2016-08-29.
nasza wyspa jest najważniejsza, nie ściemniaj więc drogi kolego PIRS -ie, gdy w swojej najlepiej pokazującej telewizji świata zahaczasz o naszą wewnętrznowyspną sytuację. powiedziałeś bowiem nie tak dawno temu w swym okienku, że ani pani ministera od edukacji, ani prezes i pan całej wyspy nie mogą wypowiedzieć całej prawdy o żydodojadztwie. a nie mogą, ponieważ nasza wyspa jest nie tylko najważniejsza w świecie, ale też najbardziej demokratyczna. z tej racji co cztery lata odbywają się na wyspie wybory. niecały rok temu nasz prezes i panowładca został wybrany. polityczni adwersarze mogą mu wiele zarzucić, ale jak dotąd odżegnywał się on energicznie od jakiegokolwiek żydożerstwa, dopiero teraz zauważyliśmy zmianę. nasz czołowy wyspiarz nie jest już taki stanowczy w osądzaniu przeciwżydownictwa, a ministera narodowego nauctwa z jego partii, nie wie kto mordował żydowskich współwyspiarzy w pogromie na największej świętokrzyskiej wsi, siedemdziesiąt lat temu. ministera od dokształtu nie wie też, kto podpalił stodolę z zamkniętymi w niej żydowskimi mieszkańcami wsi jedwabiste — a raczej dokładnie wie, kto tej stodoły nie podpalił, bo z powodu swej rycerskości, szlachetności i bohaterstwa, po prostu nie mógł dopuścić się czegoś tak nikczemnego.
PIRS-ie najdroższy, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że wyjawiając przyczynę tej mniejszej stanowczości panowładcy naszej wyspy w potępianiu judeosceptycyzmu narażasz się na bardzo konkretne i okrutne niebezpieczeństwo mówiąc o tym, że nasz głównowyspiarz musi liczyć się z żydojadnym elektoratem, ryzykujesz utratę swobody (i tak już ostatnio uszczkniętej przez partię, mającą nieprzemijalne zasługi w krzewieniu prawa bez sprawiedliwości) z powodu ujawnienia tajemnicy państwowej?
skoro bowiem panowładca musi się liczyć z czymś, co oficjalnie nie istnieje, to znaczy, że owe coś jest, a tylko zostało utajnione.
przypomina mi się (twoja własna?) opowieść o pewnej ekspedycji naukowej, która zawędrowała na mocno odosobnioną wyspę, będącą jednym z nielicznych już miejsc w świecie, gdzie nadal praktykowane było ludożerstwo.
– czy to prawda — zapytał jeden z uczestników ekspedycji — że u was są jeszcze kanibale?
– wierutne kłamstwo — odpowiedział mniejscowy kacyk plemienny. ostatniego ludożercę zjedliśmy dwa miesiące temu.

natan gurfinkiel
Drogi Natanie,
To tylko prymitywni hejterzy oraz ks. Międlar mówią jeszcze źle o Żydach. Inni żydożercy już dawno przeszli przemianę i stali się po prostu judeosceptykami. No cóż, Żydzi to naród wybrany, stąd mają pierwszeństwo, ale za jakiś czas może doczekamy się francuzosceptyków, aglikosceptyków, a w odległej przyszłości może nawet polakosceptyków.
Ten sceptycyzm jeszcze się nie ujawnił, ale od dawna nurtuje hierarchię świętego Kościoła katolickiego w Polsce, bo co pewien czas nawołują oni do ewangelizacji zepsutej Europy. Sceptycyzm przenika też nasze elity, które w prywatnych rozmowach nie wykazują uwielbienia dla Ameryki, a nawet oficjalnie komentują krytycznie wybory w USA – jeden poseł ocenił wybór Obamy jako klęskę białego człowieka, niedawno nasz (?) wicepremier stwierdził że dla Polski wybór między panią Clinton i Trumpem to jak wybór między dżumą i cholerą.
Cała nadzieja w ministrze leśnictwa, który stara się zlikwidować lasy i sprzedać drewno, że nie będzie palenia na stosach tych którzy nie podzielają sceptycyzmu elit.