędach. Wszystko to ma służyć jednemu celowi: umocnieniu władzy.
W katastrofę obraca się Dobra Zmiana w stosunkach zagranicznych. Europa nie tylko na nas fuka, Europa wdraża postępowanie wobec państwa, które narusza traktaty unijne. Niemcy nie są już sojusznikiem Polski: one stały się znów odwiecznym wrogiem. Politycy europejscy to banda idiotów, w rozumieniu polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy nie wiedzą, że chodzą na pasku nie bardzo wiadomo czyim, ale czyimś na pewno. Polska w tym wyimaginowanym świecie jest otoczona przez wrogie hordy i tylko nasi bratankowie z Budapesztu mają jeszcze trochę naszego sentymentu. A przecież Polska ma tradycję, według obozu rządzącego, przewodzenia okolicznym małym narodom na wschód od Łaby. Wprawdzie one nie bardzo do nas się garną, polskie władze jednak są pewne, że mogą na ich solidarność liczyć. Nie ma ta najnowsza Polska co im zaoferować, bo ani ochrony – bez sojuszu NATO, ani – atrakcyjności ekonomicznej – bez dobrych relacji z Brukselą, ani wreszcie jakiejś ideowej świeżości, bo pomysły polskiego rządu trącą stęchlizną i amatorską naiwnością.
Polska w wciągu kilku, kilkunastu miesięcy roztrwoniła kapitał skrzętnie składany przez dwa i pół dziesięciolecia. Kapitał i wizerunek poszły do diabła. Utalentowany pan Kaczyński i jego dwór okazali się niezwykle skuteczni w izolowaniu Polski od świata. Wielki strateg osiągnął swój cel: pewnie wkrótce świat, znużony ekscesami polskich władz i brakiem skuteczności zaleceń i opinii (na interwencje – nieodmiennie premier Szydło odpowiada – tak, tak, realizujemy, wdrażamy, uruchomimy – i, jak gdyby nigdy nic, działa dalej bez zmian) zniechęci się i rzeczywiście przestanie się wtrącać. Kaczyński będzie miał wolne ręce w trudnej pracy przebudowy państwa, jego instytucji i praw oraz wychowania nowych członków wspólnoty narodowej – na końcu. A że będzie to państwo archaiczne, anachroniczne i zacofane, a być może – biedne? Powtórzmy za klasykiem: Polska może być biedna, byle była katolicka.
Dodajmy do tego – ma być plemienna.
Schadenfreude nie daje nam żadnej satysfakcji. Przyznajemy się do gorzkiej klęski. Mamy obaj odmienne opinie na temat dróg i sposobów postępowania, na temat roli tych czy innych osób, instytucji i idei, łączy nas wszakże smutek wywołany trwającą katastrofą, którą obserwujemy u schyłku naszego dość przecież aktywnego dotąd życia.
Cieszy jedno: dziś w przestrzeni publicznej działa wiele inicjatyw, podobnych do naszego Raportu: oko.press, koduj24, mamprawowiedziec, Akcja demokracja, Kronika Dobrej Zmiany itd. wszędzie tam można odnaleźć zbiory informacji o niegodziwościach, fałszerstwach, łamaniu ustaw i Konstytucji przez władze. Wiedza społeczeństwa o faktach, nieraz skrzętnie ukrywanych, jest daleko większa niż przed rokiem. W tym tkwi też nadzieja na to, że katastrofa, o której tu piszemy, skończy się szybciej, niż to nam się wydaje, a jej koszty będą mniej dotkliwe, niż na to na razie wygląda.
I oby tak się stało. Nie chcemy za rok znów pisać: a nie mówiliśmy?
Krzysztof Łoziński, Piotr Rachtan
P.S. Raport Gęgaczy jest obecnie wydany w formie książkowej. Można go nabyć w nielicznych księgarniach, oraz przez Internet u wydawcy (Wydawnictwo Naukowe Scriptorium).



ok, ale co z tym fantem zrobic?
ciagle slysze narzeknai, raporty, marsze… ale czy cos konstruktywnego powstaje, zrobiono wrescie gleboka analize, znaleziono gdzie tkwi diabel?
Ja już co prawda nie z Paryża, proszę Małpy, tylko z południa Francji. Z tym fantem niestety moim zdaniem nic sie już nie da zrobić. Dla Europy Polska ma już coraz mniejsze znaczenie. Jeśli zas chce się wydobyć w miarę szybko i stanąć na nogach to przychodzi mi do głowy tylko Wandea. Wtedy pozbędzie się swego najwiekszego wroga. Przykro mi, ale aktualny etap historii trwać będzie długo, oj bardzo długo. I rację miał red. Kisielewski mówiąc: „To jasne, że jestesmy w dupie. Fatalne, że zaczynamy się w niej urządzać” (cytat zapewne niedokładny). I circa 60-70% społeczeństwa zaczyna się własnie urządzać. Niech się Państwu nie wydaje, że jest ich mniej.
