Agnieszka Wróblewska: Wiara  w  cuda3 min czytania

()

mem22015-09-18.

Odechciewa się pisać, bo w kraju podzielonym jak nasz słowa już nie przekonują. Argumenty i informacje to tylko broń palna, która służy temu podziałowi. Chcemy przekonać tych innych? To jest zadanie beznadziejne – oni nie mają zamiaru słuchać, bo wierzą tylko „swoim” i swoje wiedzą.  Zresztą my też patrzymy kto i gdzie mówi czy pisze, żeby wiedzieć co o tym myśleć. Broń jest skierowana w przeciwnika, ale naładowana amunicją która ma umacniać wiarę u SWOICH.

Teraz się wzięli za Janusza Lewandowskiego i prywatyzację. Wiara że zostaliśmy wyprzedani, rozkradzeni bardzo się w kampanii wyborczej PiS-u przydaje. Nikt po tamtej stronie nie piśnie, że ociężały, niekonkurencyjny przemysł państwowy trzeba było po upadku komuny oddać w prywatne ręce. A prywatne ręce z kapitałem niezbędnym, żeby tę ociężałą bryłę ruszyć z posad, były tylko poza granicami Polski. I że bez tych „wrażych” kapitalistów nasz przemysł nie zacząłby produkować tego, co się dawało sprzedać za prawdziwe pieniądze. Bo nie wiem czy tamci pamiętają, że owoce jakie rodziły nasze fabryki nadawały się jedynie na rynek obozu radzieckiego. Janusz Lewandowski był jednym z niewielu, którzy podjęli się brać udział w tej rewolucji. Bo to była rewolucja –  nikt przedtem w historii takiej operacji nie przechodził. Popełniał zapewne wiele błędów, ale majątek dawniej państwowy nie przeszedł w ręce oligarchów, jak się stało nie tylko w Rosji czy na Ukrainie, ale i w Bułgarii i w Czechach. Jeśli mamy dziś fabryki na poziomie światowym, a nie radzieckim, to w dużym stopniu jest jego zasługa. Jeżeli dostaliśmy na rozwój kraju rekordową sumę 400 mld złotych z funduszu UE na lata 2014-20, to też niemała w tym zasługa Janusza Lewandowskiego, który był przewodniczącym komisji budżetowej w parlamencie UE kiedy te pieniądze dzielono.

Nie ma się co dziwić, że pani Beata Szydło nie zgadza się brać udziału w publicznej debacie  z Januszem Lewandowskim. Trzeba unikać sytuacji w których prawda o faktycznym stanie gospodarki mogłaby się przedrzeć do umysłów wiernego ludu.

Chociaż właściwie nic co jest sprzeczne z emocjami do tego ludu się nie przedziera. Jeżeli jest nie po naszej myśli – znaczy się kłamstwo. Cyfry kłamią – także te z rankingów robionych na świecie – że po upadku komunizmu Polska rozwijała się najszybciej z krajów tego bloku. Dochód przypadający dziś na Polaka jest dwukrotnie wyższy niż w 1989 roku. Czechy są od nas ciągle zamożniejsze, ale startowały z o wiele wyższego poziomu – przed wojną były w Europie znaczącą potęgą. Teraz zarobki Czechów są bliższe polskim niż niemieckim – w Polsce przeciętna płaca netto to 705 euro, w Czechach – 795, w Niemczech – 2155.

Ale co tam cyfry – emocje nie dopuszczają do świadomości nie tylko żadnych cyfr, które są nie po myśli, nawet to co gołym okiem każdy widzi daje się interpretować zgodnie z emocjami. Fabryka produkuje nowoczesny towar – nabija kabzę obcym. Miasto wypiękniało – zadłużyli się, a my będziemy spłacać. Zbudowali wreszcie lepsze drogi – ale większość pieniędzy poszło na afery. Stopa życiowa wzrosła – komu wzrosła, kiedy polskie dzieci głodują? Chcą żebyśmy się dorabiali, a zapominają o żołnierzach wyklętych. I tak dalej.

Czy wszystkie społeczeństwa są tak dziwacznie podzielone? Nasze podsumował kiedyś socjolog, prof. Janusz Majcherek:

Układanie sobie zwykłego i wygodnego życia to niemal hańba. Zamiast pracy – czyn, zamiast mozołu – protest, zamiast trudu – walka, zamiast  wysiłku – rebelia. III Rzeczpospolita oferująca model systematycznego dorabiania się – to za mało, więc chcą ją rozwalić.

Agnieszka Wróblewska

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

6 komentarzy

  1. wejszyc 18.09.2015
  2. j.Luk 18.09.2015
  3. PIRS 18.09.2015
  4. Woziwoda 19.09.2015
  5. j.Luk 19.09.2015
  6. slawek 21.09.2015