Jerzy Dzięciołowski: Obudź się, Władzo2 min czytania

()

2012-09-29. Kilkadziesiąt tysięcy osób przemaszerowało ulicami Warszawy. Robi wrażenie. Prawica, różnych maści, ogłosiła sukces. Marsz był po to, żeby Polska się obudziła. Kto i jak się obudzi – to jeszcze przed nami. Nie bardzo mi się spieszy do obudzenia się z ,,ręką w nocniku’’.

Ludzie zgłosili się na ulicę nie tylko dlatego że ich namówili populiści. Także dlatego że im establishment coraz bardziej dolega, a instytucje państwa chronią go niepewnie. Trwa wojna na miny, podgryzanie się, zmasowane oszustwa reklamy, wymyślanie sztucznych problemów i „technicznych” premierów, którzy do zasad demokratycznych wyborów przystają jak pies do kota.

Zwykli ludzie, nawet przychylni władzy, z niepokojem i gniewem patrzą, jak cwaniacy wchodzą w szczeliny prawa i łupią biednych i bezradnych w taki sposób, że nóż się otwiera w kieszeni. Windykator z komornikiem, wspierani przez przepisy, stali się państwem w państwie. Trzeba było afery Amber Gold, żeby potrząsnąć prokuraturą.

Świadomość, że zbudowaliśmy kolorowe osiedla, odremontowane są miasteczka, mamy pełne półki, oczyszczalnie ścieków, nowe drogi, miliony samochodów, łatwość podróżowania i ogólny wzrost zamożności Polaków, przegrywa z poczuciem krzywdy obywatela wyrzucanego z czynszowej kamienicy. Nawet, jeśli w zgodzie z literą prawa i zapisami konstytucji. Swoje dokładają media, wałkując nieznaczące wydarzenia i błahe treści.

Instytucje państwa wymagają naprawy w interesie obywatela. Na tym muszą się skupić ci, którym zaufaliśmy, że będą działać w imię publicznego dobra.

Natomiast marsz po trupach do władzy nikomu się nie przysłuży. Zwłaszcza w świecie zawłaszczonym przez ponadnarodowe korporacje, rozchwianym przez konflikt muzułmanów z Zachodem, a w Europie przez coraz większe kłopoty z porozumieniem się biednych z bogatymi.

Polska rozwija się, bo zasilają gospodarkę fundusze strukturalne z Unii Europejskiej, otwarty jest jej rynek pracy, a do tego mamy przedsiębiorczych rodaków. Ten rozwój jest możliwy w warunkach stabilności politycznej. Postrzegani jesteśmy jako kraj przewidywalny. Utrata pozycji kraju stabilnego skutkowałaby konsekwencjami gospodarczymi, przy których obecne dolegliwości serwowane przez fiskusa byłyby jak kaszka manna.

Czas jest czynnikiem, który wobec dynamiki wydarzeń na świecie musimy brać pod uwagę. Zwalczające się układy też mogłyby nad tym podumać. I pochylić się nad rzeczywistością. A nie eskalować nienawiść i prywatę.

Jerzy Dzięciołowski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. Roman Strokosz 29.09.2012
  2. nickt 29.09.2012
  3. SAWA 30.09.2012