Nie bardzo pojmuję kto kogo miałby mianowicie wyrzynać. My ich, czy raczej oni nas? Sytuacja jest, że się tak wyrażę, partyzancka, gdyż wróg, obojętnie z której strony patrzeć, jest rozpierzchły; to tu, to tam. Owszem, są jakieś gniazda, a to Gazeta Wyborcza, a to zagłębie toruńskie, ale gdzie tam do Wandei ! Żadna strona nie można mieć pewności, że wróg wycięty w pień.
Że naród się urządza, to jego zbójeckie prawo. W każdych czasach trzeba jakoś żyć, zakochiwać się, żenić, wychowywać dzieci, leczyć choroby, budować i remontować domy, robić zakupy i obiady. „Oni” – to tacy sami ludzie jak „my”. W tej chwili pilnie trzeba pogonić kota władzy i zaprowadzić najpierw rządy prawa, a potem zmienić ustrój społeczno-gospodarczy na bardziej przyjazny ludziom. Jak rozumiem, o to pytała Małpa z Paryża. Mnie też uszami wylewają się narzekania. I o tym, JAK odsunąć PIS od władzy i JAK zbudować dobre dla wszystkich państwo trzeba gadać.
Takiego natężenia propagandy, jak obecnie, nie pamiętam z czasów PRL, tych przeżytych świadomie, czyli z lat 70. i 80. Telewizja gadała swoje, ale nie było zetemesowskich bojówek, jak dziś ipeenowskich, wpadających do przedszkoli z narodowym przesłaniem.
A co do pytania najważniejszego: Co z tym PiS-em zrobić? Otóż nic z PiS-em się nie zrobi, póki się on sam nie wypali. Naturalnie się wypali, ale przedtem wszystko zmarnuje, więc nie jest to żadne pocieszenie, że się wypali. PiS jest idealną emanacją polskości i nic na to nie poradzimy. Trzeba się z tym pogodzić. PiS jest uproszczonym do granic wytrzymałości sarmatyzmem, Mickiewiczem i Sienkiewiczem z dodatkiem wyklętych i Smoleńska. To jest Polska i nasze gadanie Gombrowiczem, Miłoszem, wcześniej Brzozowskim i Żeromskim, nasze gadanie „o duchu praw”, nasze gadanie Europą zda się tej Polsce Realnej psu na budę. Ona tego nie chce i nie potrzebuje. Ona potrzebuje rojeń o wyższości białasa nad ciapatym, wódy, seksu w kiblu na dyskotece, Jana Pawła II, foty z wakacji na kanarach, Katynia, I Komunii i polskich kabaretów.
geganie, geganie… a czy Gegacze zastanowili sie, dlaczego doszlo do takiej sytuacji?
i dolaczam sie do wspisu MAGDALENY, nie narzekac ale zastanowmy sie co zrobic. Juz na portalu SO sa dwa watki, dwie wskazowki
swietny artkul ” Wsciekla matka….”, czyli edukacja – jest to problem uniwersalny, obnizono poziom edukacji a teraz sie dziwimy ze mamy populizm..
drugi artykul o zjedzie Sociologow w Ggdansku ( chyba nie pomylilam 🙂 ) – czy to byl zjad sociologow z czasow PRL??? wspomienia z mlodosc? Strach czy glupota aby nie poruszac podstawowych problemow spolecznych?
czekam na nastepne propozycje…
@wejszyc
no tacy jesteśmy…
plusiki.. dałem.
Dlaczego doszło do tej sytuacji? Analiza wyborów pokazuje gigantyczny wysiłek tzw. „Polski proboszczów” ( po prawej stronie Wisły prezydent Duda miał do 75% głosów). Rozkład głosów młodych (poniżej 30 lat) to w 70% Korwin, Kukiz lub PiS, a więc partie jawnie antysystemowe, a nie chcące poprawy istniejącego systemu.
Jestem więc umiarkowanym pesymistą. Sądzę, że osiągnęłiśmy jako społeczeństwo maksimum naszych mozliwości umysłowych i duchowych, co nas niezwykle wyczerpało. Ostatni wybór był świadomy więc nieprędko się zmieni (jeśli wogóle).
Scenariusz optymistyczny (ale nieco naiwny) to powrót do rodziny europejskiej i sprzątanie tych gruzów, w które obecnie nasz kraj się obraca.
Scenariusz pesymistyczny (jednak niewykluczony) to dołączenie na długo do rodziny krajów na prawo od Wisły, gdzie rządzi dobry baćka i jego oprycznicy, przepływ dóbr kontrolują wierni oligarchowie, lud bije pokłony i stawia pomniki a wszystko to pokropione jest święconą wodą.
dlaczego moj tekst nie ukazal sie?
napislam wczoraj poznym wieczorem… 🙁
Bo wydawca późno wstaje i musi najpierw wchłonąć w organizm pewne płyny zanim zajrzy do witryny…
Szanowni Autorzy,
To ważne i trafne spostrzeżenia, którymi się Państwo dzielą. Te uwagi i przestrogi były trafne w momencie publikowani raportu, sa i teraz.
