2014-11-05.wyobraziłem sobie (wyobrażę), iż parze moich przyjaciół z kraju urodziło (urodzi) się dziewczynka, która wkrótce po urodzeniu została (zostanie) obwołana osobistym wrogiem hierarchów panującego obrządku, wraz z ojcem terydzykiem, tomaszem terlikowskim i całą naszą kochaniutką prawicą – bez obawy, nie użyję tutaj zdrobnienia, będącego synonimem niewinności.
na grzecznie zwróconą uwagę, że nazwisko matki musi również być wyszczególnione w aktach, partnerka kowalskiego odpowiedziała:
– pragnę w ten sposób zamanifestować, że w naszym zdominowanym przez kościół państwie kobieta się nie liczy, bo spełnia jedynie rolę inkubatora. gdyby miała jakąkolwiek podmiotowość, to konwencja rady europy na temat przeciwdziałania przemocy w rodzinie zostałaby już dawno ratyfikowana., a też nie występowano by z próbami jeszcze większego zaostrzenia ustawodawstwa aborcyjnego.
nie to jednak było najgorsze. panna plusjeden w obecności pana kowalskiego oznajmiła, że rodzice pragną nadać swej dziewczęcej latorośli imię dżenderina. urząd próbował było odmówić rejestracji, ale p. plusjeden zagroziła złożeniem pozwu.
– pani postawa jest wysoce niepatriotyczna, pouczył(a) urzędnik(czka), bo z chwilą wpisania spawy na wokandę zrobi się wokół tego szum medialny i reputacja kraju bardzo na tym ucierpi.
p. plusjeden była (będzie) jednak nieugięta i zrobienie z nowo narodzonej dziewczynki żywej reklamy obmierzłego dżendera stało się (stanie) tematem numer jeden w mediach i w kręgach politycznych.
pewien znany prawicowy publicysta z dobrymi kontaktami w sferach kościelnych dowiedział się jakoby dość wcześnie o zamiarach kowalskiego (+1) i poinformował o nich episkopat. na pośpiesznie zwołanym tajnym posiedzeniu tegoż rozważano środki zaradcze.
– lepiej już, żeby ta plusjeden nie urodziła. niech ktoś znajdzie świadka, który zezna, że ojcem dziecka wcale nie jest kowalski, lecz jakiś psychopata i płód (sorry – dziecko poczęte!) obarczony jest nieuleczalną wadą genetyczną, a wówczas aborcja nie będzie przynajmniej przestępstwem w sensie prawa stanowionego. można będzie zatem namówić profesora ch*****, by dla dobra sprawy jednorazowo zawiesił swą sumienną klauzulę.
plusjeden została pono poufnie skontaktowana i zaproponowano jej przeprowadzenie zabiegu, ale dała się namówić…

Ten plus jeden, to przecież z woja? Tempora się zmutowały wiele razy od tamtej pory, ale pamiętam, jak się meldowałem „Goryński plus jeden”. Bo drugie nazwisko by było dla przełożonego (z jednej do drugiej) niedopuszczalnym obciążeniem?