Obawiam się, jednak, że kompletnie nic z tego nie wynika.
Nawet, gdyby raport stał się lekturą obowiązkową i wszyscy wyborcy musieli go przeczytać – to nic nie zmieni.
Sporej części Polaków to się podoba, a jeszcze większa częśc uważa to za zupełnie nieistotne.
I to jest najsmutniejsze.
Nie jestem tak wykształcony jak szanowni autorzy Raportu Gęgaczy. wszystko to o czym w nim napisaliście tytułowo gęgałem po doświadczeniach z tymi ludźmi (Kaczyńscy). I nie dam się wmanewrować rónież w to że jakoby św pamieci braciszek był taki świety. Przyglądałem sie im wprawdzie nie od „pradawnych” czasów ale już bodaj od roku 1989. To huczne zwiezienie ludzi z łapanki na słynny zjazd bo przecież nie kongres przyszłego PC i potem wiele innych medialnych zagrywek ugruntowały mnie w przekonaniu że nie nadaje sie do polityki. Prze lata nowej Rzeczypospolitej grupki ludzi z rodowodem Solidarności zajmowały sie zbieraniem teczek za plecami „Mazowieckich, Kuroniów, Wujców” (lista jest oczywiscie nieco dłuższa).
Dzisiaj ciągle słyszę że czegoś nie zrobiliśmy, że o czymś zapomnieliśmy… To jest kolejne plotkowe łgarstwo znane mi z wiadomych czasów. Wracając do Kaczyńskich i ich postrzegania w kraju, ktoś kto mieszkał, działał w Warszawie w czasach prezydentury tych panów w stolicy to z pewnością miał do czynienia z szablonem jaki dzisiaj sie roztoczył w całym kraju.
Zadziwiają mnie media wiecznie dywagując o rozwiązaniach jakie nam serwuje „wódz”, dziwie się nawet zawiedzionym dzisiaj oponentom tej władzy że chwalą pewne rozwiązania jak choćby te 500+. Gdzieś tam w głębi my Polacy nie jesteśmy uczciwi i nie ma co zwalać na lata komuny czy całej naszej historii walki z władzą. Dzisiaj to my tę władzę ustanawiamy licząc na… no włąśnie, na co licząc? oto jest pytanie
Tak jak Wejszyc, Magog i Mr E uwazam ze tacy sa Polacy, a ta warstwa „inteligencko liberalna” cieniutka jest. Wiekszosc tych ludzi przez ostatnie 25 lat czula sie odstawiona na boczny tor, wiec obecnie wprowadza w zycie haslo „tera k…a my”.
Nie bedzie latwo to zmienic, jedyna nadzieja w skonfliktowaniu z PiSem duzej czesci spoleczenstwa roznymi bzdurnymi ustawami jak chociazby ta o aborcji i dalsza buta i ignorancja lokalnych i nielokalnych dzialaczy.
Co wynika ze stwierdzenia „tacy jesteśmy?”. Skoro wiemy jacy jesteśmy i wiemy, że to szkodzi i Polsce i nam, to może warto jednak szukać wyjścia z sytuacji? Rozwiązań lepszych, gorszych byle do przodu.
@konteksty,
No właśnie nic nie wynika.
Można opisywać PiS na różne sposoby. Tak jak i społeczeństwo. Ale by je zmienić potrzebny jakiś cel, jakaś pozytywny program, który tę biedną część poruszy.
Wlasnie gdzies w srodku mnie zawylo „Polsko Ty moja”, cytujac Jande. Bardziej niz geganie, przypomina mi to najczarniejsze krakanie – nie takie dyktatury byly obalane przez suwerena. Mam wrazenie jednak, ze w Polsce to wlasnie suweren jest problemem. Pelna micha, Kiepscy, 500+ i piwo a reszta jest ignoranckim milczeniem bo po co nam demokracja, Trybunal Konstytucyjny czy trojpodzial wladz. Przeciez to jakas abstrakcja. Przypomina mi sie „Rosja Bolszewikow” Pipesa i mam wrazenie przezywania dejavu, czytajac wiadomosci z Polski. Naleze ewidentnie do tej mniejszej procentowo garstki gorszego sortu, ktora moze sobie tylko pomarzyc o powrocie naszego kraju do Europy i odzyskaniu dobrego imienia. A ludzilam sie, ze po wydarzeniach historycznych lat ’80 i doswiadczeniu zamordyzmu komunistycznego Rosji, spoleczenstwo polskie ma wiecej godnosci. Ploche nadzieje.